Dodaj do ulubionych

grzech masturbacji..

21.09.09, 16:11
www.youtube.com/watch?v=VpW0XFYWJ1U
I są na to nawet dokumenty!:)
Okazje się, że to urząd nauczycielski kościła wraz z "niezmienną
tradycją" (czy tradycja może być zmienna?) oraz "zmysł moralny
chrześcijan" stanowczo stwierdzają....

Frewdowska pomyłka 2:47 :))))

wykroczenie przeciwko naturze ludzkiej...
Cudzołustwo z samego porządliwego patrzenia na kobietę, czy przed
ślubem to nikt nie patrzy pożądliwie i dopiero po ślubie nagle
zaczyna??

Jezus mówi o myślach a co dopiero o uczynek...
5.18 ten dar .....kolejne przejęzyczenie ;))

Zaczynam się zastanawiać, czy nie jest to parodia...
Obserwuj wątek
    • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 16:14
      Z wrażenia byki narobiłem ;)
      cudzołóstwo i pożądliwego oraz Freudowskia
    • dolor Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 16:24
      O rany, już myślałem, że nas funstein nawiedził. A filmik niezły, choć zabawy mi
      ostatnio nie brakuje.
      Uwielbiam określenie "akt wewnętrznego nieuporządkowania", czysta poezja.
      • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 16:57
        dolor napisał:

        > O rany, już myślałem, że nas funstein nawiedził. A filmik niezły,
        choć zabawy m
        > i
        > ostatnio nie brakuje.
        > Uwielbiam określenie "akt wewnętrznego nieuporządkowania", czysta
        poezja.

        Mam nieodparte wrażenie, że to jakaś parodia, czy te dwa
        przejęzyczenia, to tylko czysty przypadek?? W ogóle jakiś taki
        surrealistyczny ten film, że nawet nie umiem określić dokładnie
        co w nim mi nie pasuje. Btw jest na youtube kanał gdzie pewien
        jegomość mówi o tym, że te całe zmartwychwstanie oznacza zupełnie co
        innego...
        W końcu penis to kreator życia jakby nie patrzeć, a egipski Bóg Atum
        tak właśnie ponoć stworzył świat.
        • dolor Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 17:19
          Parodia pewnie niezamierzona, na oficjalnej stronie to jest:
          www.franciszkanie.net/news/105,bez_sloganu226_dlaczego_masturbacja_jest_grzechem/
          Kiedyś sobie pooglądam resztę tych mądrości, bo niekeidy nawet lepsze od księdza Dobro-Dobro.
          www.dobro-dobro.pl/index2.html
          • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 18:53
            Uuuu
            Czyli co? Jednak do piekła idziemy?
            • dolor Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 18:55
              Ja tam się wybieram do raju Latającego Potwora Spaghetti.
              • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 19:38
                dolor napisał:

                > Ja tam się wybieram do raju Latającego Potwora Spaghetti.

                A nie napawa ciebie niepokojem kosmologiczny argument Willama Lane
                Craig'a ?? tzn. argument Kalam.
                A brzmi on mniejwięcej tak.

                Wszystko co zaczyna istnieć ma przyczynę.
                Wrzechświat zaczął istnieć (Penrose, Hawking - Big Bang)
                Wrzechświat ma przyczynę.

                Ex nihilo nihil fit
                tzn. nicość się nie może sama zaktualizować
                więć musi być wszechmocny stwórca, który aktem wolnej woli stworzył
                wrzechświat. Takiego poteżnego stwórcę nazywa się Bogiem.

                Oczywiście Bóg nie może być starszy więc proponuje jednoczesną
                przycznowość (by Bóg był ponadczasowy) podając przykład z "Krytyki
                czystego rozumu" Immanuela Kanata, a mianowicie kuli, która pod
                swoim ciężarem na poduszce robi wgłębienie jako przykładu
                jednoczesnej przyczyny i skutku.

                Znasz ten argument??
                Znacznie go uprościłem jest bowiem dość złożony, np. porusza temat
                możliwości (a raczej niemożliwości) istnienia aktualnej
                nieskończonośći w świecie realnym (poza matematyką, teoria mnogości
                Georga Cantora) na przykładzie paradoksu hotelu Hilberta. To jest
                cześć argumentu, że nie może być nieskończona liczba sekwencyjnych
                wydarzeń w przeszłości (jakbyś się nawet nie zgadzał z teorią Big
                Bang) "dni" a to łączy się z przesłanką, że cokolwiek co miało
                początek...
                Do nieskończoności nie można policzyć 0,1,3,4.....

                Jestem ciekaw co o tym myślisz, bo argumentami tych dwóch, to nie
                warto sobie zawracać głowy, chyba, że dla celów satyrycznych.
                • dolor Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 21:09
                  Oj, chwilę będę ten tekst trawił, zanim odpowiem.
                  • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 22:27
                    dolor napisał:

                    > Oj, chwilę będę ten tekst trawił, zanim odpowiem.

                    No nie nalegam do natychmiastowej odpowiedzi, tym bardziej, że sam
                    nie potrafię go obalić, a znam ten argument już od jakiegoś czasu.
                    Głowna linia ataku ateistów na argument Craiga skupia się w dużej
                    mierze na obronie możliwości isniena aktualnej nieskończoności w
                    świecie realnym (tzn. poza czystą matematyka), co Craig uważa za
                    metafizycznie niemożliwe podając na to przykłady.
                    W sumie to dla mnie ciężkie do strawienia np. nie rozumiem jak
                    Tristram Shandy ralnie (zakładając jego nieśmertelność) opisując
                    przez rok jedeń dzień swojego, może ukończyć pisać swoją biografię.
                    Bertrand Russell udowodnił, że to matematycznie możliwe rok---dzień.
                    A dlaczego to dziwne, bo jak to przenieść w realia, żeby to miało
                    sens?? Wydaje się intuicyjnie, że Shandy będzie coraz dalej za
                    dniami, które ma opisać i nigdy nie uda mu się napisać życiorysu.
                    Ale z Cantora wynika, że mając nieskończoną ilość lat lub dni, dni i
                    lat będzie tyle samo / funkcja wzajemnie jednoznaczna. 1dzien---
                    >1rok. Tak jak zbór liczb parzystych ma tyle samo elementów co zbiór
                    liczb naturalnych. 2--1 4--2 6--3 8--4 10--5 12--6 14--7 16--8 18--9
                    20--10
                • dolor Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 13:54
                  No dobra, w tych tematach jestem jeszcze większym ignorantem niż w innych, ale
                  trudno, zbłaźniłem się nie raz, tu tez mi nie zaszkodzi.
                  Zresztą nawet pojęcia czasu za bardzo nie rozumiem jako jakiejś absolutnej
                  wielkości, dla mnie jest to tylko coś potrzebne świadomemu białku by ułatwić
                  sobie przeżycie, znaczy nie wychodzę za Parona, "czas był jedynie ilością ruchu,
                  odliczaniem poszczególnych momentów 'teraz' ze względu na 'wcześniej' i
                  'później'". Tyle wstępem, możesz mi powyjaśniać potem najgłupsze wpadki.

                  Po pierwsze całe twierdzenie przypomina mi dyskusje o kulistości Ziemi: musi
                  być płaska bo by ludzie pospadali i ocean się wylał, odnosimy się do tego co
                  znane. Człowiek jak na razie doleciał aż na Księżyc, więc ostrożność nie
                  zawadzi. Nie bardzo wiem, czemu Wielki Wybuch musi być początkiem wszystkiego.
                  Nie wiemy nawet, czy istnieje jeden wszechświat, czy wiele. Być może było tych
                  wybuchów wiele. Nie nieskończona liczba, tylko potencjalnie nieskończona, coś
                  jak z kotem Schrodingera. Tylko forma zmienna, jak materia/energia, która nie
                  ginie, tylko się zmienia. Nie rozumiem, czemu nieskończoność wstecz miała by być
                  bardziej nieprawdopodobna od tej wprzód, musi mieć początek, a nie musi końca?
                  Ale czy bóg może mieć koniec? Nic nie daje podstaw do twierdzenia, że nawet
                  gdyby była praprzyczyna, byłoby to działanie świadome, a nie czysty przypadek,
                  wola bytu, który jeszcze nie istnieje, ale zaplanował sobie istnienie nijak mi
                  nic nie wyjaśnia.
                  Na koniec wreszcie, bóg gdyby i istniał, istnieć może na nieskończoną liczbę
                  sposobów, skąd wiem, w jakiego wierzyć? Nie istnieć może tylko na jeden sposób,
                  a ja się tym potencjalnym Jahwe, Mahometem czy Zeusem zbytnio przejmować nie
                  zamierzam.
                  I tak to wszystko dzieło macki Latającego Potwora Spaghetti.
                  • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 16:41
                    dolor napisał:

                    > No dobra, w tych tematach jestem jeszcze większym ignorantem niż w
                    innych, ale
                    > trudno, zbłaźniłem się nie raz, tu tez mi nie zaszkodzi.
                    > Zresztą nawet pojęcia czasu za bardzo nie rozumiem jako jakiejś
                    absolutnej
                    > wielkości, dla mnie jest to tylko coś potrzebne świadomemu białku
                    by ułatwić
                    > sobie przeżycie, znaczy nie wychodzę za Parona, "czas był jedynie
                    ilością ruchu
                    > ,
                    > odliczaniem poszczególnych momentów 'teraz' ze względu
                    na 'wcześniej' i
                    > 'później'". Tyle wstępem, możesz mi powyjaśniać potem najgłupsze
                    wpadki.
                    >

                    Myślisz, że ja mam pojęcie co to jest dokładnie czas??

                    > Po pierwsze całe twierdzenie przypomina mi dyskusje o kulistości
                    Ziemi: musi
                    > być płaska bo by ludzie pospadali i ocean się wylał, odnosimy się
                    do tego co
                    > znane.

                    Problem jest chyba poważniejszy, ponieważ chodzi o przyczynę i efekt.
                    Co do twojej uwagi to atakowano ten argument na podstawie tego, że
                    ekstrapoluje właściwości jego częsci do całości. Np. jak usłyszysz
                    wybuch to idotyczne będzie stwierdzenie, że nic go nie spowodowało.
                    No i czy to same pytanie co spowodowało Big Bang ma sens? Z
                    fizycznego punktu widzenia nie można mówić o żadnym przed, jak to
                    Hawking opisał, że to jak pytanie co jest na północ od bieguna
                    północnego. A także są takie obiekcje, że nic tak naprawdę co znamy
                    nie zaczęło istnieć w tym znaczeniu w którym mowa w argumencie i że
                    to niedoba analogia, że to co znamy tylko rearanżacje materii, że
                    jak np. rodzi się człowiek, czy gdy jest "poczęty" to zaczyna
                    istnieć, ale czy to to samo zaczynanie istnienia co zaczynanie
                    istnienia meterii, energii, czasu, przestrzeni ex nihilo??

                    >Nie bardzo wiem, czemu Wielki Wybuch musi być początkiem
                    wszystkiego.

                    O ile dobrze rozumiem to istnieje hipoteza, że Big Bang jest efektem
                    kolizji falujących D - brane, a to jest w ramach teorii strun :))
                    Ale nie pytaj mnie o szczegóły, bo to co wiem to tylko z jakiegoś
                    filmu na youtubie. Co ciekawe M teoria strun zakłada istnienie 11
                    wymiarów.

                    > Nie wiemy nawet, czy istnieje jeden wszechświat, czy wiele. Być
                    może było tych
                    > wybuchów wiele. Nie nieskończona liczba, tylko potencjalnie
                    nieskończona, coś
                    > jak z kotem Schrodingera.

                    Kiedyś był proponowany cykliczny model, ale były z nim problemy.
                    Chociaż teraz zajrzałem co na ten temat jest napisane i niby ciemna
                    materia, którą niedawno odkryto daje nową nadzieję temu modelowi.

                    Nie nieskończona liczba, tylko potencjalnie nieskończona, coś
                    > jak z kotem Schrodingera.

                    On miałbyć chyba jednocześnie martwy i żywy według Kopanhaskiej
                    interpretacji.

                    > Nie rozumiem, czemu nieskończoność wstecz miała by by
                    > ć
                    > bardziej nieprawdopodobna od tej wprzód, musi mieć początek, a nie
                    musi końca?
                    > Ale czy bóg może mieć koniec?

                    Z tymi terminami potencjalna, aktualna nieskończoność też jest
                    problemem, przynajmniej dla mnie. Z tego co do tej pory chyba
                    zrozumiałem (mam wciąz problemy i nie wiem nawet czy zrozumiałem:)))
                    to potencjalna jest czysto procesowa np. dzielnie odcinka na
                    fragmenty jak w paradoksie Zeno. Odcinek dzilisz na 2 poźniej połowę
                    na 2 itd ad infinitum czy też liczenie 0,1,2,3,4,5 ad infinitum.
                    Natomiast aktualna to jakaś całość istniejąca realnie. Z tego
                    względu chyba przeszłość jeśli jest nieskończona musi być aktualna
                    (dokonana trawersacja??) a przyszłość jest tylko potencjalną chyba
                    dlatego, że od "dzisaj" to tak jakbyśmy zaczynali liczyć.
                    Przynajmniej tak to rozumiem, być może zupełnie źle. Chodzi tu też o
                    to, że dla Craiga przeszłość jest realna, ale już nie przyszłość.
                    Poza tym głębiej się zastanawiając teraźniejszość wydaje mi się
                    czymś bardzo dziwnym, bo zawsze jakby jesteśmy w niej mimo, że czas
                    mija. Poza tym Bóg ponoć zna przyszłość, więc jakby dla niego
                    przyszłość jest realna, oczywiście obrońcy argumentu się nie
                    zgadzają z tym i twierdza, że Bóg ma tylko potencjalnie nieskończoną
                    wiedzę a nie aktualnie, bo to by było sprzeczne z ich przekonaniem,
                    że aktualne nieskończoności są metafizycznie niemożliwe.

                    >Nic nie daje podstaw do twierdzenia, że nawet
                    > gdyby była praprzyczyna, byłoby to działanie świadome, a nie
                    czysty przypadek,
                    > wola bytu, który jeszcze nie istnieje, ale zaplanował sobie
                    istnienie nijak mi
                    > nic nie wyjaśnia.

                    Tu chodzi o to, że absolutne nic nie może mieć abolutnie żadnego
                    potecjału. A co do kreatora, to wydaje się słuszne, że musiał
                    zaplanować (chyba, że jest bezmyślny) i wykonać w tym samym czasie i
                    efekt kreacji też musi być w tym samym czasie i czy to nie otwera
                    możliwości aktualnej nieskończoności?? Zastanawiałem się, czy to nie
                    może obalić argumentu.

                    > Na koniec wreszcie, bóg gdyby i istniał, istnieć może na
                    nieskończoną liczbę
                    > sposobów, skąd wiem, w jakiego wierzyć?

                    Prawdą jest, że kosmologiczny argument nie precyzuje jaki to Bóg.
                    Nie wynika z niego, że jest np. atorem dziesięcu przykazań.
                    Problemem jest też, że w skład definicji Boga musi chyba wchodzić
                    to, że jest dobry i mam wątpliwości czy nawet argument ten udowadnia
                    istniene Boga, czy tylko jakiegoś nadprzyrodzonego architekta. Z
                    tych przesłanek nie wynika, że musi być dobry.
                    • dolor Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 17:02
                      neuroleptyk napisał:


                      > Prawdą jest, że kosmologiczny argument nie precyzuje jaki to Bóg.
                      > Nie wynika z niego, że jest np. atorem dziesięcu przykazań.
                      > Problemem jest też, że w skład definicji Boga musi chyba wchodzić
                      > to, że jest dobry i mam wątpliwości czy nawet argument ten udowadnia
                      > istniene Boga, czy tylko jakiegoś nadprzyrodzonego architekta. Z
                      > tych przesłanek nie wynika, że musi być dobry.

                      Czyli nie ma co się niepokoić, nawet jak argument słuszny, to i tak nie wiadomo,
                      do jakiego piekła trafimy.
                      Resztę będę czytał sobie powolutku jeszcze raz później:)
                      • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 18:21
                        dolor napisał:

                        > Czyli nie ma co się niepokoić, nawet jak argument słuszny, to i
                        tak nie wiadomo
                        > ,
                        > do jakiego piekła trafimy.
                        > Resztę będę czytał sobie powolutku jeszcze raz później:)

                        Nawet nie możemy wywnioskować z niego, że stworzył coś takiego jak
                        piekło, ani że interesuje się naszymi problemami. Po prostu stworzył
                        wszechświat (jeśli nie ma alternatywy) i na tym się konczy jego rola
                        pierwszej przyczyny. I jak już napisałem poprzednio jest pytanie czy
                        aspekt aksologiczny kreatora jest konieczny by mógł być nazwany
                        Bogiem. Bo jeśli nawet stworzył prawa: fizyki, materię, czas, to nie
                        ma to nic wspólnego z moralnością i wartościami, a to jest moim
                        zdaniem trzon religii. Z resztą księgę rodzaju poza jakimiś
                        nawiedzonymi kreacjonistami nowej Ziemi wiekszość traktuje z
                        przymrużeniem oka, ale już tam gdzie są aspekty moralne nie. Czyli
                        jak akt kreacji trwał 6 dni, to jest to tylko metafora, a jak
                        obcowanie z mężczyzny z mężczyzną tak jak kobietą, to obrzydliwość,
                        to już grzech, ale jakoś puszczanie baków nie jest grzechem mimo, że
                        obrzydlwe. Innym razem kiedy mamy werset o kamieniowaniu
                        nieposłusznych dzieci przez mędrców, to jest odpowidż, że "czasy się
                        zminiają" heh.
                        Nie mam watplwości, że coś takiego prawiłowa interpretacja bibli to
                        bzdura.
                        • dolor Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 18:57
                          Ha, a co powiesz o panu profesorze Simone Morabito, ponoć do Nobla nominowanym:

                          „Istnieje misterium iniqutatis (tajemnica nieprawości), istnieje szatan
                          nieprzyjaciel wszystkich, i żadna koncepcja psychoanalityczna czy z innej
                          dziedziny nauki nie może temu zaprzeczyć, chyba że naukowiec ma złą wolę -
                          przeciwko faktom nie ma argumentów. Nauka musi poddać się oczywistości: szatan
                          istnieje, jest wśród nas nieustannie zwodząc ludzi i zniewalając ty wszystkich,
                          którzy przez grzech dobrowolnie poddają się jego panowaniu”. Podczas egzorcyzmów
                          mocą Chrystusa szatan jest zmuszony do ujawnienia swojej obecności w sposób
                          namacalny."
                          http://milujciesie.org.pl/nr/mlodziez/szatan_w_muzyce.html

                          A tu przeuroczy tekścik związany z tematem wątku, fragment muszę wkleić:
                          "Pewnego dnia przeglądałam książki na strychu i znalazłam książkę ks.
                          Malińskiego Zanim powiesz „kocham”. Przeczytałam w niej, że onanizm to grzech.
                          Pomyślałam, że to bujda. Onanizm jest grzechem? W pewnym momencie w mojej duszy
                          rozległ się przeraźliwy okrzyk: Tak! To grzech!!! Kiedy to do mnie dotarło,
                          chciałam popełnić samobójstwo. Coś mnie jednak powstrzymało."
                          A reszta to nie wiadomo, śmiać się, czy litować:
                          milujciesie.org.pl/nr/ruch_czystych_serc/to_jest_grzech.html
                          • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 19:46
                            > „Istnieje misterium iniqutatis (tajemnica nieprawości), istnieje
                            szatan
                            > nieprzyjaciel wszystkich, i żadna koncepcja psychoanalityczna czy
                            z innej
                            > dziedziny nauki nie może temu zaprzeczyć, chyba że naukowiec ma
                            złą wolę -
                            > przeciwko faktom nie ma argumentów.

                            Czyli, że sam fakt zaprzeczania jest dowodem, że istnieje szatan?
                            Czy szatan jest nieprzyjacielem siebie samgo (nieprzyjaciel
                            wszystkich)?

                            >Nauka musi poddać się oczywistości: szatan
                            > istnieje, jest wśród nas nieustannie zwodząc ludzi i zniewalając
                            ty wszystkich,
                            > którzy przez grzech dobrowolnie poddają się jego panowaniu”.

                            Dla mnie nie jest to oczywiste. Czemu dobrowolne poddanie się
                            panowaniu szatana to zniewolenie, a Boga już nie??

                            Pomyślałam, że to bujda. Onanizm jest grzechem? W pewnym momencie w
                            mojej duszy
                            > rozległ się przeraźliwy okrzyk: Tak! To grzech!!! Kiedy to do mnie
                            dotarło,
                            > chciałam popełnić samobójstwo. Coś mnie jednak powstrzymało."

                            Niby onanizm to grzech, ale onanizm =/= masturbacja.
                            Z tego co pamiętam, to unikanie obowiązku społdzenia potomstwa żonie
                            bezdzietnego brata, który zmarł.

                            > A reszta to nie wiadomo, śmiać się, czy litować:
                            > milujciesie.org.pl/nr/ruch_czystych_serc/to_jest_grzech.html

                            To jeszcze nic. Są ludzie, którzy są w stanie zaprzeczyć, że Ziemia
                            krąży dookoła Słońca i że nauka kłamie, bo odnaleziono kości
                            biblijnych gigantów, ale trudno je zobaczyć, bo wielki spisek zła,
                            czy szatana chce ukryć prawdę.
                            • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 20:39
                              mateusz.pl/pow/020406.htm
                              Jest jeszcze jeden ciekawy termin w użyciu, niby synonim masturbacji
                              tzw. "samogwałt"

                              "Dobrowolne popełnienie danego czynu ma miejsce wtedy, gdy ktoś
                              popełnia go w sposób całkowicie wolny, w pełni kontrolując swe
                              zachowanie. Nie będzie dobrowolności, gdy zostanie przez kogoś
                              zmuszony."

                              Jakim cudem możena zrobić coś dobrowolnie i jednocześnie być ofiarą
                              samogwałtu?? Trzeba mieć chyba rozdwojenie jaźni.

                              "Z nałogiem oczywiście trzeba walczyć, jednak konkretne akty
                              samogwałtu, gdy ktoś nie kontrolował w pełni samego siebie (czynił
                              to wbrew woli) nie są grzechem ciężkim."

                              Homunculis w homunculusie?? Brzmi to tak jakby były rózne ja i te
                              inne mogły gwałcić pozostałe a pozostałe kontrolować te inne.

                              "Jeśli jednak ktoś ten bodziec świadomie sprowokował, to w tym
                              miejscu popełnił grzech. Jeśli np. ktoś naoglądał się zdjęć
                              pornograficznych, to nie może usprawiedliwiać się przed samym sobą,
                              że nie chciał spowodować wytrysku nasienia. Wytrysk jest w tym
                              momencie skutkiem grzechu, jakim było oglądanie pornografii."

                              Jak che się "zrobić" dzieci to się nie powoduje świadomie wytrysku??
                              Apropo możliwe jest przeżywanie orgazmu bez wytrysku, nie wiem skąd
                              ta fiksacje bo momi zdaniem to przyjemność jest celem a nie wytrysk
                              sa w sobie.

                              "Największym trudem człowieka jest pokonanie własnego „ja”. "

                              To kolejny absurd tak jak i samogwałt, samokontrola, podnoszenie się
                              za włosy z bagna, branie się w garść etc.

                              "Z całą pewnością nie można nazwać masturbacji „normalną czynnością
                              życiową”. Dlatego, że jest dokładnie inaczej. Pan Bóg, który kocha
                              człowieka, stwarzając go dał mu to, co optymalnie najlepsze dla jego
                              natury, żeby mógł odpowiednio się rozwijać, a przede wszystkim
                              łatwiej osiągnąć zbawienie. I właśnie cała tajemnica mieści się w
                              naturze człowieka, której wyraźnie Nasz Ojciec Niebieski
                              powiedział „bądźcie płodni i rozmnażajcie się” – chodzi o akt
                              seksualny podjemowany w określonym celu, mało tego – przez określone
                              osoby. Czyli akt ten nie jest nastawiony tylko na przyjemność.
                              Masturbacja jest zaprzeczeniem tego i bywa bardzo często
                              przedstawiana w we współczesnych mediach jako „nic złego” lub „coś
                              normalnego” "

                              Świetna logika to, że akt seksualny ma jakiś cel nie oznacza, że nie
                              może mieć innego. Czy jest tu koniecznie jakaś dychotomia, ja jakoś
                              nie
                              widzę?? Jak telewizor jest do oglądania to nie może być do stawiania
                              na nim wazonów??
                              Po co jest rozkosz podczas seksu u kobiety, ba nawet u mężczyzny?
                              Równie dobrze mogłoby to być tak samo beznamiętne jak oddanie moczu.
      • bazoooka Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 19:54
        tam było 'akt ciężkiego wewnętrznego nieuporządkowania' - jeszcze czystsza poezja.
        (i ten dar masturbacji, upss, grzech! grzech!, powtórzone dwukrotnie - boskie)
    • digesta.s Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 17:19
      boooskie...:)

      zrehabilitować należy wszystkie nierządnice hojnie darem seksualności swej
      dzielące się nie z jednym sobkiem, małżonkiem, a z armią łaknących rozkoszy tej.
      A my panowie, wyjdźmy wreszcie na ulice rozdawać dary swe, hehe...
    • neuroleptyk Re: grzech masturbacji.. 21.09.09, 22:47
      www.youtube.com/watch?v=wRadlJH67D0
      Tu masz pierwsza cześć debaty atheism vs theism jak ciebie to
      interesuje łącznie 10 części.
    • ellena_cyganka Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 13:10
      A propos
      forum.gazeta.pl/forum/w,520,99498772,99498772,masturbacja.html
    • kefirka.de Re: grzech masturbacji.. 22.09.09, 21:13
      Wszystko chcecie małym rozumkiem ogarnąć, ziterpretować, przeanalizować. Się nie
      da. Nie takie narzędzie do tego potrzebne. Wśród wybitnych naukowców ciągle są
      tacy którzy wierzą i dogmatów wiary nie kwestionują. Widać umysł im w tym nie
      przeszkadza.
      • neuroleptyk podziw. 22.09.09, 21:48
        My depresyjni, poddający się zyciu jesteśmy tacy żałośni.....
        Przeczytajcie jak wola ludzka może być silna i jak wygląda prawdziwa
        walka.

        www.masturbacja.brat.pl/masturbacja02.php
        "Wyzwolenie od seksu stało się moim nadrzędnym życiowym celem (zaraz
        po zbawieniu), najważniejszym grzechem wyznawanym na spowiedzi,
        ofiarą każdej Eucharystii, modlitw i pielgrzymek. Wszystko jednak
        kończyło się tak samo – przegraną."

        "Zamiast wyobrażać sobie, co mógłbym robić z jakąś piękną i seksowną
        dziewczyną, wyobrażam sobie wspaniałą młodą i czystą kobietę, której
        obiecuję, że będę walczył z moim uzależnieniem, aby nie grzeszyć i
        być jak najlepszym mężem i ojcem dla jej dzieci."

        "Stałem się dużo bardziej wrażliwy i uczuciowy, może nawet nieco
        romantyczny, tęsknię też za prawdziwą miłością."

        To jeszcze sobie potęskni, ale czego człowiek nie robi dla tak
        szlachetnej idei.

        "Niedługo minie 500-tny dzień najdłuższej walki, która jest
        spełnieniem moich wieloletnich starań. Dziękuję Ci, Boże."
    • hagard Re: grzech masturbacji.. 03.05.10, 23:11
      Dla czego grzech... prosta odpowiedź, krzywdzisz siebie, a dla czego, może tu
      nie jest już tak prosto. Polecam książkę Jana Pawła II "miłość i
      odpowiedzialność" - wszystko jest tam dobrze wyjaśnione. Myślę, że Papież był (i
      jest) wystarczającym autorytetem, żeby go słuchać, a opinie osób, które twierdzą
      że przecież masturbacja to nic złego, niestety nie wiedzą co piszą, bo jeszcze
      złych skutków w życiu nie doświadczyły. Masturbacja niszczy wrażliwość człowieka
      na drugą osobę i prowadzi do uzależniane od własnej przyjemności, więc potem, w
      małżeństwie chcemy tylko brać, a nie dawać. Teraz może Wam się to wydawać
      dziwne, ale lepiej nie sprawdzać tego na własnym przykładzie, słuchajcie ludzi
      mądrzejszych od siebie, jak np Jan Paweł II. Polecam również stronę
      www.masturbacja.brat.pl , każdy kto chce się dowiedzieć czegoś więcej na pewno
      tam to znajdzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka