Dodaj do ulubionych

smutna statystyka...

14.10.10, 23:54
www.psychika.eu/do-2020-roku-bedziemy-miec-15-mln-samobojcow-rocznie/
Obserwuj wątek
    • astrapastra Re: smutna statystyka... 15.10.10, 08:27
      a ty chora , ze na temat piszesz? moze masz depresje? no przyznaj sie robaczku jak tam jest z toba
    • lucyna_n Re: smutna statystyka... 15.10.10, 10:37
      no i zdołowałaś mnie
      dzięki :-/
      • klara7770 Re: smutna statystyka... 15.10.10, 10:51
        kurczę, bardzo wszystkich przepraszam. po prostu przeczytałam to i chciałam zwrócić uwagę na problem. wszyscy powinniśmy być czujni, w stosunku do siebie jak i do innych.
        przykro mi, ze wywołałam zgoła inne odczucia w Was. co nie zmienia faktu, że problem jest poważny.
        • lucyna_n Re: smutna statystyka... 15.10.10, 11:26
          być czujni, czyli co?
          • klara7770 Re: smutna statystyka... 15.10.10, 11:31
            moim zdaniem powinniśmy starać sie dostrzegać "życie" naszych bliskich, przyjaciół... obserwować i pytać... chociażby o to "jak sie dzisiaj czujesz?"
            przełamywać barierę obojętności, zapędzenia,braku czasu....
            "dostrzegajmy" życie obok nas. czasami o tym "zapominamy".
            • astrapastra czuj czuj czuwaj 15.10.10, 11:58
              coz znaczy czujnym byc

              czuj znaczy sercem sie kieruj. bijacym jak mloty kuzni naszych , by krew czerwona, we wszelkie strony swiata rozprowadzic. czuj znaczy nie mysl, lecz wiernym badz i ufaj temu co mysla oswietla nasze miasta i wioski. tak by sierpy nurkujace w zbozu lsnic mogly jak rybki zlote, spelniajace pragnienia ludu. czuwaj znaczy waruj, badz jak oko ojca i oko matka dla swego sasiada, by krzywda mu sie nie nigdy nie stala. czuj, czuj czuwaj moj malenki kolego.
            • olga_w_ogrodzie Re: smutna statystyka... 15.10.10, 12:21
              są wrażliwi i odbierający sygnały,
              są i tacy, ktorym można powiedzieć dokładnie o ktorej
              się strzeli samobója, a oni się roześmieją, klepną po plecach i tyle.

              chyba czułabym się, jak w Big Brotherze będąc obserwowana
              i przez wszystkich pytana co chwila jak się czuję.
            • dolor Re: smutna statystyka... 15.10.10, 12:38
              Dzień dobry, jak się czujesz, nie chcesz się zabić jeszcze?

              (matka przez jakiś czas miała zwyczaj telefonować do mnie z miejsca zadając pytanie, czy nie jestem chory i czy nie okradli mnie jeszcze)

              Jak się nauczyć dostrzegać i doceniać własne życie, można najskuteczniej uratować jednego potencjalnego samobójcę.

              A przy okazji, czy człowiek ma prawo rozporządzać własnym życiem także w ten sposób? Bo ja nigdy do końca nie potrafiłem mu tego prawa odebrać, zniechęcić jak tylko umiem, dla własnej zresztą korzyści, owszem, zabronić - jakoś nie potrafiłbym. Ale może jest jakiś powód, dla którego popełniam błąd rozumując w ten sposób?
              • czubata Re: smutna statystyka... 15.10.10, 12:58
                Ostatnio obudziłam męża w środku nocy,bo moje fantazje były o krok od realizacji. Ciężko mu było nie zasnąć,zwłaszcza że nie powiedziałam o co chodzi.Ale czuwał aż ja pierwsza nie zasnę.
                Przerobiłam to już tak wiele razy,że zdołałam pojąć że takie stany to tylko wynik choroby.O ile kiedyś nie myślałam o ratowaniu siebie w takich sytuacjach,o tyle teraz staram się siebie ratować nawet kiedy jest bardzo zle.I nikt nie jest w stanie mnie upilnować niestety,bo człowiek,kiedy zaczyna myśleć o samobójstwie,zamyka się w sobie i nie powie że jest zle.Mogliby zatem pytać 1000 razy czy jest dobrze,i mówiłabym że jest dobrze.
                Człowiek jest kowalem swojego losu z całym znaczeniem tego zdania.Sam sobie może najlepiej pomóc.Nie wiem jaka jest statystyka,bo nie śledzę takich statystyk,ale wydaje mi się że w miarę doświadczenia z chorobą,człowiek jest coraz mniej narażony na popełnienie samobójstwa,bo pojmuje wynikiem czego są takie myśli,a mianowicie nie odzwierciedlają rzeczywistości.Oczywiście piszę tu tylko w kontekście przewlekłej choroby psychicznej.

                • lucyna_n Re: smutna statystyka... 15.10.10, 13:02
                  bardzo dobrze Cię rozumiem
                  w pewnym momencie przychodzi taka świadomość że chęć popełneinia samobójstwa jest jakby "nie moja"
                  to znaczy tak myślę że Cię rozumiem,
                  w tym budzeniu żeby ktoś przypilnował jakiś czas aż się nie zaśnie, czy nie zadziała tabletka.
            • lucyna_n Re: smutna statystyka... 15.10.10, 13:14
              ja tam nie mam kogo obserwować, rozpierzchli się dawno temu jak karaluchy, jak chcę kogo zobaczyć to muszę się najpierw na gg umawiać, a jak przychodzi co do czego to akurat tego umówonego dnia już nie mam ochoty/ siły na spotkanie, więc do dupy, nie umawiam sie już, chyba że ktoś do mnei na wiochę przyjedzie, to tak, nie ma sprawy, ale do tego to tylko wariaci są zdolni, reszta normalsów co im jest dalej do mnie niż mi do nich, niech się buja i pilnuje sama:)
              • czubata Re: smutna statystyka... 15.10.10, 13:45
                Dobrze mnie rozumiesz lucyno, przychodzi taki moment kiedy człowiek zdaje sobie sprawę że >te myśli są nie moje, wręcz absurdalne.
                Od dłuższego już czasu również nie mam kontaktu z ludzmi z poza ogniska domowego.W domu puki co mam do obserwowania samą siebie,dzieci są jeszcze małe.
                Faktem jest że nie tęskni mi się do kontaktów z ludzmi,wydaje mi się że jest dobrze tak jak jest.
                Mam natomiast w rodzinie osoby chore,i generalnie zdarza mi się im pomagać,ale tylko wtedy gdy się o pomoc zgłoszą.Kiedy będzie najgorzej,już się pewnie nie zgłoszą,chociaż nie sądze by miało być aż tak zle,bo towarzystwo starsze ode mnie,tym bardziej doświadczone w chorobie,poradziło sobie dotychczas,przypuszczam że będzie sobie radzić dalej.
                • dolor Re: smutna statystyka... 15.10.10, 14:38
                  czubata napisała:

                  > przychodzi taki moment kiedy człowiek zdaje sobie
                  > sprawę że >te myśli są nie moje, wręcz absurdalne.

                  A przychodzi. I chyba im bardziej się im przyglądasz, im bardziej ich absurd i obcość dostrzegasz, im bardziej zaczynasz się z ich niekonsekwencji śmiać, tym szybciej przestają zaprzątać głowę. Nie sadzę, by ktokolwiek z zewnątrz mógł w tym naprawdę pomóc (chociaż nie wiem, może i może), zaszkodzić to już dużo łatwiej.
                  • czubata Re: smutna statystyka... 15.10.10, 15:46
                    dolor napisał: zaszkodzić to już dużo łat
                    > wiej.

                    Podpisuję się rękami i nogami.
                    • klara7770 Re: smutna statystyka... 15.10.10, 21:07
                      cóż, za uderzający brak wiary w ludzi:) tak ogólnie.
                      • lucyna_n Re: smutna statystyka... 15.10.10, 21:31
                        umiesz liczyć licz na siebie
                        bliższe poznanie większe rozczarowanie
                        i tak dalej i tak dalej
                        • klara7770 Re: smutna statystyka... 15.10.10, 22:26
                          wiem... ale czy to znaczy, ze już nigdy nie powinnam poznawać? nie ufać?
                          • lucyna_n Re: smutna statystyka... 15.10.10, 22:46
                            a skąd ja mam wiedzieć co Ty powinnaś?
                            • klara7770 Re: smutna statystyka... 15.10.10, 23:00
                              sama powinnam wiedzieć, sęk w tym, że nie wiem... i tak se szukam, łażę to tu to tam... i szukam odpowiedzi na dręczące pytania.
                              • lucyna_n Re: smutna statystyka... 16.10.10, 14:15
                                może coś zrób? to się przekonasz czy tak czy nie?
                      • czubata Re: smutna statystyka... 15.10.10, 21:46
                        klara7770 napisała:

                        > cóż, za uderzający brak wiary w ludzi:) tak ogólnie.

                        To nie brak wiary w ludzi,to życie.
                        • klara7770 Re: smutna statystyka... 15.10.10, 22:28
                          a ja wciąż miotam sie jak bezrozumnie zwierzątko w klatce. ja chcę wierzyć,że można ufać... że są nadal dobre relacje i dobrzy ludzie! przecież samotność nie leży w ludzkiej naturze, prawda?
                          • lucyna_n Re: smutna statystyka... 15.10.10, 22:49
                            ludzie są jacy są, trochę dobrzy trochę źli, jak ktoś lubi być wśród ludzi to mu te wady przecież świata całego nie przysłonią, a jak ktoś nie lubi to nie ma co się zmuszać.
                            • klara7770 Re: smutna statystyka... 15.10.10, 22:59
                              to bardzo rozsądnie brzmi. podoba mi sie :)
                            • czubata Re: smutna statystyka... 15.10.10, 23:43
                              lucyna_n napisała: jak ktoś lubi być wśród ludzi to m
                              > u te wady przecież świata całego nie przysłonią, a jak ktoś nie lubi to nie ma
                              > co się zmuszać.
                              >

                              Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób,że nie ma co się zmuszać.To jest bardzo mądre.
                              Nie lubię,nie muszę.
              • canoine Re: smutna statystyka... 16.10.10, 14:52
                znaczy, że ja wariatka? co też mi koleżanka imputuje :)
                i co to za określenie "normalsy" - rety, to jak jazgot pazurami po szkle, brr.
                • lucyna_n Re: smutna statystyka... 16.10.10, 20:27
                  nikt normalny do mnie nie przyjeżdża, trzeba to wziąć na klatę:)
                  • canoine Re: smutna statystyka... 16.10.10, 21:07
                    nie wiem teraz jak to przy mej wątłej klacie udźwignę :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka