12.11.10, 22:42
wszak nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
Obserwuj wątek
    • coach_beiste Re: no dobra 13.11.10, 12:14
      ale ja mogę obiecać, że będzie łatwiej
      z czasem (wiekiem) zaczyna się bardziej racjonalnie oczekiwać
      mniej się dziwić, na więcej godzić. i chociaż łatwo nie jest
      i niewiele więcej się z tego wszystkiego rozumie
      to jakoś łatwiej trwać.
      • coach_beiste Re: no dobra 13.11.10, 12:20
        i ma się bardziej widowiskowe wory pod oczami
      • canoine Re: no dobra 13.11.10, 22:42
        coś w tym jest.
    • canoine Re: no dobra 13.11.10, 22:49
      to ja mam pytanie jakie czary mary powinnam odprawić, by odblokować swoje zatęchłe emocje?
      skiszone do granic absurdu gdzieś we mnie.
      w tak głębokich warstwach, że nijak dotrzeć nie mogę, a jednak uwiera coś jak tę księżniczkę ziarnko grochu przez 7 puchowych pierzyn.
      uwiera i powoduje dyskomfort. coś gniecie, coś wierci, coś kłuje.
      nie chcę się dokopywać, nie chcę nazywać, roztrząsać czym są, skąd się wzięły, po co i dlaczego, nie chcę analizować, nie chcę katalogować.
      chcę je z siebie wyrzucić, wypluć, wyrzygać, wyryczeć, wykrzyczeć. czy co tam jeszcze można z tym zrobić. nie wiem nawet.
      chcę je uwolnić i niech dadzą mi wreszcie spokój.
      tylko jak?
      • kefirka.de Re: no dobra 14.11.10, 01:18
        Niby nie byłam matołem, starałam się ogromnie a też nie umiałam poczuć. Dostawałam praktyczne wskazówki i też nic, wcale nie rozumiałam co do mnie mówili.
        Najtrudniej było ze złością zamrożoną we wczesnym dzieciństwie. W końcu (po 2 latach!) postanowiłam zacząć w adekwatnych sytuacjach udawać złość. Tylko taki pomysł po tych wszystkich niepowodzeniach mi przyszedł do głowy.Terapeuta nie uważał tego za dobry patent. A tymczasem po kilku miesiącach udawania coś drgnęło i lekutko, cichutko, nieśmiało ta złość w środku zapiszczała. Z czasem ta mizerotka na lwa wyrosła.
        Generalnie jestem spokojna i łagodna. Jednak niech ktoś mi specjalnie mocno na odcisk nadepnie! Eksplozja murowana. I tak jest dobrze i mi się podoba.
        Morał: jeśli bardzo się chce, to w końcu musi się udać, jak nie drzwiami to oknem. Trzymam kciuki za znalezienie własnego sposobu.
        • canoine Re: no dobra 14.11.10, 06:55
          udało mi się wczoraj trochę rozpłakać. nie wiem co sprawiło, że ten płacz pękł we mnie. to kropla w morzu potrzeb. ale dobre i to.
        • canoine Re: no dobra 14.11.10, 07:01
          a i mi właśnie bardziej chyba chodzi o emocje nie-bieżące. ale te, co je gromadzę od dziecka, upchnięte gdzieś, jedne na drugie, sprasowane już chyba pod własnym ciśnieniem w istne pokłady emocjonalnego węgla. to były bardzo złe emocje. bardzo silne i bardzo złe. nie, ok, emocje nie są złe. ale ja się ich boję. do dzisiaj. i chociaż potrzebuję je z siebie wydobyć, wyrzucić w końcu po 20 latach, to prędzej odlatuję, oddzielam się od swojego ciała, od rzeczywistości, świadomość mi od tego ucieka, prędzej automatycznie tłumię w sobie, napinam mięśnie ciała. nie umiem nad tym zapanować..
          • mskaiq Re: no dobra 14.11.10, 13:04
            Zwykle to co w umysle stanowi wojne podstaw to w ciele stanowi wojne
            miesni, tak to sie ze soba wiaze. Napina sie miesnie kiedy wypieramy cos
            czego nie potrafimy zakceptowac, wybaczyc, zrozumiec.
            Ty siedzisz na wulkanie przeszlosci, masz w sobie wiele przeciwienstw, ktore
            nigdy nie zostaly zintegrowane ze soba i ktore wywoluja w Tobie wewnetrzne
            wojny.
            Wypierasz to wszystko a to sie zbiera azosiaga taki poziom ze nie dajesz rady i
            wtedy to wybucha. Musisz przejsc przez ta przeszlosc z terapeuta.
            Serdeczne pozdrowienia.
            • canoine Re: no dobra 14.11.10, 17:15
              nic nie wybucha. mniej lub bardziej, ale wszystko zostaje w granicach mnie.
              w tym problem..
              poza tym masz rację. tym razem trafiłeś całkiem celnie.
              tylko ja pytam: jak?
              i nie znajduję odpowiedzi.
              • canoine Re: no dobra 15.11.10, 06:08
                ech, znów bym chciała gotowej recepty. instrukcji do wypełnienia.
                ale tak przecież nie ma. proces. proces się dzieje. tylko mi czasem brak cierpliwości..
                • coach_beiste Re: no dobra 15.11.10, 10:39
                  canoine napisała:

                  > ech, znów bym chciała gotowej recepty. instrukcji do wypełnienia.
                  > ale tak przecież nie ma. proces. proces się dzieje. tylko mi czasem brak cierpl
                  > iwości..

                  ja mam - powtórzę za mistrzem euforykiem: praca z ciałem
                  • canoine Re: no dobra 16.11.10, 05:44
                    ruszyło mnie to, wiesz? całkiem solidnie..
                    • coach_beiste Re: no dobra 16.11.10, 09:36
                      ha. i w ramach zemsty próbowałaś mnie terapeutycznie sterroryzować?
                      • coach_beiste Re: no dobra 16.11.10, 09:37
                        albo terrorystycznie wyterapeucić
                      • canoine Re: no dobra 16.11.10, 18:15
                        nie, to w dobrej wierze było. jeśli przesadziłam - przepraszam. ruszyło mnie potem. po wspięciu się na górkę już. i - dobrze - dzięki.
                        • chenowith Re: no dobra 17.11.10, 10:05
                          nie przesadziłaś
                          tylko zadałaś pytanie, które wygoniło mnie do kibla

                          Ty się nie przejmuj tym, co piszę tak bardzo
                          bo ja z trudem dostosowuję się do poWAGI
                          pajacynkuję, innymi sowy
                          • canoine Re: no dobra 17.11.10, 23:19
                            i w tym masz kolejną odpowiedź dla siebie..

                            co by było gdyby raz kiedyś zatrzymać się na tę choćby sekundę dłużej i tę sekundę dłużej spojrzeć sobie w oczy..? kolejny raz dziś sama zostaję z tym dylematem.

                            mimo to przepraszam trochę za tamto. taka lekka nadkompensacja z mojej strony.
                            trochę ciężkawo jest. wbrew być może pozorom.
                            • chenowith Re: no dobra 18.11.10, 12:19
                              canoine napisała:

                              > co by było gdyby raz kiedyś zatrzymać się na tę choćby sekundę dłużej i tę seku
                              > ndę dłużej spojrzeć sobie w oczy..?

                              nie wiem. chyba jeszcze na kilka lat odpuszczę sobie tego typu intymności
                              potem tylko dostaje się po dupie
                              i samemu przed sobą wstyd


                              > trochę ciężkawo jest. wbrew być może pozorom.

                              pozory to dobry szkielet zewnętrzny
                              ułatwia chodzenie, zwłaszcza, gdy sobie człowiek samodzielnie napompuje
                              wiarę w umiarkowanie dobre funkcjonowanie

                              a w środku bywa i sałatka
                              • canoine Re: no dobra 18.11.10, 21:45
                                chenowith napisała:

                                > nie wiem. chyba jeszcze na kilka lat odpuszczę sobie tego typu intymności
                                > potem tylko dostaje się po dupie
                                > i samemu przed sobą wstyd

                                mi się to wydało swego czasu nieuniknione. jeśli chcieć kiedyś swobodniej oddychać.
                                i zdaje mi się tak do teraz. ile by się ręcyma i nogami nie bronić przed tym..
                                • chenowith Re: no dobra 19.11.10, 11:21
                                  canoine napisała:

                                  > mi się to wydało swego czasu nieuniknione. jeśli chcieć kiedyś swobodniej oddyc
                                  > hać.
                                  > i zdaje mi się tak do teraz. ile by się ręcyma i nogami nie bronić przed tym..

                                  no i dalej nie wiem co nieuniknione -
                                  cios w żołądek, czy patrzenie w oczy?

                                  a może nieunikniony błogostan i swobodne oddychanie?
                                  a może nieuniknione ręce i nogi.

                                  i właśnie na rozwikłanie tej zagadki zostawiam sobie kilka lat
                                  (przynajmniej raz się zmieszczę w terminie, choć nie twierdzę, że to będzie i tak za późno)
                                  • chenowith Re: no dobra 19.11.10, 11:24
                                    albo nie będzie, albo łotewer.
                                    po podpieraniu się ustawą o finansach publicznych
                                    samodzielne myślenie przychodzi z trudem
          • kefirka.de Re: no dobra 14.11.10, 13:10
            a i mi właśnie bardziej chyba chodzi o emocje nie-bieżące. ale te, co je gromad
            > zę od dziecka
            I te i te są ważne. Na bieżąco łatwiej się uczyć przeżywania, "oswajać" się z daną emocją. Bez umiejętności czucia na bieżąco, nie uda się łatwo odblokować zaległych.
            Jest jeszcze taki sposób działający na niektórych a mianowicie film. Może jest jakiś gatunek, który pozwoli Ci zidentyfikować się z przeżyciami bohatera.
            • canoine Re: no dobra 14.11.10, 17:22
              nie mam chyba większego problemu z przeżywaniem emocji bieżących. trochę problemem bywa ich wyrażanie, ale też nie do końca. moim problemem są właśnie emocje zamknięte w czasie 20 lat wstecz i trochę jeszcze później. jak również te sytuacje/emocje, które mi w jakiś sposób tamto przypominają. chyba do wszystkich mych trudności obecnych jestem w stanie przypisać źródło z przeszłości. i to źródło jest problemem, nie to, co bieżące. na poziomie osoby dorosłej potrafię sobie radzić i przeżywać całkiem nieźle chyba. dopóki coś nie uruchomi u mnie poziomu "dziecko". wtedy katastrofa.
              w filmach zawsze utożsamiałam się z bohaterem silnym, niepokonanym, odważnym. albo ze zbrodniarzami, przestępcami, psychopatycznymi mordercami bez cienia emocji na twarzy. bohaterowie słabi, ofiary nudzą mnie i wywołują trochę pogardę czasem. zauważyłam to już dość dawno, co samo w sobie też mi co nieco o mnie mówi.
              • mskaiq Re: no dobra 15.11.10, 10:12
                To utazsamianie mowi Ci o podziale, wyparlas slabe dlatego nie lubisz go. To wlasmie
                dlatego nie potrafisz sie rozplakac jak dziecko i w taki sposob pozbyc sie napiecia,
                sama do tego nie dopuszczasz.
                Musisz zintegrewac slabe z silnym, zakceptowac ze slabe jest tak samo wazne jak
                silne. bez slabego nie ma silnego, oba przeciwienstwa sa wazne.
                Jesli polubisz slabe wtedy zniknie wiele problemow bo bardzo wiele problemow
                bierze sie z przeciwienstw. Zwykle zawsze jeden z krancow jest nie lubiany i ten
                wlasnie sie wypiera.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • coach_beiste Re: no dobra 15.11.10, 10:38
                  mogę poprosić o receptę dla mnie?
                  coś mię dusi, ściska żołądek
                  i budzi nad ranem (niewykluczone, że mój rozwydrzony
                  nieustannie potrzebujący spacerów i miłości pies)
                • canoine Re: no dobra 16.11.10, 05:45
                  z tym jednym tylko zastrzeżeniem, że niczego nie muszę.
                  • mskaiq Re: no dobra 16.11.10, 07:23
                    To prawda, to tylko wybor.
                    Serdeczne pozdrowienia.
    • canoine Re: no dobra 17.11.10, 23:20
      - puk, puk!
      - kto tam?
      - słabość..
      - nie ma miejsca.
      • lucyna_n Re: no dobra 18.11.10, 02:54
        a ja ci udowodnię że się znajdzie, predzej czy później tu wróce czy będziesz chciała czy nie.
        • canoine Re: no dobra 18.11.10, 21:43
          wiem..
    • canoine Re: no dobra 20.11.10, 21:03
      ostatnio jakby częściej mam ochotę się napić. więcej - zanurzyć się.
      mam świadomość mechanizmu..
      • chenowith Re: no dobra 20.11.10, 21:56
        powiedzmy, że teraz ja odrabiam to gówno. starczy.
        ktoś powinien zerkać trzeźwym okiem.
        • canoine Re: no dobra 20.11.10, 23:01
          myślisz, że mam nieograniczoną pojemność do gromadzenia napięcia?
          • chenowith Re: no dobra 20.11.10, 23:20
            nie wiem.
            osobowe napięcie, to własna rzecz.
    • canoine Re: no dobra 26.11.10, 12:50
      jedno wiem - że tak zostać nie może.
      poza tym - morze wątpliwości.
    • lafiorka-z Re: no dobra 26.11.10, 18:30
      Tak mi ten wątek pasuje do dzisiejszych wydarzeń.
      Mój psinek pojechał do wielkiego miasta na operację. Teraz się właśnie odbywa.
      Jestem dobrej myśli, ale nie umiem sobie znaleźć miejsca.
      Przedwczoraj był wesołym i pełnym życia dziesięciolatkiem, a wczoraj wieczorem padł.
      Po nocy szukaliśmy weterynarza. Dostał antybiotyk, środki znieczulające oraz diagnozę: wielki guz na śledzionie do natychmiastowego zoperowania.
      Dzisiaj znów był szczęśliwy i wesoły, więc wyjazd na operację był tym bardziej trudny.
      Moja noga goi się sama, nadspodziewanie dobrze i już myślałam, że jestem szczęściarą
      ale za lekko być nie może.
      Wiem, że chory pies, to wobec innych nieszczęść nic wielkiego, ale i tak mi się płacze.
      • olga_w_ogrodzie Re: no dobra 26.11.10, 18:58
        pies, kot, inny zwierzak to bardzo często Przyjaciel, więc nie ma co gadać o tym, że jego nieszczęście to nic wielkiego.
        owszem.
        to poważna i niezmiernie smutna sprawa.
        mam nadzieję, że operacja się powiedzie i wszystko zakończy szczęśliwie
        dla pieska i jego przyjaciół.
        • lafiorka-z Re: no dobra 26.11.10, 20:29
          Olgo, dziękuję. Misiek wraca już do domu. Lekarz stwierdził, że guz się "rozsypał" i jutro byłoby już za późno.
          • olga_w_ogrodzie Re: no dobra 26.11.10, 21:01
            to świetnie, że w porę dostał pomoc.
            niech szybko zdrowieje Misiek ten.
          • azurana Re: no dobra 27.11.10, 13:14
            Ależ z Was szczęściarze :) Bardzo fajnie.
            Mojemu pełnemu życia dziesięcioletniemu sierściuszkowi co innego było pisane dwa lata temu. Do dziś nie wiem, co się wtedy stało. Znalazłam go rano, już nie oddychał... Szok i długa żałoba ze wszystkimi jej fazami.
            Nie uważam, że psie życie to drobiazg. Jeśli więź jest silna, to strata bardzo dotkliwa i strach o zdrowie czworonoga zrozumiały dla mnie.
            Dobrze, że wszystko dobrze się u Was skończyło. Życzę jeszcze wielu radosnych spacerów :)
            • lafiorka-z Re: no dobra 27.11.10, 15:57
              Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale na razie mamy pierwszy dzień po bardzo poważnej operacji. Pacjent nie ma żadnych wymagań, nie narzeka, nie ma pretensji.
              Sporo się można od zwierzaka nauczyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka