orv
20.01.15, 09:52
Prowadzący wytknął Wenderlichowi, że publicyści prześmiewczo nazywają Magdalenę Ogórek "kandydatką prawicy". - Dziwię się takim opiniom - stwierdził polityk SLD. - Jeśli doktor Ogórek mówi o niższych podatkach, jest to myślenie lewicowe. PO pokrzykiwała, jacy to my liberalni. A kto podwyższył VAT? My jesteśmy lewicą taką, która uważa, że dopiero z dobrej gospodarki można spełniać cele socjalne - wskazywał Wenderlich. I przypomniał, że SLD, będąc u władzy, obniżył CIT o kilka punktów procentowych, co ostatecznie zwiększyło dochody budżetu.
- Nie imponuje to panu jako wybitnemu konserwatyście? - kokietował Wenderlich. - Czy łaskawiej pan na nas nie zerka? Potrafimy obniżyć podatki, żeby rozbujać gospodarkę, żeby kraj się rozwijał, żeby lepiej zagospodarować przestrzeń socjalną - skwitował polityk.
W takim razie mam pytanie : po chuj lewica? Lewica jako jałmużna. Jeśli gospodarka będzie rozkwitać, a rozkitać może tylko przez całkowitą deregulację, to po chuj rozbudowywać przytułki społeczne za wyciśnięte pieniążki z gospodarki? Wszyscy wiemy, że w historii nadejdzie taki punkt kiedy powiemy, że politycy doprowadzili nas do raju. Trudno jednak taki punkt wskazać w przeszłości. Odtwarzasz pan najbardziej prawicowe klisze jakie są. Po tej wypowiedzi widać, że tak zwana lewica w Polsce to zbieranina aparatczyków, których historia ustawiła przypadkiem w komunie, więc kiblują z lewicową etykietką, ale tak naprawdę czują całkowicie, że prawdą wyższą mądrością jest mieć prawicowe poglądy, zwłaszcza, ze tam trzymają swoje portfele.