136ty
14.10.17, 10:22
Sluchajac amerykanskiego Voice zauwazylem ze lecace po sobie kawalki r&b/soul zlewaja mi sie w jedna meczaca magme. I na tym tle muzyka country brzmi jak oaza.
Osobiscie zawsze wolalem wersje Dolly Parton I will always love you.
Nie hejtuje tu muzyki Czarnych, ona pchala wszystko w pop kulturze, ale juz troche zmeczony jestem kolejnymi panienkami wyjacymi tak samo wpatrzone w ideal Whitney Huston. Biali tez fajnie spiewali, czarny wokal nie jest szczytem mozliwosci.