136ty
10.12.18, 21:38
Przez ostatnie miesiace mam wrazenie ze swiat jest magiczna scena na ktorej Duch informuje mnie o tym ze wszystko jest dokladnie na odwrot. Zalewaja mnie znaczenia synchroniczne informujace o iluzji moich przekonan. Cos mnie opetuje. Filmy ktore uznawalem za genialne brzydza mnie, te z ktorych drwilem ogladam non stop. Ludzie ktorych myslalem ze znam okazali sie swoimi przeciwienstwami niespodziewanymi. Zachowania skrajnie odrzucane zrozumialymi. Los pokazal ze moje najslabsze punkty uratowaly mi zycie lub zdrowie przed brutalnoscia swiata. A silne zawiodly. Stalem sie religijny na swoj sposob. Rzeczy niezrozumiale staly sie jasne i dostepniejsze niz sie zdawalo.