Dodaj do ulubionych

moja t. psychodynamiczna

16.10.08, 19:52
Aurelia, uważam, że masz dużo racji (post dla Nienill), szczególnie po
dzisiejszej sesji,
ja po każdej s. mam kurwa mega bunt jakiś, może to dlatego????
Powód dzisiejszego wkurwa:
podjęłam decyzję, że nie chcę rozgrzebywać historii z "ojcem", że chcę się (W
KOńCU) skupić na realu, chcę myśleć o przyszłości, chcę zapomnieć, chcę żyć
dalej, t. stwierdziła, że to fantazjowanie/ucieczka od problemu, bo kwestia
rodzica zostaje nierozwiązana,
dziś poczułam niechęć do tych analiz/roztrząsania, mówię o moich
interpretacjach - myślę, że coś wynika z tego, albo z owego, zaraz dostaję sto
innych pytań/coś sugeruje, Ty naprawdę, to jest robienie trochę głupka z
dorosłego ludzia,
przeżyłam żal po stracie ojca w maju w trakcie terapii, ryczałam, dostałam
podwójnej depresji, bo odstawiłam leki, więc dowaliłam sobie, wówczas t.
twierdziła, że uciekam w pozycję dziecka, z czym się nie zgadzałam i słusznie,
jak widzę, teraz gdy dorosła ja mówię, że chcę zapomnieć o ojcu, bo nigdy nim
nie był, bo skrzywdził, też słyszę, że uciekam,
najważniejsze, że ufam sobie w tym procesie, wiem co myślę ja, nie poddaje się
ewentualnej manipulacji, z wieloma rzeczami się nie zgadzam,
dzisiaj kolejny raz pomyślałam, że odbiegam chyba od przyjętego
schematu/szablonu pracy terapeutycznej
Obserwuj wątek
    • only_isabelle Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 19:57
      i czuję, że to jest słuszna decyzja, bo uporałam się wewnętrznie, jak doszłam do
      tego, przemyślałam wszystko za i przeciw i czuję, że poradzę sobie z tą decyzją,
    • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 20:35
      wywołana do tablicy - zabieram głos! :)
      (ach, ta moja przemożna chęć pokazania się, normalnie prowokuję ludzi żeby
      tworzyli wątki, a czasem nawet tytuły wątków, z moim nickiem, achchch)

      Isa, nie daj się zwariować! ani przez sekciarskich zwolenników psychoanalizy ani
      też przez tych, co ją namiętnie zwalczają *).
      to Ty najlepiej wiesz (żaden inny nick z forum, tylko Ty) jak się czujesz ze
      swoją terapią. jeśli cały czas czujesz, że jest coś nie tak, coś Ci zgrzyta, to
      po prostu rzuć albo zmień terapię. a z drugiej strony - może to tylko chwilowy
      kryzys i wściekłość na terapeutkę, która niechcący rozdrapała coś bolesnego?
      może potrzebujesz paru dni na podjęcie decyzji? (pamiętam jak zamierzałam
      zmienić lekarza psychiatrę, bo się na moją wkurzyłam, ale po paru dniach mi
      przeszło i teraz cieszę się, że u niej zostałam)
      życzę Ci, żebyś zdecydowała tak jak chcesz.

      *) tak, nienill, ja należę do tej drugiej grupy. ale mam na tyle zdrowego
      rozsądku, żeby przyjąć możliwość, że ISTNIEJą dobrzy psychoanalitycy. tak jak
      istnieją dobrzy księża. jednego nawet w swoim życiu spotkałam. a i tak jestem
      antyklerykałką.
      • only_isabelle Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 20:41
        a może o to chodzi, żeby odnajdować siebie w tym całym procesie, nie iść ślepo
        za wszystkim, co podaje t. ona wrzuca mnie/mój przypadek do jednego wora z
        innymi, takie mam wrażenie, ,
        zrób certyfikat, przyjdę na terapię :P
        • only_isabelle Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 20:41
          *odnajdywać
        • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 20:48
          > zrób certyfikat, przyjdę na terapię :P

          oj nieeee, toż ja bym ludzi krzywdziła! serio, jakbym była terapeutką (czego
          nigdy, na szczęście, nie chciałam) to bym była stronnicza i niesprawiedliwa.
          jakby mi przyszedł taki histeryk jeden z drugim, a już szczególnie jakby był
          podobny do mojej babci - to bym go na kopach pogoniła!! :D) ja się za szybko i
          za łatwo denerwuję żeby być terapeutką. ja co najwyżej mogę Cię zaprosić na
          winko albo browara :)
          • only_isabelle Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 21:02
            albo ja na winko i browara :-))
            • dolor Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 21:54
              > albo ja na winko i browara :-))

              I to jest fundament nowej, skutecznej terapii psychodynamicznej (tylko zaraz
              mask z marchewką Was pogoni).
              • only_isabelle Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 21:59
                :=)
                dobra musiałam odreagować, byłam po sesji, Aurelka napisała do Nilki, a że ja
                poburzona wróciłam...dobrze, że skończyło się piwem :-))
              • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 16.10.08, 22:28
                ooo rozmarzyłam się. co do win to lubię półsłodkie, najlepiej czerwone. albo
                różowe. ale jak dadzą wytrawne, to też wypiję. lepszy rydz... ;)
                a z browarów to ciągle próbuję jakichś nowych. smakuje mi daab i peroni. moja
                siostra cioteczna odkryła kiedyś millera, też lubię, tylko drogie cholerstwo
                (4,5 zeta za 0,33l)
                i wódka. taak! bo bez wódki rozum krótki :) kiedyś potrafiłam pić czystą bez
                popitki, ale się zestarzałam jakoś czy coś, teraz już mi nie przejdzie :( muszę
                więc albo w drinku albo wściekłego psa.
      • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 01:16
        > też przez tych, co ją namiętnie zwalczają *).

        > *) tak, nienill, ja należę do tej drugiej grupy. ale mam na tyle
        zdrowego
        > rozsądku, żeby przyjąć możliwość, że ISTNIEJą dobrzy
        psychoanalitycy. tak jak
        > istnieją dobrzy księża. jednego nawet w swoim życiu spotkałam. a i
        tak jestem
        > antyklerykałką.
        wiec zwroc uwage na to, ze tym razem nie zwalczasz namietnie zlych
        ksiezy, lecz z definicji samą wiarę
        (i nie ma tu znaczenia dodawanie dla sciemy, ze dobrzy ksieza wg
        Ciebie ISTNIEJĄ lub nie)
        nie wiem gdzie tu znajdujesz zdrowy rozsadej, skoro elementarnej
        logiki brakuje
        czy o cos innego tu chodzi? dobry, czyli dobry czlowiek? jakas inna
        opcja?





        malo rzeczy mnie tak drazni drazni jak namietne mylenie
        niedoskonalosci ludzi z niedkoskonalosciami idei/procedur/pomyslow
        • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 09:21
          mało rzeczy mnie tak drażni jak takie miotanie się i gryzienie po kostkach.
          chciałabyś mieć polot euforyka, ale daleko ci do niego. więc gryziesz na oślep.
          tym razem przypierdoliłaś się do mnie. jesteś jak takie zagubione dziecko we
          mgle, które mało widzi i czepia się wszystkiego.
          no i zadajesz pytania, a wcale nie chcesz na nie odpowiedzi, więc ci tym razem
          nie odpowiem. po co pisać jak i tak nie czytasz, tylko dalej bredzisz swoje.
          • dolor Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 10:13
            Ale akurat na to i ja chciałbym poznać odpowiedź, czym się charakteryzuje dobry
            ksiądz, dobry psychoanalityk? Coś jak dobry wróżbita, "lekarz" homeopata,
            frenolog? Nie rozumiem, w jakim sensie to "dobro" jest używane.
            • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 11:04
              dolor napisał:

              > Ale akurat na to i ja chciałbym poznać odpowiedź, czym się
              charakteryzuje dobry
              > ksiądz, dobry psychoanalityk? Coś jak dobry wróżbita, "lekarz"
              homeopata,
              > frenolog? Nie rozumiem, w jakim sensie to "dobro" jest używane.
              w sensie sciemy, bo przeciez zdrowy rozsadek nakazuje uznawanie, ze
              swiat nie jest czarno-bialy
            • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 18:02
              dolor napisał:

              > Ale akurat na to i ja chciałbym poznać odpowiedź, czym się charakteryzuje dobry
              > ksiądz, dobry psychoanalityk? Coś jak dobry wróżbita, "lekarz" homeopata,
              > frenolog? Nie rozumiem, w jakim sensie to "dobro" jest używane.

              dobry ksiądz to dla mnie taki, któremu ani dogmaty katolickie, ani fakt noszenia
              sutanny, NIE PRZESZKADZA w byciu po prostu.. ludzkim, otwartym.
              to samo z dobrym terapeutą psychoanalitycznym. dla mnie to taki, któremu
              założenia psychoanalizy NIE PRZESZKADZAJA być dobrym terapeutą.
              bo i jedno (kapłaństwo) i drugie (psychoanaliza) najczęściej działają tak, że
              zawężają horyzonty.

              ehh, być może wyprzedzając fakty ;) powiem jeszcze, że nie potępiam religii
              katolickiej jako takiej. nigdy z nią nie walczyłam. nie przyjmuję po prostu jej
              dogmatów, tego co jest napisane w biblii. ale nikogo nie 'nawracam' na ateizm.
              a księży jako grupę potępiam. bo tak.
              • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 18:30

                > dobry ksiądz to dla mnie taki, któremu ani dogmaty katolickie, ani
                fakt noszeni
                > a
                > sutanny, NIE PRZESZKADZA w byciu po prostu.. ludzkim, otwartym.
                a to nie jest wynikiem tego, ze on te dogmaty rozumie i potrafi
                umiejetnie interpretowac? bo dogmaty same w sobie sa ok, tylko nie
                kazdemu wychodzi poslugiwanie sie nimi w realu?

                jakim cudem ze zlych przeslanek nagle w Twoim swiecie pojawiają sie
                dobre wnioski i skutki? przeciez ten terapeuta posiadl jakąs wiedze,
                i co? idzie on do pacjenta i ta wiedza mu nagle wyparowuje?




                > bo i jedno (kapłaństwo) i drugie (psychoanaliza) najczęściej
                działają tak, że
                > zawężają horyzonty.
                tiaaaa
                bo kaplanstwo i payschoanaliza to takie wredne stworki, ktore bardzo
                lubia ludzmi manipulowac i duzo szkod na swiecie wyrzadzac



                > a księży jako grupę potępiam. bo tak.
                to co tu promujesz koajrzy mi sie z rozmydloną wersją zwyklej
                cenzury, osiaganej poprzez zjadliwą krytyke
                "pewne tresci sa szkodliwe i nie nalezy ich nawet dotykac, bo tak"
                • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 18:44
                  > to co tu promujesz koajrzy mi sie z rozmydloną wersją zwyklej
                  > cenzury, osiaganej poprzez zjadliwą krytyke
                  > "pewne tresci sa szkodliwe i nie nalezy ich nawet dotykac, bo tak"

                  a jakieś konkretne przykłady tej zjadliwej krytyki??
                  • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:13

                    a opiszesz mi jak wygladaja te stworki?
                • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:06
                  > a to nie jest wynikiem tego, ze on te dogmaty rozumie i potrafi
                  > umiejetnie interpretowac? bo dogmaty same w sobie sa ok, tylko nie
                  > kazdemu wychodzi poslugiwanie sie nimi w realu?

                  ale chyba nie będziemy dyskutować czy dogmaty chrześcijańskie są ok czy nie? dla
                  Ciebie są. dla mnie nie są.

                  > jakim cudem ze zlych przeslanek nagle w Twoim swiecie pojawiają sie
                  > dobre wnioski i skutki? przeciez ten terapeuta posiadl jakąs wiedze,
                  > i co? idzie on do pacjenta i ta wiedza mu nagle wyparowuje?

                  a na to przykład dałam w innym poście w tym wątku - tam gdzie odpowiadałam, jak
                  można czerpać z psychoanalizy, nie będąc jednocześnie psychoanalitykiem.
                  • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:11
                    > a na to przykład dałam w innym poście w tym wątku - tam gdzie odpowiadałam, jak
                    > można czerpać z psychoanalizy, nie będąc jednocześnie psychoanalitykiem.

                    oj, muszę dopowiedzieć, bo tam jednak sytuacja była odwrotna. zaraz zarzucisz mi
                    (tym razem słusznie :) brak logiki.
                    otóż jeśli taki psychoanalityk nie będzie za bardzo szarżował jakimiś fazami
                    oralnymi oraz przyjmie, że może być omylny - a jeśli pacjent się z nim nie
                    zgadza, to nie musi to automatycznie oznaczać wyparcia czy innego mechanizmu
                    obronnego albo braku gotowości przyjęcia Prawdy - a po prostu, że terapeuta w
                    jakiejś sprawie się pomylił - to wtedy będzie dobrym terapeutą.
                  • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:16
                    aurelia_aurita napisała:

                    > > a to nie jest wynikiem tego, ze on te dogmaty rozumie i potrafi
                    > > umiejetnie interpretowac? bo dogmaty same w sobie sa ok, tylko
                    nie
                    > > kazdemu wychodzi poslugiwanie sie nimi w realu?
                    >
                    > ale chyba nie będziemy dyskutować czy dogmaty chrześcijańskie są
                    ok czy nie?
                    dl
                    > a
                    > Ciebie są. dla mnie nie są.
                    wydawalo mi sie, ze w tej rozmowie terapeuta i ksiadz moze byc
                    stosowanie zamiennie
                    • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:17
                      > wydawalo mi sie,

                      a to już nie mój problem, co ci się wydawało
                      • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:26
                        aurelia_aurita napisała:

                        > > wydawalo mi sie,
                        >
                        > a to już nie mój problem, co ci się wydawało
                        tiaa
                        lopatalogicznie: ja tu w zadnym miejscu o ksiezach nie pisalam
                        • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:32
                          łopatologicznie: to o księżach to była taka wstawka, niezwiązana z tematem,
                          bardziej chodziło mi o ogólną zasadę, że w każdej grupie może się znaleźć ktoś
                          kto odstaje. no ale widać tobie na słowo 'ksiądz' zapaliła się w głowie
                          żaróweczka i już miałaś kolejny dowód na długoplanową strategię aurelki
                          polegającą na zwalczaniu, rugowaniu, cenzurowaniu... już nie tylko
                          psychoanalityków ale i księży. bo jedno i drugie to aurelki wróg, a aurelka
                          tylko czeka z szabelką. ehh...
                          • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:42
                            aurelia_aurita napisała:

                            > łopatologicznie: to o księżach to była taka wstawka, niezwiązana z
                            tematem,
                            > bardziej chodziło mi o ogólną zasadę, że w każdej grupie może się
                            znaleźć ktoś
                            > kto odstaje.
                            loptatologicznie niepotrzebnie, bo tak to wlasnie zrozumialam.
                            i uwazam, ze wstawka byla bardzo dobra, bo w pelni oddawala Twoje
                            mieszanie przyczyn, skutkow i zjawisk towarzyszacych pewnym sprawom


                            no ale widać tobie na słowo 'ksiądz' zapaliła się w głowie
                            > żaróweczka i już miałaś kolejny dowód na długoplanową strategię
                            aurelki
                            > polegającą na zwalczaniu, rugowaniu, cenzurowaniu... już nie tylko
                            > psychoanalityków ale i księży. bo jedno i drugie to aurelki wróg,
                            a aurelka
                            > tylko czeka z szabelką. ehh...
                            wyluzuj
                            przykro mi, ale nie jestem az takim potworem do jakiego uroslam w
                            Twojej glowie
                            • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:51
                              > przykro mi, ale nie jestem az takim potworem do jakiego uroslam w
                              > Twojej glowie

                              hehe, i kto tu mówi o mieszaniu przyczyn, skutków i zjawisk towarzyszących :D
                              przecież ja tu piszę o tym, że to ja w twojej głowie urosłam do jakiegoś
                              potworka. jeszcze parę wpisów wcześniej zarzucałaś mi, że stosuję rozmydloną
                              wersję cenzury w postaci zjadliwej krytyki. (i jak przypuszczam, to jest właśnie
                              powodem, dla którego łazisz za mną i... zjadliwie krytykujesz? :)
                              • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:54
                                aa i jeszcze podobno coś promuję i coś tępię. to są twoje słowa.
                              • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 20:03
                                ze na post, ktory mnie zirytowal zareagowalam nie od razu, tylko po
                                chwili i personalnie, to znaczy, ze wczesniej musialo byc tez
                                zjadliwie?

                                juz Ci wczoraj napisalam: jesli za Tobą "łażę", to łażę tak samo jak
                                za Ledą, Maskiem, Bertą, Snajperem i pewnie jeszcze paroma innymi
                                nickami
                                hobbystycznie, najczesciej, gdy mi sie troche bardziej nudzi

                                w zyciu bym nie pomyslala, ze bedziesz pol dnia to przezywac i
                                zasluze sobie az na miejsce w sygnaturce
                                widac Cie przecenilam
                                • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 20:08
                                  > w zyciu bym nie pomyslala, ze bedziesz pol dnia to przezywac i
                                  > zasluze sobie az na miejsce w sygnaturce
                                  > widac Cie przecenilam

                                  przeżywam? po prostu próbuję dojść, czego ty właściwie ode mnie chcesz.
                                  miejsce w sygnaturce? tu akurat SIEBIE przeceniłaś, bo tylko w jednym poście
                                  zamiast sygnaturki wpisałam te pozdrowienia.
                                  • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 20:13
                                    bo tylko w jednym poście
                                    > zamiast sygnaturki wpisałam te pozdrowienia.
                                    a Aidka mowila, ze wlasnie tak sobie sygnaturke robila :(
                                    to ja juz nic nie wiem o tym swiecie
                                  • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 20:16
                                    > przeżywam? po prostu próbuję dojść, czego ty właściwie ode mnie
                                    chcesz.
                                    teraz? juz nic







                                    jezyk aurelkowy zaklada, ze namietnie mowimy o czyms ze jest
                                    glupie, bo jest glupie w pewnej czesci
          • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 10:53
            > no i zadajesz pytania, a wcale nie chcesz na nie odpowiedzi, więc
            ci tym razem
            > nie odpowiem. po co pisać jak i tak nie czytasz, tylko dalej
            bredzisz swoje.
            napisalas dwie strony lania wody, na ktory nie jestem w stanie
            odpowiedziec, bo mozna go skrocic do "terapueci moga byc beee i
            wiekszosc z nich takich wlasnie jest, a generalnie to nalezy sobie
            wybierac ze wszystkiego po trochu"
            pisalas to juz miliard razy, nic nowego.

            jak sie z czegos czerpie, to jednak niezrozumiale jest jednoczesne
            zwalczanie tej rzeczy na kazdym kroku.



            napisz mi prosze jak na podstawie niepotrzebnych i szkodliwych
            teorii, ktore trzeba tępić, mozna byc dobrym terapeutą

            no chyba, ze pozniej znowu wstawisz sobie ktores slowo w cudzyslow i
            bedziesz odwracala kota ogonem
            • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 18:53
              > no chyba, ze pozniej znowu wstawisz sobie ktores slowo w cudzyslow i
              > bedziesz odwracala kota ogonem

              ciepło, ciepło... coraz cieplej! słowo 'zwalczanie' to była... IRONIA! BINGO!
              już tłumaczę ci łopatologicznie. nie mogłam się powstrzymać przed puszczeniem do
              ciebie oka. bo już od dłuższego czasu widzę, że dla ciebie niektórzy z tego
              forum są bandą tępicieli psychoanalizy. i do tego ironia się odnosiła.
              a słowo 'zwalczać' - jeśli traktować je dosłownie - oznacza chyba aktywne
              działania przeciw temu...

              > jak sie z czegos czerpie, to jednak niezrozumiale jest jednoczesne
              > zwalczanie tej rzeczy na kazdym kroku.

              > napisz mi prosze jak na podstawie niepotrzebnych i szkodliwych
              > teorii, ktore trzeba tępić, mozna byc dobrym terapeutą

              przekładając z zacietrzewionego języka nienilkowego na polski, rozumiem, że
              pytasz o to, jak można czerpać elementy z różnych teorii, w tym psychoanalizy,
              uważając jednocześnie, że psychoanaliza ogólnie jest głupia?
              otóż w bardzo prosty sposób. chyba wszystkie szkoły psychoanalityczne zakładają,
              że kluczową role w zachowaniu ludzkim odgrywają procesy nieświadome. i że ważne
              są wydarzenia z dzieciństa. i to jest całkiem sensowne, można się z tym zgadzać,
              nie będąc jednocześnie psychoanalitykiem i nie wierząc w całą tą otoczkę nt. id,
              ego i superego ani w kompleks edypa.
              • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:10
                bo już od dłuższego czasu widzę, że dla ciebie niektórzy z tego
                > forum są bandą tępicieli psychoanalizy.
                to nie moja sprawa co Ty sobie w glowie ubzdurasz

                ciepło, ciepło... coraz cieplej! słowo 'zwalczanie' to była...
                IRONIA! BINGO!
                > a słowo 'zwalczać' - jeśli traktować je dosłownie - oznacza chyba
                aktywne
                > działania przeciw temu...
                nie traktuje i nigdy nie traktowalam tego doslownie
                ale mozesz tak twierdzic, zeby osmieszac wszystko co napisze lub
                napisalam


                rozumiem, że
                > pytasz o to, jak można czerpać elementy z różnych teorii, w tym
                psychoanalizy,
                > uważając jednocześnie, że psychoanaliza ogólnie jest głupia?
                > otóż w bardzo prosty sposób. chyba wszystkie szkoły
                psychoanalityczne zakładają
                > ,
                > że kluczową role w zachowaniu ludzkim odgrywają procesy
                nieświadome. i że ważne
                > są wydarzenia z dzieciństa. i to jest całkiem sensowne, można się
                z tym zgadzać
                > ,
                > nie będąc jednocześnie psychoanalitykiem i nie wierząc w całą tą
                otoczkę nt. id
                > ,
                > ego i superego ani w kompleks edypa.
                czyli jezyk aurelkowy zaklada, ze namietnie mowimy o czyms ze jest
                glupie, bo jest glupie w pewnej czesci - przyjmijmy, ze chocby w
                polowie
                ok
                juz rozumiem
                • aurelia_aurita Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 19:13
                  aha, rozumiem, że nie potrafisz podać przykładów mojej "rozmytej cenzury w
                  postaci zjadliwej krytyki"?
    • nienill Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 01:22
      only_isabelle napisała:

      > Aurelia, uważam, że masz dużo racji (post dla Nienill),
      szczególnie po
      > dzisiejszej sesji,
      ...a dwie godziny pozniej na innym forum....
      • only_isabelle Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 08:36
        dalej uważam, że Aurelia ma dużo racji, a emocje po spotkaniu są zawsze, na
        tamtym forum analizowałam co innego,
    • cassis Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 09:54
      only_isabelle napisała:

      podjęłam decyzję, że nie chcę rozgrzebywać historii z "ojcem", że
      chcę się (W
      > KOńCU) skupić na realu, chcę myśleć o przyszłości, chcę zapomnieć,
      chcę żyć
      > dalej, t. stwierdziła, że to fantazjowanie/ucieczka od problemu,
      bo kwestia
      > rodzica zostaje nierozwiązana,

      no to ja mam chyba szczęście do terapeuty (i to mnie po raz kolejny
      w tym utwierdza bo uważam że super trafiłam)
      ja mam tendencje do rozgrzebywania przeszłości, kwestii rodziców, on
      natomiast tewierdzi że oczywiście mozna o to zahaczyć ale lepiej
      skupić się na tym co tu i teraz i na przyszłości
      czuję że ma na mnie pomysł, nie bedzie mnie ciągał tygodniami i
      taplał się bezproduktywnie w moich brudkach ;)
      • only_isabelle Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 10:05
        no to super, że jesteś zadowolona, cieszę się bardzo,
        u mnie jest troszkę inna sytuacja, bo Ty chyba masz cały czas kontakt z rodzicami,
        a swoją drogą jeśli masz tendencję, to może to jest ważne, może to ciąży? ja
        rozgrzebałam i czuję luzik, objawy odchodzą, potrzebowałam tego, wyrzuciłam z
        siebie brudy, chociaż t. twierdziła, że za mało reala :-) ja cały czas idę swoim
        tokiem, sesja ukierunkowuje, a moje wkurwy/reakcje są moje :-)))
        dziś po wczorajszym czuję ulgę i nie żałuję żadnych moich reakcji, po 9
        miesiącach terapii odczuwam dopiero efekty-poprawę
    • mskaiq Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 11:25
      > podjęłam decyzję, że nie chcę rozgrzebywać historii z "ojcem", że
      > chcę się (WKOńCU) skupić na realu, chcę myśleć o przyszłości, chcę
      > zapomnieć, chcę żyć dalej, t. stwierdziła, że to fantazjowanie
      >/ucieczka od problemu, bo kwestia rodzica zostaje nierozwiązana,
      > dziś poczułam niechęć do tych analiz/roztrząsania, mówię o moich
      > interpretacjach
      Dobra decyzja, trzeba wybaczyc, zapomiec i zyc dalej. Roztrzasanie
      przeszlosci, zycie przeszloscia to tworzenie nieustannych epizodow
      depresyjnych.
      Sedeczne pozdrowienia.
      • amfor Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 11:54
        twoja pochwala jest jak pocalunek smierci
      • dolor Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 12:30
        > Dobra decyzja, trzeba wybaczyc, zapomiec i zyc dalej. Roztrzasanie
        > przeszlosci, zycie przeszloscia to tworzenie nieustannych epizodow
        > depresyjnych.

        No proszę, Cioranem pojechałeś:
        "Jeśli chce się być szczęśliwym, nie wolno gmerać w pamięci."

        Tylko nie odczytuj dosłownie.
        • mskaiq Re: moja t. psychodynamiczna 17.10.08, 13:42
          Nie mozna sie nakrecac przeciwko sobie. Nie mozna wywolywac zalu, bo
          to oznacza bol, nienawisc i silny epizod depresyjny.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • little_emma Re: moja t. psychodynamiczna 19.10.08, 14:34
            mskaiq napisał:

            > Nie mozna sie nakrecac przeciwko sobie. Nie mozna wywolywac zalu,
            bo
            > to oznacza bol, nienawisc i silny epizod depresyjny.
            > Serdeczne pozdrowienia.

            Mam wrażenie, że wielu terapeutów nie zgodziłoby się z Tobą w tym
            względzie. Bo przecież terapia polega właśnie m.in. na rozprawieniu
            się z emocjami, przeżyciu ich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka