Dodaj do ulubionych

sen, sen...

20.11.08, 04:10
to już jest nie do wytrzymania.
pan Skalski mówi wstać z łożka i usiąść, gdy się nie udaje.
i się zwleka człowieczyna, siedzi, głowa się chyli i się nic nie
dzieje ponadto.
melisa wychlana.
i mleko.
i ciepła kąpiel.
i coś się niegłupiego jednak zrobiło.
się popracowało.
i zmordowanie ponad siły.
ale nic nie pomaga.
i się napatacza ta scena, gdy Pacino już tylko chce spać - niech
zdechnie, ale spać.

psy, się sądziło, są wspólczujące.
a tu kot przygarnięty, bo trzeba było, wszystko wie.
i reaguje wspomagająco na każdą próbę zaśnięcia - włazi taki, wg
niektórych oblizły, i gada : nareszcie się położylaś - to śpij,
mruczando ci zrobię. i mru, mru , mru robi - a tu się nie udaje -
kota też się zawodzi. się nie zasypia.
w końcu się wkurza ten kot, że chce dobrze, a ty się wiercisz, bo
ukochana tegoż kota uliczna zmywara jedzie - dużo hałasu i świateł -
no to kot na okno i główkę zgrabną odwraca, obraca wodząc za tą
śmieciarą ślepkami.
matko - tak duzo - tylko z sześć godzin snu spokojnego sobie życzyć ?
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: sen, sen... 20.11.08, 05:16
      Nie mysl o spaniu kiedy chcesz zasnac, nie mysl o chalasie za oknem,
      mysl o czyms co nie przynosi stresu, co nie budzi niepokoju.
      Mozna sluchac muzyki ale trzeba sie tego nauczyc bo inaczej muzyka
      moze przeszkadzac. Mozesz myslec o czyms co nie przynosi stresu, co
      nie wywoluje niepokoju.
      Kot moze tez pomoc ale kladz sie wczesniej, przed ta smieciara ktora
      tak spontanicznie sie interesuje.
      Warto sie rowniez troche zmeczyc fizycznie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aidka Re: sen, sen... 20.11.08, 05:51

        już nie ma sensu spać - o 7-mej na zastrzyk muszę iść.
        albo i nie.
        a już wszystko z przepisów na sen wykonałam.
        łzy płyną, zmysły spią, bezsenna zimna noc. pralka skończyła pracę -
        trzeba rozwiesić pranie. albo i nie.

        /czemu ta kicia tak się śmieciarami fascynuje ? wszak to kot
        wewnętrzny, samochodów się boi. i innych takich. ciekawość - nieco
        mnie pobudza zainteresowanie tą sprawą/
        • aidka Re: sen, sen... 20.11.08, 06:22
          co taki kot myśli ?
          jakieś głupki kiedyś mówiły, co dotknęło mnie do głębi, że zwierzaki
          nie myślą.
          wg mnie myślą.
          czemu ten kot przedtem niedotykalski raczej, teraz na każdy mój ruch
          reaguje i spi, jak moje psy onegdaj, w łożku nachętniej ze mną i się
          wyraźnie cieszy, gdy się tam pokładam ?
          chyba ten kot chce, by aida wreszcie się uwaliła i padła. i spała.
          dobry to kotek jest raczej.
          a ja nie - zawodzę dzieciaka.
          nie ma spania.
          jak wyczytałam, bo i co miałam porabiać nocą - się czytało, co
          kiedyś nie docierało - a napisano: "to trzeba byc jurna samica zeby
          worek na glowie i pol kilo tabletek w zoladku
          nie zabilo. coz za sily witalne! depresja - trzy dni byczenia sie w
          hotelu w
          malowniczej miejscowosci. ale gamonie, rzicila sie na lucyne zeby
          wzbudzic
          poczucie winy, i dobroduszki od naprawiania skrzydlek ptaszkom na
          paluszkach
          wokol niej chodza."

          no to wychodzi na to, że kawał silnej krowy.

          chyba mnie kocha ten kot.
          • amamit Re: sen, sen... 20.11.08, 06:25
            kocha, kocha:)
            koty sa wielkie :)
            madre.
            wspolczujace.
            wspolodczuwajace.
            nie zawodzisz go.
            on chce zebys pospala, ale nie ma zalu jak nie.
          • aidka Re: sen, sen... 20.11.08, 06:53
            z jeden strony się tu przydaję, bo nabijam licznik.
            z drugiej - spadaj aida, bo przynudzasz.
            w końcu mnie Loserka i Dolor zabanują czy tam zablokują - już nie
            wiem - i tak się skończy ta ponura historia. choć...
            z drugiej strony - to bodaj siódmy rok uczestnictwa i jeszcze nie
            mieć bana, ani nawet tego testu o Koperniku nie dostać - to nieco
            głupio odejść bez takich doświadczeń.

            te eksperymenty z deprywacją snu...- nieźle ludziom odwalało.
            Pacino w filmie doszedł do omamów. ja tylko do nadwrażliwości na
            głosne dźwięki i światło. psychiatra mi moja mówiła, że po trzech
            dobach nie czekać, ale brać benzo - że szkoda mniejsza. ale co ja
            mam powiedzieć lekarzowi rodzinnemu, który się , w tym
            zdegenerowanym państwie polskim przejął mną jednak - że co - nie
            jem, a benzo chcę? jak on moje papiery ma, że , hmmm, cele miałam
            onegdaj co do benzo inne, niż sen 6-cio godzinny.

            wczoraj mnie podziurkowali w tej przychodni, bo ja żył nie mam.
            zawsze nie mam, a teraz to w ogóle - się nie je - to wpadły gdzieś.
            najlepsze jest, jak oni mnie dziurkują i zawsze im głupio, bo się
            nie udaje. i przepraszają, a ja mówię wtedy, że to ja przepraszam,
            że żyły cienkie i się rozwala cała balanga krwista. i mówię, że nic
            nie boli, bo przeniesienie robię - za ucho się łapię i mocno
            paznokciami naciskam, by ból, był ode mnie, a nie od tego
            dziurkowania po rękach.
            wczoraj w końcu się w stopę wkłuli. się w ręce nie udało. ręce,
            ramiona znaczy, to kij. najgorzej w dłoń. ale się jest
            przyzwyczajonym.

            to idę. doktor zacznie od pytania co i ile zjadłam. znowu kolejne
            szantaże będą, że jak co, to ...- lepiej nawet nie gadać. lepiej
            tego doktora z ogonem podkulonym słuchać. jeszcze walnąć jakiś puder
            opalony na dziub, bo wczoraj mówił, że za blada. albo szminką się
            wysmarować czy co.
            • uri_ja Re: sen, sen... 20.11.08, 07:51
              nie_spadaj_Aida :)
              a pijesz chociaz?
              moze jakies soki?

              szminka i puder byc moze...
              nie tylko na bladosc.
            • dolor Re: sen, sen... 20.11.08, 23:02
              >z drugiej - spadaj aida, bo przynudzasz.
              >w końcu mnie Loserka i Dolor zabanują czy tam zablokują

              Nie żebym jakoś specjalnie Ci snu nie życzył, ale cholernie lubię Cię czytać,
              więc takiego, załóż sobie własne forum, na którym się zabanujesz, niczym:

              Gazeta.pl Forum Prywatne Zdrowie DEPRESJA - cafe "pod szczurem"
              Zarządzanie forum DEPRESJA - cafe "pod szczurem"

              * Ustawienia
              * Blokada

              Blokowanie uczestników
              Lista użytkowników, którzy nie mogą pisać na twoim forum:

              * loserka usuń
              • aidka Re: sen, sen... 20.11.08, 23:53
                och nie , Dolor.
                zakładać własne forum, to odpowiedzialność jednak.
                nie mogę już być odpowiedzialna.
                choć
                bycie świadomym, iż się nie jest odpowiedzialnym, jest jednak
                odpowiedzialnością.

                uporam się z jedzeniem i snem - sobie pójdę.
                choć, jakbyście mnie zabanowali, mogłabym w noce bezsenne popłakać
                na przepastnej piersi Siwej. może.
                • dolor Re: sen, sen... 21.11.08, 11:41
                  aidka napisała:

                  > och nie , Dolor.
                  > zakładać własne forum, to odpowiedzialność jednak.(...)
                  > uporam się z jedzeniem i snem - sobie pójdę.
                  > choć, jakbyście mnie zabanowali, mogłabym w noce bezsenne popłakać
                  > na przepastnej piersi Siwej. może.

                  Ja tylko szukam salomonowego wyjścia, trzeba Ci znaleźć jakieś forum, na którym
                  nie będzie Ci wolno pisać, ale nie to!
                  A o tym pójściu sobie, to już są groźby karalne, jeszcze przez to powstaną
                  grupy, które Ci pod oknem będą odgrywały kocią (skoro taka kotofilia) muzykę i
                  wykradały zawartość lodówki.
      • amamit Re: sen, sen... 20.11.08, 06:23
        upatrzyles sobie ja.
        na teraz.
        • aidka Re: sen, sen... 20.11.08, 08:17
          ojej. wiecie, co się może zdarzyć w państwie polskim ?
          muszę to zeznać jako dogłębnie wzruszona osoba.
          polazłam - dziękować Bogu i partii, że to ulica dalej.
          zero czekania - to one na mnie czekały z tym zastrzykiem - witaminy
          czy coś.
          badania krwi z wczorajszego dziurkowania już doktor miał - jasne -
          tam żelaza brakuje.
          ale doktor ze mną gadkę - choć pełno ludzi na korytarzu - i
          powiedział, że mi ufa, że będę jeść i że mu kłopotów nie narobię.
          i sam zapytał jak ze spaniem - to powiedziałam.
          recepty nie dał, ale wyszedł do pielęgniarek i mi coś przyniósł -
          kazał przy nim łyknąć i że mam do domu prędko iść i się uwalić.
          mówiłam, że w dzień nie śpię, a on to samo, co moja psychiatra - że
          teraz to mam i w dzień.
          i że jak jutro na zastrzyk przyjdę, to mam mieć rozpiskę ile, kiedy
          i co zjadłam. i ciągle, że mi ufa.
          no idę spać, skoro tak się mają sprawy.
          chyba bym pokochała tego doktora miłością czystą, wielką i
          prawdziwą, gdyby nie fakt, że kocham Ala Pacino.
          mnie się chyba chce spać prawdziwie.
          macie wreszcie ze mną spokój.dobranoc.
          • amamit Re: sen, sen... 20.11.08, 09:25
            mam nadzieje, ze spisz :)
            nie bylo niebieskie to cos ;)?
            odpowiedz jak sie wyspisz :)
            • aidka Re: sen, sen... 20.11.08, 23:43
              niebieskie.
              to co ? lorafenem mnie zagiął ?
              jutro spytam, choć nie wiem, czy powie. ale ja mu mówiłam, że to
              cztery już lata i ja takich myśli nie miałam, by się bać z tymi
              benzo.
              na dobre trzy godziny mnie załatwił.
              za mało.
              już zrobiłam podejście dziś, ale trudno.
              bez powodzenia.
              nic to.
              kot pilnuje.
              się uda.

              no to jest , przysięgam, niesamowite - ona tak nigdy nie robiła -
              siedzi na łóżku przy fotelu i się gapi przepiękność zielonych oczu
              wybałuszajac i czyha na każdy gest. a gdy ja próby podejmuję i się
              walę w to łóżko, to krokiem istoty wolnej i wielce dystyngowanej,
              ale konsekwentnej, lekkimi stópeczkami - tup, tup po kołdrze i do
              mnie się przytulić, mruczeć i żebym przestała z tą gorączką, nie
              wstawała, nie wierciła się.

              byle śmieciara nie podjechała, bo zostanę istotą bezwzględnie
              porzuconą.
              • aidka Re: sen, sen... 21.11.08, 04:04
                i trudno.
                Woman robiła co mogła, ale się wywlekło spod kołdrzyny.
                nie dało rady.
                Woman, Ty choć się wyśpij nieco.

                teraz to już ani chybi wywalą z tego forum.
                Dolor już se własne każe zakładać dla bezsennych.
                wywalą mnie.
                Dolor mnie nienawidzi i jestem biedna - help.

                ale się zabrało za mycie włosów.
                o matko - ileż to mecyji - uwolnić z klamerki, czesać, umyć,
                zaodżywkować i o umyciu szczotki nie zabyć. i wysuszyć co trwa, gdy
                się suszarek nie znosi.
                ale schną. kiedyś wyschną wszak.
                a kociczka ma pretensje : - czemu ty durna nie śpisz? no to
                przykrość -
                chciało się ją omamić myszką do zabawy, ale myszki wyszły - się
                okazało - wszystkie pogubiła. co robic - czekamy na śmieciarę.

                matko - z tymi włosami jeszcze rozczesywanie po wyschnęciu...- toż
                to robota dla siłaczy, a państwo polskie to olewa. czemu państwo
                polskie uchyla się od robót z włosami dla osób lekko chwilowo
                osłabionych ?
                bo państwo polskie jest przestępczą organizacją, jak mawia pewien
                pan o rodzinie.
                państwo woli kota mamić światłami śmieciary, niż włosy komuś
                rozczesać. no trudno. niech potem państwo żałuje, że obywatelka jego
                będzie latać po mieście jak smotruch nieuczesany.
                się Kaczor zapłacze na śmierć, ale za późno będzie.
                i krótko - spieprzaj dziadu, jak mawiają prezydenci do tych z Pragi.

                a tu jutro tyle do załatwienia skoro świt, zatem tabletki od doktora
                Judyma wziąć nie można.
                a kromina chleba z pomidorem też jest bezczelna.
                gapi się na mnie jak sroka w kość.
                mnie to oburza i upodla. /upadla ?/
                Muniek nawala, ale trzeba co innego - w spokój wejsć - spokojne
                mjuzik plej.

                a śmieciary dotąd nie ma - masz ci los.
              • amamit Re: sen, sen... 21.11.08, 11:28
                nie lorafenem :)
                Dormicum.
                dlatego kazal biec :)
                tak mysle. przypuszczam. moge sie mylic. moze nawet sie myle. myle sie zapewne, o tak najlepiej. chociaz chyba nie jesli wstalas po trzech godzinach :)))
                popadlam w druga skrajnosc.
                teraz bardzo lubie czytac Ciebie :))))
                poglaszcz Kicie ode mnie :)
                kocham koty. patrz wyzej. bo sa.
                • lucyna_n Re: sen, sen... 21.11.08, 11:58
                  dormicum to chyba przy operacjach podają?
                  • amamit Re: sen, sen... 21.11.08, 18:09
                    przed tez. premedykacja 3 tabletki. 7,5 mg zapewnia sen na 3-4 godziny. nie zostawia efektow resztkowych, nie mozna sie uzaleznic. 15 mg przy dlugotrwalej bezssennosci, zeby zapewnic chociaz chwile snu dobrego :) niebieskie sa. te 15.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka