Dodaj do ulubionych

się uciekło

26.11.08, 00:12
jedna pani leży skulona na dolnej półce stalowego stołu na kółkach
którym się żarcie i talerze wozi i mówi : pomocy, , pomocy, pomocy,
pomocy...
potem wstaje, chodzi w te i z powrotem po korytarzu i powtarza :
ratunku, ratunku, ratunku

inna pani - Marzena - podchodzi, pokazuje mój krzyżyk obronny na
szyi i drze się : schowaj to w tej chwili !
potem się tuli i usty bezzębnymi szepcze : daj papierosa. no daj...

potem inna pani na korytarzu się na szyję rzuca i pyta : ma pani
pożyczyć 5 złotych ?

a staruszek w okularach z jedną szybką zalepioną czarną taśmą
wyciąga rękę kościaną i mówi : jedniusieńkiego, naprawdę tylko
jednego papierosa poproszę.

się ucieka i po schodach długich zbiega na dół , jak na zatracenie.

o nie.
nigdy więcej.
Obserwuj wątek
    • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 00:23
      a mnie się śniło, że mój przedostatni szef mnie ganiał z nożem
      i mnóstwo krwi było

      a jutro spotkam przynajmniej 3 swoich byłych i obecnych szefów
      z którymi rozstawałam się w gwałtownościach
      w jednym miejscu ich spotkam. zoo. przynajmniej 3
      a może być pięciu. boże. ale pipidówa.

      hmm. do niedawna, tak zupełnie na serio miałam się
      za osobę zupełnie normalną.
      znaczy tak dziko i pojedynczo żyłam, że wydawało mi się
      że wszyscy tak mają

      i nie ma czegoś takiego jak "nigdy więcej"
      i nazwano to prawem szczoteczki
      • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 00:33
        brooks_was_here napisała:

        i nie ma czegoś takiego jak "nigdy więcej"
        > i nazwano to prawem szczoteczki

        raczej wiadomo, że prawo szczoteczki pewne jak nieistnienie
        perpetuum mobile /póki co/
        niemniej ostatnio dwukrotnie szpitalowi się ujść udało
        zatem zaczyna się odważnie głosić pogląd, że nigdy więcej.

        życie dziko i pojedynczo ma sporo zalet.
        • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 00:41
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > życie dziko i pojedynczo ma sporo zalet.

          ale nie da się chyba wrócić do stanu nieświadomości
          takie wyjątkowo słabe chyba

          a cud mojego zobojętnienia na widoki świata
          nazywa się efektem terapeutycznym
          po circa 3 miesiącach w miarę regularnego
          stosowania wyśmiewanych, czasem demonizowanych, farmaceutyków

          nie ma bajek
          jest chemia
          • aidka Re: się uciekło 26.11.08, 00:44
            brooks_was_here napisała:

            > olga_w_ogrodzie napisała:
            >
            > > życie dziko i pojedynczo ma sporo zalet.
            >
            > ale nie da się chyba wrócić do stanu nieświadomości
            > takie wyjątkowo słabe chyba
            >
            > a cud mojego zobojętnienia na widoki świata
            > nazywa się efektem terapeutycznym
            > po circa 3 miesiącach w miarę regularnego
            > stosowania wyśmiewanych, czasem demonizowanych, farmaceutyków
            >
            > nie ma bajek
            > jest chemia

            nie wiem.
            i bez chemii i z chemią nie udaje mi się zobojętnieć.
            a chciałoby się.
      • olga_w_ogrodzie na marginesie 26.11.08, 03:48
        brooks_was_here napisała:

        > a mnie się śniło, że mój przedostatni szef mnie ganiał z nożem
        > i mnóstwo krwi było
        >
        > a jutro spotkam przynajmniej 3 swoich byłych i obecnych szefów
        > z którymi rozstawałam się w gwałtownościach
        > w jednym miejscu ich spotkam. zoo. przynajmniej 3
        > a może być pięciu. boże. ale pipidówa.
        >
        > hmm. do niedawna, tak zupełnie na serio miałam się
        > za osobę zupełnie normalną.
        > znaczy tak dziko i pojedynczo żyłam, że wydawało mi się
        > że wszyscy tak mają
        >
        > i nie ma czegoś takiego jak "nigdy więcej"
        > i nazwano to prawem szczoteczki

        bez zamiaru zaczepkowego, ale,
        tylko tak gwoli sprawiedliwości - moje pytanie - dlaczego był zarzut
        Twój, że ja mówię tylko o sobie ?
        Ty nie masz takiej potrzeby ?> vide wyżej.
        ludzie tu nie mówią o sobie ?
        zawsze o innych ?
        a Ty ?
        ale poczułam wstręt do siebie, że o sobie mówię, gdy mi to wytknęłaś.
        wiesz ?

        dlaczego zostałam sprowokowana do tego, by za moją osobistą
        szczoteczkę przepraszać ?
        i czemu przeprosiłam ?
        wiesz czemu ?
        bo, wg niektórych, jestem beznadziejna i głupia - dlatego.
        co wcale nie znaczy, że żałuję, iż przeprosiłam.
        dobrze zrobiłam.
        pomyślałam - naruszyłam niechcący Twoje granice - nie byłam dość
        uważna, więc jestem winna.

        ojej.
        nie mogę, nie powinnam łazić z wizytami do szpitali.
        jakichkolwiek.
        na basen mogę.
        i do 'Siedmiu Grzechów' na Nowym Świecie.
        więc niech się spełni.



    • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 00:29
      nie da się uciec
      znajdą
      wymogą obietnice
      czas zmienić branżę
      • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 00:49
        brooks_was_here napisała:

        > nie da się uciec
        > znajdą
        > wymogą obietnice
        > czas zmienić branżę

        nie wiem.
        uciekało się daleko będąc w miejscu.
        i daleko geograficznie.
        ale się nie udało i już kolejnych pomysłów na uciekanie brak.
        • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 00:51
          w sumie można było ukończyć Harvard, zostać ekonomistką.
          może byłoby inaczej.
          albo być bez Harvardu księgową.
          albo stenotypistką.
          • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 00:57
            uciekłam z pracy, w której pozwalano mi na bardzo wiele
            do pracy, w której mogę robić wszystko po swojemu

            znaczy mam tak myśleć, bo firma wtedy zarabia
            muszę się wpisać do ewidencji. jeszcze nigdy nie plajtowałam.
            i nigdy nie byłam swoim szefem.

            jeśli to równie koszmarne jak reszta dorosłości
            to muszę tego koniecznie spróbować
            • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 01:05
              brooks_was_here napisała:

              >
              > jeśli to równie koszmarne jak reszta dorosłości
              > to muszę tego koniecznie spróbować

              bycie dorosłym...
              taaa
              w pewnych okolicznościach - koszmar.
              się było jak dorosły za dziecka.
              to się teraz już nie chce.
              • nienill Re: się uciekło 26.11.08, 01:11
                > się było jak dorosły za dziecka.
                > to się teraz już nie chce.
                i to jest niesprawiedliwe :(
                dlaczego jak ktos zaliczy dziecinstwo w dziecinstwie to mu srednio
                20 lat wystarczy, a inni musza juz przez reszte zycia to odrabiac?
        • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 00:52
          jest jeden: ucieczka z zasięgu FD
          ale to jak grawitacja -
          wyżej ___ nie podskoczysz
          • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 00:54
            fd nie jest najgorszym, co się przydarza.
            jakieś tamy na synapsach pobudować - to by było coś.
            • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 00:58
              mnie nie przydarzyło się nic gorszego
              no ok. poza bulimią.
              • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 01:06
                brooks_was_here napisała:

                > mnie nie przydarzyło się nic gorszego
                > no ok. poza bulimią.

                mnie się przydarzyło.
                idę do tygrysa teraz.
                dobranoc.
                • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 01:08
                  dobranoc. ja się pogapię jeszcze.
                  • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 01:34
                    no i stało się tak, jakby mnie tygrys z łóżka wykopyrtnął.
                    a przecież nie wykopyrtnął.
                    • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 02:20
                      ja tam sobie herbatkę do podusi

                      dlaczego masz dwa nicki?
                      jak można mieć dwa na raz

                      jestem tak niepoprawną monogamistką
                      że nie potrafiłam nie mieć wyrzutów sumienia
                      w stosunku do przytulanek, którymi się nie bawiłam
                      a które na mnie tak smutno

                      do tej pory mam dwie duże lalki
                      schowane pod sufitem w domu rodzinnym
                      z którch tak naprawdę lubiłam zawsze jedną
                      a druga była.. naddatkiem

                      mam też dużego misia z dzieciństwa.
                      też w szafie pod sufitem
                      miś jest jedyny. zielony. ale to baaaaardzo
                      długa i misiowata historia

                      jezu. piszę o misiach na forum. muszę sobie zrobić przerwę.
                      albo znowu zacząć pić i zasypiać o przyzwoitych porach.

                      no i ten garb..
                      • brooks_was_here Re: się uciekło 26.11.08, 02:44
                        prawie natychmiastowa demitologizacja:
                        nie cierpię na alkoholizm, ani bezsenność

                        zwykle późno zasypiam, a teraz dodatkowo o półtorej godziny przesunął mi się
                        start pracy. więc nie ma powodu się spieszyć.


                        sobie i misiom tłumaczę się na forum.. chwila przerwy. niech inne trolle robią
                        trollowisko po swojemu. dobranoc na kilka dni.
                        • olga_w_ogrodzie Re: się uciekło 26.11.08, 02:53
                          brooks_was_here napisała:

                          > prawie natychmiastowa demitologizacja:
                          > nie cierpię na alkoholizm, ani bezsenność
                          >
                          > zwykle późno zasypiam, a teraz dodatkowo o półtorej godziny
                          przesunął mi się
                          > start pracy. więc nie ma powodu się spieszyć.
                          >
                          >
                          > sobie i misiom tłumaczę się na forum.. chwila przerwy. niech inne
                          trolle robią
                          > trollowisko po swojemu. dobranoc na kilka dni.

                          demitologizacja czyli skłonność do tłumaczenia się, choć nikt nie
                          pyta i o nic nie oskarża...

                          dobranoc
                      • aidka Re: się uciekło 26.11.08, 02:51
                        brooks_was_here napisała:

                        > ja tam sobie herbatkę do podusi
                        >
                        > dlaczego masz dwa nicki?
                        > jak można mieć dwa na raz

                        mam dwa nicki, bo postanowiwszy zmienić cokolwiek, zakontowałam się
                        na inny nick, ale :
                        raz - trudno mi aidę z dnia na dzień porzucić
                        dwa- nie chce mi się tłumaczyć, że ja, to ja - więc, póki co ,
                        zamiennie stosuję.

                        >
                        > jestem tak niepoprawną monogamistką
                        > że nie potrafiłam nie mieć wyrzutów sumienia

                        a ja wierna jestem i trwałam z tą aidą lata.
                        ale chyba nie lubię tej baby - wkurwia mnie.
                        jednocześnie tak nagle rzucić ? - głupio.
                        nie mam jednakowoż wyrzutów sumienia.

                        > w stosunku do przytulanek, którymi się nie bawiłam
                        > a które na mnie tak smutno
                        >
                        > do tej pory mam dwie duże lalki
                        > schowane pod sufitem w domu rodzinnym
                        > z którch tak naprawdę lubiłam zawsze jedną
                        > a druga była.. naddatkiem
                        >
                        > mam też dużego misia z dzieciństwa.
                        > też w szafie pod sufitem
                        > miś jest jedyny. zielony. ale to baaaaardzo
                        > długa i misiowata historia

                        a ja tak z tym tygrysem idiotycznie.
                        no trudno.
                        >
                        > jezu. piszę o misiach na forum. muszę sobie zrobić przerwę.
                        > albo znowu zacząć pić i zasypiać o przyzwoitych porach.

                        misie i tygrysy tutaj - niepryzwoite.
                        durne do kwadratu.
                        kompromitacja.
                        aż zła jestem.
                        >
                        > no i ten garb..

                        który ?
                        • olga_w_ogrodzie przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 04:10
                          państwo polskie chce mnie zabić.
                          jest to ewidentne.
                          się powoli, ale jednak, zaprzyjaźnia z zupą, ze snem, daje pakować w
                          siebie zastrzyki, się stara, łyka żelazo, ...
                          a te łajzy w szpitalu...
                          no nie dociera nic.
                          jeździ się dwa dni pod rząd, przywozi co trzeba pacjentowi,
                          wyszukuje papiery dla socjalnej, żeby się nim zajęli i co ?
                          i się słyszy, że on może na przepustkę do domu, na święta w ogóle
                          wróci do domu, dla jego dobra...
                          jakiego domu ? bo nie wiem, gdzie dom jego.
                          a moje dobro ?
                          państwo polskie siebie chce odciążyć, na mnie coś wymusić.
                          no kolejny szantaż emocjonalny.
                          a ja ?
                          mnie w ogóle nie ma jako mnie ?
                          tylko jako narzędzie i przedmiot jestem ?
                          i jak tu zasnąć z tym wszystkim...

                          • olga_w_ogrodzie Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 05:23
                            jeszcze wczoraj - się wróciło ze szpitala i jakoś spokój zachowało.
                            mimo tego, że w głowie się miało ten widok oczekujących oczu co to
                            krzyczą : help.
                            help, help ...- ojej - a ja to od macochy jakaś ?
                            jak długo można gryźć żelazo ?

                            mnie tam mama, proszę pani, która zna sprawę szczoteczki, nie
                            wysłucha i nie pomoże. i nie pochwali za zupę dziś, i za mały może,
                            ale zawsze, kawałek ryby wczoraj. i jeszcze kefir rano.
                            i pół pomidora było w całą sprawę zamieszane na dodatek.

                            ja tam bez wzmocnień lecę. tylko lekarz - obcy facet, który się
                            sprawą przejął, wzmacnia. a i tak widzę, że sobie myśli, iż nie do
                            końca wierzyć takim, jak ja, choć wcale nie okłamałam go tej rybie
                            zeznając.

                            ale dziś, jak ja się o planach względem pacjenta dowiaduję, no to ja
                            rozumiem to tak, iż państwo polskie skazuje mnie na zagładę.
                            - do domu może by poszedł na chwilę, to mu się poprawi - mówi lekarz.
                            a, że dom mój, a on z niego sam uciekł robić manifestacyjne "trucie
                            się " przed PKiN, jak się okazalo, że już bez kredytu zaufania jest,
                            że już na pewno do roboty iść trzeba... - to niewazne dla państwa
                            polskiego - organizacji przestępczej.

                            a wszystko wiedzą.
                            czy ja tam mam koniecznie swoje papiery pokazywać, płakać, w
                            histerię wpaść?
                            a ja nie chcę - sobie w ogóle nie życzę uzewnętrzniania i durnych
                            ryków.
                            ja tylko chcę w spokoju realizować swój antykryzysowy plan i wolę
                            zechnąć, niż wylądować w szpitalu.
                            przecież już jestem silna, wychodzę, prawie jem, prawie bym spała.

                            i jeszcze ta współpacjentka pacjenta na korytarzu : oooo, dobrze, że
                            pani przyszła, bo pan pacjent tak się martwił o panią...
                            o mnie ?!
                            ach, więc to takie buty....?
                            takie legendy się opowiada tam..
                            o mnie ?
                            nieeee...
                            tylko o to, że zdany na siebie.
                            że fajek nie ma, kawy nie ma...
                            i taki bezradny ?
                            a gdzie tam !- zachodzę - kawa na stoliku, fajki są - cóż -
                            następnych nabiera na bezradność.

                            nie jest bezradny i nie jest w depresji.
                            w depresji to się nie kumpluje z obsługą kuchni, nie współdziała się
                            z salowymi przy sprzątaniu, by mieć priorytet przy dostępnie do
                            koryta, nie naciąga bab na dostęp do telefonu, nie wyłudza kawy i
                            fajek.

                            ciekawe, jak daleko jeszcze posunie się państwo polskie i osoby
                            prywatne, by wymusić na mnie coś, czego nie chcę.
                            jak dalece będą grać i igrać z moimi uczuciami.
                            i kiedy w końcu podłożę bombę pod budynek ministerstwa zdrowia oraz
                            pracy i polityki socjalnej.
                            /tylko skąd tę bombę wziąć ? - z podazą bomb raczej kiepsko na
                            rynku, a z samodzielną konstrukcją przeze mnie - kompletnie
                            beznadziejna sprawa/

                            i cicho mi tu.
                            niech mi nikt nie mówi, że nie mam prawa sobie tu o tym gadać, skoro
                            jest kłopot.
                            się nikomu nie powiedziało - gdzieś trzeba.

                            /"pisz, pisz aideczku, to ci ulży"/
                            • aidka Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 06:02
                              a ja wiem, co ja zrobię.
                              malutki planik awaryjny trzeba włączyć.
                              choćby "Szwejka" obejrzeć jako rozwesółkę.
                              stareńka, dobra czeska komedia - się kupiło i nie obejrzało jeszcze.
                              i jeszcze ta Miller do przeczytania...

                              w ogóle się nie cofnę na krok z tytułu tych szantaży.
                              ze spaniem, to już trudno.
                              się w ogóle nie pójdzie spać, no to wieczorem się padnie może.
                              ale z jedzeniem się nie odpuści.
                              zupa jest ugotowana - wcale nie taka cienka - pełno warzyw i jeszcze
                              lubczyk ulubiony w niej. się zje potem. ważne jest, by nakręcać
                              machinę w sensowną stronę jedzeniową. waga wywalona na śmietnik parę
                              dni temu, no to mnie nie zablokuje ona. i spox.

                              i jak się dziś do doktora Judyma pójdzie, to się mu powie co i jak i
                              co przeszkadza. doktor się okazał druhem, a nie jakimś formalistą i
                              ma się jego zaufanie. i się na tym oprzeć trzeba - nie zawieść.
                              oczywiście, że się da radę.
                              może się jest DDA, ale nie od macochy.
                              • olga_w_ogrodzie Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 06:26
                                albo, żeby jakiś mecz był.
                                żeby się zaangażować, to musiałby to być mecz - najlepiej

                                1/Lech Poznań - Pogoń Szczecin

                                bądź

                                2/ Lech - Legia Warszawa

                                albo

                                3/ Lech - Wisła Kraków

                                no ale z meczami, to nie sezon.
                                nie będą grać.
                                choć
                                gdyby się poprosiło bardzo - że to dla doenergetyzowania wiernej
                                kibicki - może by co rozegrali. w końcu co tam im szkodzi nieco
                                pokopać na oszronionej murawie.

                                /oczywiście nie o kibickę Lecha chodzi - Lech miałby przegrać/
                                • brooks_was_here Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:00
                                  olga_w_ogrodzie napisała:

                                  > albo, żeby jakiś mecz był.
                                  > żeby się zaangażować, to musiałby to być mecz - najlepiej
                                  >
                                  > 1/Lech Poznań - Pogoń Szczecin

                                  > /oczywiście nie o kibickę Lecha chodzi - Lech miałby przegrać/

                                  :D ja tam lubię kibiców lecha
                                  • olga_w_ogrodzie Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:04
                                    o nie !
                                    Lech never.

                                    Pogoń.
                                    następnie Wisła lub Legia - wciąż nie wiem kto bardziej.
                                  • brooks_was_here Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:05
                                    a tak w ogóle, to pogoń gra w jakiejś dziwnej lidze
                                    więc chwilowo się z lechem nie spotka
                                    • olga_w_ogrodzie Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:10
                                      brooks_was_here napisała:

                                      > a tak w ogóle, to pogoń gra w jakiejś dziwnej lidze
                                      > więc chwilowo się z lechem nie spotka

                                      wiem, wiem.
                                      to takie marzenia moje były.
                                      "go- goń " - krzyczały małe dzieci na meczach Pogoni onegdaj. piękne
                                      było to...
                                      /padam na ryj.../
                                      • brooks_was_here Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:20
                                        a szkoda, że się nie spotka
                                        na trasie kolejowej szczecin - poznań takie fajne hasełka

                                        a konfrontacja kibiców kolejorza i naszych
                                        zwłaszcza w poznaniu - w okolicach ich stadionu

                                        mmmm

                                        jeszcze dzisiaj idę po granatowo bordowy szalik
                                        (co za zestawienie kolorów. fuj)
                                        • brooks_was_here Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:38
                                          właściwie to jestem największą fanką mobilizacji policji
                                          zwykły radiowóz, furgonetka, a nawet stare, duże, opancerzone
                                          za każdym krzakiem i na każdym krawężniku

                                          albo na dworcach.. aż się chce płacić podatki

                                          więcej policji niż przy okazji meczów piłki nożnej
                                          widziałam tylko, kiedy państwo w mundurkach szykowali się
                                          do dania legalnego oporu połączonym siłom stoczniowców i szwaczek

                                          i jeszcze dzieci na stadionie pogoni:

                                          ja tam nie wiem, bo nie chodzę
                                          ale w nawet w czasie spotkań w czwartej lidze
                                          stadion dudnił regularnie na kilka kilometrów wokół
                                          - nie stawiam na dziecięce gardełka
                          • brooks_was_here Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:04
                            olga_w_ogrodzie napisała:

                            > państwo polskie chce mnie zabić.

                            nie daj się
                            przed wariatami należy uciekać
                            nawet ja to wiem i nie wciskam
                            swojego mieszkalnego i ogólnego towarzystwa
                            inaczej niż w wersji spekulatywnej

                            nie wiem o co chodzi, ale współczuć mogę
                            • olga_w_ogrodzie Re: przecież to jakiś obłęd 26.11.08, 08:07
                              brooks_was_here napisała:

                              > olga_w_ogrodzie napisała:
                              >
                              > > państwo polskie chce mnie zabić.
                              >
                              > nie daj się
                              > przed wariatami należy uciekać
                              > nawet ja to wiem i nie wciskam
                              > swojego mieszkalnego i ogólnego towarzystwa
                              > inaczej niż w wersji spekulatywnej
                              >
                              > nie wiem o co chodzi, ale współczuć mogę

                              e tam.
                              się da radę.
                              bez wspólczucia - walczyć o siebie i już.
                              Ty do roboty, ja na zastrzyk - takie są plany.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka