Szybko jakoś uciekł.
W piątek byłem po pracy na przesympatycznym piwku i łakociach u koleżanki,
którą będę chciał "usalonowić", bo wspaniała z niej herbaciara.
W sobotę od rana miałem w domu prace budowlane, a pod wieczór piwko
"osiedlowe" i niespodziewaną wizytę u kuzyna. Rzuciła Go panna i pocieszaliśmy
się przy winie

Dziś zakupy dla rodziców i przygotowania do II etapu rewolucji kuchennej.