zyrafa46
06.12.08, 22:42
Macie mnie z głowy.
Nerrrrrwacja moja doszła... U żyraf nic nie dochodzi.
Nerrrrwacja moja dobiegła zenitu.
Wasze narzekanie, Wasz ból, Wasz płacz, wasze czasem (wynikające z
maksymalnego zniechęcenia swoją dolą - myślę) kłótnie i dogryzki, Wasz smutek,
Wasze... co tam jeszcze... tak mi doskwiera i uwiera i boli, że się oddalę.
Oddalę się bo mój krzyk z nazwą lekarstwa na Wasze dolegliwości został wyśmiany.
Dziś poznałam następną osobę, która wyleczyła się (tym razem to nie rak. No i
co z tego. Toczą nas różne inne mole) z bardzo poważnej dolegliwości. W tym
wypadku wszystko poza śmiercią nazywam jedynie dolegliwością. Po uciążliwej
walce z chorobą doradzono jej R.W..
NIE Radźta se sami. NIE Opychajta się prochami - pyszotkami.
Teraz do mojej smutnej wypowiedzi wstawię sprytne NIE. I proszę.
Przeczytajcie do jasnej ciasnej wymienioną wyżej książkę. Całą.
I dopiero wtedy podejmijcie decyzję.
W moim przypadku - to pierwsza książka (dziwne), której nie przekartkowałam.
Czytam kolejno strona po stronie.
Cholera jasna, zdenerwowałam się.
Ściskam Was mocno, przytulam, życzę pogody ducha,
PA
Żyrafa