olga_w_ogrodzie
31.01.09, 01:05
będzie się miało sesję z całkiem nowym terapeutą.
bo ta pierwsza wizyta była rozpoznawczo-wywiadowcza dlań.
pytał i się patrzało - wywiadowało się też - nawet jaki ma charakter
pisma, i czym pisze - że piórem wiecznym się spodobało to, i na ile
słucha i, co i, jak mówi - się było czujnym, jak lisek w norce
swojej.
ale pytania zadawał, które wydawały się rozsądne dla dalszego biegu
spraw.
no i dobre on zrobił wrażenie. ten pan starodawny.
certyfikaty wisiały na ścianie, pan elegancki, wstawał z krzesełka,
gdy się witał i żegnał, głupot i banałów nie gadał...
się uśmiechał, ale nie zanadto, by się nabrało podejrzeń, że cukrzy.
oby był taki, jak Dorotka Żuk na Nowowiejskiej.
ta to dopiero zrobiła rewolucję - nigdy by się nie pomyślało, że
jakaś mloda laska tak może zrewolucjonizować.
a mogła.
się udało potem wiele rzeczy nawyczyniać pożytecznych.
żeby on , ten pan Jerzy, dał radę i żeby się samej dało radę - że
jak dwa razy w tygodniu, to się stawiać tam, nawet jak jest
kompletny szajs.
chyba da się radę, bo się stwierdziło teraz,
aktualnie,
na ten moment rozchwiania,
że choć ta baba z fd prawie zamordowała,
to się nie obraziło na świat cały - chce się do tego pana iść -
nawet rozryczeć.
najwyżej - no trudno.
nie ma co udawać wszak, bo z udawaniem chojraczki to terapię można o
kant rozbić.
tyle, że nie jest dobrze, iż od początku się w nim Tatę zobaczyło.
można się uzależnić
totalnie.
a potem porzuci - odejdzie na emeryturę, albo, co gorsza umrze i
znowu bydło będzie.
się tak do ludzi nie przywiązywać i nie ufać od razu - to by było
optymalne.