1przeciwnik_glupoty
18.04.11, 21:33
To fajnie, że Krzystek chce wykorzystać maksymalnie środki unijne i dzięki montażowi finansowemu postawić obiekty w Szczecinie. Problem w tym, że miasto przez 4 lata rządów tego prawnika nie zadbało o wzrost dochodów (i nie chodzi o podnoszenie podatków, tylko znalezienie inwestorów). Może dlatego nie wzrosły dochody, bo prezydent zbyt był zajęty podpisywaniem ugody między sobą a żoną o 200 000 zł za remont zajmowanego 9 lat mieszkania? A może dlatego, że przekracza kompetencję rządzącej ekipy przygotowanie choćby kilku hektarów pod inwestycje?
Zamian za to buduje się w mieście instytucje potrzebne - ale nie przynoszące realnych dochodów, a wręcz takie, do których latami będzie trzeba dokładać. Fajnie, że będzie Filharmonia tuż przy najruchliwszym skrzyżowaniu w mieście. Żyć się w mieście nie da też bez słonecznego zegara na tym skrzyżowaniu. Ani podziemnego paskudztwa udającego muzeum niemal pod skrzyżowaniem.
Problem w tym, że nie ma biznes-planu pokazującego, że hala widowiskowa, filharmonia, opera i te wszystkie niegospodarcze inwestycje się zwrócą, nie mówiąc o tym, że nie będą wraz z zaciągniętym kredytem - obciążeniem.
Krzystek buduje, ale też zadłuża miasto na następne kilkadziesiąt lat. Po budowniczym Krzystku nie będzie już nawet za co chodników prostować, bo trzeba będzie utrzymać to, na co nieprzypadkowo miasta nie było stać przez 60 lat. I nadal nie będzie stać... ale prawnik Krzystek nie rozumie, że długi trzeba spłacać, a inwestycje to nie Operetka, tylko hektary pod fabryki...