Dodaj do ulubionych

Miałem rację. Olejna w TVP

IP: 213.155.191.* 22.07.04, 10:07
:)) I co absztyfikancie?
Obserwuj wątek
    • ergie Re: Miałem rację. Olejna w TVP 22.07.04, 10:14
      bedzie program, w którym nasi wybitni inaczej
      politycy będą się bali występować ?
      i w okienku będzia sama olejna ?
    • piotr33k2 Re: Miałem rację. Olejna w TVP 22.07.04, 10:17
      a ja się cieszę że zajmie miejsce bezbarwnej i koniunkturalnej oczowytrzeszcz!
      o tym sie mówiło od dawno, a co z lisem?
    • dutchman Re: Miałem rację. Olejna w TVP 22.07.04, 11:19
      Gość portalu: XYZ napisał(a):

      > :)) I co absztyfikancie?
      Wyjatkowym chamstwenm jest przekrecanie nazwisk !
      dutchman
      • Gość: Ana Re: Miałem rację. Olejna w TVP IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.07.04, 12:59
        wiadomość xyz z cyklu:kopernik nie żyje!sprawa znana od dawna.news może nie
        pierwszej świeżości,ale przynajmniej prawdziwszy,od tych,które xyz popełniał na
        temat moniki olejnik wcześniej.może to pierwsz jaskółka zmiany na lepsze?
    • absztyfikant Olejna, XYZ 22.07.04, 13:00
      Przekrecanie nazwisk rzeczywiscie nie nalezy do bon tonu, ale to nie jest
      dogmat. O tej dziennikarce per "Olejna" mowi sie w branzy. Tak jak o
      prezydencie Kwasniewskim "Kwas", o ministrze Szmajdzinskim "Szmaja" czy o
      prezydencie Kaczynskim "Kaczor".

      A pojawienie sie Moniki Olejnik w TVP prezyjmuje z satysfakcja. Po pierwsze
      dlatego, ze to swietna dziennikarka, wielokrotnie nagradzana przez widzow
      przeroznymi Wiktorami etc. Ponadto zaden smrod sie za nia nie ciagnie, jest
      obiektywna i nie jest zwiazana z zadna polityczna koteria. A ze nie jest
      czerwoniutka jak telewizyjne politruki Janusz Pienkowski czy Andrzej
      Kwiatkowski ? To juz jest tylko jej zaleta.
      • Gość: mamoniowa Re: Olejna, XYZ IP: 212.244.77.* 22.07.04, 13:41
        Jednym slowem niekoniecznie jablko spada niedaleko od jabloni, skoro jej tatus
        wiernie sluzyl partii.
      • Gość: XYZ Re: Olejna, XYZ IP: 213.155.191.* 22.07.04, 14:25
        > Przekrecanie nazwisk rzeczywiscie nie nalezy do bon tonu, ale to nie jest
        > dogmat. O tej dziennikarce per "Olejna" mowi sie w branzy. Tak jak o
        > prezydencie Kwasniewskim "Kwas", o ministrze Szmajdzinskim "Szmaja" czy o
        > prezydencie Kaczynskim "Kaczor".

        Ty kolego natchnąłes mnie tym pseudonimem.

        A pojawienie sie Moniki Olejnik w TVP prezyjmuje z satysfakcja.

        Nie wątpię.

        pierwsze
        > dlatego, ze to swietna dziennikarka, wielokrotnie nagradzana przez widzow
        > przeroznymi Wiktorami etc.

        Nie neguję jej warsztatu. Urban tez jest świetnym dzinnikarzem. Bardziej
        lubię tego drugiego, ale to moja sprawa. Nie zarzucaj mi porównań. To przykład.

        Ponadto zaden smrod sie za nia nie ciagnie,

        Nie kwestionuję.


        > obiektywna i nie jest zwiazana z zadna polityczna koteria.

        I tu się zaczyna. Nie zawsze jest obiektywna, co pokazała w trakcie pyskówki
        Rokita Lepper. Wyraźnie trzymała stronę tego pierwszego. To było coś więcej niż
        podzielanie poglądów Rokity. Zaprzeczysz?

        Ja wiem, że dla ciebie Unia Wolności, to miód i rozkosz. Obiektywnie jednak
        jest to koteria, jak każda partia. A pani Olejnik jest mocno z ta partią
        związana, choć członkiem nie jest. Zatem czerwoniutka nie jest, za to
        niebieściutka tak. Co zapewne w twoich oczach jest istotnie zaletą.

        To zdjęcie już pokazywałem:
        www.uw.org.pl/main/galeria_zdjecia.php?idimpreza=37&idzdjecie=467
        ale na tym wyraźnie widać, że pani Olejnik siedzi za prezydialnym stołem
        konferencji programowej partii politycznej.
        www.uw.org.pl/main/galeria_zdjecia.php?idimpreza=37&idzdjecie=466
        A to słowa samej pani Moniki:
        "Bardzo się cieszę, że Unia Wolności ma się dobrze, bo widzę na sali dużo osób.
        Mam nadzieję, że nastąpi Unii Wolności - nie reaktywacja, ale nawet rewolucja".

        Chyba po takich deklaracjach mam prawo przypuszczać, że ich autor co najmniej
        sympatyzuje z ta organizacją?

        I nie stworzyłem tego wątku po to by panią Monikę krytykować. Ale: po pierwsze
        dlatego, ze kiedyś (jak pamiętam) pisałeś, że Olejna do TVP nie trafi.
        Po drugie zastępowanie czerwoniutkich, niebieściutkimi, czy czarniutkimi
        (Pospieszlaski), nie jest odpolitycznianiem TVP. Wręcz odwrotnie. Moim zdaniem
        odpolityucznianie powinno polegać na tym, że zatrudniając Olejnikową i
        Pospieszalskiego, powinni zostawić albo Gembarowskiego albo Kwiatkowskiego.
        Widz sobie wybierze kogo chce oglądać.
        Bodaj jeden raz zgodziłem się z Wałęsą, kiedy krytykom golizny w TV powiedział,
        że telewizor ma taki magiczny guziczek... (może cos poprzekręcałem, ale tak to
        pamiętam)
        • sylwia33 Re do Piotra 22.07.04, 14:39
          Lis będzie od września w Polsacie. Cieszę się, że pani Monika będzie TVP, może
          ożywi tą nudnawą i rządową (do tej pory )tv
        • absztyfikant odpowiadam 22.07.04, 16:14
          █ Debata Rokita-Lepper

          Nie sadze, a sluchalem tego wywiadu dwukrotnie, by Monika Olejnik byla tam tuba
          Jana Rokity. Byl to jej autorski program, w prywatnej stacji radiowej, a
          zaproszeni adwersarze zaakceptowali jego forme. Tyle.

          █ Olejnik a Unia Wolnosci

          Trudno budowac teze o tym, ze Olejnik jest kryptodzialaczka UW na podstawie
          jedbego wydarzenia. Pamietaj, ze w konferencji programowej wzielo udzial mnostwo
          znanych ludzi ze swiata kultury, mediow czy polityki. Ze chocby wspomne
          niedawno zmarlego ojca jezuite Stanislawa Musiala z Krakowa. Slowa, ktore
          wypowiedziala Olejnik wynikaja glownie, i tu sie zdziwisz, z jej dobrych
          manier. Trudno bowiem bedac zaproszonym na partyjna impreze, ktora radzila nad
          przyszloscia UW nie wypowiadac takich slow. Dlaczego tak wielu ludzi ceni UW ?
          Mysle, ze najlepsza oosoba, przynajmniej dla ciebie wiarygodna, ktora Ci to
          wyjasni jest prof. Ludwik Stomma, osoba, ktora trudno posadzac o jakakolwiek
          miete do tej partii. Felieton Stommy pochodzi z Polityki. Wrzuce go w kolejnym
          watku.

          A teraz dochodzimy do clue mojej wypowiedzi. Juz samo porownanie olejnik z
          chocby Andrzejem Kwiatkowskim jest nie na miejscu. Oni znalezli sie w TVP jako
          ludzie majacy strzec dominacji SLD w mediach. Dawniej byli zwiazani badz z
          PRLowska nomenklatura, potem SdRP czy SLD. Sam b. juz na szczescie prezes TVP
          Kwiatkowski (Robert) byl dzialaczem lewicy oddelegowanym na odcinek medialny. W
          ich pracy bylo jasno widac kto ich tam umocowal. Monika Olejnik, co sam
          przyznales, swoich sympatii nie okazuje, a co wiecej nigdy nie pracowala w
          mediach z partyjnego klucza, ale merytorycznego. Odsylam do jej biogramu i jej
          poczatkow w mediach.

          █ Dworak

          Gembarowski, Orcholski (nagrodzony tytulem "hieny roku" przez SDP) czy
          Kwiatkowski to ludzie politycznie okresleni, skompromitowani sluzalstwem,
          nieobiektywni - jednym slowem medialne hunwejbiny SLD.

          Pospieszalskiego nie lubie, bo jest nieobiektywny i tendencyjny. Jednak program
          raz na dwa tygodnie to nie jest chyba duzo. Zaprzeczysz ? Ja wcale nie bronie
          polityki Dworaka, ktora jest polityka zgnilych kompromisow z Ordynacka i SLD
          (vide: Paclawski). Niefortunna wypowiedz Grzywaczewskiego o tym, ze tylko
          ludzie o prowieniencji liberalno-prawicowym moga robic dobra TV tez zle rokuje.
          Ale nie o tym rozmawiamy.
          • absztyfikant wspomniany felieton Stommy - XYZ, nosisz sandaly ? 22.07.04, 16:15
            Klęska zakompleksionych



            Upadek SLD przedstawiany jest przez większość obserwatorów i komentatorów jako
            wynik afer korupcyjnych i pojmowania rządzenia jako skoku na kasę. Jest to o
            tyle mało przekonujące, że ideologia TKM wspólna jest większości naszych
            ugrupowań politycznych, nie wyróżnia więc SLD w sposób szczególny. Istotniejsza
            wydaje się kwestia zdrady własnego elektoratu i całkowitego zlekceważenia
            złożonych mu obietnic. Jest to jednak również tłumaczenie naskórkowe. Skoro
            bowiem zdrada miała miejsce (a miała rzeczywiście), co było jej przyczyną?
            Pazerność? Przy takiej diagnozie wracalibyśmy oczywiście do aferalnego punktu
            wyjścia. Wydaje mi się, że można się tu poważyć również na zupełnie inną
            odpowiedź.

            Spowodowany rozczarowaniem popaździernikową polityką ekipy gomułkowskiej rozwód
            między partią i polskimi elitami artystyczno-intelektualnymi skonsumowany
            zostaje już w latach 1957–1960. Nawet pryszczaci wywabiają nieprzyjemnie
            czerwone wypryski. Z biegiem lat drogi rozchodzą się coraz bardziej. Czy
            oznacza to przejście do opozycji? Pomijam oczywiście heroiczne wybory Kuronia i
            Modzelewskiego, „komandosów”, później ludzi KOR, pierwszych organizatorów
            niezależnych związków zawodowych etc. Salony ich czciły (zresztą dość
            selektywnie, „Ruch” Niesiołowskiego np. uznano od razu za niepoważny i nazbyt
            radykalny), materialnie wspomagały, czasem coś podpisywały. Nie były jednak
            skłonne narażać się na konsekwencje. To przecież władza dysponowała pieniędzmi,
            domami pracy twórczej, paszportami, zezwoleniami, a w razie czego cenzurą,
            unicestwiającym twórczo zapisem i półkami na niestosowne dzieła.

            Wytworzył się więc swoiście schizofreniczny, jakże jednak charakterystyczny dla
            polskiego realsocjalizmu aż po rok 1980 (a z pewnymi permutacjami i po 1989 r.)
            system relacji między elitami i władzą. Zabiegano w odpowiednich instytucjach o
            pieniądze, zezwolenia, etaty, stypendia, co wymagało nieuniknienie kompromisów,
            a niekiedy i przymilności; z drugiej jednak strony pogardzano przedstawicielami
            aparatu i starano się ich na każdym kroku przechytrzyć.

            Powiedzmy od razu, że owe przechytrzanie było rozszerzaniem bezcennych sfer
            wolności i twórcy od Parnasu po kabaret mogli słusznie powiedzieć, że w
            rachunku strat i zysków ich bilans jest dodatni. Udowadniali to zresztą często
            jakością swojej produkcji. Tym niemniej poczucie śliskości transakcji
            pozostawiało z reguły frustrujący niesmak i potęgowało niechęć. Następowało
            paradoksalne sprzężenie zwrotne. Im bardziej władza kokietowała salony, z tym
            większą spotykała się w nich niechęcią i oporem. Przejawem ich stał się już pod
            koniec lat sześćdziesiątych wyraźny ostracyzm. Środowiska dzieliły się na
            partyjnych i bezpartyjnych, co przekładało się z nielicznymi wyjątkami na
            zapraszanych i niezapraszanych. Mowa przy tym tylko o podziałach
            wewnątrzśrodowiskowych. Działacz partyjny z zewnątrz, choćby i dyrektor
            departamentu, z którym trzeba się było uładzać, był w wymiarze towarzyskim
            postacią nieakceptowalną i obrzydliwą, co, jeśli chciał się zakolegować (a to
            się zdarzało), dawano mu w sposób mało zawoalowany do zrozumienia.

            Był to ostracyzm w dużej mierze skuteczny. Jeśli ktoś „w kręgu” miał
            legitymację partyjną czy pochodnej janczarskiej organizacji, musiał się jej
            przynajmniej wstydzić. Dotyczyło to nawet tak wielkich postaci jak Łomnicki,
            cóż dopiero mówić o osobach mniejszego kalibru, aparatczyków nawet nie
            wspominając.

            Jakże symptomatyczne jest, że jeszcze dzisiaj ludzie z „Ordynackiej” powołują
            się na przeszłość w ZSP, podczas kiedy ich daty urodzenia wskazują już na SZSP.
            Nie bez przyczyny zapominają o tej jednej literce „S”. Po przekształceniu
            bowiem ZSP w SZSP towarzysko-ideowy podział przeniósł się i na uniwersytety. I
            tak w gronie, w którym przeżyłem studenckie lata, działacz SZSP był persona non
            grata. Oni mieli swoje wycieczki zagraniczne, przywileje i huczne bale, ale to
            dla innych zarezerwowany był choćby nieśmiały, ale jednak wstęp na salony.
            Każdy kisił się we własnym sosie, o ileż jednak był niezależny sos
            smaczniejszy, ciekawszy i bardziej prestiżowy. Toteż, pomimo że to oni wyjadali
            materialne konfitury i otwierały się przed nimi horyzonty sekretarskich karier,
            żywili wobec tych drugich głębokie kompleksy, których żadna hucpa nie umiała
            zagłuszyć.

            Jakże by oni chcieli mieć swojego Piotra Skrzyneckiego, Jacka Kleyffa, Jacka
            Kaczmarskiego, Macieja Zembatego, Jana Kalusa, że o jednej tylko dziedzinie
            życia napomknę. Ale nie mieli i mieć nie mogli. Dokładnie tak samo rozkładały
            się kompleksy w relacjach między aparatem a warszawkami, krakówkami (których to
            określeń nie traktuję bynajmniej negatywnie).

            Nadszedł rok 1989 i świat PRL runął z kretesem. Sztandar wyprowadzono, a
            znaczna część towarzyszy zaczęła szukać sobie miejsca w nowej rzeczywistości.
            Bardzo szybko okazało się, że lewa strona politycznej palety jest do
            zagospodarowania. Przejęli ją i odnieśli sukces, w czym zresztą prawica pomogła
            jak tylko umiała. Mieli zresztą autentyczne zaplecze społeczne. Tylko że nie o
            nie chodziło. O władzę na pewno, o pieniądze – być może. W równej mierze jednak
            o wyleczenie natrętnych kompleksów i ziszczenie od jakże dawna żywionych, a
            dotąd boleśnie nie spełnionych marzeń – wejścia na salony. Owe zaś uosabiało
            szeroko pojęte środowisko Unii Wolności czy, jak kto woli, „Gazety Wyborczej”.

            Przyszli historycy zachodzić będą w głowę, jak wytłumaczyć ten zabawny paradoks
            dziejów III Rzeczypospolitej, że oto w tym właśnie czasie, kiedy wyborcy
            odwracają się masowo od Unii Wolności, SLD gorączkowo dostosować się usiłuje do
            dyktowanej przez nią liberalnej „poprawności”. Wszystkie programy społeczne
            przestają mieć znaczenie wobec faktu, że oto możemy włożyć wytęsknione
            fraki. „Białe panny i panny niebieskie, różowe – Przelotnie a zalotnie
            przechylają głowę – I mówią czarnym frakom: Przyjdźcie do nas jutro! – I podają
            im usta za podane futra”... Jeżeli tak miało być, wkrótce już nastąpi
            nieunikniony, a gorzki zawód. Unia Wolności nie najszczęśliwiej dobrała sobie
            strój. Była w nim jednak przynajmniej autentyczna. Opięte frakiem SLD mimo
            wszelkich starań zdał się pannom białym nieautentyczny. Panny różowe poczuły
            się zaś po prostu zdradzone. Siłą rzeczy zrodzić się w końcu musiało pytanie:
            jeżeli nie głosuję na Unię Wolności, to dlaczego miałbym głosować na starające
            się ją podrabiać SLD albo Borówki? Lepszy już oryginał, tym bardziej że choć
            nie odszedł w sławie, to przynajmniej z czystymi rękami. Nie zdziwiłbym się
            więc wcale, choć w oszalałym świecie polskiej polityki trudno cokolwiek
            przewidywać, gdyby po najbliższych wyborach Unia Wolności wróciła do Sejmu, zaś
            SLD i Socjaldemokracji pozostało wspominanie lepszych czasów w podrzędnym
            klubiku parlamentarnym.

            Chyba, acz mało to prawdopodobne, że zdecydują się zdjąć wykompleksione fraki.
            Albowiem lewa strona pejzażu znowu stoi odłogiem.
            • Gość: XYZ Re: wspomniany felieton Stommy - XYZ, nosisz sand IP: 213.155.191.* 23.07.04, 08:33
              Nie musiałeś się mozolić w odszukiwaniu tego tekstu. Nie uwierzysz, ale oprócz
              Trybuny czytuje jeszcze Politykę. Ten teks też czytałem. Bardzo dobry. A czy
              noszę sandały? Oczywiście. Choć do pracy musze przychodzić w pantoflach,
              których nie znoszę. Frak to dla mnie synonim zatęchłej konserwy wionącej
              naftaliną. Ku memu zmartwieniu nie udało mi się zdobyć fajnej koszulki z Che.
              Może poratujesz? Zakładam się o browar, że masz bądź miałeś...

              A co do TV. Mać job Gembarowskich, Kwiatkowskich i Pospieszlaskich. Dla mnie
              Dworak posunął się za daleko jednym pociągnięciem. Dopieprzając "Kabaretowi
              Olgi Lipińskiej". Kwiatkowski Fedorowicza tolerował. Czekam jeszcze tylko na WC
              Kowboja i przestanę płacić abonament.
        • ergie Re: Olejna, XYZ 23.07.04, 09:04
          Gość portalu: XYZ napisał(a):

          >
          > Nie neguję jej warsztatu. Urban tez jest świetnym dzinnikarzem.

          tylko że on się przyznał, że jest kłamczuchem i głupcem ;-)
          • Gość: XYZ Re: Olejna, XYZ IP: 213.155.191.* 23.07.04, 09:18
            Może jak Olejna będzie miała doświadczenie Urbana i dystans do siebie, też tak
            powie. Na razie Urban okazuje się człowiekiem o niewyuzdanej miłości własnej,
            czego o pani Monice nie mozna wpowiedzieć. Ale to przyjdzie z wiekiem, albo
            skończy jak Górniakowa.
            • piotr33k2 Re: Olejna, XYZ 23.07.04, 23:53
              chłopie 0lejnik jest na topie kiedy taka górniak jeszcze w pieluchach chadzała.
    • Gość: krust Re: Miałem rację. Olejna w TVP IP: 62.233.223.* 22.07.04, 15:31
      A ja, do centrali wysłał bym jeszce naszą czarnulkę co za mąża Wieczorka ma. Na
      naszej TV Szczecin jej głupawe i tendencyjne pytanka, takie na taniutki poklask-
      o skręt kiszek przyprawiają. Ale Monisia jest wspaniała.
      • helgunda PORAŻKA 22.07.04, 20:04
        Gość portalu: krust napisał(a):

        > A ja, do centrali wysłał bym jeszce naszą czarnulkę co za mąża Wieczorka ma. Na
        >
        > naszej TV Szczecin jej głupawe i tendencyjne pytanka, takie na taniutki poklask
        > -
        > o skręt kiszek przyprawiają. Ale Monisia jest wspaniała.

        A ja mam wrażenie, że Wieczorkowa próbuje naśladować Olejnik - jednej i drugiej
        nie trawię. W ogóle, to co to za pomysł - polityka o 20.10 w TVP1?? Za
        abonament, który płacę, wolałabym obejrzeć porządny film, a nie panią
        Olejnikową. Nie rozumiem, dlaczego ma "zastąpić" Kwiatkowskiego?? Myślałam, że
        już bardziej się TVP nie może stoczyć... PORAŻKA!!
        • Gość: krust Re: PORAŻKA IP: 62.233.223.* 23.07.04, 09:03
          Musimy te obie Panie na innych, chyba kanałach odbierać. Toż to różnica co
          najmniej tzw. klasy albo dwóch. Monika tryska dociekliwością bez "zmiłuj się",
          a p.M-W jest bez wyrazu, nudna, jednotonowa, takie ble ble. Wtedy gorączkowo
          szukam pilota.
          • Gość: helgunda Re: PORAŻKA IP: *.arkonskie.v.pl 23.07.04, 11:45
            mozę temu, że Olejnikowa ma skończone studia (wprawdzie jest to zootechnika ale
            jakieś studia...) a Wieczorkowa licencjatu jeszcze nie zmęczyła
        • Gość: mamoniowa Re: PORAŻKA IP: 212.244.77.* 23.07.04, 11:57
          Tez odnioslam takie wrazenie, ze pani Mikolajczak-Wieczorek za wzszelka cene
          chce byc obwolana lokalna Monika Olejnik. Cos mi sie wydaje, ze nie ma na to
          najmniejszych szans.
          A co do Olejnikowej....nie lubie neurotycznych kobiet.
    • Gość: swawolny dyzio ja sie ciesze IP: 83.168.96.* 23.07.04, 07:42
      Lubie pania Monike!!
      • ja_aska kabarecik 23.07.04, 08:49
        co ten gnom dworak Zrobił kabarecikowi lipińskiej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka