Gość: pc
IP: *.dip.t-dialin.net
24.03.02, 01:00
Pan Lizak najwyraźniej nie rozumie, że wygłaszanie podobnych fatalistycznych
opinii nie wpłynie mobilizująco na atmosferę panującą w mieście. Nie przyczyni
się też do zatrzymania w nim młodych i zdolnych ludzi - wręcz przeciwnie -
spowoduje pogłębienie ich frustracji i wzmożenie poczucie beznadziei. Panskie
wywody i porownania Szczecina z innymi miastami Polski mają w sobie mniej
więcej tyle sensu co anegdotyczne porównanie gołębia do zwłaszcza (gołąb siada
na dachu, a zwłaszcza na rynnie). Jeśli musi Pan już fatalizowac, niech Pan
mówi o konkretach. Kto, gdzie, kiedy, jakie błędy popełnił, że jest tak jak
jest - pewnie byłoby to mądrzejsze.
Jeśli Pan czasami czyta gazety ( a nie tylko do nich pisze ), to musiał Pan
słyszec o dacie 11 września i o tym, że gospodarka światowa znajduje się w
środku wielkiego kryzysu. Kryzysem tym objęta jest także (a może w
szczególności, jako kraj bazujący na obcym kapitale)Polska. Siłą rzeczy
kryzysem objęty jest też Szczecin i inne miasta Polski. Jeśli katedra historii
nie jest zbyt oddalona od katedry geografii, powinien Pan wiedziec od swoich
kolegów, że zarówno Poznan jak i Wroclaw sa miastami dwukrotnie wiekszymi od
Szczecina. Konsekwencją tego faktu (a także innych np. korzystniejszego
położenia logistycznego) jest to, że zachodnie firmy dużo chętniej rozpoczynają
swą działalnośc w Polsce m.in. od tych miast. Nie znaczy to bynajmniej, że
miasta te nie przeżywają obecnie głębokiego kryzysu. Jest on poprostu - mniej
widoczny. Podobny kryzys przeżywają także inne, dużo bogatsze miasta
europejskie np. Berlin czy Stuttgart (gdzie mieszkam i pracuję).
Dziwi się Pan niektórym naturalnym ziemskim zjawiskom, jakby spadł Pan z
księżyca- rzeczą naturalną jest dążenie do niwelacji różnicy potencjałów.
Dlatego młodzież emigruje do miast o większym potencjale nawet jeśli nie niesie
to ze sobą żadnych gwarancji na realną poprawę ich bytu. Chodzi tu o
zwiększenie szansy przetrwania.
Dlaczego nie napisał Pan nic o Jurczyku i jego rządach - ciemnym rozdziale w
pokomunistycznej historii gospodarczej Szczecina. Zamiast tego liczy pan diabły
na czubku szpilki.