malky
13.08.04, 08:35
Meyer nie jest bohaterem mojej bajki i historie o ktorych pisze Pan Marcin
wolaja o pomste do nieba. Ja jednak skupilbym sie na innym asspekcie historii
z funduszami pomocowymi. Prawda jest taka, ze w calym regionie sensownych
projektow jest naprawde jak na lekarstwo. Historia INBIT-u to historia
klasycznego dzialania czerwonej nomenklatury - majac kase potrafili zbudowac
sobie calkiem niezle zaplecze i dosc dobra infrastrukture. A reszta
wojewodztwa godni gdzies w ogonku. I za to wlasnie bym scigal Meyera-zostajac
Marszalkiem zrobil bardzo niewiele, aby ten stan ulegl zmianie. A byl (i
jest) to jego podstawowy obowiazek - obiektywnie dzialac na rzecz rozwoju
regionu, a nie tylko instytucji ktorej matkowal przez x lat.