Gość: vicek
IP: *.gryfnet.szczecin.pl
30.08.04, 23:08
wreszcie Pan Marzec z MSP ujawnił o co Ministerstwu chodzi. Prezentowany
przez MSP tytuł to utrata kontroli MSP nad majątkiem państwowej osoby prawnej
jakim była PŻM poprzez sprzedaż 1 słownie jednej z około 1500 akcji Żeglugi
Polskiej SA. Zatem z tego wynika że PŻM w stosunku 1500 do 1 jest w dalszym
ciągu jednostką dominującą. Sprzedano tę akcję spółce zależnej od ŻP.SA tj
Polsteam Brokers. Nie można więc zarzucić PŻM że poprzez sprzedaż akcji ŻP SA
utracił jakąkolwiek kontrolę na majątku państwowym, tak jak nie można
twierdzić że Skarb Państwa utracił kontrolę nad tym majątkiem. Reguluje ten
nadzór szereg przepisów których przytaczanie było by nudne.
W dzisiejszym wywiadzie tv min. Marzec przyznał że sprzedaż tej akcji
spowodowała istotną zmianę a mianowicie PŻM nie musiał każdorazowo uzyskiwać
zgody z MSP na transakcje przekraczające kwotę 50 tys. euro uzyskując większą
swobodę w samodzielnej decyzji o kierunkach rozwoju firmy, finansowaniu oraz
sprzedaży i zakupu tonażu. Przez pieć lat liczne kontrole w PŻM i spółkach
zależnych nie kwestionowały tej transakcji bo PŻM faktycznie był bankrutem a
majątek należał do banków, zatem należało jedynie poczekać aż ten relikt z
przeszłości upadnie jak prawie wszyscy polscy armatorzy, znajdzie się
jakiś 'strategiczny prywatny inwestor' (vide Euroafryka) i problem polskiego
armatora przestanie zawracać głowę rotacyjnym ministrom w MSP. Stało się
jednak coś dziwnego. PŻM zaczął wygrzebywać się z zapaści, przeprowadził
restrukturyzację firmy, pozbył się obciążającego majątku, zlikwidował wiele
spółek które służyły celom nie tylko związanym z eksploatacją statków. Po
blisko 5-ciu latach wyszedł na prostą. Nie tylko jest to zasługa od dwu lat
hossy. Ten stan nie jest obcy załodze PŻM i dlatego prezentuje taką twardą
postawę. Paweł Brzezicki jest wybranym przez MSP obiektem którego ze wzgledu
choćby na kontrowersyjność, wydawało by się ze latwo można usunąć, wstawić
posłusznego i sprawa PŻM jest załatwiona. Czy jednak możliwe że MSP chce ze
szkodą dla skarbu państwa w sposób swiadomy zniszczyć firmę która zaczyna
zasilać budżet, zwiększć zatrudnienie, inwestować w nowy tonaż? Otóż na pewno
nie. To samo MSP nie dopuszcza myśli że PP formalnie może nie ulagać
wyrafinowanym naciskom koterii politycznych, opcji rządzących miejscowych
baronów.
W całej tej sprawie wychodzi na wierzch jeden szczegół; czy Brzezicki byłby
odwołany gdyby zainwestował w jakieś następne masowce. Sądzę że nie było by
awantury o akcję i wszystko było by na miejscu. Bezczelnością był samodzielny
zakup promu i wejście w miejsce niedozwolone...To jest przecież zamach na
osoby nietykalne i na ich kasę. Zamącenie wody w PŻM na pewno ujawniło by
inne możliwości bo przecież w mętnej wodzie nie jedna szumowina pływa.
Liczenie dni staje się zatem istotne, decyzja sądu ostateczna.