Gość: Pismak
IP: 83.144.120.*
13.12.04, 02:01
W telewizji robią ostatnio całe reportaże o dioksynach. Dlaczego? Bo są w
Wiktorze Juszczenko. Skąd się tam wzięły? Wieść niesie, że to ruska broń
biologiczna T2, czy coś takiego. Jestem skłonny w to uwierzyć. I dlatego
zaczynam się bać.
Rozmawiałem dziś z pewnym całkiem niezłym lekarzem. Powiedział, że Juszczenko
umiera. Wywalczy swoje, a potem umrze. Mniej więcej za rok. To przerażające.
Jestem skłonny w to uwierzyć, bez względu na to, co gadają lekarze z Wiednia.
Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie światu na kilka dni przed
wyborami na Ukrainie, że Juszczenko umiera.
Być może go zabili. Bezczelnie, na oczach świata. Wszyscy to wiedzą. Wszyscy
o tym mówią. Dioksyny stały się sławne. Zapiszą się w historii. Ale to, co
sławne, nie zawsze musi być pierwsze. Zaczynam się zastanawiać, ile razy
użyto już broni biologicznej, by wpłynąć na losy krajów i ludzi? I zaczynam
się bać tej cholernej przyszłości ludzkości.
The future is now.
pismak_logowany@gazeta.pl