Dodaj do ulubionych

Pro-wizja Rokity

17.12.04, 08:05
Prowizja Rokity


Prywatyzacja części TVP i likwidacja państwowych subwencji dla partii
politycznych – pod pretekstem troski o społeczeństwo obywatelskie i
najbiedniejszych Platforma Obywatelska chce uchwalić prawo, którego jedynym
beneficjentem będzie ona sama. Pomstujący na szkodliwe układy polityków z
wielkim biznesem Jan Maria Rokita reklamuje pomysły w praktyce powiększające
skalę tego rodzaju patologii i sprzyjające korupcji.

Trzeba zaoszczędzić 60 mln zł, jakie co roku wydaje się z budżetu państwa na
partie polityczne – wezwała przed miesiącem PO, kierując do Sejmu stosowny
projekt nowelizacji ustawy o partiach politycznych. Korzystając z niechętnych
wobec polskiej klasy politycznej nastrojów społecznych, partia Donalda Tuska
zaproponowała rozmontowanie systemu finansowania polityki, z mozołem
wywalczonego w Sejmie w połowie 2001 r. Teoretycznie zarobi na tym budżet
państwa, ale faktycznie zyskają partie polityczne i powiązany z nimi wielki
biznes. W uzasadnieniu projektu podkreślono, iż wyborcy dostaną „szansę
wpływania swoimi pieniędzmi na politykę rządzących i opozycji”. W przypadku
Platformy będą to bardzo bogaci wyborcy.
Przed skutkami płynących z biznesu do polityki pieniędzy ostrzegał nas Bank
Światowy w specjalnym raporcie dotyczącym korupcji. BŚ uznał brak regulacji w
finansowaniu partii politycznych za jedną z głównych przeszkód w walce z
korupcją. Zwracano uwagę, że kwestie te nabierają szczególnego znaczenia w
okresach przed wyborami, kiedy to partie poszukują pieniędzy na
zorganizowanie kosztownych kampanii. Raport zalecił Polsce m.in. wprowadzenie
ustawy o finansowaniu partii politycznych wraz ze skutecznymi przepisami
wykonawczymi oraz ustawy o lobbingu i obowiązku rejestracji lobbistów.
Od 3,5 roku obowiązują nowe zasady finansowania partii, służące ograniczeniu
miejsc, gdzie styka się biznes z polityką, poddające partyjne kasy kontroli
niezależnych instytucji oraz precyzujące, co partiom wolno, a czego nie
podczas zbierania funduszy. W ten sposób zakręcono dwa największe kurki,
przez które mogła do partii płynąć lewa kasa – odebrano ugrupowaniom prawo do
prowadzenia działalności gospodarczej oraz zakazano prowadzenia publicznych
zbiórek pieniędzy, czyli sprzedawania tzw. cegiełek. Zakazano też
finansowania partii przez firmy oraz wprowadzono roczne limity darowizn od
osób prawnych w kwocie nie przekraczającej 15-krotności najniższego
miesięcznego wynagrodzenia. Partyjni skarbnicy muszą co roku składać do
Państwowej Komisji Wyborczej szczegółowe sprawozdania finansowe.

To był kij. Marchewką – coroczne subwencje uzależnione od liczby głosów
zdobytych w wyborach. W ramach wprowadzania kolejnych oszczędności
budżetowych było ich coraz mniej, by ustabilizować się w 2004 r. na poziomie
niecałych 60 mln zł.
Platforma chce

odebrać partiom państwowe subwencje.

Wprawdzie projekt ustawy nie przewiduje przywrócenia np. cegiełek, ale
wątpliwe jest, by inne ugrupowania zgodziły się na pozbawienie ich dochodów
bez przywrócenia prawa do zdobywania kasy w inny sposób. To jednak ma dla PO
mniejsze znaczenie, bo partia Tuska bierze polityczną prowizję już na samej
likwidacji subwencji. Zamożny elektorat Platformy prędzej bowiem wyłoży
pieniądze na swoją partię niż biedniejszy elektorat konkurencji. Szczególnie
w przypadku lewicy. PO nie będzie miała kłopotów ze zgromadzeniem przed
zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi potrzebnych na kampanię pieniędzy w
formie darowizn. Wielki biznes przylgnie do partii Tuska, tym bardziej że
jest ona niemal murowanym zwycięzcą przyszłorocznych wyborów. Oczywiście
biznes nie zrobi tego bezinteresownie.
Trudno jednak oczekiwać, że inne partie zgodzą się na finansową samozagładę.
Jeżeli ich liderzy ulegną i pozwolą na likwidację subwencji, zażądają w
zamian rozluźnienia restrykcyjnego prawa i wpuszczenia z powrotem do polityki
przez nikogo nie kontrolowanych funduszy. Nietrudno przewidzieć, na konta
której partii trafi większość z nich. Zbudowany w 2001 r. system finansowania
polityki runie i otwarte zostaną na oścież drzwi dla

patologicznego przepływu pieniędzy

między biznesem a polityką. Wróci coś, co przerabialiśmy przez całą dekadę
lat 90., a co udało się ograniczyć – choć nie do końca – trzy lata temu.
Wcześniej system finansowania partii przypominał dziurawy ser – głównie
poprzez nieograniczone dotowanie partii przez prywatne
przedsiębiorstwa. „Businessman Magazine” wyliczył w 1998 r., iż największą
prywatną dotację dla polityka przekazał Bartimpex Aleksandra Gudzowatego – 20
mld starych złotych (2 mln nowych) na kampanię wyborczą Lecha Wałęsy. Agore-
Druk, wydająca wówczas „Gazetę Wyborczą”, wspomogła w 1997 r. UW kwotą 300
tys. zł. Przygotowaniem na wszelki możliwy rozwój sytuacji mogła pochwalić
się firma konsultingowa Arthur Andersen. Przed wyborami parlamentarnymi w
1997 r. dała pieniądze trzem partiom: SLD – 87,5 tys. zł, UW – 70 tys. zł
oraz AWS – 52,2 tys. zł.
Platforma jeszcze pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu sprzeciwiała się
zmianom w systemie finansowania polityki. W kuluarach sejmowych mówiono
wtedy, że nowo powstałe ugrupowanie związane ze środowiskami biznesu
potrzebuje wyjątkowo dużych pieniędzy na promocję w zbliżającej się kampanii
przed wyborami parlamentarnymi w 2001 r. W przyszłym roku pieniądze na
kampanię też się przydadzą.
Grudniowy „Press” opisał kulisy powstawania głośnego projektu ustawy
zmieniającej rynek mediów elektronicznych autorstwa PO i czuwającego nad nim
osobiście Rokity. Pomysły Platformy

zaszokowały niemal wszystkich

– prywatyzacja najpopularniejszego pierwszego programu telewizji publicznej i
pierwszego programu Polskiego Radia, likwidacja abonamentu oraz powstanie
Fundacji Misji Publicznej, z której finansowano by tzw. programy misyjne, o
których realizację mogłyby się ubiegać media prywatne.
Okazało się, że w zespole ekspertów Platformy znalazły się osoby
reprezentujące środowiska, które mogą być zainteresowane takim, a nie innym
kształtem ustawy. Koordynatorem zespołu jest Paweł Dobrowolski pracujący w
firmie Trigon Polska, regularnie doradzającej Polsatowi, największemu
konkurentowi TVP, prowadzącemu z telewizją publiczną nieoficjalną wojnę o
reklamy. Współzałożycielem Trigonu jest też inny członek zespołu Rokity –
Przemysław Schmidt. W zespole znajduje się także Jakub Bierzyński, prezes
czołowej firmy reklamowej OMD Poland. Według „Pressu”, rynek reklamowy z
pewnością zyskałby na prywatyzacji publicznej, bo ceny emisji reklam z
pewnością by się obniżyły. Do zespołu załapał się też Jacek Bochenek, jeden z
szefów firmy marketingowej Foster Communications, który przyznał w „Pressie”,
że niewykluczone, iż „Murdoch lub Berlusconi zwrócą się do mnie, bym
pokierował nową stacją”, dla których na rynku polskim największą konkurencją
byłaby publiczna. Wszyscy czterej twórcy projektu ustawy dla PO zaprzeczają
jednak, by przedstawiając swoje pomysły, działali z pobudek osobistych.
Problemy z odseparowaniem się od swojego środowiska ma wywodzący się z PO
prezes TVP Jan Dworak. W środowej „TRYBUNIE” opisaliśmy, jak szef telewizji
publicznej ujął się za prywatnymi producentami telewizyjnymi,
skonfliktowanymi z należącą do TVP Agencją Filmową. Dworak – do niedawna
producent filmowy – bronił swoich kolegów przed agencją, która zbyt
restrykcyjnie i zdecydowanie rozliczała producentów z realizacji zamówionych
przez TVP programów.
Platforma tylko pozoruje walkę z patologicznym związkiem pieniędzy i
polityki, a faktycznie sprzyja doklejaniu polityków do biznesu.


Piotr Skura
Obserwuj wątek
    • Gość: Antyknajak Re: Pro-wizja- masowy wirus w polskiej polityce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 08:24
      xyz.zyz.
      Mam nadzieję, że Cię nie zdziwię tym poglądem.
      Tak. Sądzę, że również Platforma jest dotknięta tą polską chorobą. Klucz jest w
      możliwie pełnej prywatyzacji i tu Platformę popieram w prywatyzacji TV
      publicznej, która pod pozorem misji jest siedliskiem aparatu politycznego i
      jego rodzin.
      Każdy twór gospodarczy ze szlachetną misją społeczną jest dla mnie pierwszym
      podejrzanym jeżeli chodzi o korupcję, nepotyzm i marnotrawstwo pieniędzy
      (rozbujane koszty)
      Przykładem tego są TBSy, publiczna TV itp gdzie personalia to politycy a firmy
      wykonawcze /dostawcze/ to .... też politycy.
    • tuner Re: Pro-wizja Rokity 17.12.04, 09:56
      Po pierwsze,najbogatszy elektorat ma SLD.Nikt w całej historii Polski nie
      nakradł więcej niż członkowie i kolesie członków tej organizacji.Finansowanie
      tej partii przebiega w sposób bandycki-wystarczy przypomnieć tylko sprawę
      Jakubowskiej czy Pękali(a to tylko czubek góry lodowej).A pomysł ucięcia
      subwencji państwowych dla partii jest b. dobry.Ludzie mają prawo nie chcieć, by
      z ich podatków finansować takie swołocze, jak np. kolesie ze Starachowic.A, że
      przy okazji ryj ci od żłoba odetną XYZ?Trudno, musisz zrozumieć, że odchodzisz
      w niebyt.
    • felix_edmundowicz Prowizje do prkuratury! 17.12.04, 10:08
      Niech żyje xyz! Nareszcie przeszedł na prawdziwie lewicowe pozycje!
      Tam gdzie bije serce ludu!
      Co nie ma na święta!
      Co nie ma na Sylwestra!
      Co nie ma na Nowy Rok!
      Do prokuratury z tymi prowizjami ROkity!
      Najbliższa na ulicy Stoisława!
      Chyba że tam siędzą ROkitowscy sługusy i sprawę umorzą!
      Umorzyli Ungerowi bo był niewinny!
      XYZ do prokuratury, nareszccie piętnujesz złodziejstwo!
      I nawiązki na noclegownie a nie na strzelnice SLDowskie!
      Nie ma na stypendia a w pałacu bizantyjski przepych!
      No pasaran!
      Ile jeszcze zadłużenia mamy do spłacenia!
      Basta!
      XYZ w jednym froncie z obrońcami ludu!
      Koniec z zanieczyszczaniem atmosfery!
    • Gość: vicek Re: Pro-wizja Rokity IP: *.gryfnet.szczecin.pl 17.12.04, 11:25
      Wątek p.xyz-xyz długi i wnikliwy warty wolnego i rozważnego czytania. Nawet
      mozna znaleźć logiczne wywody. Nieznany jest tylko sens tych wywodów, jak to
      mówią co autor ma na myśli i o co mu chodzi.
      Fakt że zarówno ew. prywatyzacja tvp i finansowanie partii polit. to na obecnym
      etapie rozwoju demokracji i funcjonowania państwa sprawy na tyle ważkie że
      niemal programowe. Jest źle?- jest, ale to niestety smutna jeśli nie
      przerażająca prawda. Czy to nie zastanawiąjące że przez 15 lat te tematy nie
      mogły być transparentnie uregulowane? - to też fakt. Winni są? -są coraz
      częściej znani z imienia i nazwiska.
      Subwencje dla partii politycznych; nie było- korupcja i przekręty liderów były,-
      są-korupcja szaleje a mafia polityczna się niewyobrażalnie bogaci. Taki jest
      stan rzeczy i to trzeba zmienić.
      Trzeba coś zmienić czy nie xyz-xyz? no to proponuj jak potrafisz coś wymyślić
      sam, a nie pisać na zamówienie, pod publiczkę z dezawuowaniem jakiś tam osób.
      Trzymaj się zagadnienia a nie próbuj zamieniać owieczek na wilki typu:
      aczkolwiek jeden i drugi to złodziej to ten drugi jest chyba będzie wilkiem.
      Subwencje mają sens? na pewno nie przynajmniej w tej chwili, może w następnych
      pokoleniach. Dzisiaj tylko teoretycznie. Rozważanie natomiast kto ma więcej,
      aczkolwiek było by ciekawe /o ile prawdziwe/ i kto byłby beneficjentem
      np.takiej subwencyjnej pustki to czysty futuryzm.
      Telewizja publiczna to fikcja a abonament to bezsens i źródło nadużyć zarówno
      tych co nie chcą płacić jak i tych co nim gospodarują.
      Tego że potrzebny jest program informacyjny, edukacyjny, misyjny, kulturalny -
      brak takiego programu może popierać tylko głupek. Niech to będzie telewizja
      państwowa,rządowa czy jak ją tam zwał. Niech taka telewizja przedstawia
      programy polityczne różnych partii (za darmowy czas antenowy)niech relacjonuje
      obrady sejmu,rządu rady gabinetowej. I niech za to płaci podatnik-każdy.
      Zniknie kosztowna windykacja abonamentu, wyjątkowo "wypasiona" i aferalna KRRiT.
      Co proponujesz xyz-xyz? a no nic poza jakimiś dociekaniami w sferze aferalno-
      przestępczej jakiś wymienianych w wątku osób.
      Chyba nie zaprzeczysz o ile 'Ojczyzna ci miła' że zmiany systemowe są
      potrzebne. Ważne by były właściwe.
      • piotr33k2 Re: odciecie od koryta sld-owskiego bydła! 17.12.04, 17:31
        jemu chodzi o to że teraz jak sld przegra to nie dostanie kasy z budzetu w
        ramach państwowych subwencji dla parti politycznych, do tej pory mieli lewą
        kase z characzy jakie sciągali przy wszelkich przekształceniach to sie skończy
        a nikt rozsadny dobrowolnie nie bedzie wspomagał finasowo najwiekszych złodziei
        i mafiosów z sld .dobrze powiedział tuner- odciecie od koryta a subwencje
        rządowe mogą zniknąć !i o to tu chodzi!.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka