Dodaj do ulubionych

uwielbiam predkosc... (przekraczac)

06.01.05, 16:29
jak sie wchodzi na gazete.pl to jest info ze fotoradary beda robic zdjecia
tylko tym kierowcom co nie tylko sieusmiechaja, alen przekraczaja predkosc
ponad 30 km/h. wiadomosc pochodzi z naszego wojewodztwa. czyz to nie piekne?
Obserwuj wątek
    • Gość: andreas Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 16:35
      czyli tera nie tylko bedzie fotoradar,
      ale jeszcze beda radarowcy chłopcy!
      No, tak bo radarowcy łapia tych do 30 przekroczonej,
      a powyzej nie zatrzymuja, bo tych łapie foto...
      No, chyba tak, bo inaczej to sie bedą dublowac jakoś
      chyba tak...

      Mój rekord to 180 na terenie zabudowanym po zwolnieniu,
      bo antyradar mi sygnalizował i zaczęłem hamować,
      a policjant myslał ze mu sie
      urzadzenie zepsuło i łapał mnie powtórnie!
      No, to taki smutny rekord!
      • pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 06.01.05, 16:55
        ja dzis jechalam 80 tam gdziemozna 40. jak mnie jakis koles minal to myslaalm
        ze ped powietrza lusterko mi urwie... moze to ty? :)
        • Gość: andreas Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 17:02
          chyba nie
          na pewno nie
          zdecydowanie nie
          • pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 06.01.05, 17:12
            no to wyczerpujaca odpowiedz. ciesze sie ze juz to sobie wyjasnilismy.
            • Gość: andreas Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: 62.233.223.* 06.01.05, 20:14
              bo ja juz tak nie jeżdżę...
              maks 170-180, poza miastem oczywiscie
              • Gość: pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: 62.69.200.* 06.01.05, 21:16
                nie no normalnie jak czolgista (tak sie czolgasz mam na mysli). toz to moje
                auto nawet tyle nie wyciaga!! ;p
                • Gość: :-) :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 06:05
                  pejsik IP: 62.69.200.*
                  • pejsik Re: :-) 07.01.05, 06:07
                    lepiej ci?
    • franekkk Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 06.01.05, 23:10

      nie za madra ta dyskusja :(
      za to zdecydowanie za szybka

      zycze wam predkosci bezpiecznej

      ps tez grzesze ale to nie powod do dumy

      ps2 zycze tobie pejsik:
      1 uwielbiam nie przeszkadzac innym na drodze
      2 uwielbiam przepuszczac pieszych i cyklistow przy skrecie w prawo i zjezdzie z
      ronda
      3 uwielbiam stawac zderzak w zderzak na swiatlach by zrobic wiecej miejsca innym
      4 uwielbiam uzywac przeciwmgielnych tylko we mgle i po za miastem
      5 uwielbiam nie stac na hamulcu noznym na swiatlach (chyba ze mam automat)
      6 uwielbiam nie trabic bez POWODU
      7 uwielbiam puscic gita z na przeciwka skrecajacego w lewo (jego lewo;)
      8 uwielbiam umozliwic wlaczyc sie do ruchu busowi
      9 uwielbiam nie wjezdzac w kaluze przy pieszych
      10 itd itd

      pzdr
      • Gość: Glina Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 23:34
        Szkoda że jak wpadniecie na radar i dacie się złapać to wtedy Tak PŁACZECIE.
      • Gość: Hanka Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.atlsfl.adelphia.net 07.01.05, 01:19
        Uwielbiam wypowiedz frankkka.
        Jestem zawiedziona wypowiedziami andreasa, ze o pejsiku nie wspomne.
        Odbilo wam po kacu sylwestrowym ?
        Pozdrawiam troche ze zdziwieniem. Hanka
        • pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 07.01.05, 06:06
          be z kaca sylwestrowego sie obylo, bo zostalam w domowych pieleszach:)

          za to mnie ciekawi gdzie sa na drogach ci jezdzacy spokojnie, nie
          przekraczajacy predkosci. chyba z domu nie wyjezdzaja, bo ja ich jakos nie
          spotykam. poza tym to ze przekraczam predkosc, czego wcale nie ukrywam, a
          wydaje mi sie niektorzy tak, to nie najgorsze przestepstwo. ja tez lubie
          kulture na drodze tylko jakos rzadko sie z nia spotykam.

          wiec czytajcie jakos dokladniej te posty a nie od razu naskakujcie. bo to o was
          swiadczy i o tej waszej rzekomej kulturze. ptrzebna jest nie tylko na ulicach.
          • Gość: mamoniowa Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: 212.244.77.* 07.01.05, 07:39
            Wybacz pejsiku, ale chyba nie oczekiwalas pochwaly ?
            • pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 07.01.05, 07:44
              kurcze, czy ktos na tym forum zna jeszcze takie pojecia jak "ironia"
              albo "niedoslownosc" albo "prowokacja". ??

              poza tym ja nadal nie wierze ze tu sami swieci. a kto jest bez winy....
              • Gość: old.sailor Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 09:55
                23 grudnia, szal zakupow w pelni , na ulicach korki jak szlag
                jedzeimy sobie piastow w kierunku redy , na kazdych swiatlach stoimy
                przynajmniej dwie zmiany , kierowcy zaczynaja dostawac szalu
                wreszcie mijamy rondo i ostatnie swiatla , wpadamy na mieszka I
                facet kilka samochodow przede mna zaczyna wariowac
                z lewego na prawy , z prawego na lewy , rura i ....
                dwoje starszych ludzi przechodzilo po pasach z cmentarza
                wygladali jak dwie szmaciane lalki rozrzucone po jezdni
                a facet nawet nie wysiadl z samochodu , siedzial pochylony nad kierownica i
                chyba plakal
                coz , wesolych swiat i szczesliwego nowego roku - tak sobie pomyslalem
                • Gość: andreas no własnie IP: 62.233.223.* 09.01.05, 15:22
                  no własnie i wszyscy krzycza bo za szybko jechał!
                  A może tego dnia miał słaby refleks,
                  a może zdarte opony
                  a może amrtyzatory do wymiany
                  a klocki i tarcze hamulcowe
                  a układ jezdny w aucie
                  a może auto juz fabrycznie ma gorsze techniczne parametry
                  a może myslał co by tu na forum napisac w wątku
                  a może żona/kochanka dzwoniła i gadał przez telefon
                  a może zmieniał CD

                  NIE JECHAŁ ZA SZYBKO!?
                  Jak to co powyzej miał do wymiany, to i przy 50 km/h, by rozjechał...
                  Pierwszy wypadek samochodowy smiertelny był bodaj przy 20 km/h
                  • Gość: SHP Re: no własnie IP: *.szczecin.mm.pl 09.01.05, 23:29
                    Pozwolisz, że sobie powklejam kilka cytatów :-)

                    tinyurl.com/6okla
                    > no własnie i wszyscy krzycza bo za szybko jechał!
                    > A może tego dnia miał słaby refleks,

                    "(...)We wszystkich państwach członkowskich występują te same problemy
                    bezpieczeństwa ruchu drogowego. Główne przyczyny wypadków zostały jasno
                    określone:
                    - Nadmierna i niedostosowana do warunków panujących na drodze prędkość jest
                    przyczyną ponad jednej trzeciej wypadków ze skutkiem śmiertelnym i powodujących
                    poważne obrażenia i jest głównym czynnikiem decydującym o ciężkości obrażeń.
                    - Spożywanie alkoholu i narkotyków oraz zmęczenie. Każdego roku prowadzenie
                    pojazdu po spożyciu alkoholu odpowiada za mniej więcej 10.000 ofiar
                    śmiertelnych na drogach. Narastają również problemy związane z prowadzeniem
                    pojazdów pod wpływem narkotyków i zmęczenia.(...)"

                    > a może zdarte opony
                    > a może amrtyzatory do wymiany
                    > a klocki i tarcze hamulcowe
                    > a układ jezdny w aucie

                    "(...)Usterki techniczne tylko w niewielkiej mierze przyczyniają się do
                    powstawania wypadków drogowych dzięki powszechnemu wprowadzeniu badań
                    dopuszczających do ruchu i kontroli stanu technicznego pojazdów, które muszą
                    być wykonywane zgodnie z przepisami wspólnotowymi35, zarówno w przypadku
                    samochodów osobowych jak i ciężarowych.(...)"

                    > a może żona/kochanka dzwoniła i gadał przez telefon

                    "(...)Wpływ nowoczesnych technologii na bezpieczeństwo może być zarówno
                    pozytywny jak i negatywny. Choć telefony komórkowe same w sobie zasadniczo nie
                    stanowią wyposażenia pojazdów, ich szeroko rozpowszechnione stosowanie stwarza
                    nowe niebezpieczeństwo, gdyż ich użytkowanie przez kierowców znacznie zwiększa
                    ryzyko wystąpienia śmiertelnego wypadku32 i należy przeciw temu znaleźć
                    odpowiednie środki zaradcze. Z drugiej jednak strony telefony komórkowe mogą
                    przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego gdyż umożliwiają
                    szybsze powiadomienie służb ratunkowych. Dlatego też konieczne jest
                    przedstawienie odpowiednich ram prawnych, które będą zachęcać do stosowania
                    nowych technologii a jednocześnie pozwolą uniknąć związanego z nimi ryzyka.
                    (...)"

                    > Jak to co powyzej miał do wymiany, to i przy 50 km/h, by rozjechał...
                    > Pierwszy wypadek samochodowy smiertelny był bodaj przy 20 km/h

                    Technika od tego czasu poszła w górę, nie sądzisz?

                    W każdym razie, chyba zgodzisz się, że jadąc 50km/h masz więcej czasu na
                    reakcję, mniejszą drogę hamowania itp. Przed chwilą wracałem samochodem z
                    Trzebieży i na jednym wiejskim zakręcie wyskoczył mi dzieciak na rowerze,
                    przecinając drogę w poprzek. Ograniczenie było do 40km/h. Jechałem nieznacznie
                    szybciej (prędkościomierze samochodowe i tak kłamią :-)). Nawet nie musiałem
                    gwałtownie hamować. Co by było, gdybym nie zwolnił tuż przed wiochą i jechał
                    dalej te 70km/h? Zdjąłbym dzieciaka, jak nic. Że byłaby jego wina? Marne
                    pocieszenie...Zresztą, też byłbym współwinny...
                    Kilka dni temu jadąc ścieżką rowerową lądowałem na masce samochodu (nie z mojej
                    winy). Nic się nie stało, ale nie jest to przyjemne uczucie...


                    --
                    Pozdro
                    Tomek
                    szczecin.rowery.org.pl
                    • Gość: andreas Re: no własnie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.05, 23:45
                      wiesz że to nie do konca prawda ta statystyka!
                      Czemu?
                      Ot, jak jest wypadek i stwierdza, alkohol lub prochy
                      to juz nie wnikaja - przyczyna alkohol, wina pijanego. Nie jest wazne, że ktos
                      inny spowodował - sprawca pijany!
                      Jak stwierdzą zbyt duza predkość, to juz wiedzą.....
                      I tylko, jak nie predkośc, jak nie alkohol czy proch, to może stan auta!
                      A jak nie, no to pewnie sie zagapił...

                      Rozumiesz. Jechałeś 50 czy 60 i zdążyłes zahamować, ale jak bys nie zahamował,
                      bo miałes starte klocki czy amortyzatory zuzyte ( ile osób sprawdza amotyzatory
                      i inne elementy zawieszenia - a maja wpływ na droge hamowania) nikt by nie
                      wnikał - JECHAŁ ZA SZYBKO!

                      Oczywiscie ja w zalezności od stanu auta reguluje predkość.
                      Kiedys jechałem szybko i policjant mnie zatrzymał - stanąłem, mial metr do
                      mojego tylnego zderzaka. Opieprzał, ze szybko jeżdżę. Za chwile jechał jakis
                      fiat czy polonez, machnął mu a ten stanął ze 15-20 metrów dalej ode mnie.
                      Zadałem pytanie panu policjantowi kto jechał za szybko!

                      Puścił mnie!
                      • Gość: SHP Re: no własnie IP: *.szczecin.mm.pl 10.01.05, 01:33
                        > Ot, jak jest wypadek i stwierdza, alkohol lub prochy
                        > to juz nie wnikaja - przyczyna alkohol, wina pijanego. Nie jest wazne, że
                        > ktos
                        > inny spowodował - sprawca pijany!

                        Nieprawda. To, że ktoś jest pijany, wcale nie oznacza, że musi być sprawcą.
                        Winny jest ten, kto spowoduje wypadek. Wstawiona osoba wówczas z pewnością
                        zostanie pociągnięta do odpowiedzialności, ale nie za spowodowanie wypadku,
                        tylko za jazdę po pijaku.

                        > Rozumiesz. Jechałeś 50 czy 60

                        Jechałem 45 :-)

                        > i zdążyłes zahamować, ale jak bys nie zahamował,
                        > bo miałes starte klocki czy amortyzatory zuzyte ( ile osób sprawdza
                        > amotyzatory i inne elementy zawieszenia - a maja wpływ na droge hamowania)
                        > nikt by nie wnikał - JECHAŁ ZA SZYBKO!

                        Amortyzatory czy inne elementy zawieszenia z reguły dają znać o sobie dużo
                        wcześniej, a nie "nagle" :-) To nie stan techniczny bywa najczęstszą przyczyną
                        wypadków, tylko błędna ocena sytuacji na drodze, która w połączeniu z łamaniem
                        przepisów często doprowadza do tragedii. Kurcze, te przepisy po coś powstały i
                        bynajmniej nie po to, by utrudniać życie kierowcom, tylko by dać szansę na
                        przeżycie innym.

                        --
                        Pozdro
                        Tomek
                        szczecin.rowery.org.pl
                        • pejsik Re: no własnie 10.01.05, 08:48
                          i wlasnie o to chodzi, ze niektore z nich tylko utrudniaja. a jazda asekurancka
                          tez nie zawsze jest bezpieczna. a wlasnie zawsze w ocenianiu kto winny
                          upraszcza sie sprawe. tak wiec z tym alkoholem czy predkoscia to jednak
                          przewaznie prawda. a jak ktos stuknie rowerzyste to bedzie kierowca winny nawet
                          jak agent podjechal pod kola.
                          ot co.
                          • Gość: SHP Re: no własnie IP: *.szczecin.mm.pl 10.01.05, 17:20
                            > a jak ktos stuknie rowerzyste to bedzie kierowca winny nawet
                            > jak agent podjechal pod kola.

                            Zdziwiłabyś się, ale bardzo często za winnego uznaje się właśnie rowerzystę.
                            Trudno czasem stwierdzić, że mogłoby inaczej, niż twierdzi kierowca, skoro
                            jedyny świadek zdarzenia, który mógłby mieć inną wersję, ląduje do wora...:-/
                            W dzisiejszym Głosie była wzmianka o tym, że kierowca stracił życie przez
                            pijanego rowerzystę. Rowerzysta ponoć zjechał na środek jezdni, a kierowca
                            chcąc uniknąć potrącenia zjechał do rowu.
                            Tylko, że takie wypadki należą raczej rzadkich. Najczęściej i tak za czyjeś lub
                            swoje błędy odpowiada rowerzysta.

                            I na to jest jedna rada. Jak chcesz wyprzedzać rowerzystę bez zwalniania, to
                            wyprzedzaj go drugim pasem. Jeśli nie jest to możliwe, to chociaż zwolnij, bo
                            nigdy nie wiesz, co może Cię czekać. Rowerzysta może być pijany, ale równie
                            dobrze może omijać dziurę, czy koleinę, może wiatr nim zarzucić.
                            Człowiek ku..cy dostaje, jak co chwila ktoś bez wyobraźni go na styk
                            wyprzedza. Może najlepiej zamontować sobie bronę odstającą w lewo, by zwiększyć
                            tą odległość? :-/

                            --
                            Pozdro
                            Tomek
                            szczecin.rowery.org.pl
                            • pejsik Re: no własnie 10.01.05, 23:09
                              Gość portalu: SHP napisał(a):


                              >> Człowiek ku..cy dostaje, jak co chwila ktoś bez wyobraźni go na styk
                              > wyprzedza. Może najlepiej zamontować sobie bronę odstającą w lewo, by
                              zwiększyć tą odległość? :-/
                              >

                              wiesz, skads to znam. kiedys - RAZ JEDYNY w zyciu jechalam na prawobrzeze z
                              miasta. a dlaczego raz jedyny? bo od tej pory boje sie jezdzic ulicami a
                              niestety tak sie praktycznie inaczej nie da jezdzic. to bylo kilka dobrych lat
                              temu, skladaki jeszcze byly na porzadku dziennym. mialam lusterko przy
                              kierownicy. koles "wyprzedzil" mnie tak, ze prawie mnie nie przewrocil. ja go
                              CZULAM. milimetry dzielily go od tego zeby mnie stuknac.

                              jednoczesnie boje sie jadac autem rowerzystow. bo z doswiadczenia znam te
                              DZIURY. np. czesto jade z mierzyna lukasinskiego w strone miasta. tam czasem
                              dla wlasnego bezpieczenstwa trzeba wyjechac troche na srodek. a kazdy jest
                              tylko czlowiekiem...
                              > --
                              > Pozdro
                              > Tomek
                              > szczecin.rowery.org.pl
                        • Gość: andreas Re: no własnie IP: 62.233.223.* 10.01.05, 10:22
                          mój drogi typowy z Ciebie kierowca
                          jak "Amortyzatory czy inne elementy zawieszenia z reguły dają znać o sobie dużo
                          > wcześniej," to jest juz za późno...
                          Nie rozumiesz tego, że jak amortyzatory tłuka, to juz duzo wczesniej były
                          szmelcem... tylko jeszcz nie tłukły.
                          Jak tłuka to doprowadzasz przez to całe auto do ruiny,
                          bo jak tłuka to amortyzacje przejmuja inne elementy zawieszenia
                          i sie zuzywają.
                          A tarcze sie wymienia nie jak pekną.
                          A opony mój drogi maja taki znacznik zuzycia
                          i wierz mi wielu mysli, że bieżnik jeszcze super,
                          a one zgodnie z norma producenta juz do wymiany!

                          Powinno sie regularnie - nie raz w roku,
                          jeździź do warsztatu i wymieniać części, ale nie pojedyńczo.
                          Wiesz jak sie wymienia amortyzatory, to warsztat
                          powinien sprawdzic stan pozostałych elementów i wymienić -
                          tego sie nie robi!


                          A własnie takie myslenie jak Twoje - przepisy i predkość,
                          a stan auta nieważny...
                          Nowe samochody maja różne drogi hamowania przy wyjściu
                          z fabryki... różnica 10 metrów! Dziesięciu metrów!
                          A uzywane?
                          A w stanie takim, że wymienia sie elementy jak odpadną,
                          albo daja o sobie znać... toz to szmelce i różnice jeszcze wieksze.

                          Ja mam troche do czynienia z motoryzacja,
                          to wiem co jeździ po naszych drogach....

                          I masz racje klient przychodzi, jak tarcza hamulcowa mu pęknie
                          i masz racje, jak opona łysa,
                          jak amortyzator tłucze, czyli totalnie nie amortyzuje,
                          bo juz pare miesiecy temu był złom...
                          i jeszcze powie, że ma problemy w pracy
                          i bierze relanium stale!

                          To nasza rzeczywistość.
                          Nie bez kozery auto sprowadzone z Niemiec
                          wyprodukowane 1995 jest w stanie wyprodukowanego i uzywanego
                          w Polsce z 1999 - to wynik badania, a nie mojej opinii!

                          Tylko u nas stan techniczny dobry - to znaczy że nic nie tłucze,
                          odpada i takie tam.
                          Ile razy policjant sprawdzał stan Twoich opon?
                          U mnie nigdy!

                          Przez stan różnica w drodze hamowania moze byc pewnie
                          ze 20-30 metrów, albo wiecej - to moja opinia!
                          Ludzie sobie nie zdaja sprawy, jak wiele zalezy
                          od tego czym jeżdżą i w jakim to jest stanie!

                          Jeździsz rowerem, to powiedz jest jakaś różnica
                          miedzy tym rowerem za 150 zł a tym za 1500 zł?

                          Pozdrawiam
                          • Gość: andreas Re: no własnie IP: 62.233.223.* 10.01.05, 11:40
                            acha i jeszcze jedno
                            STAN DRÓG
                            te uzywane samochody z Niemiec
                            są młodsze od uzywanych w Polsce
                            także przez stan dróg!

                            Przeciez przy zjeździe do Zdroi, przy stacji BP
                            gdyby nie ewidentna fuszrka,
                            to pewnie policja i SHP,
                            by winił nadmierną predkość!
                            A tak zrobili droge, że auta wypadają!
                            No śmiech.

                            Na nasze drogi to każda predkość za duża.
                            Zarówno ze wzgledu na ich stan projektowy i wykonawczy.
                            To nie tylko ograniczenie prędkości - to zakaz poruszania sie!
                            Bo są bardzo niebezpieczne w uzytkowaniu, bardzo!
                          • Gość: SHP Re: no własnie IP: *.szczecin.mm.pl 10.01.05, 15:20
                            > A własnie takie myslenie jak Twoje - przepisy i predkość,
                            > a stan auta nieważny...

                            To nie tylko moje myślenie. Stan pojazdów jest bardzo ważny (szczególnie tych
                            najcięższych). Tylko że, jak ktoś jeździ takim, a nie innym pojazdem, to
                            powinien orientować się jakie są jego możliwości. Droga hamowania (czy inne
                            właściwości pojazdu) z powodów technicznych raczej nie wydłuża się w ułamku
                            sekundy (nie chodzi mi o warunki atmosferyczne), tylko na większej przestrzeni
                            czasowej. Zresztą nawet w nowych samochodach ta droga bywa różna, w zależności
                            od tego, czy hamulce są zimne, czy ciepłe.

                            Tym nie mniej, pieszy przy uderzeniu z prędkością 50km/h ma zdaje się 50%
                            szansy na to, że przeżyje i o to w tym wszystkim chodzi. Wystarczy te 20km/h
                            szybciej, by nie miał praktycznie _żadnych szans_.

                            > Jeździsz rowerem, to powiedz jest jakaś różnica
                            > miedzy tym rowerem za 150 zł a tym za 1500 zł?

                            Zacznijmy od tego, że za 150 zł to nie jest rower tylko coś, co wygląda jak
                            rower :-) Ja sam do jazdy po mieście używam grata (z wyglądu i cenowo).
                            Oczywiście wszystkie elementy mające zapewnić mi jakieś tam bezpieczeństwo są
                            sprawne. Sam je sprawdzam i reguluję, a trochę się na tym znam.
                            Poza tym, bywa czasem, że w rowerze za 1500 nagle pęka rama, czy inny element,
                            chociaż z pewnością w porównaniu do rowerów za 150 zjawisko występuje pewnie
                            rzadziej.

                            --
                            Pozdro
                            Tomek
                            szczecin.rowery.org.pl
                            • Gość: andreas Re: no własnie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 17:15
                              ta droga, jeszcze o drodze
                              w srodku miasta robia drogę,
                              łagodny zakrecik...
                              który staje sie zakretem smierci,
                              ograniczenie prędkosci, barierki, czerwone znaki...

                              Dla mnie rower za 150 jest tak samo bezpieczny jak ten za 5000 zł
                              bo sie na tym nie znam.
                              Dla Ciebie auto, to auto i kazde ma stan techniczny dobry
                              bo nie siedzisz w warsztacie i nie wiesz czym ludzie jeżdżą!
                              • Gość: SHP Re: no własnie IP: *.szczecin.mm.pl 10.01.05, 17:38
                                > Dla Ciebie auto, to auto i kazde ma stan techniczny dobry
                                > bo nie siedzisz w warsztacie i nie wiesz czym ludzie jeżdżą!

                                Owszem, nie siedzę i się na tym nie znam. A to, czym ludzie jeżdżą, to często
                                widać, słychać i czuć :-)

                                Tylko powtarzam: jak ktoś jeździ trupem, to powinien być tego świadom.
                                Wypadki nie zdarzają się najczęściej dlatego, że ktoś gubi hamulce, tylko
                                dlatego, że ktoś przecenia możliwości swoje i auta, źle ocenia sytuację na
                                drodze itp. I prędkość w takich przypadkach ma ogromne znacznie i decyduje o
                                tym, czy ktoś wychodzi z wypadku cało, czy w kawałkach. Czysta fizyka.
                                Może Ci się wydawać, że w danej chwili nie stanowisz dla nikogo zagrożenia, że
                                wszystko jest OK, a w pewnym momencie pojazd nadjeżdżający z naprzeciwka
                                wjeżdża nagle na Twój pas ruchu, zza drzew wyskakuje jakieś zwierzę itp. Jaką
                                masz szansę zareagować przy zbyt dużej prędkości? Prawie żadną...

                                --
                                Pozdro
                                Tomek
                                szczecin.rowery.org.pl
                                • Gość: andreas Re: no własnie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 18:06
                                  ale kazdy ma inna szanse w zaleznosci nie tylko od predkosci...
                                  Ja jezdżę z 15 lat.
                                  jeżdżę szybko izdecydowanie i zadnego wypadku
                                  nawet nie brałem udziału w wypadku
                                  i zwierzeta zdążałem omijac nagle wypadajace z lasu
                                  i ludzi przewracających mi sie na droge
                                  i auta wypadajace na mój pas
                                  przeciez to miałem, ja nie jeżdże w Niemczech
                                  jeżdżę tu...
                                  więc chyba predkość mam bezpieczną!!!
                                  I zaden rowerzysta mi nie ladował na masce ;-)
                                • Gość: andreas drogi SHP IP: 62.233.223.* 11.01.05, 00:08
                                  wiesz to wygląda jak na zamówienie..
                                  właśnie Gazeta wydrukowała tekst, że policja nakryła stacje diagnostyczna
                                  ta wypusciło auto z 9 usterkami jako sprawne!
                                  Myslisz, że to pierwsze.
                                  Myslisz, że to jesyna stacja.
                                  Myslisz, że klient wiedział czym jeździ.
                                  Myslisz, że jakie to były usterki?
                                  Dziewięć. Moze brak lusterka, może tłumik,
                                  może...hamulce?
                                  opony? amortyzatory?
                                  Uważaj na rowerze żebys nie trafił pod koła takiego
                                  pojazdu!!!!
                                  Takich pojazdów jeździ pełno - gwarantuję.
                                  Walcz o predkość, czy o stan pojazdów i dróg!?
                                  Jak myslisz on stanowi zagrozenie czy nie?
                                  Wypadną mu hamulce, zahamuje?
                                  A może nie skreci, bo przekładnia sie zablikuje?
                                  SHP uważaj na drodze!!
                                  • Gość: andreas Re: drogi SHP IP: 62.233.223.* 12.01.05, 00:56
                                    przepraszam!
                                    Usterek było nie 9 a 19...
                                    SHP wyliczj, które były mniej istotne dla bezpieczeństwa!
                                    Wyliczaj, które są mniej niebezpieczne!
                                    Myslisz, ze to jakis wyjatek?
                                    NIE, ja wiem że nie!
                                    • pejsik Re: drogi SHP 12.01.05, 12:36
                                      ciekawe ile jest takich stacji... szzcegolnie ze niektore przymykaja oko jak
                                      trzeba. i potem faktycznie predkosc moze byc niebezpieczna. bo bez sprawnych
                                      hamulcow i trzydziestka mozna wyrzadzic cholerna krzywde...
              • Gość: mamoniowa Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: 212.244.77.* 07.01.05, 10:11
                pejsik napisała:
                kurcze, czy ktos na tym forum zna jeszcze takie pojecia jak "ironia"
                > albo "niedoslownosc"

                Wytlumacz mi prosze zatem, na czym polega niedoslowne przekroczenie predkosci.

          • Gość: SHP Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.szczecin.mm.pl 08.01.05, 01:10
            > za to mnie ciekawi gdzie sa na drogach ci jezdzacy spokojnie, nie
            > przekraczajacy predkosci.

            Wsiadają częściej na rowery, dlatego ich tak rzadko widujesz :-)

            --
            Pozdro
            Tomek
            szczecin.rowery.org.pl
            • pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 08.01.05, 08:02
              ja ostatnio wiecej na piechote i autobusami niz autem. benzyna droga....
              • Gość: SHP Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.szczecin.mm.pl 08.01.05, 18:08
                > ja ostatnio wiecej na piechote i autobusami niz autem. benzyna droga....

                Ja też czasem na piechotę i komunikacją, ale ten zestaw na krótszych dystansach
                z rowerem przegrywa. Poza tym, łażenie z kapcia trochę mnie męczy, a że, jestem
                dość leniwy, to wsiadam na rower. :-)

                --
                Pozdro
                Tomek
                szczecin.rowery.org.pl
                • pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 08.01.05, 19:36
                  no niestety, przyznam ci sie ze dla mnie rower w miescie to troche samobojstwo.
                  a przynajmniej ekstremalny sport dla odwaznych!
                  • Gość: SHP Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) IP: *.szczecin.mm.pl 08.01.05, 20:26
                    > no niestety, przyznam ci sie ze dla mnie rower w miescie to troche
                    > samobojstwo.
                    > a przynajmniej ekstremalny sport dla odwaznych!

                    No widzisz. A władze jakoś słabo się starają, żeby budować ścieżki, bo wg nich
                    i tak mało osób z roweru korzysta. A przecież nic tak nie przyciąga
                    potencjalnych userów, jak dobra, zadbana i bezpieczna infrastruktura.

                    "Gdyby ulicami miasta płynęła woda, większość osób zaczęłaby podróżować
                    motorówkami"


                    --
                    Pozdro
                    Tomek
                    szczecin.rowery.org.pl
                    • pejsik Re: uwielbiam predkosc... (przekraczac) 08.01.05, 21:17
                      ja to bym nawet jakis wiatr w zagle probowala zlapac:)
    • Gość: andreas żeby nie było IP: 62.233.223.* 07.01.05, 12:33
      pejsik dostało nam sie ;-(
      Ja mam prawo jazdy prawie 15 lat, prawie
      I nigdy nie miałem wypadku z mojej winy
      I nigdy nie uczestniczyłem w wypadku z czyjejs winy,
      choc miałem sytuacji mrożące krew w żyłach!

      No, to tak gwoli usprawiedliwienia.
      Jeździjcie wolno, szybko,
      ale przede wszyskim jeździjcie BEZPIECZNIE!

      Zawsze dopasowywałem predkość i sposób jazdy
      do warunków i mozliwości auta i swoich oczywiscie!

      I zawsze ograniczone zaufanie do siebie, innych uczestników
      oraz pojazdów....

      Jak policja mnie łapała, a łapali czesto bardzo, to nie płakałem!
      Wiedziałem za co!
      Bywało, że w trakcie jednej podróży płaciłem po 5-6 manadatów za predkość.

      I przyznaje jeździłem szybko bardzo, i po 220 ....
      i nad morze w 35 minut,
      ale ciekawym że wypadku nie miałem?
      Powtarzam - JUZ TAK NIE JEŻDŻĘ!
      Żeby nie było!
      Zmadrzałem, ale wypadku nie miałem...

      A mam kolegów co jeżdżą wolno i ... przynajmniej raz w roku
      jakaś kolizja!
      Pozdrawiam spokojnie
      • pejsik Re: żeby nie było 07.01.05, 21:13
        dzieki andreas. mamoniowa, czy kto pytal - o to wlasnie w skrocie mi chodzilo.
        ze trzeba jezdzic bezpiecznie.

        dostalam opieprz jakbym przynajmniej codziennie kogos mordowala jezdzila z
        predkosca swiatla i ciepiala na syndrom mad maxa. jestem gotowa o wszystkie
        pieniadze sie zalozyc ze ty tez (jesli jestes kierowca) choc raz w zyciu
        przekroczylas predkosc. i to nie jest powod do dumy, ale tez nie do tego zeby
        od razu kajac sie i rece w kajdanki samemu zakuwac.
        • Gość: mamoniowa Re: żeby nie było IP: 62.69.200.* 07.01.05, 21:39
          >>uwielbiam predkosc (przekraczac)<< sugeruje, ze nie jest to jednorazowy
          wyskok, stad przynajmniej moj glos zaniepokojenia. Kazdy ma jakies grzeszki,
          nikt tutaj nie staral sie wybielic (wystarczy jeden ideal na forum), swiadczy
          to tylko o powaznym podejciu do tematu.
          Oczywiscie, ze najwazniejsza jest bezpieczna jazda, co nie jest akurat nie
          znaczy to samo co powolna. Ale chyba przyznasz racje, ze jest roznica na drodze
          hamowania przy predkosci 100, a 60 km/h czy 80 a 40...
          • pejsik no jasne 07.01.05, 21:51
            masz racje. ale to aqrat byl przede wszystkim komentarz do artykuly. bo nie
            zmienie zdania ze to dobry pomysl.

            jezdzi po naszych drogach wiele palantow. czasem jezdza wcale nie szybo ale
            jakby im ktos prawo do myslenia odebral. wyprzedzaja, potem hamuja, zajezdzaja
            i sie z tego ciesza. albo stanie taki na swiatlach i nie widzi ze mu sie
            zmienia. no jest 1000 przykladow. ja wcale nie mowie ze trzeba stowa droga
            osiedlowa zasuwac (bo i tacy sie zdarzaja), ale powinno byc wiecej takich zmian
            jak ostatnio - czyli tam gdzie mozna podnoszenie dozwolonej predkosci.
          • Gość: andreas Re: ale... IP: 62.233.223.* 08.01.05, 12:27
            na droge hamowania oprócz predkości wpływa jeszcze pare innych
            uwarunkowań...
            pierwszy z brzegu - auto, niektóre nowe maja droge ham. 30 inne 40 m
            dalej stan tegoz auta, i tu jest pare elementów:
            - amortyzatory stan, klocki, tarcze, stan opon...
            oczywiscie stan drogi samej...
            no juz nie wspomne, że kierowcami są ludzie, a kazdy ma inny refleks i szybkość
            reakcji...

            Jak to sie pododaje to dopiero wyjdzie nam...
            Najprostszym jest predkość....
            Znałem klienta co jeździł fiatem tylko sprawne hamulce miał
            na jednym kole, potrącił człowieka, a jeździł wolno!

            Predkość jest najłatwiej wyegzekwować....
            A powinno sie nie tylko to!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka