Dodaj do ulubionych

Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 23:09
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34937,2562196.html
Tego by jeszcze brakowało, żeby nie można było w oazie globalizacji, czyli
multipleksie, pochrupać, popić, itp.
Nie sądzę, aby ktokolwiek chciał senase, przed którymi widniałby napis: zakaz
spożywania czegokolwiek.
Bzdura
Obserwuj wątek
    • Gość: mamoniowa Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: 62.69.200.* 05.03.05, 23:16
      a przy okazji poszelescic, posiorbac, pomlaskac, pobekac, porozmawiac przez
      telefon......
      • Gość: Student Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 23:55
        No, chyba tak tragicznie to nie jest. Nie wiem jak Ty, ale ja rzadko spotykam
        się z takimi zachowaniami. Nie wątpię, że mają miejsce takie niechlubne
        przypadki, ale nie możemy od razu robić z tego wielkiego "halo"
        • Gość: pieszy Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.fnet.pl 06.03.05, 10:42
          to nie jest pytanie.
          pytaniem jest: CZY JEŚĆ W RESTAURACJI?



          (swego czasu byłem świadkiem takiego zdarzenia
          - przed seansem on i ona zajeli miejsca na widowni,
          - bez ruchu siedzieli do rozpoczęcia seansu,
          - i zaraz po zgaszeniu swiateł on podał jej wyjete z torby zawiniatko i puszkę
          z piciem,
          - sam tez się poczęstował,
          - po 10-15 minutach schowali tacki, papierki, puszki do torby,
          - i opuścili widownię,
          - do końca seansu była kinowa cisza.



          za GW: Patrycja Kleczkowska, kierownik Multikina:

          Klienci są przyzwyczajeni do jedzenia w kinie. ... Wprowadzenie takiego
          formalnego zakazu w jakiś sposób ogranicza wolność wyboru widza, ....

          - KTÓREGO WIDZA?

          (szanowna Pani, a co z paleniem, słuchaniem radia, grą w pokera,
          uprawianiem ...
    • pia.ed Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie 06.03.05, 13:08
      Chyba jest tradycja jedzenia w kinie, i mimo ze nie jestem tym zachwycona, to
      zabronic sie nie powinno...
      Na zachodzie jest to czesc "kultury kinowej", aby kupic olbrzymi karton
      popcorne i olbrzymia kartonowa szklanke coca cola.
      Nie wiem, kto prowadzi sklepy na terenie kina, ale jesli wlasciciel kina, to
      ma dodatkowe zrodlo dochodu.
      • Gość: zenek Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 14:06
        Pamietam jak na Pasji pewna parka (wysoka blondyna i kark) przyszli z pizza na
        seans a po posilku sie calowali. Zauwazylem tez ze w Multikinie bardziej
        szeleszcza niz w Heliosie. W zamkowym chyba najciszej.
    • Gość: kinoman prymitywizm i chamstwo IP: 12.177.160.* 06.03.05, 16:27
      jeszcze 20 lat temu uczono mnie ze na widowni (kina, tetru, konceru) nie jemy,
      nie pijemy, nie przychodzimy zasmarkani i kaszlacy.
      "kultura" chrupania i siorbania na seansie przybyla do polski w latach 90-tych
      i to ten sam poziom jak spedzanie niedzieli na spacerze po hipermarkecie.
      dzis niektore kina wiswietlaja chyba filmy tylko jako wymowke by sprzedawac
      popcorn, batony, napoje. niewiele to juz ma wspolnego z kinem. dno.
      • piotr33k2 Re: prymitywizm i chamstwo 06.03.05, 18:51
        w ostatniej opini mimo oczywistej przesady coś jednak jest na rzeczy,to
        kolejny znak i symptom "nowych czasów" i "popkultury" i tego nie unikniemi .
    • Gość: play Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 20:09
      Coś mi się widzi, ze świat zwariował. Mnie również uczono że do kina chodzi się
      na filmy. Jeśli dopuścimy żarcie, co sam ow sobie jest już żałosne, to dlaczego
      mamy odmówić innym "kinomanom" pierdzenia, plucia a co bardzie napalonej
      gó..arzerii bzykania się w pierwszym rzędzie ? Gwarantuję, że seanse dla
      normalnych kinomanów będą miały wzięcie większe niż się niejeden palant może
      tego spodziewać.
      • Gość: Prezes Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 22:08
        Słuszny tok rozumowania.
    • Gość: andreas zaraz, zaraz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 22:39
      zaraz, zaraz... spoko, proszę koleżeństwa bez przeginania!
      Kino to rozrywka, a nie nabożeństwo!
      Bardzo prosze sa produkcje wymagające, ale zapewniam na te
      nie pójdzie blondynka z karkiem...
      A sa produkcje bardzo mało wymagające ot Aniołki
      i dlaczego nie mam chrupać???

      Powtarzam to jest rozrywka o tym sie przekonano w USA juz wiele lat temu,
      to przemysł rozrywkowy.
      To w Polsce do kina mamy stosunek nabozny,
      bo może cos przemknęło cenzurze, bo ważne...

      Są zapewne produkcje wymagające skupienia, pewnie powagi,
      może nawet namysłu albo zastanowienia!
      Prosze bardzo.
      Ale wiekszość ludzi szuka w kinie
      i wiekszość produkcji w kinie to rozrywka.

      I ja protestuje - JA CHCE MIEC KUBEK FANTY I POPCORN!

      Bardzo prosze teatr, bardzo proszę nabożeństwo
      czy inne - oczywiście nie, ale w kinie
      A tam w kinie zaraz, w MULTIKINIE taki wymóg to bzdura!
      To tak jakby na dyskotece kazać tańczyc parami!!!
      I pic tylko soki!

      No...
      • Gość: mamoniowa Re: zaraz, zaraz... IP: 62.69.200.* 06.03.05, 23:58
        Mnie rozrywka kojarzy sie z tym co ogladam na ekranie, a nie z tym, co ktos
        obok mnie konsumuje.
        • Gość: Student Re: zaraz, zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 01:03
          Nie wiem, czy dobrze rozumiem - czy chodzi Ci o to, że nie obchodzą Cię
          pożeracze smakołyków, bo jesteś zaabsorbowana oglądaniem akcji? jeśli tak, to
          popieram. Nie obchodzi mnie, czy ktoś je, czy nie. Nie przeszkadza mi to.
          • Gość: pieszy Re: zaraz, zaraz... IP: *.fnet.pl 07.03.05, 08:03
            z tym, że ten obok systematycznie przerywa mi moje rozrywkowe skupienie swoim
            rozrywkowym siorbaniem

            (identycznie jak z palącymi i palacymi inaczej z przymusu tych pierwszych)
        • Gość: andreas Re: zaraz, zaraz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:11
          jak jest tylu wyrafinowanych kinowych odladaczy ambitnych,
          to przepraszam czemu popadały ambitne kina?

          Powtarzam - dla mnie kino to rozrywka,
          i to kompletna - nie tylko to na ekranie!

          Ja do kina chadzam z przyjaciółmi, a potem pub.

          To może zakazmy pokazywania w kinach źle zrobionych,
          nudnych, bez sensu filmów - o za tym jestem!

          Poza tym jest jeszcze kino domowe...

          Zreszta właściciele kina mogą zakazać chrupania,
          tylko pytanie jak długo takie kino pofunkcjonuje?
          Komunistyczne myslenie nie ma już szans...
          Jeszcze raz:
          żadnych odgórnych, całościowych decyzji dla dobra!!!

          Zreszta powinny byc i takie i takie... wybór należeć powinien do nas!
          I niestety wiem, które kina przetrwają!


          • Gość: andreas acha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.05, 12:15
            i jeszcze jedno...
            tak sie silnie zastanowiłem, silnie bradzo
            i nie pamietam by mi w kinie przeszkadzało, że ktos je czy pije!
            No, nigdy.
            Może dlatego, że tak mnie wciagała akcja filmu...
            może że oglądałem film a nie ludzi na widowni?

            No, naprawdę!
            Nawet jak by mni kto zapytał czy jedzą,
            to nie wiem!
            • albert_c Re: acha 07.03.05, 12:47
              jak dla mnie to problem jest mityczny, w sesnie takim ze wszyscy o nim mowia a
              malo kto go widzial:)

              uczeszczam do kina conajmniej raz na tydzien i przypominam sobie ze przez
              ostatni rok tylko raz zdazylo mi sie poirytowac zachowniem wspologladaczy
              filmu, na seansie w multikinie - kilku gosci po trawce zbyt glosno wyrazalo
              swoje emocje, nie jedli, cos tam pili, ale generalnie w kinie jakos tak
              zdecydowanie mniej chamstwa czy tez buractwa niz na ulicy...

              preferuje Helios tak swoja droga...tam nie spotykam sie z jakimis nadmierbnymi
              rzeszami pozeraczy popcornu czy innych snacksow, zreszta sam sie czesto na to
              cos skusze...
          • Gość: mamoniowa Re: zaraz, zaraz... IP: 212.244.77.* 07.03.05, 15:57
            Dalam do zrozumienia, ze mnie w kinie denerwuja odglosy szeleszczacych paczek,
            chrupania czipsow, za przeproszeniem bekania po gazowanych napojach.
            Ale to chyba nie jest jednoznaczne z podpisem na protescie zakazujacym
            konsumpcje w tego typu przybytkach.
            Denerwuje mnie, nie znaczy, ze zadam zakazu, ale nie sprawia mi to przyjemnosci.
            Nie chadzam na filmy typu "Obcy kontra predator", na ktorych podejrzewam kazdy
            dodatkowy efekt nie sprawia roznicy.
            Ktore upadle ambitne kina masz na mysli??? Cosmos czy moze Koloseum ??? Tak,
            tam rzeczywiscie byl niezwykle wyszukany repertuar he he.
            • ja_aska Re: zaraz, zaraz... 07.03.05, 16:16
              ja wręcz fizycznie nienawidzę zapachu (smaku też) popcornu. mam odruch
              wymiotny, dlatego tez do kina chodzę niezbyt często. ale oprócz watpliwych
              przyjemnośi zqapachowych nie trawię otwierania tych wszystkich plastikowych
              ustrojstw (orzeszki, paluszki, cukierki) zagłusza to film.
              • skuter70 Re: zaraz, zaraz... 08.03.05, 15:40
                ja_aska napisała:

                > ja wręcz fizycznie nienawidzę zapachu (smaku też) popcornu.

                tu sie podpisze
                popcorn potrafi smierdziec przerazliwie:(
                a ogolnie mala przekaska, cukiereczek, kebab i piwo w kinie to jest wlasnie to:)
            • Gość: andreas Re: zaraz, zaraz... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.05, 16:25
              no co do kin to Kontrasty czy Delfin...
              choc w Delfinie chyba mozna było...

              Acha i jak nie bedzie mozna jeść,
              to nie znaczy ze nie bedzie bekania, pierdzenia
              i innych fizjoligicznych różnych efektów.

              Powtarzam, mozna podzielic na seanse z jedzeniem i bez...
              i nogami ludzie zadecydują!
              na pewno jestem przeciw jakims odgórnym wytycznym!
              • Gość: play Re: zaraz, zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 18:17
                No proszę, Andreas, ty ewoluujesz ! Brawo.
              • Gość: mamoniowa Re: zaraz, zaraz... IP: 62.69.200.* 07.03.05, 18:27
                A ty dalej swoje. Czlowieku ja wyrazilam swoja opinie.Powtarzam : DENERWUJA
                mnie wszelkie odglosy zwiazane z konsumpcja i tak jak Asie rowniez drazni mnie
                zapach popcornu. Moj problem. Wskaz mi, w ktorym momencie domagam sie jakichs
                podzialow!!!
                • Gość: andreas Re: zaraz, zaraz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 13:12
                  nie no spoko...
                  nie ma na forum zadnej fajnej dyskusji, to tu chciałem sobie pospierać się...
                  proszę!! please!

                  Przeciez i tak nasze tu dywagacje nic nie zmienia, więc...

                  Jestem za popcornem! I za Coca Cola,
                  tym bardziej, że to dobry odrdzewiacz do srub!
                  • Gość: mamoniowa Re: zaraz, zaraz... IP: *.anr.gov.pl / 212.244.77.* 08.03.05, 16:02
                    z bąboielkow zdecydowanie Pepsi Max, mniam mniam mniam :-)
                    Sluchaj, jesli chcesz sie pospierac nie ma problemu he he, sluze pomoca!!
                    Masz racje, cos zar na forum zgasl, tez mi brakuje tego ozywienia przy
                    niektorych dyskusjach....Byc moze wkrotce ludzie obudza sie z zimowego
                    letargu :-)
    • Gość: Student Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 23:02
      Jestem przeciwko wprowadzaniu takiego zakazu. Ale znalazłem na forum
      ogólnopolskim podobny wątek. I co się okazuje - w stolicy są kina, gdzie się
      nie je!!!!!! Pewnie jest to wynikiem nieposiadania movie-baru he he :))) Ale to
      już inny problem. Nie wierze, że jakieś kino, nawet w ramach eksperymentu,
      zdecyduje się na taki, niepotrzebny swoją drogą, eksperyment.
      • hanuta1 Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie 07.03.05, 23:43
        Przez ten popcorn ŚMIERDZĄCY JAK NIEPRANE SKARPETY w Multikinie, chodzę tam
        bardzo rzadko.Kiedyś w pociągach PKP były napisy: zabrania sie przewożenia
        przedmiotów żrących i cuchnących. :)Oby ta zasada zaczęła obowiązywać wreszcie
        w kinie...Marzy mi się.Wolę na razie DVD, drodzy żrący kinomaniacy...
    • Gość: e.beata Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.05, 23:48
      Przeszkadzają.
      Trudno, muszę ścierpieć. Choć i jeść i pić można byłoby znacznie ciszej.
      Ale w końcu kino nie wersal, świnki też tam zaglądają. I chlew po sobie
      zostawiają.
      Cóż kultura rzecz nabyta. Nie każdy potrafi, rozumiem.

      Aczkolwiek pomysł z seansami niekonsumpcyjnymi popieram. Jedną klientkę w mojej
      osobie już mają.

      • Gość: mamoniowa Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.anr.gov.pl / 212.244.77.* 08.03.05, 16:05
        i druga :-)
    • Gość: M Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.pl / 213.155.191.* 08.03.05, 18:33
      A to już było :

      TU: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=20575410&a=20998195&wv.x=1

      i tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=17535805&a=17645355
      • Gość: Student Kto jest za wprowadzeniem zakazu jedzenia w kinie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.05, 23:58
        Nie da się ukryć, że skoro temat "jedzenie w kinie" był poruszany w kilku
        miejscach, musi on budzić jakieś zainteresowanie. Proponuję zadać sobie
        pytanie - czy warto, na niektóre seanse, zakazać spożywania posiłków? Tak w
        ramach eksperymentu.
        • Gość: mamoniowa a moze by tak IP: 62.69.200.* 09.03.05, 00:05
          zorganizowac seanse z trojakami??? he he Przeciez i tak wiekszosc ludzi spozywa
          niedzielne obiady gapiac sie w telewizory.
          • Gość: Student Re: a moze by tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 15:52
            I obok specjalnych pokazów w Multikinie dla dzieci (multiBabyKino) dać
            MultiTrojakKino - he he he
            • Gość: mamoniowa Re: a moze by tak IP: 62.69.200.* 09.03.05, 19:55
              i stoiska z przetworami firmy Gereber he he
    • Gość: e.beata Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.05, 20:01
      A może nie czy jeść w kinie, ale JAK JEŚĆ???
      Sąsiedztwo mlaskającego, ciapajacego tryglodyty nie jest przyjemne dla kogoś
      wychowanego inaczej ;-). Jak wyglada sala po seansie...
      Może chodzi o kulturę niekoniecznie dotycząca wyłącznie jedzenia.
      • Gość: Student Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.szcz.gazeta.pl 10.03.05, 16:50
        Nie można się nie zgodzić. Bywałem na takich seansach, gdzie po projekcji
        podłoga była biała i bardzo chrupiąca - he he he :)))
        Teraz już wiem - nie zakazywać jedzenia, tylko wpuszczania do kina buraków,
        którzy się nudzą i robią, delikatnie mówiąc, bałagan.
        • Gość: play Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 18:48
          Raz jeszcze proszę, idźcie na popcorn i colę gdzieś indziej. Wielu osobom
          sam "aromat" tego pokarmu dla rybek po prostu przeszkadza i drażni, a po co
          dostać od zdenerwowanego, staromodnego kinomaniaka w mordę i to publicznie, w
          kinie ? No powiedz ...
          • Gość: mamoniowa Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: 62.69.200.* 10.03.05, 20:05
            Mozna tez unikac pewnych seansow, na ktore wyzej wymieniona i tu nie zawaham ,
            aby uzyc tego slowa, trzoda chetnie uczeszcza.
            Gdy uczestniczylam w Heliosie w seansie o Szczecinie, nie zaobserwowalam
            amatorow popcornu. Czyli jednak mozna przesiedziec dwie godziny bez i tak malo
            pozywnych przekasek.
            • Gość: play Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 21:02
              FAKT, masz rację, ale to były za ciężkie tematy dla tych zaślinionych
              głodomorów !!!
              • Gość: Student Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 00:17
                Więc pojawia się pytanie - czy warto zakazać jedzenie popcornu na niektórych
                seansach? Pomimo tego, że też czasami lubię coś przetrącić na seansie, jestem
                za wprowadzeniem takiego czegoś - ale tylko dla tych, którzy naprawdę
                niepotrafią zachować umiaru w jedzeniu i piciu.
                • Gość: Mikusia Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 00:09
                  Zakazać!!!!!!!
    • Gość: andreas hej o czym Wy gadacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 00:17
      zakazywac to se możecie (mozemy) w domu swoim!
      Czasy komuny sie skonczyły...
      Biznes to biznes, komu sie nie podoba niech idzie do domu!
      • Gość: Student Re: hej o czym Wy gadacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 00:40
        Andreas, tu nie chodzi o komunę czy demokrację. Tu chodzi o to, by w jakiś
        sposób zmusić ludzi do kultury. Jak już pisałem, nie chcę zakazu, ale być może,
        w drodze eksperymentu - to może. Wypowiedzi same świadczą za siebie. Niektórzy
        chcą tego, inni nie. Czy naprawdę uważasz, że ci, którzy chcą jakiegoś
        ograniczenia, tęsknią za komuną??? Nie wydaje mi się.
        • Gość: andreas Re: hej o czym Wy gadacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 00:49
          nie tak, niezrozumiałes mnie.
          Ja nie mówia, że tesknia za komuna
          tylko że za komuny mozna było,
          czy raczej podejmowało sie gremialnie decyzje, wydawało zarządzenie
          teraz jest właściciel i on bedzie decydował!

          Będzie szmal to pozwoli na plucie i rzucanie w ekran popcornem!

          Po prostu to są prawa komercji - nie ma odwrotu!

          Jak zapewni sie seans bezpopcornu, pełna sala - to bedzie!
          Jak nie - to popcorn zwycięży i tyle!

          To rozrywka i biznes i niestety wiecej ludzi chce tak,
          tu niestety zaden sekretarz działający w imieniu i dla dobra
          nie pomoże....
          No chyba że inspekcja sanitarna zabroni!!!
        • Gość: andreas Re: hej o czym Wy gadacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 00:52
          acha i niekogo nie da sie do niczego zmusić!!!
          Jestem przeciw zmuszaniu!!!

          Nauczyć o to tak!
          Bardzo proszę, ale nie zmuszać.
          Tylko prosze nie zmuszać!
          Ku.. nie zmuszać, no!
          • Gość: Student Re: hej o czym Wy gadacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 12:17
            I tu się z Tobą zgodzę, Andreas. Trzeba wychowywać. Ale nie zapomninaj, że
            przez zakazy też się wychowuje (nie oceniam, czy to dobre, czy złe, ale taka
            jest prawda).
            Co do komercji i własności. W tym artykule, przez który rozpocząłem wątek,
            dyrektorzy kin (Multikino, Helios) stwierdzili, że gdyby zaistaniała taka
            potrzeba (czyli inicjatywa widzów), to mogliby, w ramach eksperymentu, poprosić
            (czy zakazać) spożywania posiłków na powiedzmy jeden seans.
            Nie zapominaj, że jak wolny rynek, to właściciel reaguje na potrzeby klientów -
            więc czemu nie i tym razem???
            Pozdrawiam
            • Gość: andreas Re: hej o czym Wy gadacie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 12:25
              odpowiem przewrotnie
              zgadzam sie z Toba,
              zareaguje na potrzeby widzów - TAK!
              ale nie dwóch czy pięciu - zapełnienie sali go interesuje!

              Zreszta tak jak piszesz i jak ja -
              bedzie taka potrzeba, to tak zrobią!
              Pewnie zaeksperymentują... może.
              Ale nie wróże temu zbyt długiego zywota - ot ciekawostka!
              Niestety widzów będzie mało...

              To tak jak z ta akcja przeciw Ptakom,
              na forum było szaleństwo przeciw Ptakom,
              a przed Urzędem dwie osoby!
              • Gość: Student Re: hej o czym Wy gadacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 17:52
                No tak, takie już mamy społeczeństwo. Zauważ, na forum jesteśmy w sumie
                anonimowi. A na żywo wygląda to już zupełnie inaczej. Mało wśród nas
                społeczników i ludzi, którzy robią coś dla idei (choćby wspomniane przez Ciebie
                ptaki).

                Jestem pewien, że gdyby kazali się podpisać imieniem i nazwiskiem, kto chce
                zakazu jedzenie w kinie, chętnych byłaby garstka. Ale gdyby ankiety byłyby
                anonimowe, to wynik mógłby być zupełnie inny.

                Podam świetny przykład. Ktoś przeprowadził ankietę i zadał pytanie, ilu ludzi
                wącha skarpetki, gdy je ściągnie. Tych ludzi, jak się okazuje było całe mnóstwo
                (sic!). A jak mieli podpisać to już nazwiskiem, wyniki były zupełnie inne.

                Konkludując, jak właścicielowi kina będzie się opłacało zrobić seans bez
                jedzonka, to go zrobi. Komercja rządzi (ale dla jasności - nie uważam, żeby
                było to coś złego). A jak na dodatek będzie chciał, to powącha te skarpetki :)))
            • Gość: andreas a o kulturze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 12:48
              co do zaś kultury zachowania, a bardziej niejedzenia w kinie...
              to w dawnym kinie rzeczywiscie spozywanie było nie kulturalne.
              Ale w dzisiejszym multikinie, to niestety element tego!

              Po prostu!
              To juz nie jest dawne stare kino...
              To jest MULTIKINO, wiele sal, filmy bardzo komercyjne,
              nawet rodzaj filmów uległ zmianie, sposób robienia, muzyka,
              gra, treść - to multikino i PRZEMYSŁ rozrywkowy.

              Resztki kultury mozna odnaleźć, mozna zachłysnąć sie
              jedynie w jeszcze w teatrze!!
              I tam zapraszam koneserów!
              Kino zawsze było wobec teatru mniej kulturalne,
              obojetnie jak bys chciał to rozumieć!

              Iles lat temu
              rozmowa o kulturze w kinie dla bywalców teatru byłaby smieszna!

              No, cóz zmienia sie wszystko wokół nas,
              ewoluuje nie zawsze w te strone która chcielibysmy,
              taki to ten swiat...
              nawet młodziez teraz wyzsza jakaś a żarcie bardziej schemizowane
              i zmutowane. i internet... a filmy na CD w kompie
              mozna ogladać nawet przed premierą!
              • Gość: mamoniowa z innej beczki IP: 62.69.200.* 12.03.05, 16:09
                Gość portalu: andreas napisał(a):
                No, cóz zmienia sie wszystko wokół nas,
                > ewoluuje nie zawsze w te strone która chcielibysmy,
                > taki to ten swiat...

                Dokladnie. Teraz na przyklad do kanjpy, gdzie miedzy innymi serwuje sie
                jedzenie, mozna przyprowadzic psa. Wczoraj w Columbusie facet z gatunku tych,
                co maja wrzody pod pachami, siedzial przy stoliku z bultelierem. Pies
                najwidoczniej myslal, ze jest na spacerze,bo podniosl noge i obsikal sciane.
                Wlasciciel i pupil nie zostali wyproszeni, za to obsluga przyleciala na mopie.
                Nie wiem co powiedziec.
                • Gość: H56 Re: z innej beczki IP: *.comnet.krakow.pl 12.03.05, 20:34
                  wstyd się przyznać , ale rzadko bywam w kinie gdyż nie mogę znieść odgłosu
                  chrupania tego badziewa zwanego prażoną kukurydzą oraz bardzo głośnego
                  odtwarzania ścieżki dźwiękowej filmów.
                  • Gość: XXL Re: z innej beczki IP: *.arkonskie.v.pl 12.03.05, 20:38
                    Ja bym dodał jeszcze zapach popsutych i niedomytych zębów,to co dzieję się po
                    reformie zdrowia z uzębieniem młodzieży to zgroza, za jakiś czas będziemy mieli
                    pokolenie szczerbatych.Co za cymbał zlikwidował stomatologów w szkołach?
                    • Gość: Student Re: z innej beczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 03:19
                      Idąc za ciosem nieświeżych oddechów - wyobrażam sobie już te seanse z płynem do
                      płukania jamy ustniej i przy każdym siedzeniu, zamiast uchwytu na napoje,
                      spluwaczka - to by było dopiero :)))
                      A gdyby ktoś zapomniał takiego płynu, mógłby zaopatrzyć się w gumę do żucia,
                      której używanie na pewno miałoby swój oddżwięk (dosłownie).
                      • Gość: XXL Re: z innej beczki IP: *.arkonskie.v.pl 13.03.05, 11:10
                        Po paru minutach ubytki pozapychane,mlaskać niema czym a oddech świerzy ha,ha
                        • Gość: Student Re: z innej beczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 14:06
                          Ale dentyści będą mieli pretensje, że kina zabierają im potencjalnych
                          klientów :)))
                          A tak na poważnie - byłem w piątek w Heliosie. I co było fajnego - większość
                          ludzi zjadła to, co miała zjeść już prawie w pierwszej pół godzinie filmu i
                          była cisza jak makiem zasiał.
                          Żyć nie umierać.

                          APEL: prosimy więcej reklam w kinach, to ludzie szybciej zjedzą i wypiją, bo
                          nawet nie mogą się powstrzymać do samego filmu - i chwała im za to :)))
              • Gość: Student Re: a o kulturze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:53
                A co z kinami studyjnymi?? Tam praktycznie nie ma problemu z jedzeniem, a jak
                już ktoś je, to nie sprawia tym najmniejszego kłopotu pozostałym widzom.
    • mini999 Tylko Ś W I N I E jedzą w K I N I E 14.03.05, 01:17
      Tylko Ś W I N I E jedzą w K I N I E
      i prosiaki też!
      • Gość: andrea TYLKO ŚWINIE NIE JEDZĄ W KINIE n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 12:38
    • Gość: andreas kinematografia pada na pysk, a Wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.05, 12:44
      Konematografia pada na pysk,
      produkuje sie niewiele filmów w Polsce...
      Nie róbmy z tego nabożeństwa, bo jeszcze mniej
      ludzi bedzie chodziło do kina!!

      To jest i musi byc rozrywka
      i tylko wtedy jak będą pełne sale
      tylkow tedy będą dobre filmy!!

      Niestety biznes rzadzi się swoimi prawami!
      No, może my jeszcze sie dodatkowo opodatkować,
      jakieś drobne 2 procent,
      i wtedy będą pieniadze dla ambitnego kina,
      ambitnych konesrów kinowych....

      Albo dajmy kinom zrobic z tego biznes!!
      Niech zarabiają, to i filmy będą interesujące.
      Bo właściciela bedzie stać
      na lepsze fotele, na lepsze filmy, na klimatyzacje czy nagłosnienie!!
      • Gość: XXL Re: kinematografia pada na pysk, a Wy IP: *.szczecin.pl 14.03.05, 12:46
        Własnie w PR-3 leci program/dyskusja na temat polskiej kinematografi-polecam
        • Gość: Student Re: kinematografia pada na pysk, a Wy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 18:13
          A propos. W dzisiejszym dodatku "Praca" GAzety przeczytałem ciekawy artykuł o
          studencie, który zajmuje się kręceniem filmów. Może powinniśmy wspierać młode
          talenty, a nie marnować pieniądze na stare, które już chyba niczego ciekawego
          nie wymyślą i jedyne, co pozostanie oglądającym ich filmy, to rzucanie w ekran
          śmierdzącym popcornem i polewanie projetkora Colą, by czym prędzej się popsuł.
          • Gość: mamoniowa Re: kinematografia pada na pysk, a Wy IP: 62.69.200.* 14.03.05, 22:19
            proponuje wyzerke protestacyjna !!!
            • Gość: Student Wyżerka protestacyjna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 00:34
              Już widzę te siatki z zakupami w rękach kinomaniaków, którzy pędzą ku uciesze
              właścicieli kin na seanse, by w miłej atmosferze i przyjemnym świetle
              emitowanym z ekranu perełkowego lub innego cudacznego wynalazku zjeść całą
              zawartość reklamówek. I już widzę oczyma wyobraźni, jak pismaki ze wszystkich
              gazet opisują zdarzenie w dziennikach: "Setka wygłodniałych amatorów kina
              okupuje salę, domagając się przyniesienia stolików ze świecami". Żałosne
    • Gość: kotrudy Re: nie jeść! IP: *.ksiazat.v.pl 16.03.05, 20:04
      patrzeć i słuchać! pić? a i owszem, poprawia percepcję i pozwala dostrzec
      niewidzialne gołym okiem. a tak w ogóle to ta wątpliwość nie powinna mieć
      miejsca.
      oto rozkminka - czy wyłączyć telefon będąc w teatrze?
      • Gość: Student Re: nie jeść! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 21:41
        Czy to podchwytliwe pytanie? Bo jak nie, to odpowiedź jest oczywista. A czy ta
        rozkminka jakoś wiąże się z jedzeniem na zasadzie: jak się wyłącza telefon w
        teatrze, to nie je się i nie pije w Kinie? Czy coś wygrałem za dobrze udzieloną
        odpowiedź???
    • Gość: vivisekcja Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.hti.pl 18.03.05, 18:22
      wkurza mnie,gdy siedze sobie w kinie,a obok jakis koles wzera frytki,
      bigmaca,popijajac cola,a jego laska szelesci papierkami. a po drugiej stronie
      smierdzi popcorn.
      jesc,ale nie obzerac sie!!
      czy wy ludzie,idziecie na film ,czy do restauracji.
      a juz najlepiej jest,gdy leci pasja a tu obok jakis pan z wielkim glodem w
      oczach pozera w najlepsze zapiekane...scena ukrzyzowania jezusa,wstrzymuje sie..
      prosze o wstrzymanie na jakimkolwiek filmie.picie dozwolone (klimatyzacja
      czasami nie dziala jak nalezy), guma, cukierki tez. ale bez obzarstwa..bo to
      jest obrzydliwe i nietaktowne
      • Gość: Student Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 22:31
        Wczoraj byłem w kinie. Po prostu tamta dziewczyna rozwaiła mnie na łopatki (a
        myślałem, że to nasz ród męski jest bardziej niewychowany). Zadzwonił do niej
        telefon i zamiast skończyć szybko gadać, tak oto rozpoczęła rozmowę: poczekaj
        chwilkę, tylko otworzę chipsy. Jestem na 100% przekonany, że gdyby miły pan nie
        zwrócił jej uwagi, jadłaby i rozmawiała w najlepsze. Trzeba walczyć, oj trzeba -
        z chamstwem rzecz jasna.
        • Gość: XXL Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.arkonskie.v.pl 18.03.05, 23:45
          Co do kwesti zachowania Pań to dzisiaj około godziny 13 na Al.Wojska Polskiego
          jechałem obok blondynki która sama siebie przeszła lewą ręką trzymała
          kierownicę a w prawej trzymała hamburgera i rozmawiała przez telefon,zdole te
          kobiety,oj zdolne
    • Gość: niezależny Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.05, 23:18
      A ja tam wolę puszczać bąki.
      • Gość: Student Re: Jeść czy nie jeść w kinie - oto jest pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.05, 14:52
        Niezależny, to miło z Twojej strony, że się tak bardzo uzewnętrzniasz, ale w
        kinie??? To chyba małe faux pas :)))

        Ale z drugiej storny, patrząc na inne ciekawe zachowania, to jeszcze bym chyba
        zniósł - ale błagam, daleko ode mnie :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka