Dodaj do ulubionych

Jak Wyborcza walczy z Kościołem

08.05.05, 11:32
Niejaki Piotr32 dziwił się, ze ktoś twierdzi iz Wyborcza walczy z Kościołem
atolickim....
Ano walczy od poczatku świata...
GW walczy z kościołem m. in. poprzez wciskanie go w konsumpcyjno -
materialistyczno - popkulturowy dyskurs.
Skandaliczny konsumpcyjny opis człowieka religii dokonany w Gazecie Wyborczej,
to jeszcze jeden dowód to, jak GW nie znosi kościoła. Kiedys jak przyjechał
papiez , to mogłem przeczytać w tabloidzie jakiej marki buty nosi! Teraz widzę
Wyborcza idzie tropem redukcji opisu do rzeczy nieistotnych.
Czemu nie napisaliście jeszcze jakie lubi napoje i jaki jest jego ulubiony
sklep odzieżowy, kolor swetra etc...
Żenada i jeszcze raz żenada... No i oczywiście wszystkiemu winna włoska
gazeta, bo GW ja tylko "cytuje". A to, ze istnieje wiele innych gazet,
piszących normalnie, to juz nieistotne dla GW....

źródło:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2695578.html
Obserwuj wątek
    • Gość: zgodny Re: Jak Wyborcza walczy z Kościołem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.05, 11:51
      No cóż Juda, to Juda.
      • Gość: na pewno spisek Re: Jak Wyborcza walczy z Kościołem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 11:59
        Myślę, że walka o której mowa odbywa się głównie u debila w głowie.
        • Gość: niedebil Re: Jak Wyborcza walczy z Kościołem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.05, 13:13
          Szalom!!
    • kurde.felek Re: Jak Wyborcza walczy z Kościołem 08.05.05, 13:56
      Nie wiem czyś ty the.bill. europy, czy inny bill, bo tamten jawił mi się
      jako ...socjolog.
      Jeśli jesteś ten sam czlowiek - to masz rozjazd między wpajaną nauką a poziomem
      wypowiedzi.
      Opis tego co nosi papież czy opis ludzi mieniacych się katolikami a chozącymi
      po bezdrożach i manowcach - nie jest napadaniem na Kosciół - jakikolwiek,
      zresztą - Człowieku.
      Jak jesteś zainteresowany sprawami Kościoła - to są przecież media katolickie,
      bardzo dobrze prowadzony Tygodnik Powszechny. Są periodyki miesięczne i
      kwartalne dla osób mających wysokie potrzeby intelektualne.
      Dlaczego wymagasz od ogólnopolskiej gazety społeczno-gospodarczej pogłębionych
      tematów religijnych? O ile wiem są i tutaj na wysokim poziomie w soboty
      materiały dot. wiary, kosciołów itp.
      Na wszystko jest swoje miejsce i swój czas billu jakiś tam.
      Gazeta Wyborcza nie walczyła i nie walczy z żadnym kościołem - a jeśli wykazuje
      relatywizm moralny ludzi, ktorzy sami o sobie mówią, ze sa katolikami - to miej
      pretensje do tych ludzi.
      Jeśliś na serio socjolog - to doskonale wiesz, gdzie się szuka stoswnych
      informacji i wiedzy, chyba, że z ciebie taki socjolog, jak z koziej d .. trąba.
      • Gość: the.bill1 Re: Jak Wyborcza walczy z Kościołem IP: *.bazapartner.pl 08.05.05, 17:31
        Stary, oc o Ci chodzi. jaki rozjazd "między wpajaną nauką a poziomem wypowiedzi.
        Nie wiem gdzie go widzisz.
        Dziś mamy do czynienia z "mikrofizyką władzy dyskursu", walka dyskursów.
        To tak jakbys wygłosił przemówienie i sensie swego istnienia, a ktoś Cie opisał
        w kategoriach tego co piłes podczas przemowy, co miałes na sobie etc. a tak przy
        okazji wspomniał, że twój wykład dotyczył sensu zycia....
        Zostałem ustawiony, wpisany w logike konsumpcji.... Cała poetyka i semiotyka
        twego wywodu zanika....

        • piotr33k2 Re: the debil europy! 08.05.05, 18:11
          każdy widzi że tego autor wątku jak i prawie wszystkich jego pomysłu to
          nie "the bill" tylko raczej "the debil" europy ,i to wszystko co mam do
          powiedzenia na tem temat
        • kurde.felek Re: Jak Wyborcza walczy z Kościołem 08.05.05, 18:43
          Widzę, że coś czytasz, ale nie bardzo wiesz, jak to streścić i chyba jeszcze
          tej swojej lekturki nie skończyłeś.
          "Mikrofizyka władzy dyskursu" - cudowne stwierdzenie i przepyszna metamorfoza z
          serii pure-nonsens'u!
          W sam raz dla czytelnika GW. A od kiedy "Uczona" Głowo na łamach tego typu
          pisma prowadzi się "dyskursy"?
          Czy Ty wogóle wiesz co piszesz?
          Oczywisćie, że jesteś wpisany w logikę konsumpcji - inaczej nie miałbyś Mądralo
          gdzie kupować chleba i mleka.
          Powiedziałem - jest miejsce i jest czas na wszystko - więc poszukaj sobie
          płaszczzny odpowiedniej do Twego poziomu i tam prowadź dialogi, rozmowy i
          dysputy.
          I przyjmij raz na zawsze do wiadomosći Ofiaro Socjologii - że człowiek na ogół
          najpierw dostrzega świat zmysłowo - czyli z pomocą oczu, uszu, nosa, dotyku -
          ten sposób doznawania realu (rzeczywistości mówiąc bardziej staroswiecko).
          Czasmi jest ułomny, nie wszystke receptory mu działają - ale to jest ten
          podstawowy poziom poznania. Drugiego człowieka także.
          Analiza tego co pleciesz do ludzi - jest już etapem wyższej percepcji a i musi
          być włączony do tego mózg.
          Nie każdy jest na poziomie abstrakcyjnego myślenia, w Polsce mniej niż 10 %
          ludzi - więc jak mają pismaki redagować swoje pisma, zeby je czytano i kupowano?
          Twoje monologi o "mikrofizycznej władzy dyskursu" - są równie niezrozumiałe
          dla ogółu jak dialekt kantoński języka chińskiego używany przez konkuktora w
          warszawskim metrze.
          Nie szuka się truflii na polu ziemniaczanym.
          • the.bill1 sprawa jest prosta 09.05.05, 00:03
            kurde. felek. po prostu nie chce mi się zbyt długo siedziec przy kompie, aby
            pisać elaboraty. jeśli chodzi o guru w tym względzie, to oczywiście Michel
            Foucaul, ale na polskim gruncie ukazała sie pewna książeczka niejakiego Z.
            Melosika - Ciaąło, tożsamość i władza.
            Pojawia sie tam pojęcie dyskusu w całej swej okazałości, tyle,ze chodzi o
            dyskurs ciała. Ta optyka nie jest jeszcze powszechna w polskiej humanistyce czy
            tez naukach społecznych , stąd być może wiele osób nie wie o co chodzi....
            Dlatego GW bezkarnie uzywa metodologii konstruowania rzeczywiotości społecznej,
            o której piszę. Pewne elementy zawiera książka P. Bergera pt. "Społeczne
            tworzenie rzeczywistości" rozdział o uniwersach symbolicznych.
            Chopdzi generalnie o to, ze "nagiej rzeczywistości" trzeba nadać sens i
            znaczenie. Media graja tu kapitalną rolę i są do tego celu wykorzystywane.
            Generalna zasada jest taka: kto kogo zdefiniuje pierwszy i rozpowszechni swą
            definicję sytuacji ten wygrywa walke o zdrowy rozsądek.
            Jak będziesz uparcie pisał o swiecie w określony sposób, to w końcu ludzie
            uwierzą w to, że tak świat wygląda właśnie tak jak go opisujesz. Dlatego trzeba
            dawać odpór takim zakusom, bo w "wolnych mediach" metody sie bardzo
            wysubtelniły. Nie jak za PRL, gdzie panowała cenzura. jest inaczej, subtelniej,
            a jak to poczytaj Melosika. Najlepiej rozdział drugi (ogólno-teoretyczny)
            To co zrobił Piotr, to z mojego punktu widzenia uznanie, ze to co piszę jest
            bzdurą, bełkotem - to odebranie wiarygodności słowom, które trafiają w sedno
            bazujące na powszechnej niewiedzy na czym polega mikrofizyka władzy.
            Termin "mikrofizyka władzy" nie jest mój, to termin sławomira magali, który
            tłumaczył obficie Fuocaulta m. in. w Literaturze na świecie.
            Ide spac.


            • kurde.felek Re: sprawa jest prosta 09.05.05, 00:30
              O,K - ale to nic nowego, o czym piszesz, znane w psychologii od lat.
              Rzacz polega na tym, że to niewina mediów ale człowieka, który ma niską
              świadomosć samego siebie i podatny jest na przeróżne działania socjotechniczne.
              Jak będzie rozwijał swoją osobowość, to trudno mu będzie narzucać defnicję
              czegokolwiek, bo sam będzie je tworzył na własny użytek.
              Sorry - piszesz doktorat czy złapałeś coś nowego do poczytania?
              Poza tym dlaczego GW akurat "bezkarnie" używa metedolologii konstruowania
              rzeczywistości społecznej - skoro de facto ...ją konstruuje, jak każde media
              zresztą? Czy o czymś takim - jak fakt medialny - słyszałeś? O kreowaniu takich
              faktów - także?
              Przestań posługiwać się cudzymi myślami i podpierać cudzą literaturą - ale
              przełóż to na własny język, skonfrontuj z tym co TY OSOBIŚCIE odczuwasz,
              doswiadczyłeś i wiesz - wtedy możemy dyskutować.
              Na razie to odrabiaz grzecznie zadanko z czytelnictwa i chcesz koniecznie, by
              świat był wg czytanych przez Ciebie autorów - odczytywalny. Zapewniam Cię - nie
              jest.
              Ja też idę spać.
              Dobranoc.
              • the.bill1 do kurde.felek 10.05.05, 10:00
                Drogi kolego. Za wywody, ktoe pokazują metodologie wpływu na rynku sie płaci,
                więc wybacz..... Poza tym byłem święcie przekonany, że książki sa społecznym
                medium przekazu informacji i najprościej jest odesłac do lektury, a
                niestreszczać ksiązki na forach...
                Po trzecie nie o fakty medialne chodzi. Chodzi o język i jego semiotykę.
                Władza dyskursu, to coś o czym przeczytasz choćby tutaj:
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2698198.html
                fragm.
                Niedawno w mediach pojawiła się reklama piwa, w której trzech młodych mężczyzn z
                upodobaniem podziwia z tarasu widokowego pupę młodej dziewczyny pracującej na
                budowie. W reklamie jednego z operatorów telefonii komórkowej niskie ceny
                połączeń wypisano na koszulce młodej dziewczyny - na prawie nieosłoniętych
                piersiach niższa stawka połączeń w obrębie tej samej sieci z hasłem "dla swojaków".
                - Nie mogę nie reagować, gdy kobiety sprowadza się do roli obiektów seksualnych
                albo wręcz pań świadczących usługi seksualne - mówi "Gazecie" pełnomocnik rządu
                ds. równego statusu kobiet i mężczyzn Magdalena Środa. I wylicza kolejne
                przykłady: - W jednej z reklam mężczyzna dostaje do wyboru brunetkę lub
                blondynkę. Chłopiec z reklamy zupki w proszku bawi się Barbie i Kenem, mówiąc,
                że "on ją zostawi, jeśli ona nie ma dla niego żadnych kulinarnych propozycji na
                wieczór". To naruszenie podstawowych zasad etyki.
              • the.bill1 do kurde.felek2 10.05.05, 10:04
                świat odczytywany może być na setki sposóbów. Do opisu i wyjasnienia pewnych
                zjawisk pasuje bardzie teoria x, a do opisu i wyjasnienia innych teoria Y. Do
                opisu dyskursu (władzy/wiedzy) najbardziej nadaje się teoria dyskursu....
                Nie wiem w czym problem.
                Oddziel sobie tekst od autora. Ten drugi jest niewazny.
                Ponoć ratzinger niegdy nie widywał autorów tekstów teologicznych, wystarczały mu
                ksiązki i zawarte w nich myśli. To się liczy.
                Chyba, że jestes psychologiem....
                Pozdrawiam
                • kurde.felek Re: do kurde.felek2 10.05.05, 13:27
                  Słuchaj Bill,
                  Ameryki nie odkryasz, bo nawet uliczne dziewki wiedzą, ze na biuście nosi się
                  czerwony (bo bije po oczach i zwraca uwagę ) albo błękitny (bo przyciaga
                  chłopów jak pszczoły do miodu)o trzy numery za mały!
                  Na to nie tzeba żadnej fachowej literatury ale podstawowej wiedzy z optyki
                  (widzenie i spotrzeganie), biologii - libido i psychologii - percepcja.
                  A przede wszystkim umiejetnośći obserwacji.
                  To że piwo generalnie mężczyźni jest znane odkąd je wymyślno, to, że ich
                  motorem w życiu jest jeden imperatyw - prokreacja (a zatem pociąg seksualny)
                  też wie się od zarania dziejów.
                  Tak więc i handel i jego reklama (nawet propaganda polityczna) siegają po
                  takie metody, które są skuteczne.
                  A Ty z tego robisz dramat.
                  Damska pupa była jest i będzie używana do reklamy - bo przyciąga 90%
                  chłopów od pierwszej polucji po starość.
                  Na świece jest tak - jest popyt i podaż. Jak są chętni na damskie tyłeczki - to
                  one się ofiarowują. I nie ważne czy na plakatach, bilbordach czy żywcem w
                  burdelach.
                  Większość małżeństw w Poslce zawieranych jest na skutek takich zasad - ona się
                  wystawiła, on skorzstał, była chwila -potem są skutki. Lepiej sam sobie policz,
                  jakżeś żonaty, jak to tam u ciebie było z tymi datami ślubu i datą urodzin
                  dzieciaków.
                  Przestań biadolić - ale idź na jakąkolwiek dyskotekę - to sam zobaczysz , że to
                  co na reklamach piwa - to pryszcz wobec tego co jest na parkiecie. To jest
                  jedno wielkie targowisko ciał. Są oferty, prezentacje targi pokątne, kupno i
                  konsumpcja.
                  Można się spierać, czy małolata z falujacymi, niebotycznej wiekości "balonami"
                  i dwa obsmarkane pryszczate chłopaki, które się oblizują na jej widok - to
                  szczyt dobrego smaku w nachalnej telewizyjnej reklamie sieci komórkowej.
                  Ale skoro owa panienka uznała za ciekawą (finansowo) propozycję reklamowanie
                  sieci i własnego biustu - to co Ty na to poradzisz?
                  -----------------------------------------------------
                  Jeśl chcesz dyskusji - to podtrzymuję, nie cytuj literatury ale dyskutuj.
                  • the.bill1 Re: do kurde.felek2 10.05.05, 16:17
                    Kurde. felek. kto tu mówi o biadoleniu?
                    Nie rozumiem twoich ocen i nie zamierzam rozmawiać z kms niezyczliwym, kto
                    kompletnie mija sie z moimi intencjami.
                    I nie zamierzam sto razy pisać o co mi chodzi. Nie rozumiem skąd bierze się
                    twoja ocena tego co piszę.
                    To nie biadolenie, to opis rzeczywistości. Dana teoria pasuje do danej praktyki,
                    bo w jej kategoriach da się tę praktyke opisać.
                    Twoje oceny jesli juz , to wynikaja z jakich prywatnych projekcji w sensie
                    psychologicznym albo stereotypowego postrzegania motywów pisania o określonych
                    tematach.

                    Po pierwsze: nie mówię, że odkrywam Amerykę

                    Po drugie: Nie robię z niczego dramatu! Po prostu opisuję!

                    Po rzecie: O pupach pisze Sikora - ja to podaje jako ilustracje tego co sie
                    rozumie jako dyskurs wiedzy/wladzy.
                    Twoje strzelanie kula w płóot odnośnie moich intencji zaczynam traktowac jako
                    próbę zdyskredytowania treśi poprzed dyskredytacje autora, któremy chcesz w
                    określony spoób opisać.
                    Nie bawi mnie to. ja masz odchyłki psychologiczne, to załóż praktykę
                    psychoterapeutyczną, ale nie wróże Ci powodzenia. Widząc jakie wnioski wyciagasz.
                    Mnie nie interesują osoby, tylko mechanizmy. Widzę, że trudno Ci to zrozumieć.
                    ....
                    • kurde.felek Re: do kurde.felek2 10.05.05, 19:06
                      Słuchaj Bill - piszesz najpierw o napaści na kościól katolicki - bo gazeta
                      napisała o sekeratrzu papieża iż jest wysportowany itp.
                      Potem cytujesz pół swojej biblioteki - i wściekasz się.
                      Stwierdzasz - że nieżyczliwy jestem, bo mam swój punkt widzenia na to co
                      pisząc - przedstawiasz.
                      Cytując kogoś tam - twierdzisz, że to opis rzeczywistości. Który w innym
                      akapicie uważasz także za swój odbiór tejże rzeczywistości. Stwierdzasz - że
                      jest taki sam.
                      No więc z kim mam ten "dyskurs" prowadzić - z Tobą, czy z cytowanymi autorami?
                      Co jest więc twoja opinią, czy opinią kogoś tam a uważaną za tożsamą z Twoją -
                      a co jest tylko cytatem?
                      Nie jest Ci nie życczliwy, bobym, gdyby było inaczej - nie odpisywał.
                      Jednego nie rozumiem - dlaczego Ty opisujesz rzeczywistośc, którą możesz
                      dostrzegać swoimi zmysłami i analizować swoim umysłem - cudzymi teoriami?
                      Czy chcesz, bym Ci zaprzeczał lub potwierdził w mniemamniu, że wyciągnieta z
                      skąś tam jakaś teoria pasuje do analizwanej przez Ciebie tu i teraz
                      rzeczywistosci?
                      Czy chcesz dyskutować ze mną o określonej teorii?
                      Ja świat, czy to realny, materialny, czy też intelektualny - odbieram przez
                      siebie - a nie cudzymi zmysłami. I mam do niego własny stosunek a nie cudzy.
                      Nie posługuję się cudzymi analizami ale własnymi. Cudze analizy kontrontuję z
                      wiedzą jaką ja posiadam. Część niechybnie cudzych doswiadczeń odnotuję jako
                      poszerzanie swojej wiedzy, którą sprawdza się w konfrontacji.
                      Piszesz np.
                      * Po Trzecie: O pupach pisze Sikora - ja to podaje jako ilustracje tego co sie
                      rozumie jako dyskurs wiedzy/wladzy.

                      Ale zapominasz o jednym - że użyłeś jednego określenia, którego nie powinno tam
                      być - "rozumie się".
                      Kto "rozumie"? Ty, czy prof. Sikora? Jest to Twój pogląd na sprawę, prof.
                      Sikory czy jakiegoś bliżej nie określonego ogółu?
                      Mnie zarzucasz - że mijam sie z Twoimi intencjami.
                      A Ty co robisz?
                      Napisałeś coś takiego:
                      * "Twoje strzelanie kula w płot odnośnie moich intencji zaczynam traktowac jako
                      próbę zdyskredytowania treśi poprzed dyskredytacje autora, któremy chcesz w
                      określony sposób opisać.
                      O jakiej Ty do diabła deskretytacji mówisz?
                      Po prostu usiłuję Cię namówić, byś sprecyzował z kim ma być nasza dyskusja - z
                      Tobą i Twoimi opiniami np. damskich tyłków na bilbordach, kobietach upadłych
                      czy prześladowaniu Koscioła przez GW?
                      Czy też jest to dyskusja nt. pewny teorii autorskich,ujawnionych w takich to a
                      takich ksiażkach, pracach itp? I czy chcesz wiedzieć co ja o tym sądzę?

                      Jeśli tematem naszej dyskusji ma być ów "dyskurs władza/wiedza" - to proszę o
                      jedną podstawową rzecz - spercyzuj wreszcie co jest Twoją definicją w tym
                      zakresie a co definicja innych i nad czyją defnicją dyskutujemy w kontekście
                      otaczajacej nas rzeczywistości.
                      Mechanizmy o których piszesz - są widoczne gołym okiem i nie raz i nie dwa
                      wyłuszczyłem je Ci w sposób jak najbardziej prosty.
                      Znane są od wielu lat i opisywane przez wielu, od psychlogów po socjologów i
                      speców od socjotechniki.
                      Każdy z nieco innego punktu wiedzenia to oceniał - ale w sumie dotyczyło to
                      tego samego - jak manipulować ludżmi, lub lepiej - jak manipuluje się ludźmi,
                      by osiągnąć określone cele.
                      Wręcz do perfekcji doprowadził tę wiedzę w propagandzie politycznej swego czasu
                      mistrz propagandy naziztowskiej - Gebbels. Potem korzystała z tej wiedzy
                      ropaganda radziecka. Korzystał i korzysta nadal - handel i polityka,
                      praktycznie w każdym kraju, bez względu na ustrój.
                      I im więcej i lepiej nauka poznaje procesy percepcji u ludzi, zasady i procesy
                      zwiazane z funkcjonowaniem mózgu ludzkiego i odbioru świata zewnętrznego - tym
                      bardziej wyrafinowane metody manipulacji i socjotechniki się stosuje.
                      PS. Nie mam zamiaru otwierać żadnej praktyki psychoterapeutycznej.
                      A tym bardziej dyskretytować Ciebie.
                      Mogę tylko polemizować, mieć odrębne zdanie od Ciebie i nie podzielać Twoich
                      pglądów. A to jest zupełnie co innego.
                      Pozdrawiam
                      :)))

                  • the.bill1 Re: do kurde.felek2 10.05.05, 16:21
                    Literówki, biorą się z dużej niechęci odpisywania na małostkowe i nijakie w
                    istocie insunuacje. Szkoda na to czasu.
                    Odsyłam do książek, bo EWIDENTNIE nie łapiesz o co chodzi w tym dyskursie.
                    posługujesz się innym językiem, które nie łapie istoty tego o czym piszę...
                    Twój język z perspektywy , o ktorej psze jest jednym z mozliwych sposóbów
                    pisania o swiecie. Jak CI to rozjasnia rzeczywistośc, to sobie ją tak układaj i
                    nazywaj. Masz prawo.
                    • kurde.felek Re: do kurde.felek2 11.05.05, 02:58
                      Pisać o świecie można różnie, ale zawsze w pewnej mierze subiektywnie poprzez
                      własne doświadczenie. Nie da się inaczej, chyba,że jesteś głuchu, ślepy, nic
                      nie czujesz, nie masz dotyku. Czyli jesteś - bezzmysłowy.
                      Jeśli nie łapię istoty "dyskursu", bo posługuję się nie tym co trzeba językiem
                      (?), to znaczy - że patrzymy się na ten sam problem z różnych pozycji,
                      operujemy w stosunku do tego samego pojęcia - różnymi określeniami.
                      Skoro uważasz, że nie łapię istoty - spróbuj to wytłumaczyć tak, bym ją
                      zrozumiał.
                      Inteligencja polega na tym m.in. że o sprawach nadzwyczaj skomplikowanych mówi
                      się prostym, jednoznacznym językiem powszechnie zrozumiałym. Tak mówi m.in.
                      prof.Kołakowski, Kotarbiński czy Tatarkiewicz, przywołując naszych wielkich
                      polskich filozofów albo prof. Kempińki, znakomity psycholog.
                      Im bardziej skomplikowane nazewnictwo i zagmatwanie pojęć - tym można z góry
                      założyć, że z percepcją przedstawianego problemu nawet sam autor ma problemy. I
                      z góry zaznaczam - nie moja to opinia, ale tych których przed sekundą
                      wymieniłem.
                      O ile się orientuję podłożem naszej dyskusji, jest manipulowanie człowiekiem
                      przez umownie mówiąc władzę i ten, kto posiada wiedzę na temat manipulacji -
                      staje się panem kreującym rzeczywistość sobie wygodną kosztem manipulowanych
                      ludzi. Problem ten można przenieść na politykę organów państwa, korporacje
                      przemysłowe, handlowe itp.
                      Zaprzągnięte są w to m.in. programy telewizyjne, ktore w trakcie np. emisji
                      reklam emitują pewne hasła lub znaki skojarzeniowe, kodujące się w naszej
                      pamięci podświawdomie, nadawane w ułamkach sekund, niedostrzegalnie dla naszych
                      zmysłów. W celu wywołania pożądanych pozytywnych skojarzeń - np. dot. znaku
                      firmowego, który znaleźć można na produktach w sklepie. takie pranie mózgu
                      stosuje się od dawna, w niektórcyh krajach jest t zakazane, ale raczej kontrola
                      nad tym zjawiskiem jest mizerna. Tak koduje się np.okreśłoe barwy, które potem
                      wykozrystuje się w symbolice partii dążącej do zprzjęcia władzy.
                      takich technik psycho-socologicznych jest mnóstwo, wykozrystuje się do
                      mobilizacji zespołów ludzki, do podniesienia wydajnosci pracy, do konsolidacji
                      zespołu, do wywołania zbiorowej agresji itp.
                      To na parwdę nic nowego. Zmieniają się wyłacznie techniki i sposoby - cel
                      pozostaje ten sam - podporządkowanie ludzi w określonym eelu.
                      A działanie przypomina proces uzależnienia mózgu np.od alkoholu.
                      Czy o tym problemie rozmawiamy?
                      To zjawisko jest oczywisćie opisywane, osttanio coraz częściej bo i techniki
                      manipulacji stają się coraz bardziej wyrafinowane a człowiekowi jest szalenie
                      trudno bronić się przed ich oddziaływaniem.
                      Pozdrawiam.
                      PS. Niecierpliwosć w dyskusji do niczego nie prowadzi, mówienie o o stracie
                      czasu na wyjaśnianie czegokolwiek - świadczy wyłącznie o pewnego rodzaju
                      arogancji i zniecierpliwieniu, na pewno nie o inteligencji rozmówcy.
                      Nie żądaj by każdy mówił twoim językiem a staraj sie dostosować swój jezyk do
                      języka rozmówcy, jak chcesz być zrozumiałym. Na tym polega wielkość naprawdę
                      wielkich.
                      Inaczej - nie pojmuję, dlaczego wszczynasz dysputy na forum.
                  • the.bill1 Re: do kurde.felek3 10.05.05, 16:26
                    Pisząc na twoje płaszczyźnie, to powiedziałbym więcej. Jako kobieta poprosiłbym
                    pania Srodę, aby sie odwaliła od mojego biustu, bo lubię się nim chwalić i niech
                    pani minister swoje cenzoprskie zakusy zostawi w domu wychodząc do pracy. Jako
                    kobieta lubie jak się mnie pożąda i niech sie pani minister po prostu odwali.
                    Może Plus i inne firmy w tę nute uderzą...
                    a pani minister niech reformuje strukture społeczna, która upadla kobiety i
                    zmusza ich do udziału w takich reklamach....
    • Gość: ksiadz jaka walka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.05.05, 19:22
      "Przystojny, wysportowany, młodo wyglądający i surowy..."

      Hmmm... chciałbym mieć takie cechy... niestety, Pan Bóg ich poskąpił, ale za to innych dał sporo.

      A GW czytam codziennie i jedyne, co miałbym do zarzucenia, to fakt, że czasami umieszczało mocne teksty, moralnie dla mnie nie do przyjecia ZUPEŁNIE NIE PODPISANE. To był dla mnie szok i smutek.
    • Gość: andreas a jakie ma to znaczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.05, 00:15
      a jakie, no jakie
      czy ta lub inna gazeta walczy z Kosciołem?
      Niech se walczy, a co?
      Ci którym to odpowiada czytaja zas Ci którym nie - nie czytaja!
      Ja nie czytam gazety... ale nie dlatego ze walczy czy nie z Kosciołem!
      Na pewno jest bardzo silnie cenzurowana i sterowana,
      ale to prywatna gazeta i jej prywatna sprawa - ot dbaja o swoja linię!
    • absztyfikant Re: Jak Wyborcza walczy z Kościołem 10.05.05, 13:28
      Odnosze wrazenie, ze najwiekszym problem Kk w Polsce jest on sam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka