Dodaj do ulubionych

Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszłość

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 19:42
Szanowny Panie Popielarz i inni forumowicze,

mylicie się bardzo w kwestii siły nabywczej pracowników PŻM-u.
Mam tu oczywiście na myśli możliwości skredytowania zakupu akcji. Od kilku
lat na rynku usług bankowych mamy do czynienia z rynkiem klienta. Banki
usilnie szukają klientów. Skredytowanie takiej transakcji to niezła gratka
dla niejednego banku.
Na tym forum pisze się o braku zabezpieczeń. Niestety osoby które to piszą
nie mają pojęcia o zasadach finansowania transakcji akcjonariatu
pracowniczego. Dla dobra spółki pracowniczej nie będę tu wchodzić w zawiłości
inżynierii finansowej tego typu transakcji.
Skupię się na tym co mogą uzyskać pracownicy od banku bazując na swojej
własnej zdolności kredytowej. Otóż oceniam ich średnią zdolność kredytową na
ok. 100.000PLN.
Kredyt tej wysokości zaciągnięty na 10 lat oznaczałby miesięczną spłatę w
wysokości ok. 900PLN. Budżet większości rodzin pracowniczych upora się z taką
ratą bez trudu.
Pracownicy PŻM-u nie są ludźmi bardzo młodymi, pracują w tej firmie od wielu
lat. Większość z nich ma już za sobą zakup mieszkania lub domku
jednorodzinnego. Marynarze, który mieli szczęście pracować w latach 70-tych i
80-tych w większości zarobili wtedy na własne domy korzystając z możliwości
handlu i wysokiego kursu dolara. Dzisiaj także mają nadal wyższe zarobki niż
przeciętni pracownicy lądowi.
Zabezpieczeniem dodatkowym takiego kredytu mogłaby więc być hipoteka na
mieszkaniu własnościowym lub domu. Mieszkanie 60-70m2 jest dzisiaj warte ok.
180.000 PLN, więc jeżeli hipoteka jest wolna lub tylko częściowo zajęta można
bez trudu zaoferować takiej osobie 100.000PLN kredytu w dodatku na
korzystnych warunkach.
Nieco trudniej mogą mieć tylko młode osoby „na dorobku” które dopiero kupują
mieszkanie lub spłacają duży kredyt. Z uwagi na średnią wieku osoby takie
stanowią jednak mniejszość w tej firmie. Poza tym są już banki, które udzielą
takiego kredytu pod weksel bez zabezpieczeń – kosztuje to wtedy trochę
drożej. Podstawą jest stała umowa o pracę. Odkupienie akcji przez spókę
pracowniczą jest dla banku gwarancją spłaty w sytuacji gdyby pracownik
zmieniał pracę. Bank poprzez odpowiednią klauzulę w umowie zabezpieczy sobie
spłatę przejmując środki które pracownik otrzyma za akcje . Według prostych
rachunków mamy więc już 300.000.000 PLN (3.000 pracowników x 100.000PLN).
Jeżeli firma trafi kiedyś na giełdę taka inwestycja może okazać się bardzo
dochodowa. Powodzenie emisji akcji PKO BP i innych emisji, które miały
miejsce w tym i minionym roku zachęca do takiej transakcji. Z opinii
prezentowanych na forum wynika, że managerowie będą chcieli dokupić akcje –
dla inwestorów to tylko dobra wiadomość. Oznacza to, że jeżeli z jakiś
względów będą chcieli zrezygnować z inwestycji to akcje pozostaną płynne,
mimo, że nie będą nigdzie notowane. To czy ktoś zatrzyma akcje czy wcześniej
je odsprzeda to już jego osobista sprawa. Myślę, że nie rwał Pan/Pani włosów
z głowy kiedy inwestorzy na pierwszych sesjach sprzedawali akcje banku PKO
BP. Taka była ich strategia i tak samo pracownicy PŻM-u będą mogli sami
zdecydować jak długo zechcą trzymać akcje. Nie nam się tym zajmować.
Powyżej wymienione 300 milionów nie wyczerpuje jeszcze możliwości własnych
pracowników. Maja oni także zasoby gotówkowe, które w określonej części mogą
przeznaczyć na zakup akcji. Ich skłonność do inwestowania zależeć będzie od
tego jaki plan przygotuje firma w skrócie jak długo przyjdzie czekać na
publiczną ofertę.
Poza pracownikami środki można jeszcze pozyskać od inwestorów przejściowych
tzn. instytucji finansowych, które kupują pakiety akcji na czas określony –
po to aby otrzymywać co roku zysk lub też po wejściu firmy na giełdę sprzedać
akcje na wolnym rynku.
W tym układzie nie jest potrzebny żaden inwestor strategiczny. Można to
zrobić własnymi siłami płacąc należne pieniądze do Skarbu Państwa.
Proszę więc nie powtarzać banałów o uwłaszczeniu na 700 milionach. Duża część
wartości firmy mogłaby być spłacona własnymi siłami. Jest w Szczecinie i
regionie kilka firm, które sprywatyzowano w formie spółki pracowniczej,
korzystając z popularnej w latach 90-tych metody leasingu pracowniczego.
Firmy były mniejsze no i wtedy nie było jeszcze politycznej nagonki na tego
typu działania. Większość z nich istnieje do tej pory, niektóre bardzo ładnie
się rozwijają. Pracownicy PŻM- u potencjalnie mogą wygenerować większą
gotówkę niż nieliczne rodzime firmy żeglugowe (wiemy o kogo chodzi…), które
do października chcą jeszcze zrobić interes życia. Zapewniam Pana, że banki
chętniej udzielą 3.000 małych kredytów z ryzykiem na osoby fizyczne niż
skredytują rodzimą firmę żeglugową (nie ma ich zbyt wiele niestety), dla
której mimo hossy kredyt w kwocie zbliżonej do pół miliarda PLN będzie z
pewnością zbyt duży. Ciekawa jestem co powiecie, jeżeli spółka pracownicza
wykaże się pewnego dnia takim potencjałem. Czy też będzie mowa o przekręcie?
Może przekręt to wyłożenie gotówki a obywatelskie działanie to zakup za 10%
wartości i obietnice inwestycji w przyszłości, które nigdy nie zostaną
zrealizowane. Takich przykładów mamy aż nadto.
Trzymam kciuki za spółkę pracowniczą, bo nikt tak jak pracownicy którzy
chronią swoje miejsca pracy nie będzie zainteresowany utrzymaniem tego
majatku.

Obserwuj wątek
    • znacznik Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło 01.06.05, 19:53
      "Kredyt tej wysokości zaciągnięty na 10 lat oznaczałby miesięczną spłatę w
      wysokości ok. 900PLN. Budżet większości rodzin pracowniczych upora się z taką
      ratą bez trudu."
      czlowieku,bardzo cie przepraszam,ale co ty bredzisz ??!!
      • Gość: bankowiec Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 20:15
        Problem z arytmetyką czy z ideologią?
        Kapitał 100.000PLN, odsetki 10.000PLN (przy stawce 10%. 110.000PLN/120
        (miesięcy)= 916PLN. W nastepnych latach mniej.
        • maciej.popielarz teoria - teorią a praktyka - praktyką 01.06.05, 20:40
          Proponuję "bankowcu" abyś podpisał te rewelacje imieniem i nazwiskiem - no chyba, że są wyssane z palca - wtedy rozumiem niechęć
          do firmowania tego własnym nazwiskiem. Takie anonimowe analizy są nic nie warte.

          Może wypowiedziali by się wreszcie sami pracownicy? Czy stac Was - pracowników niższych szczebli - na kredyty rzędu 100 tys. zł
          aby wchodzić w ryzykowne interesy. Czy może mniej ryzykownie będzie kupić sobie np. kolejne mieszkanie?

          Zachęcam do wypowiedzi.
          • Gość: pracownik1 Re: teoria - teorią a praktyka - praktyką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 20:49
            jak nie będzie miejsca pracy to nie będzie pieniędzy na nic. ochrona miejsc
            pracy to podstawa. chcemy być u siebie!
            • Gość: Antyknajak Re: teoria - teorią a praktyka - praktyką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 20:52
              Jak to u siebie panie Pracownik1. Dlaczego pracownicy mają tam czuć się jak u
              siebie? Przecież to jest również moje przedsiębiorstwo.
              • Gość: pracownik nr. 2571 mnie nie stac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 20:58
                moja rodzine nie bedzie stac to ide na bruk

                pracownik nr. 2571

                ;)
                • Gość: umyslowy Re: mnie nie stac IP: *.visp.energis.pl 01.06.05, 21:48
                  Mam splacone kredyty i odchowane dzieci. Do emerytury jednak daleko. Wiem, ze w
                  Szczecinie nie znajde pracy. Nie znam sie na gieldzie ani na funduszach
                  inwestycyjnych, ale chetnie zainwestuje we wlasna firme, w ktorej pracuje do
                  lat. Na tym sie znam. Moge wziasc kredyt na nowy samochod, ale nie mam
                  gwarancji, ze go splace jezeli w firmie zaczna sie zmiany. Tak jak wielu moich
                  wspolpracownikow po prostu nie mam wyjscia. Na przeprowadzke do Warszawy juz za
                  pozno. Chce mieszkac tutaj i tutaj pracowac. Tutaj sie urodzilem. Niestety
                  dzisiaj to miasto nie moze mi nic zaoferowac. Skorzystam z kazdej szansy na
                  zachowanie mojej pracy, zbyt duzo moich znajomych jest teraz bez pracy.
                  Zazdroszcza mi, ze mam po co wstawac rano. Co piaty Polak jest bezrobotny, nie
                  chce, zeby i mnie to spotkalo.
                  • maciej.popielarz Re: mnie nie stac 02.06.05, 00:41
                    Szczecinie nie znajde pracy. Nie znam sie na gieldzie ani na funduszach
                    > inwestycyjnych, ale chetnie zainwestuje we wlasna firme, w ktorej pracuje do
                    > lat. Na tym sie znam. Moge wziasc kredyt na nowy samochod, ale nie mam
                    > gwarancji, ze go splace jezeli w firmie zaczna sie zmiany.

                    No własnie... a teraz prosze wziać kredyt na wejście w spółkę gdzie udziały nie gwarantują pracy która jest jednak warunkiem ich posiadania! I co jak zostanie Pan zwolniony kiedy akcje będą warte np. 30% tego co były? 70% kredytu zostanie do spłacenia - a pracy nie będzie :(

                    > Tak jak wielu moich
                    > wspolpracownikow po prostu nie mam wyjscia.

                    Hymmm.... nóż na gardle, a teraz dokładają Wam drugi - akcje na kredyt!!!
                • Gość: swiadomy Re: mnie nie stac IP: *.visp.energis.pl 02.06.05, 11:50
                  A mnie stac. Wylozylem 500 zlotych i sie nie martwie. To mniej niz cena jednego
                  garnituru. Jak bedzie trzeba to doloze i do 5.000. Jak sie sprawa nie powiedzie
                  to spolka sie roziwiaze id dostane kase z powrotem. Na tym etapie nic nie
                  ryzykuje. Zdaje sobie sprawe, ze w koncu trzeba bedzie wysuplac wiecej - jak
                  sprawy znajda sie na tym szczeblu i bedzie zielone swiatlo z ministerstwa to
                  pomysle i o kredycie. Dlaczego nie, to koszt zabezpieczenia miejsca pracy.
                  Wiem, ze ewentualny "ïnwestor strategiczny" szybko sie z nami pozegna. Komu
                  potrzebny taki balast z 3000 glow? Statki moga plywac bez ludzi z termosu, a
                  marynarzy najmie sie z dalekiego wschodu. Ot i co nas czeka...
                  • maciej.popielarz Re: mnie nie stac 02.06.05, 11:56
                    > Wiem, ze ewentualny "ïnwestor strategiczny" szybko sie z nami pozegna.
                    > Komu
                    > potrzebny taki balast z 3000 glow?

                    W tym miejscu zgoda!

                    Natomiast ta forma spółki pracowniczej jest skrajnie niekorzystna dla pracowników którzy nie potrzebują kupować dodatkowych "garniturów".
            • maciej.popielarz Re: teoria - teorią a praktyka - praktyką 01.06.05, 20:55
              "Bankowiec" przemianował się na "pracownika". :)

              I mysli że ktoś się da nabrać.

              Po zalogowaniu widać całe IP :)
          • Gość: Bankowiec Re: teoria - teorią a praktyka - praktyką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 01:10
            Szanowny panie Macieju,
            jak większość osób na tym forum nie podpisuję się imieniem i nazwiskiem - w
            odróżnieniu jednak od niektórych nikogo nie obrażam i nie obgaduję.
            Przedstawiłem nie anonimowe analizy ale fakty (odsyłam do postu , którego
            napisłaem dla pana z warszawskim adresem IP). każdy dorosły człowiek, który
            kiedykolwiek ubiegał się o kredyt lub chociazby kartę kredytową poddany był
            ocenie zdolności kredytowej. na podstawie takiej to oceny wiekszośc banków
            uważa, że rodzina 3 osobowa z dochodem netto np. 4.000 (przy 2 osoboach
            pracujących jest to realny dochód dla rodziny pracowników umysłowych) może bez
            obaw spłacac zobowiązanie w wysokości 900PLN miesięcznie!
            Tak się to liczy (bardzo konserwatywnie zaznaczam):
            koszty utrzymania mieszkania, opłaty 1.200PLN, konsumpcja na osobę 500PLN
            (3xt500PLN= 1.500PLN. łaczne miesięczne wydatki 2.700PLN. 4.000PLN - 2.700PLN=
            1.300. Takie zadłużenie może spłacać nasza modelowa rodzina. Jeżeli będzie
            spłacac tylko 900PLN, to 400zł będzie jeszcze w zapasie.
            To jest własnie praktyka i nie wiem czemu to do Pana nie trafia?
            Czysta arytmetyka i tylko taki był mój cel. Czy spółka pracownicza pójdzie w
            tym kierunku - zobaczymy, w każdym razie nie jest to Pana problem. Powiem
            jeszcze, że znam takich, którzy poszli ta droga i po latach milionerami nie sa,
            ale po zasiłek też ręki nie wyciagają.
            Pozdrawiam
            • maciej.popielarz Re: teoria - teorią a praktyka - praktyką 02.06.05, 10:29
              Ależ wszystko rozumiem. Zgadza się to co Pan pisze.

              Niestety jest kilka ale!

              1) Co jesli pracownik a zarazem akcjonariusz spółki zostanie zwolniony w czasie gdy akcje spadną? Wtedy będzie musiał je odsprzedać po niższej cenie, nie będzie miał tych "4000 tysięcy" a tylko np. "2000" - a wydatki życiowe pozostaną takie same.

              Nie sztuka wziąć kredyt - problem może być jak komornik przyjdzie zająć majątek.

              2) Co jeśli dany pracownik już brał jakieś duże kredyty (np. mieszkaniowy) i je aktualnie spłaca - bank nie udzieli mu kolejnego. A więć nie może stać się współwłaścicielem firmy?

              3) Co jesli firma zbankrutuje? Komornik zapuka do drzwi? A majątek trafi.... no właśnie gdzie trafi?


              > Czysta arytmetyka i tylko taki był mój cel.

              Arytmetyka musi uwzględniać wszystkie stałe ale też i zmienne.

              > Czy spółka pracownicza pójdzie w
              > tym kierunku - zobaczymy, w każdym razie nie jest to Pana problem.

              Też jest mój.

              A)Firma jest państwowa - a więć całego społeczeństa - moja też.

              B)Jeśli zacznie zwalniać ludzi to będą oni powiększać bezrobocie w regionie.

              C)Ewentualne konsekwencje poniosą wszyscy mieszkańcy Miasta - i te dobre i te przykre.

              Reasumując: Nie mam nic przeciwko spółkom pracowniczym - ale nie w formie proponowanej przez szefów PŻM.

              --
              Pozdrawiam
              Maciej Popielarz
              SDPL Szczecin
              • maciej.popielarz Re: teoria - teorią a praktyka - praktyką 07.06.05, 21:06
                Halo? Bankowcu! Czyżby podstawowe, proste pytania były zbyt trudne?
        • znacznik Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło 02.06.05, 07:43
          ani arytmetyka,ani ideologia.900 zl miesiecznie ?? pracownicza rodzina??
          bredzisz,chlopie.i jeszcze nie rozumiesz o co chodzi ?
          • Gość: inny bankowiec Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-to socjalizm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.05, 08:12
            Komcepcja przedsiębiorstwa pracowniczego to inna odmiana socjalizmu. Głoszenie
            takowej może i było dobre w latach osiemdziesiątych w warunkach komunizmu w
            gospodarce chociazby przez Stefana Bratkowskiego ale dziś. To inna odmiana
            socjalizmu gdzie własciciel jest zainteresowany zarówno kosztem czyli
            wysokością własnej pensji jak i raz w roku zyskiem jako właściciel. Najczęściej
            prowadzi to do osłabienia siły rynkowej firmy, dekapitalizacji i wykupienia za
            psi grosz przez rynkowe trusty za posrednictwem kapitału spekulacyjnego.
          • Gość: Bankowiec Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 11:02
            To prosze niech się Pan dowie ile wynosi średnia płaca w PŻM-ie i jaka jest tam
            średnia wieku, wtedy nie będzie kłopotu ze zrozumieniem tego skąd pracownicy
            moga mieć pieniądze na zakup udziałów.
    • Gość: Antyknajak Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 20:04
      >Banki usilnie szukają klientów
      Naczytał sie pan kolorowych gazet panie psorze.
    • maciej.popielarz rewelacje anonima - nic nie warte 01.06.05, 20:39
      Proponuję "bankowcu" abyś podpisał te rewelacje imieniem i nazwiskiem - no chyba, że są wyssane z palca - wtedy rozumiem niechęć do firmowania tego własnym nazwiskiem. Takie anonimowe analizy są nic nie warte.

      Może wypowiedziali by się wreszcie sami pracownicy? Czy stac Was - pracowników niższych szczebli - na kredyty rzędu 100 tys. zł aby wchodzić w ryzykowne interesy. Czy może mniej ryzykownie będzie kupić sobie np. kolejne mieszkanie?

      Zachęcam do wypowiedzi.
    • Gość: 321 Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.05, 22:55
      Brawo! Pozaciągają kredyty hipoteczne ryzykując utratę mieszkań domów. Przy
      braku jakiejkolwiek ochrony ekonomicznej - bankowy tytuł egzekucyjny
      wprowadzony jeszcze dekretem Bieruta ( dowiadujesz się że bank ci cofnął kredyt
      jak komornik zapuka do drzwi ) , kiszona w komisji gospokarki przez PO ustawa o
      upadłości konsumenckiej i nie wiadomo czy będzie ustawa o lichwie. Przy
      przewadze nie masy pracowniczej ale grupy 11 która będzie decydowała o ich
      zarobkach premiach , zatrudnieniu i wypałatach z zysku ! Koniunktura na rynku
      przewozów nie jest stała .Czy nie pamiętacie, że tak niedawno nie dostawali
      wypłat po trzy miesiące. To G11 będzie decydowało czy w firmie jest zysk czy
      straty poprzez manipulowanie kosztami pomiędzy siecią swoich spółek córek i
      wnuczek. Nie bądżcie naiwni Brzezicki z Czernisem nie myslą o was ! jak możecie
      jeszcze ufać temu manipulantowi zachowujecie się jak członkowie bezwolnej
      sekty ! choć śmiem przypuszczać ,że głosy na forum wspierające pomysły Pana z
      termosu są centalnie kierowane.
      • Gość: Bankowiec Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 00:50
        Glosie z Warszawy,

        Moje dywagacje nie maja nic wspólnego z „grupą trzymającą władzę termosie”. Nie
        są także odzwierciedleniem stanowiska udziałowców spółki pracowniczej – bo do
        takich nie należę.
        W mieście wiele środowisk interesuje się tym co może dziać się w PŻM-ie, bo dla
        licznych kooperantów, ta firma jest po prostu podstawą egzystencji. Niewiele
        jest dużych firm, mających centrum zarządzania w Szczecinie. W wyniku
        najbliższych prywatyzacji będzie ich jeszcze mniej – co w oczywisty sposób
        zdegraduje pozycję regionu w Polsce.
        W pierwszym poście przedstawiłem teoretyczne możliwości pozyskania kapitału
        przez osoby fizyczne mające zamiar inwestować we własne przedsiębiorstwo.
        Celowo pominięto możliwości wsparcia takiej transakcji przez firmę bo nie o to
        mi chodzi. Pokazany jest najprostszy sposób pozyskania kapitału bez proszenia
        kogokolwiek.
        Kwestia zabezpieczenia kredytu hipoteką własna jest dodatkowa opcją dla tych,
        których dochód z umowy o pracę nie pozwala na zaciągnięcie większej pożyczki.
        Sama stała umowa o prace, przy stabilnych dochodach i wieloletnim zatrudnieniu
        w większości wypadków wystarczy jeżeli ktoś się boi hipoteki. Większość
        pracowników PŻM-u pracuje tu od wielu lat i dlatego właśnie są dla banków
        wiarygodnymi klientami. Po kraju krążą setki tzw „doradców bankowych”, którzy
        polują na kredytobiorców lub chętnych na karty kredytowe. Wystarczy wejść na
        stronę jakiegokolwiek banku i podać swój numer telefonu. W ciągu kilku dni
        zadzwoni do nas taki właśnie doradca i przedstawi swoją ofertę na kredyt
        wyliczając jego wysokość z naszych dochodów. Jeżeli do Pana jeszcze nie
        zadzwonił to znaczy że:
        a) nie ma Pana w książce telefonicznej
        b) nie ma Pan stałej umowy o pracę
        c) nie jest Pan Vipem ani przedstawicielem klasy średniej (dochód powyżej
        3.000PLN brutto).
        Jeżeli mamy stałą umowę o prace i dochody powyżej 3.000PLN jesteśmy w strefie
        zainteresowań banków. Cena kredytu jest oczywiście sprawą otwarta . Inaczej
        rozmawia się z jedną osoba a inaczej z kimś kto reprezentuje 3.000 osób. W
        ilości siła szanowny Panie.
        W momencie wejścia firmy na giełdę sytuacja staje się jeszcze prostsza. Tu już
        wystarczą akcje jako jedyne zabezpieczenie kredytu. I dzwignia jest np. 1/10.
        Tzn 10% udział własny reszta z kredytu. Kapitalizm na coś się przydał.
        Kwota kredytu tzn 100.000 PLN jest tu suma umowną, łatwiej się mnoży przez
        3.000.
        Chodziło mi o obrazowe przedstawienie tego, że przedsiębiorstwo o takiej dużej
        liczbie pracowników (zarabiających jak na szczecińskie warunki całkiem nieźle i
        posiadających pewne oszczędności) może własnym sumptem wygenerować znaczącą
        kwotę - a przecież tylko o to podobno chodzi…Jeżeli chodzi o ryzyko, to
        najłatwiej jest je oszacować tym, którzy w firmie pracują. Oni tworzą dochód,
        zasiadając każdego dnia za biurkiem lub pracując w maszynowni. Oni najlepiej
        wiedzą jaka jest wartość tej firmy bo sami ją współtworzyli.
        Znane mi są osobiści przypadki prywatyzacji pracowniczych z lat 90-tych, kiedy
        oprocentowanie było wysokie, a banki niechętnie udzielały kredytów. Wtedy cała
        rodzina składała się na zakup , a pracownicy sprzedawali ruchomości i
        nieruchomości byle tylko kupić akcje. Po latach mogą powiedzieć, że się
        opłaciło, bo w przeciwieństwie do tzw prywatyzacji z inwestorem strategicznym
        mniej tu było bankructw i upadłości.
        Jakoś wtedy nikt nie pisał na ten temat przykrych artykułów ani nie atakował
        zarządów.
        Chwaliło się przedsiębiorczość.
        Dzisiaj nie ma przedsiębiorczości, jest za to bezrobocie i Unia Europejska.

        • Gość: 321 Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.05, 18:45
          bardzo proszę o nazwy firm które są spółkami pracowniczymi i szczęśliwie takimi
          pozostają od lat 90 ?
    • Gość: port macierzysty Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.05, 08:47
      PŻM, sam w sobie jest zapewne wart grosze. Może sama nazwa (tradycja) jest coś
      warta, ale jak wycenić majątek w ogromnej liczbie spółek zależnych. Ten
      pozostały majątek rozrzucony po różnych firmach zagranicznych, pod tanimim
      rejestrami i banderami( w tym i statki, gdzie średnia wieku operowanej floty to
      ponad 16 lat, a może i więcej ) można jedynie oszacować, a to moim zdaniem za
      mało by udzielać w Polsce kredytu pod zakup tak wirtulanych / niepewnych
      udziałów. Wątpie też, żeby ktoś chciał ryzykować własnym majątkiem jako
      zabezpieczenie takiego zakup. Podany tu przykład prywatyzacji innych firm
      poprzez akcjonariat pracowniczy, dotyczył w większosci firm w której kluczową i
      dominującą rolę odgrywał tzw KNOW HOW czyli czynnik ludzik. Żegluga jest dobrym
      interesem w okresie hossy ( ta obecna trwa od 2 lat i jak widać bardzo szybko
      mocno podnieciła co niekórych, że zapomnieli już o prawie 15 letniej bessie ),
      ale kiedyś nadejdzie bessa ( fachowa prasa mówi, że będzie to za ca 1,5 roku ).
      Ostatnie cykle bessy to najkrótszy to 5 letni a normalny to 15 lat. Żadna hossa
      nigdy też nie trwała dłużej niż 4-5 lat. Moim zdaniem nie tędy droga dla
      trwania firmy, ale to już sprawa ministrów, polityków, rad pracowniczych,
      dyrekcji i pracowników. Powodzenia, ale koktail po wyborach może być jeszcze
      bardziej wybuchowy od obecnego i wszystkie zaangażowne strony jak dotąd
      preferują rozwiązania siłowe. Kontynuowanie takiego zachowania odstraszy i
      będzie odstraszać solidnych inwestorów, a przyciągać wichrzycieli i różnej
      maści kombinatorów.
      • maciej.popielarz Prawdopodobnie masz rację :( 02.06.05, 10:33
        Niestety. Prawdopodobnie masz rację :(
      • Gość: ciekawy Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.visp.energis.pl 02.06.05, 14:35
        Zaciekawilo mnie kim sa “rzetelni inwestorzy”. Prosze podac mi chociaz jedna
        nazwe firmy zeglugowej ktora spelni ponizsze warunki:
        1. jest w stanie zaplacic 700 mln USD (trzymajmy sie tej umownej kwoty)
        i zagwarantuje dalszy rozwoj firmy
        2. kupi PZM w calosci z 2 promami, nieruchomiscia biurowa, reszta
        majatku.
        3. zagwarantuje chciaz 3-letni okres zatrudnienia dla 3.000 zalgi i stalosc
        zarobkow w tym okresie.
        Ad.1: w przedbiegach odpadaja juz armatorzy krajowi, ktorych to raczej PZM
        moglby wykupic a nie odwrotnie, na swiecie branza jest bardzo rozdrobniona i
        nikt nie dazy to jakiejs hyper koncentracji w sytuacji gdy wiekszosc statkow
        rejestrowana jest na ofshorach;
        Ad.2: kilka lat temu, kiedy PZM mial klopoty finansowe myslano o sprzedazy
        Pazimu, niestety nikt nie zlozyl godziwej oferty, na nasze nieszczescie ten
        biurowiec nie lezy ani w Warszawie ani w Londynie tylko w miescie, ktore z roku
        na rok ma mniejsza liczbe mieszkancow;
        Ad.3: w tej branzy Polacy juz dawno przestali byc najtansza sila robocza i
        kazdy armator wolalby szukac marynarzy na rynku niz miec do czynienia z
        lokalnymi zwiazkami zawodowymi, jezeli chodzi o pracownikow biurowych to firma
        z branzy ma swoich i nie potrzebuje az tak bardzo zwiekszac zarudnienia i
        utrzymywac tak wielkiego centrum dowodzenia za granica. Zarzadzanie usluga
        transportowa moze byc dzisiaj realizowane z dowolnego kraju i to, ze PZM
        bazuje na pracownikach szczecinskich wynika z kontynuacji tradycji a nie z
        rachunku ekonomicznego.

        Niestety zrealizowanie transakcji ktora spelnia powyzsze warunki jest po prostu
        nierentowne dla inwestora branzowego oczywiscie przy zalozeniu uzyskania przez
        Skarb Panstwa godziwej ceny za majatek. W shippingu nie ma raczej przejec ani
        fuzji. Po prostu firma ktora jest slaba wyprzedaje statki, kurczy sie albo
        likwiduje. Brak jest takze przykladow prywatyzacji gdyz wszedzie poza blokiem
        postkomunistycznym firmy zeglugowe byly zawsze prywatne (w przeciwienstwie np
        do portow). W wiekszosci morskich krajow dawnego bloku wschodniego najwieksze
        firmy zeglugowe sa nadal panstwowe. Tam gdzie polakomiono sie na prywatyzacje z
        jednej firmy powstalo kilka albo kilkanscie nowych a w konsekwencji liczba
        statkow zmalala.
        Prywatyzowanie firmy zeglugowej poprzez inwestora strategicznego nie moze byc
        dokonane w ten sam sposob co sprzedaz huty, producenta jogurtow czy proszkow do
        prania.
        Jezeli jednak ktos z Panstwa moze podac nazwe hipotetycznego inwestora, ktory
        teoretycznie mialby potencjal finansowy i cel ekonomiczny w przeprowadzeniu
        takiej transakcji to czekam na informacje.
        • maciej.popielarz Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło 02.06.05, 16:10
          Czyli wg. Ciebie "ciekawy" groźby sprzedaży nie ma?
        • Gość: port macierzysty Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.05, 16:15
          Ciekawy czy zanngażowany demagog? Punkt 1, 2 i 3 to właśnie objaw demagogi,
          czyli tezy podszytej odpowiedzią NIE.
          AD01/ opinia o rozdrobnieniu branży jest nieprawdziwa. Jest wręcz odwrotnie,
          firmy dążą do operowania jak największą liczbą statków stąd następuje w
          ostatniej dekadzie tak szerokie rozwinięcie pojęcia OWNER / MANAGING OWNER /
          DISPONENT OWNERS / OPERATING OWNER itd.
          AD02/ Pazim był za drogi by go ktoś kupił, bo został drogo wybudowany i żaden
          państwowy Dyrektor by się nie podłożł by go sprzedać ze startą, bo zaraz jakiś
          nawiedzny związkowiec lub innej maści kombinator by na niego doniósł. Zgoda, że
          Szczecin nie jest najlepszym miejscem handlu nieruchomościami, ale dwa lata
          temu ( rok przed UE )ceny nierchomości były na dnie w całym kraju. Porównywanie
          się z Londynem i innymi miejscami to własnie kolejny objaw demagogi.
          AD03/ rynek pracy marynarzy funkcjonuje w całej UE i czy PŻM będzie państwowy
          czy nie to i tak wkrótce zmieni się schemat zatrudnienia załóg. Nasi marynarze,
          ofcierowie, mechanicy są cenieni na Świecie i dają sobie rade u
          najprzeróżniejszych armatorów. Związki są oczywiście jakimś problemem, ale jak
          załogi przestaną wybierać do władz ludzi niekompetentnych to może się nagle
          okazać, że i ich sytuacja zacznie się poprawiać. A jeżeli chodzi o kadry lądowe
          to w żegludze liczy się siła fachowa i za nią się dużo płaci, gdyż przy
          wartości dziennej statku która dziś niejednokronteni wynosi kilkanaście tysięcy
          dolarów dziennie nikt nie szuka najtańszego pracownika, ale najlepszego. W tym
          zakresie PŻM wypuścił sporo fachowców, którzy świetnie pracują i dają sobie
          rade w żegludze i nie tylko. To że Polacy nie są już dziś tani to właśnie
          kolejny objaw demagogi.
          Reszta to też bzdury a odnoszenie się do sytuacji za wschodnią granicą to chyba
          jakiś kompleks. Akurat np Rosjanie mają większość floty w jakiś sposób, ale
          sprywatyzowanej i mają raczej inny problem, że im się zestarzała, a dziś
          zamówić nowy statek nie jest wcale tak łatwo, zwłascza w świetle prognos
          rynkowych. A zainteresowani frimą jasne, że są, w końcu jest duża, ma dostęp do
          dużej części rynku i ma KnowHow. Wystarczy się tylko zastanowić kto mógłby być
          inwestorem dla dużego przewoźnika ładunków masowych a lista się sama napisze i
          to bez żadnego ryzyka dla załogi.
          • Gość: Gustaw Re: Prywatyzacja pracowniczą w PŻM-ie ma przyszło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 18:12
            To prosze niech mi Pan poda przykład transakcji zawartej w ciagu ostatnich 10
            lat w któej jakiś armator światowy kupił fimę żeglugową w europie wielkości PŻM-
            u. Tylko szanowny Panie firmę a nie statki na sztuki.
            • Gość: Żeglugowiec PŻM-ma przyszlość tylko jako PŻM IP: *.arkonskie.v.pl 02.06.05, 23:30
              I niech niedoszli brokerzy wyprzedazy statków oraz miejsc pracy sie od PŻM-u
              odp...

              A pamietajmy ,że PŻM to nie tylko sama firma (oraz rodziny) ale z 4 razy tyle
              innych firm i ich rodzin związanych z firmą, kooperatntów, dostawców i
              wszelkich innych

              Ale nie politykierów i ich klakierów!!!
              • Gość: Żeglugowiec Re: PŻM-ma przyszlość tylko jako PŻM IP: *.arkonskie.v.pl 02.06.05, 23:36
                Choc część pracowników,którzy przypomnijmy uratowali firme (a zatem i wiele
                innych powiązanych firm) przed upadkiem może też akceptować scenariusz z Huty
                Czestochowa tj.

                "Inwestor i związki zgodzili się w najważniejszych punktach. Pracownicy huty i
                jej spółek dostaną m.in. 10-letnie gwarancje zatrudnienia, 350 zł jednorazowej
                podwyżki, 16 zł bonusu prywatyzacyjnego za każdy miesiąc pracy w zakładzie,
                nagrodę świąteczną równą 10 proc. średniej miesięcznej płacy. - Jeżeli
                pracownik zostałby zwolniony pięć lat przed upływem gwarancji zatrudnienia,
                otrzymałby za każdy miesiąc z tych pięciu lat podwójną pensję - tłumaczy szef
                związkowego zespołu .... - Inwestor nie protestował przy tym zapisie, co
                oznacza, że ma poważne zamiary wobec załogi."

                Ale kto da załodze PŻM-u takie gwarancje????????
                • Gość: Gustaw Re: PŻM-ma przyszlość tylko jako PŻM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 00:44
                  Oczywiście, ze nikt nie da bo firma usługowa (świadcząca ponado swoje usługi
                  poza krajem) to nie kopalnia czy huta z fundamentem w ziemi. Ktokolwiek jej nie
                  kupi bedzie stala na tym samym miejscu. Żaden armator nie podloży sie pod
                  gwarancje dla zwiazkow zawodowych bo zalogi rekrutuje sie przede wszystkim na
                  wolnym rynku. Nie trzeba kupować ula, żeby najeść sie miodu. Cała ta awantura z
                  prywatyzacja to bzdura i ściemnianie. W końcu ktoś dostanie promy, ktoś termos
                  a statki się rozparceluje pomiędzy kilku armatorów. Mówię "dostanie" bo
                  zapłacic godziwą cene i wziaść na kark pracowników to nie jest interes. Po 2
                  latach tylko wspomnienie zostanie po ładnym logo.
                  • Gość: Gdynianka Re: PŻM-ma przyszlość tylko jako PŻM IP: 194.150.247.* 03.06.05, 15:24
                    W pełni zgadzam sie z Gustawem. Czy ktos pamieta jeszcze przedsiebiorstwo o
                    nazwie PLO /chyba lepiej przypomne ze chodzi o Polskie Linie Oceaniczne/ , bo
                    zostało ze swiatowego potentata, własciciela ponad 200 statkow, kontenerow /36
                    000 TEU/ praktycznie tylko ładne logo. Małe jest piekne , ale duzy wiecej moze
                    i to dotyczy żeglugi, bo "rozpalcelowanie " PLO, przyniosło opłakane skutki.
                    Truizmem jest stwierdzenie, ze gospodarka morska jest niedoceniana i decydenci
                    z W-wy "nie widza" morza, ale moze w przypadku PZM-u przesadzili w druga
                    strone. Dobrze zarzadzane przedsiebiorstwo, przynoszace zyski i prace powinno
                    funkcjonowac bez nadmiernych i szkodliwych ingerencji z zewnatrz.
                    • Gość: Pracownik Re: PŻM-ma przyszlość tylko jako PŻM IP: 217.153.6.* 03.06.05, 17:22
                      A ja sie zgadzam z "Zeglugowcem", Gustawem i Tobą.

                      Na pewno nie z takimi pierdołami jakie wypisuja tu jacys tam MP czy inne "PM".

                      Taka firma to bez zabezpieczenia prawnego lub pracowniczego niemal natychmiast
                      bylaby/bedzie (oby nie,choc wielu z tych ktorzy podpuszczaja dyskutantow "z
                      zewnatrz") rozgrabiona/statki wyprzedane/zalogi i pracownicy lądowi na bruk.

                      Jakas część z tego załapałaby sie na "saksy", tak jak niektorzy byli pracownicy
                      PLO, gorzej juz Transoceanu, Gryfa, Odry,czy też inni Polacy pracujacy przy
                      zbiorze truskawek, myciu garów,czy wynoszeniu nocnikow na Zachodzie

                      Ale co wtedy Mackowi P. , Portowi M. lub innym siedzacym na "cieplych
                      posadkach " i dalej p.. w stołek lub klawiature???
                      • kurde.felek Re: PŻM-ma przyszlość tylko jako PŻM 03.06.05, 17:49
                        Ano - siedzą m.in. w Sejmie, pier..ą w stołki i cierpią na sraczkę legislacyjną
                        (dlatego siedzą na narazie cicho.
                        Wymyślili właśnie dzisiaj m.in....lustrację profesorstwa w Polsce na wyższych
                        uczelniach. I przegłosowali że ma być.. Więc te pierdoły o PŻM, traktujcire
                        jako pochodą ich chronicznej choroby.
                    • Gość: GustawdoGdynianki Re: PŻM-ma przyszlość tylko jako PŻM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 20:40
                      Poniżej streszczenie historii ostatnich 15 lat PLO - niegdyś armatora o
                      znaczeniu światowym (dane z opracowania własnego grupy PLO S.A. z lutego 2001r.

                      W grudniu 1990 roku PLO posiadało 92 statki o łącznym tonażu 840 tys. DWT.
                      Zatrudniało około 11 tys. osób, w tym 9721 marynarzy pływających.

                      W czerwcu 2000 roku, a więc 10 lat później PLO posiadało 34 statki o łącznej
                      nośności 390 tys. ton i zatrudniało już tylko około 3 tys. osób, w tym 1,4 tys.
                      marynarzy pływających.

                      Niestety, już tylko pół roku później, bo w styczniu 2001 roku statków pozostało
                      zaledwie 7, o łącznej nośności 51 tys. ton, a zatrudnienie spadło do 123 osób
                      pracowników lądowych i 447 oficerów i marynarzy pływających.

                      Dzisiaj PLO jest niewielka spółką posiadającą praktycznie jeden statek ro-ro
                      (wyczarterowany) i 100% udziałów w spółce Pol-Levant eksploatującej 3
                      drobnicowce konwencjonalne w tym jeden czarterowany. Ze statków tych 1 ro-
                      rowiec i 2 drobnicowce są własnością spółki Pol-Euro, która jest w 100%
                      własnością Agencji Rozwoju Przemysłu (w 2004 roku statki zostały wystawione na
                      sprzedaż więc w chwili obecnej dane te mogą być już nieaktualne). Ponadto
                      własnością PLO jest stary, dwukondygnacyjny pawilon biurowy typy „Lipsk”.

                      Skończyła się sława i dobre imię Polskiej Żeglugi Liniowej.

            • Gość: port macierzysty Re: Gustaw pyta !! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.05, 21:20
              W 1992 sprywatyzowano np FAR EASTERN SHIPPING COMPANY 81 statków, średnia
              wieku 16 lat, porównywalne wówczas z dzisiejszym PŻM, ale dziś o niebo większe
              i tylko dzięki prywatyzacji. Nadal mają rosyjską załoge i świetne perspektywy
              na przyszłość dzięki resturkturyzacji i dwyersyfikacji floty. Ponadto zwracam
              uwagę, że w większości firmy transportowe na Świecie są prywatne. Np Lavinia
              powstała z niczego( tzn od jednego statku ) w ciągu 5 lat, a dziś zatrudnia
              kilka tysięcy ludzi, pochłoneła po drodze kilka firm eks socjalistycznych,
              które nadal działają pod wspólną własnością. To się działo w tzw. międzyczasie
              gdy nasza gsopodarka przechodziła transformacje.
              • Gość: Rosyjski Oligarcha Re: Gustaw pyta !! IP: *.visp.energis.pl 04.06.05, 22:51
                "Port Macierzysty"wreszcie sie zdekonspirowales! Latasz po wszystkich forach na
                temat PZM-u, ale dopiero teraz widac cos ty za jeden.
                FESCO zostalo "sprywatyzowane" tak jak wiekszosc firm w Rosji wedlug modelu
                oligarcohowo-panstwowego. W zarzadzie tej firmy od jej powstania byly zawsze
                osoby o rodowodzie rzadowym np. byly minister transportu, ambasador, dyrektorzy
                departamentow z roznej masci ministerstw i agend rzadowych. Tak sobie grzebali
                do 2002 roku, kiedy to ostatecznie pakiet kontrolny zakupil poprzez swoje firmy
                niejaki Sergiej Generalov, byly Minister ds paliw i energii, oraz deputowany do
                Dumy Rosyjskiej. W czasie swojej pracy dla kraju pan ten stworzyl imperium firm
                poczawszy od sektora paliwowego skonczywszy na przemysle sirytusowym. Dzisiaj
                jest rosyjskim bilionerem (75 na liscie najbogatszych).
                Marzy sie III Rzeczpospolita Ologarchow?!
                Wymieniles FESCO jak sadze nie dla tego, ze tak dobrze znasz wschodnie firmy z
                branzy, ale dlatego, ze masz co wspolnego ze stocznia.
                Otoz FESCO kreci sie troche po Szczecinie. W 2004 roku zamowili statki w
                Stoczni Szczecinskiej Nova.
                W poprzednim poscie sugerowales, ze "lista inwestorow napisze sie sama jezeli
                pomysli sie, kto moglby byc zainteresowany ladunkami masowymi". Czyzby insiders
                information?
                FESCO o ile wiem specjalizuje sie w zegludze liniowej ale takiemu Generalovowi
                moga sie przydac i masowce. Zlozy sie z innym oligarcha i juz, co to dla nich
                taki PZM. W prywatyzacjach sa biegli, dzieki nim i synekurom rzadowym zbudowali
                swoje imperia. Nabywajac PZM postawia noge w Unii. To sie trzyma kupy.
                Dyskusja na forum juz wygasa, az tu nagle taki post na koniec...
                • Gość: port macierzysty Re: Gustaw pyta, a Oligarcha odpowiada! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.05, 13:42
                  Drogi Oligracho, to co piszesz to spiskowa teoria dziejów i za prosty jestem by
                  coś takiego jak Ty wymyśleć. Mnie osobiście branża stoczniowa i morska bardzo
                  interesuje. Praktycznie niemal urodziłem się w niej. PŻM jak i cała branża
                  morska ( pomimo porażek )w Polsce dla mnie, to symbol dobrej marki, kóra dziś
                  ma problemy z powodu dotychczasowego braku lub nawet unikania prywatyzacji.
                  Twój scenariusz oligarcho jest też o tyle niebezpieczny, że nasi rodzimi tzw
                  politycy mają coraz mniej firm do zakombinowania, stąd wzieli na tapetę PŻM,
                  port, stocznie i przy obecnym stanie braku jakości tychże polityków skutki
                  układania się z nimi mogą być tragiczne ( vide np stocznia ). Z drugiej strony
                  postkomusza konstrukcja organizacyjna firmy PŻM oparta na radach pracowniczych
                  i związakch ( oficjanych, tajnych itp ) w tym i sposób ich zachowania nie wróżą
                  nic dobrego. Ot wymyślił taki scenariusz, zapewne jakiś prawnik i ludzie
                  wierzą, że firma się dzięki temu obroni. Z tym, że nie o obronę tu chodzi.
                  Mam, zaznaczam w tej chwili, duże obawy, że tak jak i stocznia ( to tylko
                  kwestia czasu ) padną lub rozpadną się, chyba, że znajdzie sie ktoś kto im
                  pomoże. Ja tam wole bogatych ludzi niż biedne Państwo jako udziałowca, gdyż
                  Państwo zarządza lub próbuje zarządzać firmami, a bogaci ludzie zarządzają
                  ludźmi, którzy zarządzają firmami. Uważam też, że zaprezentowany w którymś z
                  wątków na tym forum zarys prywatyzacji pracowniczej PŻM, niesie w sobie też
                  niebepieczeństwa i stanowi niemal równoznaczne zagorżenie dla trwania firmy.
                  Podany przykład FESCO był przypadkowy, nie miał na celu niczego innego tylko
                  wykazać pytającemu, że w krajach eks socjalistycznych doszło do transformacji
                  porównywalnych wielkością firm, ich dalszego dynamicznego rozwoju, bez utraty
                  miejsc pracy załóg, marynarzy i całego związanego z tym systemu zaopatrzenia i
                  kooperantów, wręcz zatrudnienie wzrosło. Znikneły tylko puste posadki, tzw
                  wydmuszki post systemowe. FESCO po dziś dzień ma bodajże na swoim stanie ca 20-
                  30 uniwersalnych statków/masowców i cała flota liczy chyba dziś ze 100 statków.
                  W porównywalnym okresie PŻM stracił cały ten czas 15 ostatnich lat, broniąc
                  swojej państwowej pozycji. Trwa dziś dzięki hossie, do której to firma ledwo
                  dotrwała i która niestety ma już prognozę swojego końca za ca 1,5 roku. Życzę
                  im jak najlepiej, ale tylko wówczas dadzą sobie radę w tej skali, jeżeli bedą
                  mieli pieniądze. Dlatego uważam, że mamienie ludzi, że mogą sobie coś kupić i
                  to będzie ich to tylko inna forma obrony ciągle tej samej konstrucji. I jeżeli
                  chodzi o interes pewnych grup ludzi, to rzeczywiście może im tyko chodzić o
                  obrone, ale jeżeli chodzi o interes firmy to wcale nie chodzi o obronę. Nie
                  wiązałbym tego też z kwestią UE. Żegluga to jedyny na Świecie interes globalny,
                  a nie lokalny i kwestia bycia czy nie bycia w UE, nie ma żadnego znaczenia. A,
                  a propos FESCO, to ten ma ogromne biura w UE i już tam jest, stąd wiżanei tego
                  z PŻM nie ma znaczenia. Jako inwetorzy startegiczni dla firmy jest napewno
                  kilku lepszych kandydatów i nadal twierdze, że ich lista może napisać się sama,
                  wystarczy trochę pomyśleć o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. To czy
                  zechcą to zrobić to już będzie efekt pracy tylko i wyłącznie Zarządu firmy.
                  • Gość: Gustaw Re: Gustaw pyta a Port Macierzysty w kóło to samo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 22:43
                    Pytalem o przyklad fuzji czy przejęcia firmy zeglugowej (z zeglugi trampowej
                    najlepiej, bo u liniowców jeszcze coś by znalazał) przez inna firmę zeglugową w
                    czasie ostatnich 10 lat, a nie o przyklad prywatyzacji po rosyjsku.
                    Sorry "Port Macierzysty" ale trzeba trzymać pewien poziom dyskusji.
                    Na rosyjską prywatyzacje nie powołuje się nawet telewizja publiczna.
                    Albo nie wie Pan o czym mówi dając takie przykłady, albo faktycznie jest gdzieś
                    ukryta ta tęsknota za kapitalizmem aparatczyków i oligarchów.

                    • Gość: port macierzysty Re: Gustaw ma kompleksy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.05, 10:14
                      Gustaw poza idiotycznym (bo na jakiej podstawie, chyba nie własnego pytania)
                      ocenianiem moich tęsknot, nie napisałeś nic poza swoimi kompleksami i
                      rzeczywiście zaniżyłeś poziom tej dyskusji. Spróbuje coś z tego jednak ocalić i
                      obalić kilka mitów będących podstawą tych kompleksów. Pierwszy to, nie
                      rozumiem dlaczego prywatyzacja po rosyjsku z skutkiem dynamicznego rozwoju
                      firmy w ciągu ostatnich 13 lat ma być gorsza od żalosnych prywatyzacji po
                      polsku (np ostatnio nasze huty sprzedane w przeddzień hossy na stal). Argument
                      telewizji publicznej ( jako źródła informacji ) i tym samym prasy jest
                      niedorzeczny, gdyż znajdź mi dziennikarza, który się na tym zna, ponadto w
                      dzisiejszych czasach jest to nie po linii proeuropejskiej doktryny państwa,
                      czyli nie ma się komu podlizywać, a można się narazić. W momemcie prywatyzacji
                      np FESCO miał ponad 50 procent floty a formie masowców, i nie był tym samym
                      tylko przewoźnikiem liniowym. Dziś flota masowców i statków uniwerslanych u
                      niego stanowi około 20 procent. Drugi mit, polega na nie zdawaniu sobie sprawy
                      z tego, że żegluga to najstarszy na Świecie interes globalny i wszyscy
                      armatorzy mający siedzibę czy w Rosji, czy też w Polsce, lub gdziekolwiek,
                      mają struktura własności / flagę floty / strukturę przpływów finansowych
                      podporządkowaną swoim globalnym potrzebom, a nie siedzibie. Ta jest nie
                      istotna, z punktu widzenia prowadzonego interesu (nie bierzemy w tym wypadku
                      pod uwagę czynnika ludzkiego).
                      Trzeci mit, to sorry Gustaw, ale nie masz pojęcia o pieniądzu i jego znaczeniu
                      i wpływie na świadczenie usług drogą morską i żeglugę. Czwarty mit to kwestia
                      tęsknoty, ja tam ciągle wolę bogatego właściciela niż biedne Państwo jako
                      udziałowca, stąd Twoja interpretacja jest godna Ciebie, gdyż operujesz
                      pojęciami których prawdopodobnie nie rozumiesz, ale Twoim zdaniem pasują do
                      Twojej wypowiedzi.
    • Gość: ian uważaj na pracowniczy akcjonariat IP: *.szczecin.pl 06.06.05, 10:58
      Wejście w zakup akcji czy udziałów nalezy mocno przemysleć,umowy spółki
      sporządzać niezwykle precyzyjnie i podejmować precyzyjne uchwały !Politycy i
      inni złodzieje czuwają i bezwzględnie wykorzystają najmniejsze potnięcie do
      przejęcia kontroli nad spółką i pieniędzmi potencjalnych udziałowców.Jak na
      razie "niezawisłe" sądy wyrokują pod dyktando politycznych mocodawców,czego
      dobitnym przykładem jest półtoraroczne procedowanie w sprawie "uwalenia"
      podwyższenia kapitału w Drobnicy-Port Szczecin sp.zo.o.,nie będącego po myśli
      cwaniaków z Grupy Trzymającej Władzę.Powodzenia!!!
      • Gość: v Re: uważaj na pracowniczy akcjonariat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 23:26
        > nie będącego po myśli
        > cwaniaków z Grupy Trzymającej Władzę.

        to znaczy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka