Dodaj do ulubionych

Dwa dni na Unii

05.06.05, 20:18
Miałam niestety okazję spędzić ze swoją miesięczną Mają dwa dni w szpitalu na
Unii , ale po koleji. W czwartek mała dostała lekkiej wysypki, którą, byłam
pewna, zawdzięczała zjedzonemu przeze mnie bananowi(pomyślałam ze pewnie
czymś sypany)Moje przypuszczenia potwierdził lekarz rodzinny.W piątek rano
mała wygladał już koszmarnie - cała była jedną wielką wysypką.Zadzwoniłam po
pediatrę, który opiekuje się nią prywatnie.Lekarz stwierdził ,że jeszcze
nigdy nie widział tak wysypanego małego dziecka i że to albo reakcja na jakąś
chemię albo stan zapalny czegoś np. układu moczowego wg niego.Zalecił
natychmiast pojechać do szpitala na Unii (bo on tam leczy).Ja spanikowana (to
moje pierwsze dziecko) , on ponaglający wprowadzał dodatkowo koszmarną
atmosferę i suma sumarum zgodziłam sie do tego szpitala pojechać (teraz wiem
ze była to pewnie zbyt pochopna decyzja, ale cóż człowiek wciąż sie
uczy).Przyjęli nas do szpitala na oddział niemowlęcy.Oddział
przepełniony.położona nas, a raczej Maję w 4 osobowej sali.Na unii nie ma
miejsc do spania dla matek,ale mogą one zostawać z dziećmi cała noc ( o tyle
chociaż dobrze , nie musiałam przerywać karmienia piersią no i byłam cały
czas z mała)Biedne mamy śpią więc na lezakach przy łóżkach swoich maleństw.
Sala wygląda jak poczekalnia na dworcu, tłok,porozkładane torby i inne
bambetle, zaduch, przy czym w dzień atmosferę zagęszczają jeszcze dochodzący
tatusiowie i dziadkowie.Ale to wszystko można jeszcze przeżyć, w końcu chodzi
o dobro dziecka a matka to taka istota, która potrafi dużo znieść.Nie
potrafiłam zrozumieć natomiast kompletnego braku lekarzy na oddziale.Rodzice
byli niedionformowani.Nikt nam nie mówił jaka została postawiona diagnoza i
jakie podjęto leczenie a chyba ja jako matka mam prawo wiedzieć co podaje sie
mojemu dziecku.Pielęgniarka która przyszła ze strzykawą do małej na moje
pytanie co to jest i w jakim celu sie to jej podaje odburknęła, ze mam pytać
lekarza, którego nota bebne nie można było złapać.Pielęgniarki( a były tylko
dwie na 19 dzieci) zapominały np. podać kropłowkę dziecku, choć było to
zlecone przez lekarza i maluszek męczył się cała noc.Horror.Wypisaliśmy się
na własne życzenie, bo po dwóch dnich lekarze i tak nie byli w stanie
powiedzieć co się dzieje i od czego ta wysypka. Małej zrobiono badani. które
były poprawne ona czuła się dobrze , uczulenie ustępuje. Jesteśmy w domu bo
obserwować dziecko to ja mogę sama w lepszych dla niego warunkach, tam i tak
nikt nie wiedział czy uczulenie ustępuje. Lekarz na obchodzie pytał się mnie
czy uważam że jest lepiej bo on i tak nie pamiętał jak ona wyglądała dzień
wcześniej.Mam nadzieję ze to nasz ostatni pobyt w jakimkolwiek szpitalu, bo
służba zdrowia u nas jeszcze długo nie będzie na odpowiednim poziomie a
pacjentów traktuje się jak zło konieczne.
Aga
Obserwuj wątek
    • paris4 Re: Dwa dni na Unii 06.06.05, 08:28
      Przygnębiające jest to co piszesz. Niestety w Polsce większośc szpitali tak
      funkcjonuje. Koszmar. Mam nadzieję, ze z malutką będzie coraz lepiej.
    • clematis7 Re: Dwa dni na Unii 08.06.05, 08:19
      miałam okazję spędzić 6 dni na Unii w okresie Wielkanocy z 10 miesięczną córką,
      która miała ostrą biegunkę (najprawdopodobniej jeslitówkę). Wymioty i do 15 b.
      lużnych stolców dziennie. przeżyłam tam koszmar!!!Nie ma sensu opisywać tego
      dokładnie, bo zarówno lekarze jak i pielęgniarki (za wyjątkiem jednej) w
      zasadzie nie robili nic.po 5 dniach na moją błagalną prośbę o pomoc (bo nie
      było żadnej poprawy) lekarka powiedziała mi że mogę pójść do apteki i kupić
      dziecku Hipp Ors-"bo to świetnie pomaga przy wymiotach i ostrej biegunce"!!
      Myślałam że ją rozstrzelam tak jak stała!!! Wypisałam się w niedzielę
      Wielkanocną na własne żądanie.Dodam tylko, że mam dziecko z poważnymi
      jelitowymi problemami i sporą niedowagą i NIKT nie brał tego pod uwagę. Unia
      nigdy więcej. Szczerze odradzam. Choć pewno nie ma reguły
      • mamaestery Re: Dwa dni na Unii 09.06.05, 15:49
        a ja serdecznie polecam (chociaz mam nadzieje ze nie trzeba bedzie juz
        korzystac:() dwa szpitale:na Arkońskiej(bylam z corka a raczej maz z nia
        byl na oddziale zakaznym) i oczywiscie szpital w Zdrojach(corka miala 3
        meisiace wowczas)w obu jednostkach natknelam sie tylko na lekarzy
        kompetentnych,wspolpracujacych z rodzicami tzn zawsze mozna uzyskac
        odpowiedz co sie dzieje z dzieckiem jak wyglada leczenie itd w jednym i
        drugim szpitalu mozna zostac z dzieckiem,w Zdrojach sa osobne pokoje dwu
        osobowe bodajze gdzie jest lozko dla rodzica i oczywiscie dla
        dziecka,na przyszlosc poprostu jedz do innego szpitala!
        acha dodam ze oczywiscie za miejsce tzw hotelowe placi sie 30 zl za dobe(w
        tym sa posilki)
        pozdrawiam serdecznie!!!i duzo zdrowia dla corci zycze!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka