Dodaj do ulubionych

Dlaczego bez ślubu?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 13:04
Dlaczego tyle par nie decyduje się na ślub? Nie mówię tu o sakramencie, ale nawet o zwykłym ślubie cywilnym. Czy to jakiś lęk przed decyzją? Nie noszą wspólnego nazwiska, nie dziedziczą ustawowo, nie moga rozliczać wspólnie podatków. Pary gejowskie marzą o legalizowaniu swoich związków, dużo o to krzyku, a pary hetero coraz częściej nie chcą niczego legalizować. Nawet, kiedy na świat przychodzą dzieci...Jak myślicie - dlaczego?
Chyba jest jakiś powód (powody?)?
Obserwuj wątek
    • swieta_1 Re: Dlaczego bez ślubu? 23.06.05, 13:14
      jak się ktoś przejedzie raz, nie ma ochoty na drugi. To tak jak z przysłowiem -
      nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
      • Gość: Agrest Re: Dlaczego bez ślubu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 13:43
        To, o czym mówisz może być jakimś wyjaśnieniem...Ale co z mlodymi ludźmi, którzy nie mają złych doświadczeń? Nie byli zamęzni, żonaci?
        • Gość: H56 Re: Dlaczego bez ślubu ? IP: *.comnet.krakow.pl 23.06.05, 13:54
          nie mają pieniędzy dla urzędów, księdza, na stroje, przyjęcia. Jest pieprzona
          bieda i bezrobocie. Matka wychowująca samotnie dziecko zawsze może liczyc na
          jakąś pomoc z socjalu. Chcieliśmy kapitalizmu to go mamy.
          • Gość: Agrest Re: Dlaczego bez ślubu ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 14:24
            Nie pitol, heniu. Znam takie pary, którym kasy nie brakuje, piekne mieszkanie w apartamentowcu, dwa auta, dobra praca, stać ich na ślub, wesele i co tylko chcesz. To właśnie ci biedniejsi się pobierają...
            Poza tym nie wyjeżdżaj mi z księdzem, bo mowa była o cywilnych. A cywilny kosztuje 50 zł na znaczek sakrbowy na akcie małżeńskim...
            • sid15 Moda i wygoda. 23.06.05, 14:31
              Powiedziałbym nawet,że to właśnie te pary boją się zobowiązań prawnych,a może
              to być właśnie związane z wysokim statusem majątkowym i ewentualnymi przy
              rozwodzie konsekwencjmi prawno-finansowymi.Zresztą gonimy tutaj Europę,gdzie
              takie tendencje są od dawna w modzie,a w ostatnim czasie jeszcze się
              nasilają.Po prostu hedonizm,wygoda,brak odpowiedzialności,zniewieścienie
              facetów,presja do kariery kobiet i mężczyzn itp.Jest to zresztą jeden z
              czynników ,który kiepsko wróży Europie na przyszłość.
              • al9 Re: Moda i wygoda. 24.06.05, 17:04
                SID, żyje od 12 lat w wolnym związku i nie wiem czemu zle to wróży Europie?
                Złym Eropejczykiem jestem? Gorszym od Ciebie?
                • kurde.felek Re: Moda i wygoda. 24.06.05, 20:27
                  Na pewno uczciwszym, bo nie trujesz wszystkim dookoła o wyższości swiąt
                  wielkanocnych nad Bożym Narodzeniem.
                  Mam krótszy staż ale też nie narzekam.
                  Pozdrawiam.
            • Gość: Marian Koniuszko Re: Dlaczego bez ślubu ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 15:20
              Po części Heniu ma racje co z tego że znaczek kosztuje 50 zł a ile kosztuje
              rozwód ?Myśle ze nie biorą ślubów bo tak jest wygodniej.
            • piotr33k2 Re: Dlaczego bez ślubu ? 23.06.05, 22:37
              wygoda kochani wygoda! bez zbednych formalnosci bo to wszystko to przecież
              tylko kwestia umowy a w razie czego nie ma tych okropnych formalności ,sądów
              sporów majątkowych itd. itp. a propo henia to co wolałbys jednak socjalizm ? a
              gdzie on kiedykolwiek był (ten prawdziwy a nie polityczny) i jest oprócz
              zachodniej europy?, nie myl heniu socjalizmu dla ludzi z polityczna własnoscią
              srodków produkcji bo to calkiem inne sprawy i tylko komuna zrobiła ludziom wode
              z mózgów wmawiając jakieś brednie że u nas był socjalizm , u nas był niewydolny
              rezim totalitarny .
    • felix_edmundowicz czy znasz 23.06.05, 13:59
      czy znasz jakiś gejów co obchodzą złote gody w swoim związku niezalegalzowanym?
      a może srebrne gody? pytam z ciekawości,jak u nich z wiernością małżeńską? ile
      tak trwa taki przeciętny związek,czy dłużej w mieście,czy dłużej na wsi, czy
      dzielą się obowiązkami domowymi itd, itp
      czy też przyjmą te złe wzorce ze związków hetero?
      ciekawi mnie to ...
      • Gość: andreas Re: czy znasz IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.05, 14:29
        jak ja sie orientuje to raczej często zmieniaja partnerów...
      • Gość: H56 Re: czy znasz IP: *.comnet.krakow.pl 23.06.05, 14:29
        pracowałem z kilkoma homkami ale to chyba wolni strzelcy, dwóch było żonatych,
        jedna była lesbijką, to ta miała jakąs starą babę ale chyba razem nie mieszkali.
        Oni chyba jak zwierzęta, bzykają wszystko co się da im poderwać, jest ich
        przeciez mało. Felixe, dlaczego wyświetla mi się ,ze odpowiadasz na :
        felix_edmundowicz napisała: ? oświadczam za wczasu ,że jestem hetero.
        • felix_edmundowicz Heniu bez obaw 23.06.05, 20:19
          to mi się wyświetla H56 napisała
          ty jesteś zakamuflowanym hom, próbujesz na wszytkich forumach złapać w swą sieć
          jakiś menskich mężczyzn, takich rewolucjonistów jak ja !
          Odpowiadam :
          basta !
          No pasaran !
          zawczasu, żebyś nie czuł się zawiedziony
        • ja_aska henio chrzanisz 27.06.05, 15:29
          nie przesadzaj. geje są tak samo wierni jak heterycy.
    • Gość: andreas Re: Dlaczego bez ślubu? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.05, 14:31
      może byc taka zachodnia modła,
      popróbować...
      ale wokół mnie młodzi raczej sie obrączkuja - często jak jest cos w drodze!
      Ba, tych nie obrączkowanych sie nawet pospiesza...
      • Gość: Gacek Dlaczego bez ślubu? IP: *.pl 23.06.05, 14:40
        Ciekawy temat, ale jak ktoś ma żonę kilka lat przestaje się zastanawiać dlaczego ją ma, znosi jej złe i dobre dni a życie seksualne z żoną są jak świeta - raz w roku. My mamy żony a bogaci kobiety - to jest zasadnicza różnica w pojmowaniu wspólnego życia.
        • swieta_1 Re: Dlaczego bez ślubu? 23.06.05, 14:57
          TY Gacek aby w przesadę nie popadasz? To cieniutko jak święta masz raz w roku,
          mało się starasz. Od siebie też trzeba coś dać.
    • kurde.felek Re: Dlaczego bez ślubu? 23.06.05, 17:48
      Bo dla wielu ludzi instytucja małżeństwa przestała być potrzebna jako źródło
      utrzymania dla żony i dzieci. Natomiast stała się instytucją drogą, gdy
      zachodzi konieczność jej likwidacji.
      Byt dzieci i matek można zabezpieczyć wyrokiem sądowym lub partnerską umową o
      alimenach. Można tworzyć normalną rodzinę żyjąc w konkubiancie. Jest wiele
      innych uregulowań prawnych,ktore umożliwiają zarządzanie majatkami i relacjami
      międzyludzkimi. Nie potrzeba do tego ślubu. Nawet nazwisko dziecka mozna
      ustalić bez ślubu.
      Małżeństwo nie jest natomiast równoważne z odpowiedzialnoscią współpartnerów
      względem siebie czy w relacjach rodzice-dzieci.
      Ludzie bez względu na zawarte umowy cywilno-prawne jakim jest rejestracja
      związku w USC bywają odpowiedzialni i nieodpowiedzialni. Małżeństwo nie jest
      receptą, choć dla niektórych bywa hamulcem tej nieodpowiedzilaności. Z reguły
      fatalnym i mało skutecznym w końcowym efekcie.
      Natomiast jest problem z wykształceniem i ugruntowaniem silnych związków
      emocjonalnych między ludźmi, które bez względu na urzędowe papiery porafią
      łączyć. Jeśli ich się nie wypracuje - to związek umiera, jeśli nie ma ślubu,
      łatwiej rozstać się, jeśli jest - rozpoczyna się droga pzrez piekło.
      Zawsze zdrowsza jest rodzina oparta na pozytywnych emocjach i żyjąca na "kocią
      łapę" niż małżeństwo ludzi, żyjacych obok siebie, ale z papierkiem z USC.
      • Gość: Ilka Re: Co wy mówicie???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 19:38
        Ludzie, czy już nie wierzycie w miłość? Poznajecie kogoś, zakochujecie się, zaczynacie kochać i co? Zakładacie tymczasowość? Rozwód?
        Jakie to wytłumaczenie, że rozwód drogi? Przy ślubie nie zakłada się rozwodu. I niech nikt nie myśli, że rozstanie konkubinatu jest proste. Też się włóczą po sądach.
        Myślę, że rację ma Sid. Chodzi o karierę, przedłużoną pseudowolność i pieniądze. MOJE. I TWOJE. Nie ma NASZE, więc jest wygodnie.
        I prawdą jest, że ta moda dotyczy par, które nie mają materialnych problemów.
        • kurde.felek Re: Co wy mówicie???? 23.06.05, 19:50
          Ilka, znam wiele młodych którzy są razem, żyją jak małżeństwo a ślubu nie
          biorą. Najpierw jest to na probę, zobaczymy czy pasujemy,potem tak zostaje.
          Jeśli jest dziecko po drodze czasem biorą ślub, coraz częściej - nie biorą,
          Choć dalej mieszkają razem. Mam taki przypadek w rodzinie, najbliższej. Młodzi
          są od ponad roku razem, mają mieszkanie, może wezmą ślub, ale się nie spieszą,
          nikt też ich do tego zbyt usilnie nie namawia. Odpowiadają prosto - a po co?
          Nie są super zamożni, jak piszesz, raczej na dorobku - ona nauczycielka po
          studiach, on kierowca zaopatrzeniowiec, bo innej roboty nie udało się mu
          znaleźć. Mieszkanie dziewczyny. Samodzielne.
          Czy się kochają - bardzo. Są zakochani, ale czy po jakimś czasie uda się na tym
          zbudować jakiś trwały związek - tego nie wiem, to wyłącznie od nich samych
          zależy.To nie gó..arzeria, mają po 27 i 25 lat. Jak mowa o ewentualnym
          dziecku - mówią też prosto - nas na razie nie stać, z czego je utrzymamy?
          • Gość: Ilka Re: Co wy mówicie???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 20:05
            Tu się nie da próbować...To nie nowa premiera w teatrze. Pary, które po wielu latach konkubinatu się pobierały, często szybko się rozchodziły. Próba zawiodła. Brak kasy to żaden argument. Przeciez są razem, to co, pieniądze nie są potrzebne? Nie jedzą? Co się zmieni po ślubie? Będą więcej jeść?
            Do dzieci się nie wtrącam - indywidualna sprawa, rodzicielstwo to nie rybki w akwarium, trzeba być gotowym. Ale czekac na tę gotowość można i w małżeństwie.
            Nadal wydaje mi się, że to lęk przed podjęciem odpowiedzialności.
            Znam taki przypadek (tak a propos tego, że wszystko można uregulować i przy kociej łapie) - on zginął w wypadku. Ona nie mogła załatwić pogrzebu. Tych pieniędzy z ZUSu, wydania zwłok itd. Musieli przyjechać jego rodzice. A ci ludzie byli razem przez 12 lat. Potem pojawiło się wiele innych problemów. Gdyby była jego żoną miałaby rentę po nim (wyższą niż własną, bo osoba niezdolna do pracy, więc należałoby się po nim), tak nie dostała nic. On zarabiał znakomicie, majątek był, całkiem spory. Testament też był. Jego rodzice go podważyli. Sprawa w sądzie ciągnie się już kilka lat. Póki co, ona nie ma nic. To tyle na temat, że można te rzeczy uregulować.
            • Gość: XYZ Re: Co wy mówicie???? IP: *.pomorzany.v.pl 24.06.05, 19:55
              Po dwunastu latach z nim została sama, bo zginął w wypadku. Nie ma nic, bo nie
              byli małżeństwen. Dużo zarabiał. Renta przeszła jej koło nosa. To o to chodzi?
              Dobrze miec slub, bo będzie renta, albo alimenty jak go zabraknie.A samej wziąć
              się do pracy to nie łaska? Uczepić się jak bluszcz dla korzyści. Też znam takie
              przypadki. Tak leniwe żony, że budzą odrazę. Ich jedyny biznes w życiu to walka
              o to by byli mężowie utrzymywali je do końca życia.
              • kurde.felek Re: Co wy mówicie???? 24.06.05, 20:23
                Właściwie mam pewne obiekcje by to napisać, ale z badań socjologicznych, jakie
                swego czasu robiliśmy na studiach wynikało,że w pewnych srodowiskach (np.
                rodzin marynarskich)kobiety wychodziły za mąż dla tych pieniędzy, futer,
                dobrobytu. I wcale się z tym tak zanadto nie kryły.
                Jak mawiał mój brat, oficer pmh, - takie usankcjonowane prawem ku...stwo.
                Żadnych uczuć, (lub super letnie, bo kasę się raczej) lubi, ale usługi za
                opłatą, różne - od sexu po prowadzenie domu i wychowywanie dzieci.
                Oczywiście nie wszystkie rodziny marnarskie tak funkcjonowały, ale wcale nie
                mały odsetek.
                Model partnerski rodziny wcale nie jest aż tak powszechny i sam spotykam się z
                postawą - po to wyszłam za maż, by mnie mąż utrzymywał. Ze stanem oczekiania na
                prezenty, zabiegi (w tym rzecz jasna materialne)o względy itp.
                O męskich rozmowach na ten temat wolę nie mówić, bo nasze panie na forum
                byłbyby zszokowane.
                W każdym razie nie jeden z nas woli swoją połowę po prostu kupić souvenirem, by
                dała mu swięty spokój. I koło sie zamyka. Małżeństwo zostaje sprowadzone do
                zakładu usługowego, gdzie jedna strona płaci, druga daje usługi (albo nie
                gderze, gdy branzoletka ma te swoje karaty).
                A jak druga strona także sama zaczyna zarabiać - zaczynaja się nowe kłopoty, bo
                jak tu kupić wieczór we dwoje, jak ma się ochotę i potrzeby, a ją ...boli
                głowa?...
              • Gość: Gardan RDo Xyza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 00:58
                Przeciez Ilka wyraźnie pisała, ze ona miała rentę. Widać gdzieś kiedyś pracowała. Poza tym, skąd wiesz czy to byli ludzie młodzi?
                A zwłok istotnie nikt nie wyda konkubinie. Zwłaszcza jak sprawa jest nagła.
    • felix_edmundowicz Agrest,Ilka, Kurdefelkowa 23.06.05, 20:25
      Dlaczego to właśnie kobiety mają jakiś problem z związkami ludzi ( na razie
      piszemy o róźnopłciowych).
      To wolny i demokratyczny kraj, mimo zbliżającego się kaczym chodem faszyzmu (
      jak chcą niektórzy) i klerykalizacji nawet dnia codziennego ( jak chcą inni) to
      jest każdego p r y w a t n a sprawa jak sobie układa relacje w związku.
      Polska cywilizacja ma 1000 lat, sowiecka 90 lat, w PRL było się 45 lat, czy
      uważacie że wcześniej ludzie nie wiązali się ze sobą? a przecież nie było USC...
      i zauważcie ! rozmnażali się ! i pewnie byli szczęśliwsci w Biskupinie, niż
      niektórzy mieszkańcy oficyn w centrum Szczecina.
      Chcą się wiązać urzędowo mogą to uczynić, nie chcą tego ucznić - ich wola,bo
      być może im to odpowiada.
      • Gość: Agrest Re: Agrest,Ilka, Kurdefelkowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 20:30
        Nikt nikogo nie ocenia. Zastanawiamy się: dlaczego im tak wygodnie?
        • piotr33k2 Re: Agrest,Ilka, Kurdefelkowa 23.06.05, 22:57
          Gość portalu: Agrest napisał(a):

          > Nikt nikogo nie ocenia. Zastanawiamy się: dlaczego im tak wygodnie?
          a jednak ocenia bo jeżeli niektórzy tłumaczą dlaczego tak im wygodnie zgodnie z
          twoim pytaniem to zaraz jest tego negacja i krytyka że to nie tak ,ze to
          nieprawda i potem same złe rzeczy z tego wychodzą ,i jest tak naprawde w
          domyśle ogólne potępienie bo to nie jest zgodne z moim poglądmi czy nawet
          światopoglądem.reasumując nie przyjmuje się prawdziwych tłumaczeń i opini
          dlaczego wolne związki mimo wszystko stają coraz bardziej popularne (również a
          moze szczególnie wśród ludzi niezamoznych)tylko sie to krytykuje ,podejrzewam
          że w domysle zreszta po to został ten wątek załozony.
          • Gość: Agrest Re: Do piotra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 12:07
            piotr33k2 napisał:
            > dlaczego wolne związki mimo wszystko stają coraz bardziej popularne (również a
            >
            > moze szczególnie wśród ludzi niezamoznych)tylko sie to krytykuje ,podejrzewam
            > że w domysle zreszta po to został ten wątek załozony.

            Nie po to. Pytanie z czystej ciekawości. Zjawisko jest w sumie nowe. 50 lat temu było rzadkością.
            • kurde.felek Re: Do piotra 24.06.05, 12:16
              Agrest - nie takie znowu nowe, conajmniej od lat 60-tych ubiegłego wieku
              rozwija się we Francji cały przeemysł i usługi pod jednosobowe gospodarstwa
              domowe, bo ludzie nawet w silnych związkach emocjonalnych i z dziećmi wolą
              mieszkać ...oddzielnie. I ślubów nie biorą.
              O Szwecji, gdzie ponad połowa dzieci jest ze związków nieformalnych - pisano
              mnóstwo lat temu!
              A i przedtem wcale nie było aż taką rzadkością, tyle, że mniej o tym pisano czy
              mówiono, a przede wszystkim nie dostosowywano handlu i uług pod tych ludzi.
              • piotr33k2 Re: Do piotra 24.06.05, 12:42
                a jeżeli chodzi o polske to tez nie takie nowe i niezwykłe chociaż zgodze sie
                ze dopiero w ostanich latach przybralo zdecydowanie na sile szczególnie w
                wielkomiejskich aglomeracjach i nie jest to jakiś odwrót od tradycji czy wiary
                tylko raczej potrzeba chwili podyktowana zmieniajacym sie światem i szeroko
                rozumianymi warunkami do życia w tym świecie.
                • kurde.felek Re: Do piotra 24.06.05, 13:11
                  Ponieaz Papież benedykt XVI zaostrzył przepisu prawa kanonicznego dot.
                  unieważniania sakrementu małzeństwa i podjął walkę z kancelariami adwokackimi
                  specjalizującymi się w takich sprawach - wiele młodych, zwłaszcza na Zachodzie
                  przestanie traktować ślub kościelny jako ...uroczystość w stosownej oprawie,(w
                  Polsce tak traktuje się najczęściej) i raczej będzie ich jeszcze mniej niż
                  jest.
                  Myślę, ze rodzina jako układ (komórka) społeczny przechodzi pewną metamorfozę i
                  staje się w coraz wiekszym konflikcie z niektórymi regułami narzucanymi bądź to
                  przez obyczaje, bądź prawa religijne.
                  • piotr33k2 Re: Do piotra 24.06.05, 14:05

                    >

                    >
                    > Myślę, ze rodzina jako układ (komórka) społeczny przechodzi pewną metamorfozę
                    i
                    >
                    > staje się w coraz wiekszym konflikcie z niektórymi regułami narzucanymi bądź
                    to
                    >
                    > przez obyczaje, bądź prawa religijne.
                    które to na dłuższą metę są i muszą ulegać przmianą również w polsce a
                    ortodokści kościelni (głównie katoliccy) skazani są w przyszlości i tak na
                    ustepstwa zgodne z racjonalnym duchem czasu.
                  • Gość: Gardan Re: Felek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 01:01
                    kurde.felek napisał:

                    > Ponieaz Papież benedykt XVI zaostrzył przepisu prawa kanonicznego dot.
                    > unieważniania sakrementu małzeństwa i podjął walkę z kancelariami adwokackimi
                    > specjalizującymi się w takich sprawach -

                    Nie ma mozliwości (i nigdy nie było) unieważnienia małżeństwa. Jest coś takiego jak stwierdzenie nieważności małżeństwa, czyli uznanie, że skarament został udzielony nieważnie.
                    • hanuta1 Re: Felek 26.06.05, 21:52
                      No i jak zwykle, myślenie samczyków na temat wolnych związków, to: wygoda,
                      łatwe rozstanie, brak zobowiązań. O.K? A przecież to nie mężczyżni zostają
                      najczęściej samotnikami wychowującymi wspólne dzieci? To dla kobiety i
                      małolatów świat okazuje się okrutny? Wygoda "tymczasowego związku" najczęściej
                      zwiększa, w razie niepowodzenia, klientelę pomocy społecznej. Małżeństwo,
                      panowie, to zadanie dla dwojga, a nie wygodne życie seksualne, dopóki się nie
                      znudzi jednej(?)stronie. A owoce "pożycia" - dzieci - to nie towar, cierpią za
                      nie swoje winy, Panowie!Więcej..., dobra, dośc haseł.
                      • piotr33k2 Re: Felek 26.06.05, 22:15
                        tak jak do tanga trzeba dwojga tak do slubu i wolnego zwiazku trzeba dwojga a
                        konsekwencje bycia ojcem czy matką są jednakowe i niezalezne czy jest sie w
                        związku nieformalnym czy oficjalnym to nie ma nic do rzeczy ,odejść od żony czy
                        męża mozna w każdej chwili tak samo płacić alimenty czy to żonie czy to
                        partnerce .
                        • hanuta1 Re: Felek 26.06.05, 23:01
                          konsekwencje bycia ojcem czy matką są jednakowe i niezalezne czy jest sie w
                          > związku nieformalnym czy oficjalnym to nie ma nic do rzeczy ,odejść od żony
                          czy męża mozna w każdej chwili.

                          O, naiwny, naiwny, naiwny...
                          • piotr33k2 Re: Felek 27.06.05, 02:23
                            nie naiwny tylko życiowy a naiwnego mozna tego który myśli że jak będzie miał
                            papierek a druga strona okaże podła i jej niegodna to ten paierek w czymś mu
                            pomoze ,wręcz przeciwnie tylko zaszkodzi i sprawi więcej kłopotów.
                            • Gość: asia Re: Felek IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 06.07.05, 15:42
                              jak widze takie teksty jakie wypisujesz, to mi cie naprawde zal,i wszystkich
                              tych co uwazaja ze malzenstwo to jest cos BEEE-nie dobre!!!sami egoisci dookola!
                              cwaniaczki co sie naogladali telewizji.mieszkam w Paryzu od siedmiu lat i widze
                              ze wszedzie tak samo:faceci tylko o d_pie mysla...zobczymy co powiedza na
                              starosc,jak znajda sie sami jak przyslowiowy pies. a jednak fajnie by bylo miec
                              zonke co przytuli, posprzata i pachnace ciasto upiecze...no ale wy wolicie sie
                              zastanawiac co sie bardziej oplaca:miec oficjalny papierek czy nie.wiekszosc
                              lasek woli miec ten papierek -takie juz jestesmy!!!
                              • ja_aska asia 07.07.05, 11:10
                                nie przesadzaj. jestem kobietą i myslę podobnie. natura stworzyła mnie kobietą
                                a nie: kucharką, ciastkarką, sprzątaczką i pielęgniarką w jednym. a do tej roli
                                mnie sprowadzasz.
                                • piotr33k2 Re: asia 07.07.05, 15:23
                                  ja_aska napisała:

                                  > nie przesadzaj. jestem kobietą i myslę podobnie. natura stworzyła mnie
                                  kobietą
                                  > a nie: kucharką, ciastkarką, sprzątaczką i pielęgniarką w jednym. a do tej
                                  roli
                                  >
                                  > mnie sprowadzasz.
                                  pozatym to raczej tradycjonlaliści mówią że jak ktos nie ma ślubu a żyje razem
                                  to jest bee! a nie na odwrót, wiec nie pieprz kochana paryżanko bzdur.
                                  • ja_aska Re: asia 07.07.05, 15:28
                                    to było do mnie czy do poprzedniczki piotrusiu?
                                    • piotr33k2 Re: asia 07.07.05, 23:44
                                      ja_aska napisała:

                                      > to było do mnie czy do poprzedniczki piotrusiu?
                                      a ty mieszkasz w paryzu? ,ja sie z toba zgadzam i dlatego zaczołem od "pozatym"
                                      • ja_aska PIOTR 08.07.05, 09:12
                                        nie mieszkam w paryżu ale mam "paryski szyk"! po prostu się przestraszyłam, że
                                        nie do końca się ze mną zgadzasz:-)
      • kurde.felek Re: Agrest,Ilka, Kurdefelkowa 23.06.05, 20:57
        Feliks - a po co Ci do dyskusji moja druga połowa?
        Ja się za nią nie wypowiadam.
    • Gość: malutka Re: Dlaczego bez ślubu? IP: *.pl / 213.155.191.* 24.06.05, 13:55
      Ja się z Wami nie zgadzam... tzn. nie obserwuję, ze młodzi nie chcą ślubu..

      Ja mam 23, moje Kochanie w wakacje kończy 21, a we wrześniu ślub ;))
      I bierzemy go, bo chcemy...

      W mojej 22 osobowej grupie na studiach jest 5 mężatek, po wakacjach będzie o 2
      więcej, a w przyszłym roku szykują się kolejne wesela.
      Więc tak do końca to nie jest, ze nie chcą..
      Chociaz generalizować nie można... jedni chcą i go biorą, inni chcą,ale ich nie
      stać, inni faktycznie nie chcą..
      Ja osobiście tego nie rozumiem... Skoro kogoś kocham, to chcę z nim być.. i życ
      z nim jako żona ;))
      Pozdrawiam
      • piotr33k2 Re: Dlaczego bez ślubu? 24.06.05, 14:12
        nikt nie mówi że to jest jakieś takie strasznie masowe u nas i wiecej żyje bez
        slubu (jakiegokolwiek ) niz ze ślubem ale niewatpliwie nastepuje stały wzrost
        procentowy par żyjących w wolnych związkach ,czytałem gdzieś nawet na ten temat
        dane statystyczne i jest tam potwierdzona cały czas tendencja wzrostowa ,trzeb
        ateż pamietać o tym że dużo ludzi sie tym wcale nie chwali i czesto dalsze
        otoczenia czy znajomi nie zdają sobie sprawy że ktoś zyje tyle lat bez slubu
        formalnego.
    • Gość: ksiadz duch czasu? IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 16:33
      A co to takiego ten "duch czasu", za którym trzeba iść? W latach 60-tych wydarzyło się w Kościele słynne "otwarcie okien", aby przewietrzyć instytucje. I dobrze. Dzięki temu Kościół jest bliżej normalnego zycia. Wiele się zmieniło. Ale fundamenty pozostały te same. Jeśli chodzi o małżeństwo - bezdyskusyjna jest jego nienaruszalność i wierność i dozgonność.
      Moge powiedzieć, że wędrowanie z "duchem naszych czasów" nie będzie polegało na ustepstwach względem ludzkich zachcianek, ale na trwaniu w wierności małżeńskim zasadom.
      • piotr33k2 Re: duch czasu? 24.06.05, 16:39
        wzgledem zachcianek księży i duchowięństwa również? co do wierności małżeńskiej
        to radzę nie być pompatycznym i górnolotnym bo to i tak nic nie znaczy i nie ma
        żadnej mocy w realnym życiu .
        • Gość: ksiadz Re: duch czasu? IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 17:32
          Oczywiście mam na myśli tylko i wyłącznie zachcianki duchowieństwa. Przepraszam, że tego nie zaznaczyłem. No i dziękuję za radę, postaram sie unikać popmatyczności i górnolotności. Naprawdę się postaram.

          Co do wierności małżeńskiej - na szczęście wśród moich przyjaciół jest ona bardzo w cenie i znaczy wiele. Szkoda, że dla ciebie nic nie znaczy. Współczuję.

          • piotr33k2 Re: duch czasu? 24.06.05, 18:04
            zapewniam cie że jezeli(nie daj boże) przyjdzie taki czas ,taka pora albo taka
            sytuacja życiowa to twoje "pomaptyczne i górnolotne" słowa również dla twoich
            znajomych nic nie będa znaczyć i mimo to zapewne pozostaną twoimi znajomymi ,
            wszystko ładnie i pieknie ale życie życiem i wiara czy nie nie ma tu nic do
            rzeczy.
            • Gość: ksiadz Re: duch czasu? IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 19:30
              To prawda, że może przyjśc taki czas. Prawda, że pozostaną moimi znajomymi. Natomiast nie wynika z tego fakt, że "wiara nie ma tu nic do rzeczy". Po prostu z tego, że ludzie olewają wierność nie wynika fakt, że wiara nijak się ma do życia. Z tej przesłanki nie wynika tak ogólny wniosek. A jeśli już, to w sytuacji ludzi, którzy najpierw zlekceważyli swoją wiarę, a potem wierność. Lub na odwrót.
              • piotr33k2 Re: duch czasu? 24.06.05, 23:25
                cały czas mówie że ludzie nie olewają wierności z braku wiary tylko z czystych
                prozaicznych ale też często zagmatwanych i trudnych do przewidzenia wypadków
                jakie przynosi proza życia., a jak wiadomo proza życia to nie jest o czym sie
                głosi (i słusznie i potrzebnie) w kościele.
                • Gość: ksiadz Re: duch czasu? IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 00:01
                  Nie wiem, o jakim kościele mówisz. Gdy ja coś głoszę, to życia i jego prozy jest dość sporo. Ale wiem, że nie wszędzie tak jest.
    • Gość: play Re: Dlaczego bez ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 18:30
      Ja w temacie głównym. Moim zdaniem jest to czyste wygodnictwo, na które pozwala
      zwichrowana i przekoszona mentalność naszych czasów. Dzisiaj młodzi decydują,
      rodzice siedzą cicho, chyba że dają kasę...nie wróży to rodziny, nie uczy
      odpowiedzialności, tolerancji itd. Tylko branie - zero dawania. Nowa wersja
      onanizmu.
      • sid15 Wot i wsio! 24.06.05, 19:21
        Krótko i na temat,Brawo play!
        • Gość: play Re: Wot i wsio! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 19:26
          thx, sid u blooody bustard !
          • kurde.felek Re: Wot i wsio! 24.06.05, 19:35
            Sid - krwistym dropem?! Ptakiem nielotem na wymarciu w kolorze "red"? Tego
            jeszcze nie było!
    • Gość: wieczna narzeczona Re: Dlaczego bez ślubu? IP: *.chello.pl 24.06.05, 22:14
      slub. a po co? czy kochałabym inaczej mojego partnera gdybyśmy się pobrali?
      jestem mu tak samo wierna, oddana jak byłabym z papierkiem.
      • piotr33k2 Re: Dlaczego bez ślubu? 24.06.05, 22:58
        brawo "wieczna narzeczona" krótko i na temat!
        • felix_edmundowicz Re: Dlaczego bez ślubu? 24.06.05, 23:37
          no panie piotrze, brawo za pana "brawo"
          co wcale nie znaczy że uczucia nie można przypieczętować ceremonią.
          Pamiętaj wszak ją stworzyli ludzie dla ludzi.
          choć zawsze korzystniej na tym wychodzą nasze anielice....
          tak to już jest....ale dla anielic decydujemy się na takie wyrzeczenia!
          • piotr33k2 Re: Dlaczego bez ślubu? 24.06.05, 23:45
            ale ja broń boze nie jestem przeciw! tak samo jak chcę aby ktos nie był przeciw
            z założenia dla tych drugich.
            • ja_aska Re: Dlaczego bez ślubu? 27.06.05, 15:55
              wygodnie i bezpiecznie. jestem przeciwniczką slubów (oczywiście w przypadku
              mojej osoby). zyć z kimś jest trudno a do tego bez możliwości ucieczki ?
              perspektywa straszna. nie i juz.
              • Gość: play Re: Dlaczego bez ślubu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 19:52
                Aśku, jak trafisz na tą osobę, wówczas te twoje naiwne argumenty znikną jak rząd
                Belki.
                • ja_aska Re: Dlaczego bez ślubu? 28.06.05, 07:54
                  czemu naiwne? jeszcze 100 lat temu kobieta która wyszła za mąż traciła swoją
                  osobowość. np wychodząc za tomasza kowalskiego stawała się tomaszową kowalską.
                  te całe ceregiele ze zmianą nazwiska (z jakiego powodu?) mówieniem do obcej
                  baby :mamo (z jakiego powodu?), odpowiadanie na kretyńskie pytania: a kiedy
                  twoja mama zostanie babcią?, zatracenia własnej osoby na rzecz innej do tego
                  takiej z oczekiwaniami w stylu upierz, ugotuj. zdecydowanie system "randkowy"
                  mi bardziej odpowiada.
                  randkowy- para nie mieszka razem, spędza razem weekendy i święta oraz wakacje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka