Gość: Pismak
IP: *.plusgsm.pl
10.07.05, 04:02
Powiem to tylko raz, odpowiednio wcześnie przed wyborami, żeby potem nie
strzępić języka po próżnicy:
Cimoszewicz, Borowski, Kaczyński, Religa, Tusk, Lepper, Giertych und
consortes. W Polsce wciąż mamy mniejsze zła. Graczy, aktorów, politykierów.
Amatorów solariów i teatralnych gestów. Obrońców mas na pokaz i dobrych
wujków klasy średniej. Jarmarcznych kuglarzy, szamanów w strojnych szatach i
podrabianych gandalfów. Spójrzcie na nich przymróżonym okiem, rozmazanym
wzrokiem. Jedna, upstrzona masa błota. Nic się nie wyróżnia. Nikt nie wystaje
poza szereg. Aż przykro. Smutno się robi.
Gdzie te czasy, gdy byli różni, ale był też jeden Gość takiego formatu, że
nie trzeba było medialnych przedstawień, publikowania książek, puszenia się w
spotach, blokawania mównicy, przepychanek w komisjach (po tej lub drugiej
stronie)? Powiecie - bo kiedyś nie było takiej maszynki medialnej. Nieprawda.
Opinia publiczna zawsze była urabiana - kwestia metod i technik. Ale pytam:
gdzie taki Gość, co wyrastał ponad sondaże i opinie? Kazimierz Wielki, Jan
III Sobieski, Józef Piłsudski, Karol Wojtyła. Gdzie Człowiek, którego
autorytet był niepodważalny, jedyny, żelazny? A takiego właśnie nam trzeba.
Jak długo jeszcze będziemy wybierać najlepszego z miernot? Jak długo będziemy
godzić się na mniejsze zło w imię kredytu zaufania i nadziei, że może będzie
lepszy, niż gorszy?
Mało mnie obchodzi polska scena polityczna. To wszystko popłuczyny. Podobni
do siebie, jak woda po myciu tej samej beczki z piwem. Wlewając wszystkich do
jednego wiadra uzyskamy jednolitą konsystencję pomyj. Marzę o chwili, gdy
wybory będą formalnością, a nie żałosnym castingiem. Dlatego uważam wszelkie
dyskusje o zaletach poszczególnych kandydatów za mało sensowne. Proponuje:
podarujcie sobie agitacje, swoje nadzieje zachowajcie w skrytości ducha (by
nikt Was potem publicznie z nich nie odzierał), a argumenty wyborcze
zostawcie kandydatom, którzy kłamia znacznie lepiej od Was, bo zawodowo.
Do niczego nie namawiam, bo namówić nie zdołam, ale chciałbym wszczepić Wam
trochę dystansu i rozsądku. Oszczędzajcie siły przed wyborami na znoszenie
rozczarowań z dokonanego wyboru. Wybory to nie jest sprawa, o którą warto
walczyć. Bo praktyka uczy, że wybory zawsze przegrywają wyborcy.
pismak_logowany@gazeta.pl