Gość: MMarcin
IP: *.asternet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
27.08.05, 12:20
Piszę ten pseudo-felietonowy tekst będąc akurat w Szczecinie, ale mieszkając
od 3 miesięcy w Warszawie. Pewne wydarzenie skłoniło mnie do refleksji. Jestem
świeżo po maturze, wyjechałem do Warszawy w poszukiwaniu pracy w czerwcu i
zajęło mi to 3 tygodnie - dostałem od razu stanowisko kierownika
informatyczno-marketingowego dzięki doświadczeniu zawodowemu zdobytemu właśnie
w SZCZECINIE! Ustawiam sobie życie tam, od września zaczne studia wieczorowe.
Jednak wszystko działo się tak szybko, że nie miałem czasu oceniać swojej
decyzji...Czy dobrze zrobiłem? Teraz będąc tutaj wiem, że tak. Przyznam, że
jest to miasto specyficzne. Jak się okazało około 9 moich znajomych również
przeprowadziło się w tym samym czasie do Warszawy z powodu studiów i nie
tylko...Ja sam ściągnąłem jedną osobę.
Przeczytałem kilka felietonów na www.wszczecinie.pl (to nie jest
reklama!!!) o moim rodzinnym mieście i stwierdziłem: "Kurde! Jednak nie tylko
ja mam takie odczucia!". To jest miasto, w którym KAŻDY narzeka i w ludziach
nie widać optymizmu. Poczynając od młodych na starszych i zmęczonych życiem
kończąć. Ja nie wiem, czy u nas istnieje grupa społeczna taka jak: "kadra
menadżerska" czyli osoby zarabiające zapracowane, ale zadowolone z życia i
zarabiające powyżej przeciętnej...Jeżeli istnieje to jest naprawdę bardzo
znikoma, dlatego takich ludzi nie widać. Jeżeli natomiast nie ma narzekania to
młodzi ludzie popadają w drugą skrajność żyją beztrosko nie martwiąc się o nic
tylko BAWIĄC na imprezach w klubach techno (większość 'panienek'). Dla mnie
jest to jakieś oderwanie od rzeczywistości w Warszawie bo poczułem taką falę
uderzeniową: "Mój boże! Tutaj nie wszyscy narzekają albo imprezują!". Proszę
tylko nie piszcie, że "Stolyca mi odbiła" czy coś w tym stylu, bo nadal czuje
się Szczecinianinem i bardzo długo będę się nim czuł. Jestem bardzo dumny z
tego skąd pochodzę i przy każdej możliwej okazji podkreśłam każdemu w
Warszawie - pochodzę ze Szczecina!
Kwestia bezpieczeństwa....powiedzcie, jak to jest że w Wawie czuje się
bezpieczniej niż w Szczecinie? To nie jest tylko moja opinia, lecz wielu osób,
które odwiedzają często Wawe, albo przeprowadziły się właśnie ze Szczecina.
Nie sądze aby to była kwestia prezydenta Kaczyńskiego (wrrrr...konserwatywny
piernik!) ale znowu tej naszej mentalności. Narzekamy bo nie ma pracy, nie ma
pracy więc napadamy i kradniemy, kradniemy bo nie ma pracy - kółko sie zamyka.
Mało osób myśli natomiast, nad tym aby wziąć sprawy w swoje ręcę i poprawić
swój los a nie tylko narzekać. Oczywiście używając liczby mnogiej mam na myśli
"dresiarzy" w szeleszczących ubrankach z ogolonymi głowami, których u nas jest
przeraźliwie dużo.
Dziś jest sobota, chciałem gdzieś wyskoczyć, coś zobaczyć
nowego...sprawdziłem więc co się dzieje w Szczecinie i dotarło do mnie smutne
przekonanie, że NIC :( poza kilkoma beznadziejnymi imprezami klubowymi. Znowu
błędne koło...kultura może się rozwijać tylko wtedy kiedy poziom zadowolenia
mieszkańców jest odpowiednio wysoki albo miasto posiada silne tradycje
kulturalne oraz środowisko ludzi, którzy tą kulture tworzą (Kraków). Póki nie
osiągniemy zadowolenia nie będziemy mieli takiej kultury jaką chcemy.
Wiele rzeczy związanych z informatyką, grafiką, programowaniem,
projektowaniem www muszę podzlecać - oczywiście nie podzlecam tych prac
warszawiakom, bo są poprostu za drodzy. Sięgam do korzeni i staram się w choć
taki sposób zmniejszyć wpłynąć na kapitał w tym mieście. Tutaj kolejny problem
a może zaleta? Szczecinianie są poprostu dużo TAŃSI! Czy my się poprostu nie
cenimy? Za wykonaną pracę żadamy bardzo mało pieniędzy...dlaczego?:( Sami
mieszkańcy psują rynek mówiąc: "Byłbym zadowolony gdybym chociaż dostał pracę
za 1200zł /mc". Wiele osób licząc na wynagrodzenie takiego rzędu własnie takie
dostaje...a później narzeka, że jest mało. Chociaż może to jest jakaś metoda
aby zainicjować kampanie "Szczeciński informatyk - 3 razy tańszy, 2 razy
zdolniejszy - wybierzesz go?". W ogóle w Warszawie zaczeła panować moda na
podzlecenie niektórych prac właśnie ludziom spoza stolicy. Informatyk jest
tutaj tylko przykładem - chociaż fakt, mamy chyba najwyższy odsetek w kraju
zdolnych informatyków i ludzi zajmujących się IT, z czego mądrzejsi są właśnie
w Warszawie i żyje im się lepiej - choć czy chcieliby tam być tego nie wiem.
Zresztą....w Szczecinie w porównaniu na jednego mieszkańca jest chyba
najwięcej biznesów internetowych! Sam kiedyś prowadziłem jeden... Sieci
bezprzewodowych jest więcej niz w Warszawie w niektórych miejscach. Jadąc
samochodem przy kołłątaja naliczyłem się około 10 sieci Wi-Fi w laptopie, w
centrum Wawy - 3-4. Co to może znaczyć? Jesteśmy miastem młodym, nowoczesnym
z niesamowitym kapitałem ludzkim, ale ze spaczoną mentalnością.
Rozmawiając z ludźmi i podkreślając silnie swoją przynależnośc spotykam
się często z bardzo pozytywnymi opinią o młodych ludziach ze Szczecina.
Niesamowicie ambitni, zdolni, chętni do pracy i niesamowicie zdeterminowani
czego brakuje u ludzi z innych regionów Polski - nie mówiąc o samych
warszawiakach. To sprawia, że czuje się strasznie dumny kiedy mogę powiedzieć
- jestem ze Szczecina. Cenię to miasto za to, że wykształciło tylu zdolnych
ludzi, że wielu z nich robi kariery na wysokich szczeblach i łączy nas wspólny
mianownik - miejsce pochodzenia - jasne błonia, wały chrobrego, zamek książąt
pomorskich gdzie urodziła się największa "latawica Europy" Caryca Katarzyna,
trasa zamkowa, brama portowa, królewska... Baa, posiadamy przecież najlepsze
liceum w kraju! Paradox - województwo w, którym nowa matura poszła najsłabiej
w całej Polsce posiada w najlepsze w całej Polsce liceum w swoim mieście
wojewódzkim.
Kiedyś myślałem, że to głównie zasługa władz miasta i "elyt" rządzących.
Sam nawet byłem wśród inicjatorów odwołania Mariana Jurczyka za pierwszym
razem (w Młodym Centrum) i za drugim razem czynnie zbierałem podpisy za
zorganizowaniem referendum. Teraz jednak rozumiem, że sam jeden Maniek nie
jest w stanie tyle spartolić. Problem nie leży we władzach tylko w NAS -
mieszkańcach tylko trzeba znaleźć przyczynę i najłatwiej zwalić na władzę. Nie
usprawiedliwiam Jurczyka bo nie jest człowiekiem godnym urzędu prezydenta
poprzez swoją nieudolność w sprawowaniu go, ale pragnę podkreślić, że
Prezydent to nie wszystko.
Dlatego wolę z dumą lazienkowskiego pawia podkreślać - "pochodzę ze Szczecina"
w Warszawie niż tutaj mieszkać. Samemu nie jestem w stanie zmienić mentalności
jego mieszkańców ani polepszyć sytuacji, nawet w grupie 10-20 osób nie jestem,
a przecież życie ucieka - nie mogę marnować go pracą u podstaw. Zawsze byłem
lokalnym patriotą i chciałem wspierać swoje miasto, niestety teraz przyszło mi
być lokalnym patriotą "z boku"
Z pozdrowieniami dla wszystkich czytających moje refleksje o naszym mieście.
Marcin Michalski
michalski.marcin@nospam.gazeta.pl