czwarta-rp
26.10.05, 06:34
Rozpanoszył nam się już od ponad 10 lat w Polsce "salon" zgniły, różowo-
czerwono-licho wie jaki. W salonie tym co rusz ktoś raczył się zesmrodzić: a
to środowa czy inna jarugo-nowacka, a to znowu Wańkowa, a to Michnik, a to
Pęczak,a to Rywin, a to Sobótka, a to Janik, a to Oleksy, a to brzydko
zapachniał chory goleń magistra Kwaśniewskiego, albo "ciagi poziome i pionowe
(już zapomniałem kto i historia także) itd itd
Nad tym całym smrodkiem czuwali panowie Aleksander i Adam nie zamierzając
wcale otworzyć okna celem przewietrzenia tego smrodu czerwono-różowo-
niebieskiego. Wręcz przeciwnie ze swoich trybun cały czas twierdzili, że
pachnie, może nie idealnie ale coraz lepiej pachnie czego naród koncentrując
się i skupiając nie mógł potwierdzić ale spory okres spisywał to na swoją,
narodu ułomność.
Jak by tego było mało mało na salon doproszono i wwąchiwano się w jego
wyziewy bractwo ubeków, szpiegów i różnego rodzaju maści agentów w tym kolesi
z Pruszkowa, Wołomina itp. Capić zaczęło strasznie.
Gdyby nie te wybory i dłużej by to potrwało toż przecież wszyscy byśmy się
podusili od tego smrodu,
Kaczor pierwszy publicznie niczym dziecko-prostaczek powiedział: TU ŚMIERDZI!
Czy mu się uda otworzyć okna i drzwi i pogonić hołotę tam gdzie jej miejsce -
do gnoju? Nie wiem. Nie bardzo mu się dotąd jego zamierzenia udawały ale też
nigdy nie miał konkretnej , dużej władzy. Dziś ma. Cierpliwie zaczekam
życzliwie mu sekundując mimo iż nie jestem z jego bajki ale nie lubie
siedzieć w smrodzie. Zaczekam, bo to co było dotąd było dla mnie nie do
przyjęcia, wrażliwy na zapachy jestem...a propozycja dezodorantu od Tuska mi
nie odpowiadała gdyż dezodorant szybko się skończyłby i smród znowu wziąłby
górę.