Dodaj do ulubionych

Apartheid w Kafe Jerzy

IP: *.pl / *.smsnet.pl 04.11.05, 20:56
Co trzeba zrobić, żeby móc spotkać się w piątkowy wieczór ze znajomymi w Kafe Jerzy? Przede wszystkim trzeba spodobać się Panu Drągalowi na bramce. Jak to zrobić? Nie wystarczy być trzydziestoparolatkiem, trzeźwym, nie będącym pod wpływem narkotyków, ubranym czysto i schludnie w jeansy i świeżą koszulkę. Trzeba mieć również - a może przede wszystkim (?) - ODPOWIEDNIE BUTY. Niestety - nie mogą być sportowe, choćby były czyste i dobrej marki. Pan Drągal nie lubi takich. Więc nie wpuszcza. Podobno to oficjalna polityka klubu. Chyba wprowadzona niedawno, bo w przeszłości zdarzało mi się bywać w tym lokalu także będąc obutym w tzw. adidasy. No ale cóż - panta rhei, więc i zwyczaje klubowe mają prawo ulec zmianie. Niestety o nowomodnych obuwniczych ograniczeniach nie ma informacji ani na firmowej stronie www, ani nawet na wywieszkach umieszczonych na drzwiach frontowych. Informuje się - i w Internecie, i na drzwiach - o limicie wieku, ale o dopuszczalnych strojach - już nie. Można więc przejechać pół miasta z nadzieją na udany wieczór w dużym gronie znajomych i po krótkiej rozmowie z bramkarzem zacząć rozglądać się za jakimś twarzowym środkiem transportu powrotnego.
Cóż, wypada chyba pogratulować kierownictwu Kafe Jerzy zarówno konsekwencji we wprowadzaniu dobrych obyczajów, jak i starannego doboru personelu. Stanowczego, co prawda niezbyt grzecznego, ale nie uciekającego się od razu do rękoczynów, co - zapewne - należy uznać za duży plus. Jako że wszyscy wiemy - jak ktoś chodzi w "adidasach", to dresiarz. A z dresiarzem najlepiej od razu stanowczo. Dobrze też, że wspomniany personel demonstruje dużo radości z wykonywanej pracy. Zawsze to lepiej, jak praca daje nie tylko pieniądze, ale również satysfakcję. Pan Drągal niewątpliwie czerpie dużo tej ostatniej z wykonywanego zajęcia.
Cóż, miło było u Was bywać. Szkoda, że już nie będzie okazji.

PS. Sugerowałbym wprowadzenie jakiegoś budżetu, z którego moglibyście zwracać zirytowanym niedoszłym gościom wydatki, jakie ponieśli na przejazd do Waszego gościnnego lokalu. Ktoś z natury mniej opanowany, a jadący taksówką np. ze Słonecznego, mógłby nawet czynem dać upust swojej irytacji, jako że koszt takiej wyprawy jest niemały, a przyjemność z samego przejazdu - raczej wątpliwa. A jak wiadomo - awantury źle wpływają na publicity tak kulturalnych, dbałych o estetykę gości lokali, jak Kafe Jerzy.
Obserwuj wątek
    • Gość: iza Re: Apartheid w Kafe Jerzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.05, 21:59
      A gdzie to wogole jest, tak dokladnie? Ze na Jagiellonskiej, to wiem, lae w ktorym miejscu?
      • resident_troll Re: Apartheid w Kafe Jerzy 04.11.05, 23:14
        A co, też chcesz zostać "grzecznie" wyproszona? ;-P Na wszelki wypadek zadzwoń najpierw i spytaj, czy np. Twój kolor włosów nie jest akurat na indeksie ;-PP

        Oj Jerzy, Jerzy... Schodzisz na psy.
      • oktomvre Re: Apartheid w Kafe Jerzy 04.11.05, 23:52
        w połowie drogi z górki, stojąc plecami do szpitala po prawej stronie
    • Gość: play Re: Apartheid w Kafe Jerzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.05, 14:26
      A ja uważam, że to jedna z lepszych bramek w naszym wieśniarskim, zadresionym
      mieście. Od początku deklarowali zakaz dresiarstwa i adidasków (nawet lepszej
      marki, ha ha ha)i nie robią wyjątków nawet dla znajomych. Widziałem tam kilka
      "akcji" zarówno na bramce jak i w lokalu z krnąbrnymi klientami i zawsze
      spotykało się to z poparciem wszystkich pozostałych ludzi. Dresiki jazda na
      siłownię.
      • Gość: Zachwycony Re: Apartheid w Kafe Jerzy IP: *.pl / *.smsnet.pl 05.11.05, 19:37
        Gość portalu: play napisał(a):

        > A ja uważam, że to jedna z lepszych bramek w naszym wieśniarskim, zadresionym
        > mieście. Od początku deklarowali zakaz dresiarstwa i adidasków (nawet lepszej
        > marki, ha ha ha)i nie robią wyjątków nawet dla znajomych. Widziałem tam kilka
        > "akcji" zarówno na bramce jak i w lokalu z krnąbrnymi klientami i zawsze
        > spotykało się to z poparciem wszystkich pozostałych ludzi. Dresiki jazda na
        > siłownię.

        First things first: Sugeruję uważniejsze czytanie postów, do których się odnosisz.

        Ad rem:
        Rzecz w tym, że już bywałem tam obuty na sportowo i jakoś nie wzbudzało to niczyich uwag krytycznych. Także w czasach, gdy wchodziło się od innej strony, a imprezy były przede wszystkim dla posiadaczy kart. Tak, tak, mam kartę Kafe Jerzy. Skorzystałem z niej bodaj tylko 2 razy, ale jednak. W adidaskach, bo w ciepłe dni lubię korzystać z obuwia sportowego. Nie "gryzie się" z większością spodni, a jest lżejsze i wygodniejsze od większości "tradycyjnych" butów. Nagle - ni z tego, ni z owego - zrobił się problem. Kulturalny bramkarz zwróci uwagę i wpuści - zwłaszcza, że w tym przypadku na pierwszy rzut oka widać, że (niedoszły niestety) klient nie jest "dresem", a normalnym, pozbawionym ekstrawagancji w zachowaniach i stroju facetem. Klient jest wtedy zadowolony, a następnym razem pamięta, że wprowadzono jakiś dress-code i się do niego stosuje. Teraz raczej nie będzie "następnego razu". Także dlatego, że nie wiem, czy w mojej szafie nie mam jeszcze jakichś nieakceptowalnych dla siłacza na bramce elementów garderoby. Mógłbym się po raz wtóry niemile zdziwić, a życie jest krótkie i nie zamierzam go strawić na jałowych przejazdach na trasie dom->lokal->dom, z przerwą na próbę przemówienia do rozsądku przypakowanemu osobnikowi być może owego rozsądku pozbawionemu.
        Ponadto, jeżeli dla lokalu obuwie klientów jest jakimś istotnym wyznacznikiem (nie wiem czego - kultury osobistej? pozycji społecznej? statusu majątkowego?), to aż prosi się o podanie stosownej informacji - chociażby w Necie i na drzwiach. Skoro pamiętali o określeniu, że w niektóre dni obowiązuje limit wieku, to dlaczego nigdzie nie jest podane, że określone elementy garderoby są niemile widziane?
    • snubbe Re: Apartheid w Kafe Jerzy 05.11.05, 19:27
      No cóż, Kafe Jerzy nie jest miejcem, które nawiedzają watahy chłoptasi w
      adidasach z mokrymi fryzurami i obcisłych bluzach. Szkoda, że nie ma takich
      miejsc na prawobrzeżu, to nie musiałbyś wydawać tyle szmalu na transport. I już
      nie becz tyle, proszę Cię.
      • Gość: Zachwycony Re: Apartheid w Kafe Jerzy IP: *.pl / *.smsnet.pl 05.11.05, 19:54
        Czymkolwiek jest "mokra fryzura" - nie posiadam takowej.
        W obcisłych bluzach nie chadzam.
        Nie jestem z Prawobrzeża.
        W "adidasach" - jak widać - chadzam. Są wygodniejsze od większości "zwykłych" butów. I tyle.

        Nie beczę. Odreagowuję irytację spowodowaną przez twardogłowie pewnego osobnika. Nie jestem agresywny, więc nie próbowałem odreagować na gorąco. ;-)
        Cóż, przejdzie mi zapewne za jakiś czas, ale póki co korzystam z wolności słowa ;-P A jeśli dzięki mojej pisaninie właściciele Jerzego upublicznią zasady, które określają prawo wstępu do ich klubu, to będę zadowolony. Może w ten sposób oszczędzę komuś niepotrzebnych wojaży po Szczecinie, który nocą jest niestety zwyczajnie brzydki, więc nawet jakichś budujących wrażeń estetycznych podróż taka nie dostarczy.

        Pozdrawiam.

        PS. Szukałem dobrego porównania i znalazłem. Sytuacja przypominała nieco jedną ze scen z "Poranku kojota", tą, w której młody Stuhr chce wejść do lokalu z dziewczyną. Niedowidzący mięśniak na bramce zauważył jedynie, że chłopak ma sportowe buty i nie wpuścił go do środka. Mój strój był mniej więcej tak samo dresiarski, jak strój Stuhra. Los podobny - tylko nie załapałem się na pogoń i próbę pobicia...
        • snubbe Re: Apartheid w Kafe Jerzy 05.11.05, 20:13
          Kolego,
          Kiedy wstęp do klubu mieli li tylko posiadacze kart członkowskich to niestety
          ich posiadacze rozdawali na prawo i lewo owe "przepustki" do klubu. Do KJ
          trafiali również i ci, którzy liczyli na imprezy w stylu techno-house i robili
          wokół siebie dużo niepotrzebnego szumu i niekiedy nieelegancko się zachowywali.
          Dlatego zniesiona owe karty a od ponad pół roku obowiązuje bariera wiekowa oraz
          szlaban na sprtowe buty i dresy. Ochrona jest od tego by taki element
          eliminować. To, że Ty kolego jesteś całkiem normalny trudno zweryfikować przy
          wejściu, a zasada "no adidas" jest tam przyjęta i obowiązuje, zresztą w Rockerze
          również.

          stały bywalec KJ
          • Gość: Zachwycony Re: Apartheid w Kafe Jerzy IP: *.pl / *.smsnet.pl 06.11.05, 15:50
            snubbe napisał:

            > (...) a zasada "no adidas" jest tam przyjęta i obowiązuje, zresztą w Rockerz
            > e
            > również.

            Szkoda tylko, że można się o tym przekonać dopiero "na bramce"...

            To oczwiście prawo lokalu do okreslania zasad wstępu. Ale elementarnym przejawem szacunku dla klienta i swojego własnego wizerunku, jest zadbanie o to, by ów potencjalny klient mógł się o owych zasadach dowiedzieć przed wyjściem z domu, a nie dopiero w lokalu. W którym być może czeka na niego spora grupa osób, z którymi chce lub musi się spotkać.
            Jest to tym trudniejsze do zrozumienia, że KJ celuje w określonego klienta - dorosłego, "normalnego", ale jednocześnie chcącego i potrafiącego się bawić. Taki człowiek z reguły ma również (uzasadnione) spore poczucie własnej wartości. Niegrzeczne traktowanie i jawne lekceważenie zaliczają sie do tych rzeczy, których bardzo nie lubi.

            Miłego popołudnia
            • Gość: P. Re: Apartheid w Kafe Jerzy IP: 83.168.106.* 09.11.05, 00:09
              Moi znajomi niestety upodobali sobie ten lokal, a ja zawsze mam tam problemy. A
              to moje buty, całe czarne adidasy wypastowane i błyszczące jak lakierki
              przeszkadzają bramkarzowi. Po dłuższej chwili perswazji udało się wejść, a w
              środku widze jakiś koleś w ubłoconych traperach turystycznych, no ale nie
              sportowe. A to moja cała czarna bluza z kapturem, nowa i całkiem elegancka sie
              nie podoba. Po dłuższej chwili perswazji mogę wejść, ale "to coś muszę zdjąć".
              A w środku kolesie w "rolniczych" koszulach w krate, a po zdjęciu koszuli -
              koszulka z łyzwą i napisem nike. Czuję sie wtedy jak palant, że tak pozwoliłem
              sobą manipulować. A to moja torba w której mam aparat fotograficzny, tu
              naszczęście bramkarz zrozumiał w miarę szybko, że lubimy zrobić sobie ze
              znajomymi zdjęcia na imprezie. Ale ton rozmowy z jego strony był bardzo
              arogancki, napewno nie powinno się tak rozmawiać z potencjalnym klientem.
              Zawsze po wejsciu czuję, że ochrona zabawiła sie mną, widzę jaką chłoptasie
              mają satysfakcję jak mogą kogoś nie wpuścić. Czują się ważni :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka