Dodaj do ulubionych

Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do końca

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 13:06
Ciekawy głos Maćka Sobolewskiego n/t mediów i wpływu KK na elity władzy.
Czy jesteśmy skazani na kolejne powtórki z historii?
Wynika, że tak.

www.liberator.lbl.pl/l/html/modules.php?name=News&file=article&sid=3060
Pozdrawiam
Fugazi
Obserwuj wątek
    • swantevit Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do 22.02.06, 13:16
      Ja pisalem juz na forum jakies 5 lata temu, o tym przekletym kregu czerwono-
      czarnym i pytalem (retoryczxnie) o przestrzen polityczna dla "normalnych"
      ludzi, nie identyfikujacych sie z tymi ekstremami..
      zgadnij, czy ktos to zauwazyl..?
      • Gość: Fugazi Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 13:33
        > zgadnij, czy ktos to zauwazyl..?
        Pewnie ni...

        Na usprawiedliwienie swoje dodam, że wtedy nie miałem komputera.

        Pozdrawiam
        Fugazi
        • Gość: czarna mamba Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 14:10
          > Na usprawiedliwienie swoje dodam, że wtedy nie miałem komputera.

          Nie musisz się tłumaczyć. To widać. :)))
          • swantevit Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do 22.02.06, 14:12
            wlasnie owczesny przecinack, dzisiejsza mamba, raczyl zaszczycic mnie swoim
            wpisem 4 lata temu..
            • hsps Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do 22.02.06, 14:27
              to były czasy ! a jeszcze był Laufer !
              A gdzie się podziali jottka, bbury, franekkk, pakuz ? jakoś ich tu nie widzę ...
              • swantevit hsps 22.02.06, 14:32
                Jottka uciekla, bo sie do niej nachalnie podwalalem..
                Skuter jeszcze sie gdzies kreci po obrzezach tego forum
                Franekk, padl, jak Janek Wisniewski..
                • hsps Re: hsps 22.02.06, 15:28
                  Do Jottki to chyba wszyscy próbowli (śmy) - ja się z nią nawet na kalamary
                  (albo coś podobnego) umawiałem, ale w drodze do Krakowa wszystko by wystygło
                  (bo miałem sam gotować, jottka miała zadbać o wino)
            • Gość: Fugazi Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 14:28
              Widać ominęło mnie (dusz)pasterstwo poprzedniego wcielenia mamby.
              Nie wiem tylko czy sie smucić czy też nie.

              Pozdrawiam
              Fugazi

              • swantevit Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do 22.02.06, 14:33
                Gość portalu: Fugazi napisał(a):
                Widać ominęło mnie (dusz)pasterstwo poprzedniego wcielenia mamby.
                > Nie wiem tylko czy sie smucić czy też nie.
                ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
                Zmadrzec, nie zmadrzal, a wrecz schamial..w miare postepow ewangelizacji
                polski..
                • Gość: czarna mamba Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do IP: *.adnet.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.06, 14:49
                  Czytałem kiedyś przecinacka. Miał ostrzejsze dużo wypowiedzi od moich. Bywało, że nie przebierał w słowach.
                  Zarzut chamstwa w ustach katolaka swara jest dla mnie największym komplementem. Dzięki :) Będę miał miłe popołudnie :)))
    • Gość: Galoty Konkretny przykład jak biznesuje czarne i czerwone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.06, 15:28
      Sprawa kościelnego wydawnictwa Stella Maris w gdańskim sądzie
      Grzegorz Szaro 09-02-2006 , ostatnia aktualizacja 09-02-2006 19:24

      Ekonom gdańskiej kurii ksiądz Albin Potracki zeznawał jako świadek w procesie
      dotyczącym afery gospodarczej w kościelnym wydawnictwie Stella Maris. Zapewniał
      sąd, że nie miał żadnego wpływu na nielegalne machinacje finansowe
      Ksiądz zapewniał sąd, że nie miał żadnego wpływu na machinacje finansowe w
      wydawnictwie

      - Zajmuję się zarządzaniem pieniędzmi, które wpływają z parafii na konto kurii,
      oraz działalnością finansową związaną z funkcjonowaniem katedry i seminarium
      duchownego. Ze Stellą Maris nie miałem nic wspólnego - powiedział ks. Potracki.

      Dodał, że działalność wydawnictwa kontrolował kapelan metropolity gdańskiego
      ksiądz Zbigniew B., a jego działalność arcybiskup Tadeusz Gocłowski.

      Przepytywany przez obrońców i prokuratora ksiądz przyznał jednak, że już w 1992
      r., zaraz po objęciu przez niego funkcji ekonoma kurii, zetknął się z plotkami
      o bałaganie i braku płynności finansowej w wydawnictwie Stella Maris.

      - Z czasem do kurii zaczęły nadchodzić listy od banków, którym Stella Maris
      była winna pieniądze. Wtedy arcybiskup upomniał ks. Zbigniewa B. i kazał mu
      wszystko naprawić - opowiadał świadek.

      Proces siedmiu osób oskarżonych o przywłaszczenie mienia pięciu firm o łącznej
      wartości ok. 17,5 mln zł, pranie brudnych pieniędzy i uszczuplenia podatkowe w
      wysokości 7,5 mln zł ciągnie się przed gdańskim Sądem Rejonowym od grudnia 2004
      roku. Tymczasem w przyszłą środę przed Sądem Rejonowym w Gdańsku powinien
      rozpocząć się proces drugiej grupy osób oskarżonych w związku z aferą w Stella
      Maris. Na ławie oskarżonych zasiądzie m.in. Andrzej H. - współwłaściciel
      gdańskiej firmy Doraco i były konsul honorowy Węgier w Gdańsku, Krzysztof H. -
      wiceminister infrastruktury w rządzie Leszka Millera oraz Elżbieta M. - była
      wiceprezydent Szczecina z SLD. Prokuratura oskarżyła ich o przywłaszczanie
      mienia spółek, w których pracowali, oraz prania pieniędzy.

    • kurde.felek Re: Czarno-czerowni. Niby osobno a jednak nie do 22.02.06, 19:43
      O polskich mariażach tronu z ołtarzem mówi sie dużó, mniej szuka sedna tego
      problemu. Sam chciałem niejednokrotnie zrozumieć np. dlaczego ekumenizm w Polsce
      kuleje i gdzie tego przyczyny. Ostatnio, czytając pracę doktorską Bernda Krebsa:
      "Państwo, narod, kościół - biskup Juliusz Bursche a spory o protestantyzm w
      Polsce w latach 1917 - 1939" (wyd. Augustana, 1998)trafiłem na wiele
      interesujacych opinii.
      Otóż, jak uważa autor - barierą i to mocno konfliktogenną, żwazywszy na jej
      rozmiary i następstwa była i chyba jest nadal - lansowany, wyidealizowany
      narodowo-polityczny odrodzonej wówczs Polski. Okazuje się, ze ten wizerunek
      przetrwał do dzisiaj.
      Otóż po 1918 roku, pominąwszy kilka wyjątków na lewym skrzydle politycznego
      sprectrum, oba obozy polityczne wczesnej Polski były zgodne co do tego, że nowo
      powstałe państwo polskie otrzymało swą legitymację do zjednoczonego pod względem
      językowym, kulturowym i wyznaniowym "polskiego narodu", co za tym idzie - moze
      istnieć tylko jako polskie państwo katolickie, względnie o cechach katolickich.
      W ten sposób zgodnie z tradycyjnym utożsamianiem narodu z religią, który
      wykształcił się do końca XIX wieku w podzielonej Polsce rozbiorami - w nowym
      wcieleniu Polska mogła i powinna istnieć, zdaniem elit politycznych - jedynie
      jako ścisła jednosć - "polskość = katolickosć", tak samo jak np. "niemieckość =
      protestantyzm", czy "rosyjskość = prawosławie".
      W jednoczącej się po rozbiorach Polsce, w tej sytuacji innym narodowościom, a
      stanowiły one ok. 32% ogółu ludności oraz wyznaniom - uważano - mogły i powinny
      być przyznawane jedynie ograniczone prawa polityczne, prawa do własnej kultury,
      i religii, i to dopóty, dopóki nie zostana one wyrugowane z ich świadomosci lub
      sie nie zasymilują.
      W konsekwencji, w Polsce miedzywojennej wyznanie rzymsko-katolickie zyskało
      rangę religii państwowej. Oznaczało to, ze np. wyznania mniejszości narodowych
      nie były równouprawnione ani de iure, ani de facto.
      Ograniczenia tak trakowanej religii w państwie przyniósł okres PRL .
      Obecnie trwają próby reaktywowania bez mała sytuacji Polski po rozbiorowej.
      Szkopuł w tym, ze zjednoczona Europa do której wstąpiła Polska w 2004 roku -
      dawno uporała się z utożsamianiem narodowości z religią i statusem religii w
      państwie. Natomiast w naszym kraju po prawym stronie areny politycznej -
      odzywają reminiscencje sprzed bezmała 100 lat, nie wykształciły się żadne
      współczesne formy tolerancji czy to wyznaniwej czy narodowościowej. Ciagle
      pokutuje pojęcie "Polak-katolik".
      Wpłynęły na to także ostatnie lata PRL - gdzie, jak w Polsce po rozbiorowej -
      elementem łaczącym był kościół (katolicki), a duchowieństwo dosć szeroko
      korzsytało by owe pojecie "Polak = katolik", czy też jak to bywało bywalec
      kościołów katolickich - ugruntować jako pojęcie równoznaczne - narodowości
      (polskiej).
      Ostatecznym gwoździem do tej XIX wiecznej mentalności o narodzie polskim - był
      papież z Polski. I jego ponad 27-letnie panowanie na watykańskim tronie. Przez
      wszystkie lata pontyfikatu Jana Pawła II Polska kojarzona była z Karolem Wojtyłą
      i kościołem rzymskokatolickim.
      Dzisiaj, gdy Polska weszła do demokratycznej Europy, liberalnej, wieloreligijnej
      i tolerancyjne - w tej swojej siermięźnej kreacji "Polak=katolik" - ma wiele
      trudności z asymilacją. Konfrontacja bywa bolesna, w wielu przypadkach - szokiem
      i zaskoczeniem.
      I im więcej jest zjawisk obcych mentalności która lansują politycy prawego
      skrzydła w Poslce - tym częstrze wizyty w Radio Maryja, gestów prokościelnych
      itp. Tym bliżej tronowi do ołtarza.
      Co gorsza "ołtarz" zaczyna być bardziej europejski niż "tron" i zaczyna mu ta
      polska narodowość tożsama z pojęciem "Polak = katolik" serdecznie uwierać.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka