antosia74
20.03.06, 13:14
Co do Unii, to z męzem mamy miłe wspomnienia, ja urodziłam tam córeczkę, miała
4,100 . Jak o 9.00 mąż zawiózł mnie do szpitala, to o godz. 17.30 lekarze
powzięli decyzję o cesarce - brak postepów przy rozwarciu. Cały czas był przy
mnie mąż i co 20-30 min, ktoś przychodził z personelu i pytał się jak się
czuje. Gdy mnie wzięli na cesarkę mąż cały czas był przy mnie - tzn. patrzył
przez szybkę. Jak już córeczkę urodziłam, to dali mi ją na chwilę popatrzeć,
a gdy ją wzięli do wazenia to zaprosili męża, który mogł symbolicznie przeciąć
pępowinkę, i porobic sobie zdjęcia z mała. Jestem szczęśliwa bo córeczka się
dobrze chowa, a opieka po porodzie tez była niezła. miałam cały czas mała przy
sobie a personel medyczny chętnie służył mi pomoca. pozdrawiam wszystkie mamy.
Agnieszka i Martusia i oczywiście mężuś, który napisał ten post.