Gość: H56
IP: *.comnet.krakow.pl
05.05.06, 23:12
W ministerstwie gospodarki - po naszej publikacji na temat lokalizacji
elektrowni atomowej w Gryfinie - pojawili się niemieccy dziennikarze
z „Głosem” w ręku. Po naszych interwencjach w ministerstwie gospodarki,
resort wydał wczoraj po południu oficjalny komunikat.
- Do 2008 r. planowane jest przeprowadzenie społecznych konsultacji
dotyczących programu budowy energetyki jądrowej w Polsce - stwierdzono w nim
lakonicznie, nie wymieniając nazwy Dolnej Odry.
Nasza publikacja wywołała prawdziwą burzą. Znalazła się na czołówkach
wszystkich serwisów informacyjnych. Pracownicy „Dolnej Odry” są zaskoczeni.
Taka inwestycja mogłaby oznaczać koniec zakładu.
W ministerstwie skarbu na temat planów rządowych nic nie wiedzą. W Zespole
Elektrowni Dolna Odra - podobnie.
- Wiem tylko tyle, co napisał „Głos” - zapewnia Mirosław Dybioch, członek
zarządu firmy.
Musi być referendum
Najbardziej żywiołowo zareagowały związki zawodowe. Jedne są zdziwione, że
nikt o planach wobec Dolnej Odry nie poinformował najbardziej
zainteresowanych, inne twierdzą, że takie plany należy konsultować zanim się
je nagłośni. Nikt nie zaprotestował przeciwko atomowi.
- Z pewnością na takiej inwestycji zyskałby cały region - uważa Roman
Michalski, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników
Ruchu Ciągłego w ZEDO. - Elektrownia jądrowa wymaga zatrudnienia dodatkowo
specjalistów, a ci musieliby gdzieś mieszkać, jeść i kupować. Z drugiej
jednak strony, nim zapadnie decyzja powinni wypowiedzieć się na ten temat w
referendum wszyscy mieszkańcy Gryfina. Takiej decyzji nie może podjąć sam
zarząd miasta.
- W sobotę będziemy widzieli się z ministrami skarbu i gospodarki i spytamy,
o co chodzi - zapowiada Mirosław Lebuda, przewodniczący Soldarności’80 w
ZEDO.
„Czemu nic nie wiemy?”
Zaskoczony planami rządowymi jest Henryk Kowalski, przewodniczący zakładowej
Solidarności. Mówi z goryczą, że był ostatnio w ministerstwie, ale tam nikt
pary z ust na ten temat nie puścił.
- Nie wierzę, że wybór padnie akurat na Gryfino, ale wszystko jest możliwe -
mówi. - Szkoda tylko, że gdzieś zapala się dla inwestycji atomowej światło, a
najbardziej zainteresowani, pracownicy Dolnej Odry i okoliczni mieszkańcy
dowiadują się o tym ostatni.
- Nic nie słyszałem o takich planach, dlatego nie będę się wypowiadał -
stwierdza kategorycznie Jerzy Kondratowicz, dyrektor ds. technicznych
elektrowni „Dolna Odra”.
W podobnym tonie brzmi wspomniany już komunikat ministerstwa gospodarki,
które oświadczyło, że nie zostały podjęte żadne działania związane z
ustaleniem, gdzie elektrownia jądrowa ma stanąć. Co nie znaczy, że
nieoficjalne badania już się nie zaczęły.
Zaskoczeni i podzieleni
Skrajne reakcje budzi pomysł usytuowania elektrowni jądrowej w okolicach
Gryfina.
-To totalna bzdura. Nie ma miejsca na tego rodzaju inwestycję - mówi Zygmunt
Rybicki, gryfinianin.
Przeciwni budowie są również starsi ludzie, których spotkaliśmy na gryfińskim
nabrzeżu. Większość zapytanych przez nas osób przyjęło tę wiadomość z
niedowierzaniem, ale i zainteresowaniem.
- Kiedy 30 lat temu budowano tu elektrownię cieplną, też były obawy
mieszkańców. Przy dzisiejszych technologiach jest możliwe zbudowanie
bezpiecznej elektrowni - przekonuje emerytowany inżynier Stanisław Dunajski.
Niektórzy widzą w tym szansę na rozwój gospodarczy Gryfina. Zwłaszcza młodzi
ludzie mają nadzieję na poszerzenie rynku pracy.
- To byłaby szansa dla miasta. Więcej ludzi miałoby pracę. Byłoby to z
pożytkiem dla mieszkańców - mówi Milena Zięba, młoda gryfinianka.
Pozytywnie, ale ostrożnie, wypowiadają się władze Gryfina.
- „Głos” zdobył informacje, które są dla mnie nowe, a które przeczytałem z
wielkim zainteresowaniem. To dobry pomysł, wart rozważenia. Trzeba iść z
duchem czasów. Podejmiemy decyzje po szerokich konsultacjach społecznych -
mówi Henryk Piłat, burmistrz Gryfina.
Wskazują na zagrożenia
Wielu rozmówców zauważa, że wokół Gryfina jest wiele rejonów chronionych. Od
lat Elektrownia Dolna Odra w Nowym Czarnowie funkcjonuje na obrzeżu Parku
Krajobrazowego Dolina Dolnej Odry. Po drugiej stronie Odry Zachodniej jest
niemiecki Park Narodowy Unteres Odertal, czyli PN Dolina Dolnej Odry. Niemcy
postawili więc na elektrownie wiatrowe.
- Z Gryfina obserwujemy te wiatraki i takie same mogłyby powstać po naszej
stronie. Trzeba szukać alternatywnych źródeł energii. W tym upatruję
przyszłość - argumentuje gryfinianin Grzegorz Jastrowicz. Gryfino to teren
przygraniczny, gdzie wokół jest mnóstwo terenów chronionych. W związku z
pomysłem powstania elektrowni jądrowej można również spodziewać się protestów
z Niemiec.