germanus
07.05.06, 05:54
Rozmówki aktualne
Plan
- Panie Prezesie, melduję, że plan wykonany!
- Ty się, Prezydent, tak bardzo nie wygłupiaj - nie dał mu się cieszyć Prezes
- lepiej mów, jaki plan.
- Jak to jaki, wrześniooowy - niezmiernie zdziwił się Prezydent.
- Aaa, wyborczy - przypomniał sobie Prezes - trzeba było tak od razu.
- Będę pamiętał - przyobiecał grzecznie Prezydent.
- No i co z tym planem?
- Jest rząd, a nawet większościowy, a platfusy gryzą plecy! - Prezydent był
ucieszony jak dziecinka.
- Ty się tak nie ciesz, tylko dmuchaj - posforował go Prezes - mów, co z Diabłem.
- Łęczyckim?
- A jakim, jeden był Diabeł z Krakowa.
- No tak. Też gryzie, a właściwie odgryza.
- I co on tam sobie odgryza?
- Sobie nic. On się nam odgryza.
- Połamania zębów - serdeczenie pożyczył mu Prezes. I dodał: - A co z Kaszubą?
- Mówi, że im gorzej, tym lepiej.
- Ukradł nam hasło wyborcze!
- Ale my to przewidzieliśmy i wmawiamy masie, że to hasło platfusów.
- Sprytne. Sam to wymyśliłeś?
- Sam, znaczy z koalicjantem.
- A widzisz, jakich mamy udolnych partnerów.
- Co prawda Premier mówi, że mało udolnych, ale on zawsze taki panikarz.
- Powiedz mu, żeby tyle nie mówił, bo go zmienimy.
- On mówi, że się nie boi i chętnie wróci do Gorzowa.
- No to nie wróci! - zarzekł się Prezes - czy ja jestem od spełniania
wszystkich życzeń?
- Nie jesteś - potwierdził Prezydent - najlepszy dowód, że do tej pory żadnego
nie spełniłeś.
- Bo musi być sprawiedliwie.
- I zgodnie z planem.
- Ty, ale numer! - wypalił Prezes - pamiętasz, jak oni się łudzili...
- No, a prasa, radio i tv z wyjątkiem Trwama czekali na dogadanie...
- No, no - Prezes nie mógł powstrzymać księżycowego uśmiechu - ale mieliśmy
kabaret!
- To lubię. Wszystko rozegrane zgodnie z planem!
- Teraz pamiętaj, część druga - Prezes nie miał litości w pedantycznej
realizacji planów - tylko się nie pogub.
- Proste jak rąbanie drewna - zgodził się Prezydent - co się mam pogubić.
- Zawsze się gubisz, pogubisz się i teraz.
- Ale nie teraz.
- Dlatego powołałem ci ministrów nie-do-pogubienia.
- Dobrych chociaż?
- Bardzo dobrych. Durniów, nacjonalistów i dzieciaki - wyliczył kolejno Prezes
- może tym razem poradzisz sobie.
- A zabrałeś mi fachowców?
- Jacy tam fachowcy - Prezes wypiął wiadomo co - spadochroniarze, których nikt
nigdzie nie chce.
- Aha, teraz rozumiem, dlaczego Premier nie może niczego zdziałać.
- Zgodnie z planem, kochany, zgodnie... - zanucił Prezes na melodię kabaretu.