Gość: członek
IP: *.sysnet.pl
21.05.06, 09:43
Jeszcze przed wyborami powstały listy miejskich kierowników i dyrektorów "do
zwolnienia". Od kilku miesięcy ma miejsce akcja nagonki na tych co znaleźli
sie na tej liście (najczęściej kolarzonych z SLD )
Mechanizm jest bardzo prosty: wyszukuje się niezadowolonych pracowników
(najczęściej byłych ) i namawia ich do pisania anonimowych donosów na
kierownictwo. Kiedy uzbiera się kilka donosów do akcji przystępują
dziennikarze i nagłaśniają sprawę: "dyrektor stosuje mobbing ", "pracownicy
błagają o pomoc ", "dyrektor X nie do ruszenia", itp ( szkoda,że Wyborcza też
w tym uczestniczy )Po takiej nagonce większośc zaszczutych sama odchodzi, ale
są oporni, na nich jest drugi etap , do akcji przystępują działacze PIS,
posłowie i radni , atakują prezydenta , naciskając na zwolnienie, jeśli i to
nie pomaga na scenie pojawia się wojewoda i pisze pisma do prezydenta
żądające wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych, najczęściej akcja jest
skuteczna.
W ostatnim czasie przyśpieszono działania , w obawie ,że po zmianie
prezydenta proceder może się skończyc. Stalinowskie metody wykańczania ludzi
są bardzo skuteczne.
Na liście jest jeszcze sporo nazwisk.