Dodaj do ulubionych

Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński

03.08.06, 07:36
W nocy z 29 na 30 kwietnia 1958 r. patrol milicyjny na jednej z ulic
Wrocławia zauważył mężczyznę, który swoim zachowaniem wzbudzał podejrzenie. W
czasie legitymowania go milicjanci spostrzegli, że zatrzymany posiada nożyce
do cięcia żelaza, zawieszone na ramieniu pod płaszczem. W pewnym momencie
nieznajomy gwałtownie sięgnął ręka pod płaszcz w stronę pasa. Wtedy
funkcjonariusze MO obezwładnili go i w wyniku rewizji znaleźli przy nim
gotowy do strzału pistolet typu FN, 67 sztuk amunicji kal. 9 mm, rękawiczki
gumowe, dwie latarki, klucze i inne narzędzia mogące służyć do dokonywania
przestępstw.
Mężczyzna wyjaśnił, że zarówno broń, jak i narzędzia... znalazł przed chwilą
na ulicy i szedł właśnie do komisariatu MO, aby je oddać.

Pierwsze zabójstwo
Dzień 18 lipca 1946 r. powoli dobiegał końca. W parku u zbiegu bytomskich
ulic Tarnogórskiej i Morcinka, pomimo zmroku, bawiły się dzieci. Opodal w
cieniu drzew, kobieta prowadziła ożywioną rozmowę z mężczyzną. Nagle padły
strzały. Gdy na ich odgłos przybiegli pierwsi przechodnie, kobieta już nie
żyła.
W czasie oględzin miejsca przestępstwa znaleziono tylko kilka łusek pocisków
kal. 9 mm oraz drobną sumę pieniędzy, którą denatka miała przy sobie.
Zabezpieczone na miejscu zdarzenia łuski przesłano do badań, jednakże broń z
której zostały odstrzelone, nie była zarejestrowana w centralnej zbiornicy
KGMO.
Sekcja zwłok wykazała, że śmierć nastąpiła wskutek ran postrzałowych
przenikających klatkę piersiową, serce i płuca. W wyniku postrzału nastąpił
wewnętrzny wylew krwi do jamy opłucnej i osierdzia.
Tożsamość ofiary udało się ustalić dopiero po upływie kilku tygodni. Nazywała
się Anna S., miała 45 lat i zamieszkiwała ostatnio w jednej z podwrocławskich
wsi. Tam też, po repatriacji z Lwowa, w maju 1945r. osiadła wraz z dwójką
dzieci.
Kilka dni przed zabójstwem odwiedził ją znajomy ze Lwowa, który wykorzystując
nadmiar zaufania, okradł mieszkanie i uciekł w nieznanym kierunku. Przyjazd
Anny S. Do Bytomia miał na celu odnalezienie nieuczciwego znajomego. On też -
od chwili uzyskania tej informacji - znalazł się w centrum uwagi prowadzących
śledztwo.
W listopadzie 1946 r. znajomy Anny S. został zatrzymany przez władze
wojskowe. Okazało się, że był od dłuższego czasu poszukiwany za dezercję. Nie
przyznał się jednak do zabójstwa Anny S. Upływ czasu w znacznym stopniu
utrudnił sprawdzenie alibi podejrzanego, a także praktycznie uniemożliwił
zebranie innych obciążających dowodów przeciw niemu. W tej sytuacji
prokurator umorzył śledztwo przeciwko podejrzanemu.

Drugie zabójstwo
Prawie 10 lat później, w okresie od listopada 1956 r. do kwietnia 1957 r.
miały miejsce kolejne zabójstwa oraz dwa usiłowania, które pod względem
sposobu, jak i okoliczności ich popełnienia wskazywały na liczne podobieństwa
z zabójstwem Anny S.
Dnia 26 listopada 1956 r. Chaim N. wyszedł z pracy punktualnie o godz. 18.
Podczas drogi do domu, jak zwykł, to czynić - zatrzymał się przy budce z
piwem, aby wypić butelkę portera. W kwadrans potem sąsiedzi znaleźli Chaima
N. martwego w bramie posesji, w której mieszkał. Nie miał on na ciele
widocznych obrażeń. Oględziny ubrania i miejsca wypadku nie przemawiały za
tym, aby uprzednio stoczył z kimś walkę. Prawdopodobnie niczego mu nie
zrabowano, gdyż miał przy sobie pieniądze i dokumenty. Okoliczności zdarzenia
wskazywały na to, że Chaim N. zmarł śmiercią naturalną.
Sekcja zwłok zmarłego wzbudziła jednak zdumienie. Okazało się, że przyczyną
nagłej i gwałtownej śmierci był postrzał klatki piersiowej, który uszkodził
mięsień sercowy, aortę i płuco.
Pocisk znajdował się na końcu kanału postrzałowego w tylnej ścianie klatki
piersiowej. W okolicy rany wlotowej w kanale postrzałowym i na ubraniu nie
stwierdzono cech strzału z przyłożenia lub z bliska. Strzał oddany został
więc z oddali. Pocisk wydobyty z ciała denata miał zniekształconą podstawę i
czubek. Na jego części cylindrycznej znajdowały się ślady sześciu pól i bruzd
przewodu lufy, w tym - dwa ślady pól i bruzd były zatarte. Na postawie tych
śladów ustalono, że pocisk ów przeszedł przez przewód lufy kal. 5,6 mm. Broń,
z której został odstrzelony nie była zarejestrowana w centralnej zbiornicy
KGMO.
Prowadzący śledztwo nie mieli już wątpliwości, że Chaim N. padł ofiarą
starannie zaplanowanego zamachu. Stwierdzono, że krótko przed godziną 18.15 w
bramie zgasło światło. Sprawca chciał sobie w ten sposób zapewnić dyskretne
warunki działania. Strzelił do ofiary z broni wyposażonej w tłumik, żaden
bowiem sąsiad nie słyszał huku. Wizja lokalna, w czasie której oddano strzały
z kilku rodzajów broni, potwierdziła tę hipotezę.
Dwóch świadków zeznało, że wkrótce po wypadku zauważyli wychodzącego z bramy
mężczyznę w średnim wieku. Ubrany był on w ciemną kurtkę, spodnie tzw.
bryczesy i buty z cholewami. Jeden ze świadków zeznał, ze miał on krótko
strzyżony wąsik. Na ulicy było jednak zbyt ciemno, by świadkowie spostrzegli
rysy twarzy. Innych informacji o zabójcy nie udało się uzyskać.
W dniu 4 stycznia 1957 r. jeden z mieszkańców posesji, w bramie której
dokonano zabójstwa, Paweł K. znalazł w skrzynce na listy anonim wraz z
dołączoną do niego łuską od pocisku kal. 5,6 mm. Anonim napisany był
niewprawnym pismem ręcznym, z błędami ortograficznymi. Łuskę niezwłocznie
przesłano do Zakładu Kryminalistyki KGMO w celu przeprowadzania badań
porównawczych. Niestety nie przyniosły one spodziewanych rezultatów.
Milicja podejrzewała kilka osób o zabójstwo Chaima N., m.in. sąsiada
zabitego, a także grupę przestępców kryminalnych. W toku śledztwa nie zdołano
jednak zebrać przeciwko nim odpowiednich dowodów.

Kolejne zabójstwa i dwa usiłowania zabójstw
Inżynier Józef S. mieszkał na peryferiach Wrocławia w dzielnicy willowej. Ok.
godziny 21, 9 stycznia 1957 r., powrócił taksówką wraz z żoną z miasta. Przed
bramą stało dwóch mężczyzn.
Po uregulowaniu należności za przejazd taksówką inż. S. poszedł po syna do
swej matki, jego żona zaś, Janina S., udała się do mieszkania. Będąc w kuchni
usłyszała na podwórzu kroki. Była przekonana, że to mąż wraca z dzieckiem.
Nagle usłyszała huk. Wybiegła przed dom i zobaczyła uciekającego przez ogród
mężczyznę. Rzuciła się za nim biegiem, lecz wkrótce zrezygnowała. Pobiegła w
kierunku garażu i w ciemności potknęła się o ciało męża.
Jedynym świadkiem zabójstwa był pięcioletni syn zamordowanego, który widział
sylwetkę sprawcy i słyszał, jak ojciec w czasie szamotaniny wymienił jego
nazwisko. Niestety, chłopiec nie zapamiętał tego nazwiska. Zabójcę widziała
także Janina S. i zapewniła, że będzie w stanie go rozpoznać.
W pobliżu garażu, gdzie inż. Józef S. stoczył walkę z napastnikiem,
znaleziono dwie łuski kal. 9 mm oraz oprawkę od zegarka z uszkodzonym jednym
uchwytem do paska. W ogrodzie natomiast odkryto kilka nadających się do
gipsowych odlewów, śladów obuwia.
Zabezpieczony materiał dowodowy nie pozwolił na szybkie i bezpośrednie
ustalenie sprawcy zabójstwa inż. S., w znacznym jednak stopniu przyczynił się
do powiązania tego czynu z zabójstwami dokonanymi w poprzednim okresie.
Na podstawie badań łusek stwierdzono, że broń, z której je odstrzelono,
została już użyta w Bytomiu dnia 18 lipca 1946 r. do zabójstwa Anny S.
Ponadto ustalono, że oprawka pochodziła od zegarka należącego do Chaima N.
Ustalenie powyższych faktów pozwoliło na wyciągniecie dwóch bardzo istotnych
wniosków: 1) zabójstw Anny S., Chaima N. oraz Józefa S. dokonał ten sam
sprawca, 2) przestępca dysponował dwoma rodzajami broni, tzn.: bronią kal. 9
mm oraz bronią małokalibrową.
W wyniku dalszych czynności śledczych ustalono nazwiska dwóch mężczyzn,
którzy w momencie powrotu ostatniej z ofiar seryjnego zabójcy z miasta
znajdowali się w pobliżu bramy. Wyjaśnili, że przyjechali do inż. S. po to,
aby kupić od niego samochód, transakcja jednak nie doszła do skutku. W
związku z czym
Obserwuj wątek
    • zona.pijaka Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 07:37
      odjechali tramwajem do miasta. Podejrzanych przedstawiono żonie denata, jak
      również odtworzono okoliczności, w jakich spotkali się oni Józefem S.. Na tej
      podstawie oraz w wyniku innych czynności wykluczono, by mężczyźni ci mogli
      zastrzelić inżyniera. Negatywnym wynikiem zakończyły się także czynności w
      kierunku wyjaśnienia konfliktów Józefa S. z innymi osobami.

      Ostatnie zabójstwo
      Późnym wieczorem dnia 15 stycznia 1957 r. nieznany osobnik wtargnął do
      zabudowania położonego na przedmieściu, zastrzelił psa, a następnie usiłował
      pozbawić życia jego właściciela przez oddanie doń kilku strzałów z pistoletu.
      Niedoszła ofiara zabójcy, Zenon H., w następujący sposób zrelacjonował przebieg
      zdarzenia: Przebywając w mieszkaniu usłyszałem nagle ujadanie psa, a w chwilę
      później huk na podwórzu. Gdy wybiegłem przed dom, zobaczyłem, że pies nie żyje,
      a jakiś mężczyzna biegnie ulicą. Wtedy szybko wsiadłem na rower i pomknąłem za
      nim. W pewnym momencie uciekający mężczyzna zatrzymał się, oślepił mnie
      światłem latarki i bez ostrzeżenia strzelił w moim kierunku. Na szczęście
      chybił, jednak po tym, co zaszło, zrezygnowałem z dalszego pościgu. (...)
      Widziałem napastnika z tyłu, był to mężczyzna średniego wzrostu, poruszał się
      szybko i zwinnie. Miał na sobie ciemną jesionkę i czapkę cyklistówkę. Nie znam
      go i trudno mi jest powiedzieć, z jakiego powodu miał do mnie pretensje.
      W wyniku oględzin miejsca przestępstwa na ulicy i w pobliżu budy psa znaleziono
      kilka łusek od pocisków kal. 9 mm. Jak wykazała ekspertyza - odstrzelono je z
      tej samej broni, z której zabici zostali Anna S. i inż. Józef S.
      Dziesięć dni po nieudanym zamachu na Zenona H., otrzymał on za pośrednictwem
      poczty kartkę z pogróżkami następującej treści (pisownia oryginalna): Wyroku
      śmierci żądało 8 osób. Ponieważ uciekasz jak zając przed śmiercią łapać Cię i
      strzelać nikt nie będzie ale postanowiono sprezentować 3 kg materiału aby Cię
      wraz z żoną wysadzić. Nie chcemy żony i dziecka wysadzać to też uprzedzamy abyś
      je usunął. Pies zostanie usunięty. Nie spodziewaj się że Cię uchroni rodzina i
      ta. Cicho (dwa słowa nieczytelne) bez bólu
      Kartkę tę przesłano do ekspertyzy, załączając jako materiał porównawczy anonim
      w sprawie Chaima N. przysłany Pawłowi K. Wyniki badań grafologicznych
      przeprowadzonych przez Zakład Kryminalistyki KGMO potwierdziły przypuszczenia
      organów śledczych. Oba anonimy napisała ta sama osoba.
      W niecałe trzy miesiące później, dnia 11 kwietnia 1957 r. nieznany sprawca
      usiłował dokonać zamachu na życie dr A.H. Strzał był niecelny i doktor nie
      odniósł żadnych obrażeń. Nie udało się ustalić skąd sprawca strzelał.
      Prawdopodobnie jako dogodny do celowania punkt sprawca wybrał poddasze
      kamienicy położonej naprzeciw mieszkania lekarza.
      W pokoju znaleziono pocisk kal. 5,6 mm: miał on całkowicie uszkodzony pancerz i
      nie nadawał się w związku z tym do przeprowadzenia badań.
      Upłynął zaledwie tydzień i oto liczba zabójstw wzrosła do czterech: zginął
      Józef W. - kierownik administracyjny Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu.
      Wypadek zdarzył się w wigilię świąt Wielkiej Nocy. Józef W. leżał w łóżku. Wtem
      coś głośno trzasnęło w sąsiednim pokoju. Myślał - jak poinformowała żona - że
      otworzyły się drzwi szafy. Poszedł by je zamknąć. Gdy zbliżył się do okna, padł
      strzał. Pocisk trafił go prosto w serce.
      Oględziny miejsca zdarzenia nie przyniosły niespodzianki. We framudze okna
      znaleziono pocisk kal. 5,6 mm z uszkodzonym pancerzem, zaś drugi pocisk tego
      samego kalibru wydobyto z ciała denata; było on również uszkodzony.
      Nie powiodła się próba ustalenia dokładnego punktu celowania. Prawdopodobnie
      sprawca strzelał z drzewa oddalonego od okna mieszkania o kilkadziesiąt metrów.
      Eksperci wojskowi orzekli, że sprawca oddając celny strzał z takiej odległości
      musiał być wybornym strzelcem, a jego broń musiałaby być wyposażona w przyrządy
      optyczne do celowania.
      Orzeczenie ekspertów miało duże znaczenie praktyczne. Stworzyło ono podstawę do
      wysunięcia wniosku o zainteresowaniach poszukiwanego przestępcy. Niewątpliwie
      doskonale władał bronią, być może ją kolekcjonował albo był jej "miłośnikiem".
      Uwzględniając to, czynności śledcze zdążały w kierunku ustalenia tego rodzaju
      osobników. Niestety, poszukiwania tego rodzaju, przeprowadzane w
      wielosettysięcznym mieście (Wrocław), były niezmiernie utrudnione. Pomimo
      znacznych wysiłków poszukiwania sprawcy nie przyniosło skutku.

      Przełom w poszukiwaniach.
      W nocy z 29 na 30 kwietnia 1958r. do prowadzących śledztwo niespodziewanie
      uśmiechnęło się szczęście. W tym czasie milicyjny patrol zatrzymał podejrzanie
      zachowującego się mężczyznę, przy którym znaleziono gotowy do strzału m.in.
      pistolet typu FN kal. oraz 67 sztuk amunicji 9 mmm. Tym mężczyzną okazał się
      Władysław Baczyński.
      W wyniku kilkakrotnie przeprowadzonych rewizji w mieszkaniu Baczyńskiego
      znaleziono: pieniądze w kwocie 4000 zł., zegarek bez szkiełka i oprawki, lufę
      do broni małokalibrowej, lufę do sztucera, przyrządy optyczne do broni,
      lornetkę, drabinkę sznurkową, większą ilość amunicji kal. 5,6 mm i 9 mm, różne
      klucze, wytrychy, piłki do cięcia żelaza oraz metalowe pudełko z sproszkowaną
      substancją, która, jak się okazało, była materiałem wybuchowym. Część
      znalezionych przedmiotów znajdowała się w specjalnym schowku wydrążonym w
      klocku drewna.
      Znalezione przy Baczyńskim oraz w jego mieszkaniu przedmioty wskazywały, że to
      on może być poszukiwanym od dawna sprawcą opisywanych zbrodni.
      Domysły organów śledczych potwierdziła przeprowadzona przez Zakład
      Kryminalistyki KGMO ekspertyza zarekwirowanej broni i odstrzelonych łusek.
      Zamachy na życie Anny S., Józefa S. i Zenona H. zostały dokonane z broni
      znalezionej przy Baczyńskim. W wyniku dalszych czynności udowodniono
      Baczyńskiemu dwa dalsze zabójstwa: Chaima N. i Józefa S. Nie zdołano natomiast
      udowodnić mu usiłowania zabójstwa dr. A. H.
      Ustalono także autora anonimów przysłanych Pawłowi K. i Zenonowi H. Okazała
      się, że jest nim kobieta, Emilia P., z zawodu pielęgniarka. Baczyńskiego
      poznała w przychodni lekarskiej. W zamian za pomoc w załatwieniu mieszkania w
      kwaterunku, w dowód wdzięczności, zgodziła się napisać anonimy. Wyjaśniła, że
      nie wiedziała o zbrodniczej działalności Baczyńskiego i nie zdawała sobie
      sprawy, że ulegając jego namowom, stała się mimowolną wspólniczką przestępcy.
      Na podstawie całokształtu okoliczności sprawy, prokuratora wznowiła umorzone w
      tych sprawach śledztwo i połączyła je w jedną całość.

      Zabójca
      Władysław Baczyński był z zawodu kierowcą. Miał żonę i troje dzieci. Jego
      rodzina cierpiała niedostatek, ponieważ w ostatnim okresie żył ze skromnej
      renty inwalidzkiej.
      Wśród sąsiadów cieszył się nienaganną opinią. Nie pił w ogóle alkoholu, nie
      palił papierosów, wcześnie wracał do domu, unikał konfliktów z sąsiadami.
      Codziennie rano i wieczorem widywano go na spacerze z ulubionym psem. Konflikty
      w rodzinie rozwiązywał brutalnie, ale bez rozgłosu. W zakładach pracy, w
      których był zatrudniony przed przejściem na rentę, zdania o nim był podzielone.
      Dyrekcja Wytwórni Filmów Fabularnych wystawiła mu bardzo dobrą opinię:
      Baczyński był sumiennym i wysoko wykwalifikowanym pracownikiem. Lecz opinie z
      innych miejsc pracy nie były już tak pochlebne, a wręcz negatywne.
      Sygnalizowały, że był on człowiekiem skrytym, mściwym i opryskliwym wobec
      współpracowników, a zwłaszcza wobec przełożonych.
      Zarówno motywy zabójstw, jak i dziwne zachowanie Baczyńskiego w trakcie
      śledztwa, wskazywało na potrzebę przeprowadzenia specjalistycznych badań
      psychiatrycznych, którym poddano kilkakrotnie Baczyńskiego. Opinie wybitnych
      specjalistów powołanych w tej sprawie były zgodne co do tego, że sprawca,
      pomimo pewnych odchyleń charakterologicznych, zachował pełną sprawność
      intelektualną i nie wykazuje jakichkolwiek objawów choroby psychicznej. W
      zespole odchyleń charakterologicz
      • zona.pijaka Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 07:38
        charakterologicznych na plan pierwszy wysuwały się u niego - zdaniem
        psychiatrów - takie cechy jak: brak więzi uczuciowej z najbliższą rodziną,
        obniżenie uczuciowości wyższej w zakresie relacji społecznych i poszanowania
        drugiego człowieka, egocentryczne scentralizowanie uwagi własnej i otoczenia na
        swoim losie, zasklepienie się we własnych przeżyciach, nietowarzyskość,
        podejrzliwość, skłonność do despotyzmu.
        Orzeczenie sądowo-psychiatryczne, którego głównym celem jest ustalenie stopnia
        niepoczytalności sprawcy, brzmiało w tej sprawie jednoznacznie: Jakkolwiek
        struktura charakteru Baczyńskiego wykazuje wydatne odchylenia od przeciętnej
        miary, w nieznacznym stopniu wpływając na jego zdolność kierowania swoim
        postępowaniem, to jednak jego sprawność intelektualna pozwalała mu należycie
        oceniać własne działanie jako przestępne.
        Władysław Baczyński został więc uznany za człowieka poczytalnego i w pełni
        odpowiedzialnego za swoje czyny.

        Motywy zbrodni
        Jedną z najbardziej frapujących kwestii w śledztwie stanowiła sprawa motywów i
        pobudek, którym kierował się zabójca. Do momentu zatrzymania Baczyńskiego
        sprawa ta była owiana mgłą tajemnicy. Zarówno Zenon H., który szczęśliwie
        uniknął śmierci z rąk zabójcy, jak i krewni zamordowanych, nie potrafili
        dopomóc milicji w rozwiązaniu tej zagadki.
        Sam sprawca indagowany o motywy zabójstw wyjaśnił, ze czuł niechęć do ludzi,
        którzy z racji swego charakteru mieli skłonności do krzywdzenia swoich
        współpracowników. W jego przekonaniu takimi osobami byli Józef S. i Zenon H.,
        których podwładnym przez długi czas był Baczyński.
        Jeżeli chodzi o zabójstwo Chaima N., zabójca oświadczył: Miałem z nim
        porachunki typu handlowego, ale w gruncie rzeczy nie miałem zamiaru go zabić,
        lecz jedynie postraszyć. W krytycznym momencie jednak N. chwycił za mój
        pistolet i wtedy padł strzał.
        Baczyński oświadczył również, że nie miał zamiaru zabić inż. Józefa S. W
        okolicy wilii znalazł się po to, żeby spalić samochód dra W., który był
        współlokatorem inż. S. "Czułem do doktora W. urazę, ponieważ nie przepisał mi
        takich leków, jakich chciałem". Oświadczenie to uzupełnił o następujące
        wyjaśnienie: Inżynier S. zdradził mój zamiar, a nawet w pewnym momencie zaczął
        mnie bić, wtedy - w obronie własnej - strzeliłem do niego.
        Natomiast zabójstwo Anny S., zostało dokonane z premedytacją, gdyż w
        przekonaniu Baczyńskiego ofiara współpracowała z Niemcami. Jednak podane przez
        niego motywy poszczególnych zabójstw nie znalazły potwierdzenia w śledztwie.
        Stwierdzono, że dr W. nie miał własnego samochodu, a samochód stojący w garażu
        stanowił własność inż. Józefa S., o czym Baczyński niewątpliwie wiedział.
        Należy zatem przyjąć, że zabójca miał zamiar spalić samochód inż. S. lub
        zastrzelić dr. W. albo popełnić jedno i drugie przestępstwo.
        Nie potwierdziły się także wyjaśnienia oskarżonego co do tego, że Anna S.
        kolaborowała z Niemcami. Co prawda u zamordowanej w czasie okupacji widywano w
        mieszkaniu Niemców, lecz kontakty te miały charakter raczej handlowy. Anna S.
        aktywnie działała w ruchu oporu i oddała organizacji cenne usługi.
        Natomiast rola Baczyńskiego w tym okresie była niejasna. Należał również do
        ruchu oporu, ale nie mógł się wykazać żadnymi osiągnięciami. Co więcej, w
        rejonie jego działania jako członka organizacji podziemnej Niemcy aresztowali
        szereg osób. Można więc przypuszczać, że Anna S. podejrzewała Baczyńskiego o
        wydanie tych ludzi, dlatego została przez niego zabita.
        W czasie śledztwa nie udało się też ustalić, czy Baczyński faktycznie załatwiał
        sprawy handlowe z Chaimem N. W każdym razie rodzina zastrzelonego, ani jego
        znajomi, nigdy nie mieli okazji widzieć N. w towarzystwie zabójcy.
        Prawdopodobnie i w tym wypadku Baczyński nie powiedział prawdy.

        Śledztwo, proces, wyrok
        W pierwszej fazie śledztwa Baczyński usiłował sprawiać wrażenie człowieka,
        który nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobił i w jakim znajduje się położeniu.
        Kategorycznie odmawiał złożenia merytorycznych wyjaśnień. Napisał nawet list do
        prokuratora, w którym prosił go o uchylenie aresztu i umożliwienie składania
        wyjaśnień z wolnej stopy. Równocześnie snuł plany ucieczki. W ręce oficerów
        śledczych wpadł gryps napisany przez niego do kolegi. Chciał, aby ten
        dostarczył mu jak najszybciej piłkę do cięcia żelaza.
        W późniejszym okresie uświadamiając sobie bezskuteczność przyjętej taktyki,
        wobec obciążających go dowodów winy, zmienił ją na inną. Odpowiadał tylko na te
        pytania, które nie wymagały dodatkowych wyjaśnień. Jeśli pytanie brzmiało
        np. "czy zastrzeliliście Annę S."? - odpowiadał twierdząco "tak". W ten sposób
        po kolei przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów, z wyjątkiem
        usiłowania zabójstwa dra A. H.
        Ilekroć żądano od niego szczegółowych odpowiedzi dotyczących okoliczności
        zabójstw i motywów, uchylał się od niej. Niekiedy, w późniejszej fazie
        śledztwa, odstępował od tej zasady i zwierzał się ze swoich planów. Pewnego
        razu w szczery i cyniczny sposób wyraził ubolewanie z powodu przedwczesnego
        aresztowania, ponieważ, jak stwierdził, miał zamiar rozprawić się jeszcze z
        wieloma ludźmi. Na pytanie: "kogo chciał jeszcze zabić"
        odpowiadał: "przygotowałem długą listę".
        W czasie rozprawy sądowej Baczyński symulował początkowo chorobę psychiczną.
        Dopiero pod koniec przewodu sądowego zmienił nieco postępowanie, jednakże w
        czasie trwania procesu nie wykazał skruchy.
        A oto jak sprawozdanie z trzeciego dnia procesu Baczyńskiego relacjonował
        wrocławski dziennik "Słowo Polski":
        "Uważny obserwator procesu dochodzi do przekonania, że jeśli w pierwszym dniu
        Baczyński symulował chorobę umysłową, a drugiego - udawał człowieka
        krzywdzonego przez wszystkich, to w dniu wczorajszym przede wszystkim bronił
        własnego życia i to za wszelką cenę. Niejednokrotnie zwracał on uwagę świadkom,
        że mówią nieprawdę, pouczał ich w bezczelny sposób, co mają mówić i jak jego
        zdaniem przedstawiają się fakty.
        Wczorajszy Baczyński, to nie ten sam sprzed dwóch dni, popisujący się nerwowymi
        tikami głowy, udzielający na pytania sądu czy prokuratora nielogicznych
        odpowiedzi. Oskarżony zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, co mu grozi.
        Proces Władysława Baczyńskiego toczący się przed Sądem Wojewódzkim we Wrocławiu
        zakończył się wyrokiem skazującym na karę śmierci. Adwokat oskarżonego złożył
        rewizję wyroku, ale Sąd Najwyższy po ponownym rozpatrzeniu sprawy, zatwierdził
        wyrok Sądu Wojewódzkiego. Baczyński zwrócił się do Rady Państwa z prośbą o
        ułaskawienie, ale jego prośba została odrzucona. W dniu 17 maja 1960 r.
        wykonano wyrok.
    • Gość: momo Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 03.08.06, 09:35
      nie bardzo wiem do czego zmierzasz przytaczając kronike zbrodni.Wydaje mi,że są
      ludzie nie nadający się do życia w społeczeństwie i nie dający nadziei na
      resocjalizację.Myślę,że powinni ponieść karę adekwatną do popełnionego
      przestępstwa w przypadkach nie budzących wątpliwości,bo czasem samo przyznanie
      się nie jest tym nie budzącym watpliwości dowodem.
      • zona.pijaka Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 09:55
        Jak Bóg da, to może w tych wyborach doczekamy się pytania referendalnego. Czy
        wprowadzić w Polsce karę śmierci?
        A w miedzyczasie przytoczę wam wiele przykładów, niesłychanych seryjnych
        zbrodni. Byście jak ja gorąco poparli tą inicjatywę.
        • pm53 Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 10:05
          zona.pijaka napisała:

          > Jak Bóg da, to może w tych wyborach doczekamy się pytania referendalnego. Czy
          > wprowadzić w Polsce karę śmierci?
          > A w miedzyczasie przytoczę wam wiele przykładów, niesłychanych seryjnych
          > zbrodni. Byście jak ja gorąco poparli tą inicjatywę.

          A jak się to ma do nauki Kościoła?
          Do słów "Oto daję Wam przykazanie nowe, abyście się wzajem miłowali....."?
          Czy przypadkiem to nie Chrystus wybaczył Łotrom w obliczu śmierci?
          Podobno Katolicy dążą do świętości. Czy zaprowadzi ich tam żądanie kary śmierci?
          Zemstę pozostawmy Bogu.
          Starajmy się znaleźć inne systemowe rozwiązanie dzięki, którym kara będzie na
          tyle dotkliwa, że będzie spełniać rolę prewencyjną.
          naprawdę zalecam wielką ostrożność przy ferowaniu wymiaru kary. Pamiętajmy, że
          w organach ścigania i w wymiarze sprawiedliwości pracują tylko ludzie. Historia
          sądownictwa zna wiele przypadków pomyłek sądowych.
          • zona.pijaka Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 10:09
            Swoimi przemysleniami na temat Boga, Biblii przypominasz mi niejakiego
            fugaziego lub Mansona. O Mansonie, jego wielokrotnych morderstwach w imię Boga -
            napiszę wkrótce.
            • pm53 Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 10:15
              zona.pijaka napisała:

              > Swoimi przemysleniami na temat Boga, Biblii przypominasz mi niejakiego
              > fugaziego lub Mansona. O Mansonie, jego wielokrotnych morderstwach w imię
              Boga
              > -
              > napiszę wkrótce.
              >
              To napisz też o innych wielkich zbrodniach dokonanych w imię Boga.
              A przy okazji poszperaj w pismach JPII czy przypadkiem nie ma tam czegoś o
              karze śmierci.
              • zona.pijaka Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 10:22
                Przez kilka tygodni przytoczą wam największe seryjne zbrodnie. I dopiero wtedy,
                na końcu - zapytam się ciebie i Was, czy w dalszym ciągu podtrzymujesz swoje
                zdanie o litości i wybaczeniu. A byli tacy mordercy, mający na swym koncie po
                100 i więcej osób. W tym dzieci.
                • pm53 Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 10:32
                  a conrario polecam lekturę
                  www.bezuprzedzen.pl/listy/ks_artur_ziaja.html
                  • pm53 Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 10:32
                    pm53 napisał:

                    > a conrario polecam lekturę
                    > www.bezuprzedzen.pl/listy/ks_artur_ziaja.html

                    oczywiście a contrario :)
                    • nieslubne_dziecko_romana Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 10:50
                      Żono, która mą nie jesteś, a pijącego wybrałaś....
                      Rzekłaś:
                      "Jak Bóg da, to może w tych wyborach doczekamy się pytania referendalnego. Czy
                      wprowadzić w Polsce karę śmierci?
                      A w miedzyczasie przytoczę wam wiele przykładów, niesłychanych seryjnych
                      zbrodni. Byście jak ja gorąco poparli tą inicjatywę."

                      Chciałbym aby na referendum pojawiło się jednocześnie pytanie: Czy jesteś za
                      delegalizacją i rozwiązaniem LPR-u.
                      Obawiam się, że Liga będzie bez szans, tylko co z tego? Różne pytania można
                      stawiać, trzeba się jednak zastanowić, czy ma to sens. Jestem za eliminowaniem
                      pewnych jednostek, ale są inne metody aby zapewnić bezpieczeństwo w
                      społeczeństwie.
                      Wzrost aktywności Ligi, do czego przyznał się wprost Wierzejski ma służyć
                      jednynie pozyskaniu wyborców, zaistnieniu w mediach i wyróżnieniu się od PiS-u.
                      Aborcja, kara śmierci, markety... poczekajmy na eutanazję, związki
                      homoseksualne, adopcję dzieci przez homoseksualistów, religię w szkołach itp.
                      W każdym kraju są fundamentaliści i ekstrema chcąca zaistnieć. Zrobię dużo, aby
                      pozostali marginesem. Niech żyje zdrowy rozsądek!
                      Houk.
                • beatrix13 Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 14:25
                  zona.pijaka napisała:

                  > Przez kilka tygodni przytoczą wam największe seryjne zbrodnie.


                  ...........................................................................

                  nie zastanowiłaś się ,że to może być instruktaż dla jakiegoś psychola?
        • Gość: dz14d Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński IP: 80.53.41.* 03.08.06, 13:41
          Ja napewno nie - nie widze zadnego uzasadnienia dla mordowania ludzi - Kara
          smierci jest naganna moralnie, sprzeczna z slowami Chrystusa, sprzeczna z
          dekalogiem. Prawo i sady,policja, prokuratura czesto niewiarygdne...
          • absztyfikant Te Miriam... 03.08.06, 13:54
            killer.radom.net/~sermord/zbrodnia.php?dzial=mordercy&dane=BaczynskiWladyslaw

            Nie prosciej bylo dac linka?:)
            • absztyfikant Chcialas opisywac Mansona droga Miriam? 03.08.06, 14:02
              Obrzezek Cie wyreczy:
              killer.radom.net/~sermord/zbrodnia.php?dzial=mordercy&dane=MansonCharles
    • Gość: bronx Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński IP: 83.168.96.* 03.08.06, 14:47
      PEDIFILOW I INNYCH ZABOJCOW POWINNO SIE ZABIJAC HUMANITARNIE-CZYLI TAK, BY ICH
      ORGANY MOGLY TRAFIC NA PRZESZCZEPY
      • nieslubne_dziecko_romana Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 14:52
        Zabijanie jest humanitarne??
        Tak, a morderców i gwałcicieli zabijać niehumanitarnie, aha część można
        torturować, a część okaleczyć.... Co tu jeszcze można by zrobić
        humanitarnego....
        Może jak brakuje organów, to zorganizować łapankę? Albo nie, losowanie będzie
        humanitarne....
      • pm53 Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 15:07
        Tak humanitarne zabijanie. Faszyści w Niemczech tez wymyślili humanitarny
        sposób pozbycia się Żydów, Cyganów, homoseksualistów i osób chorych psychicznie.
        Ludzie zastanówcie się co Wy piszecie. Chcąc walczyć ze zbrodnią i brakiem
        człowieczeństwa sami przestajecie być ludźmi i stajecie się zbrodniarzami.
        • pm53 Re: Wprowadźmy karę śmierci (LPR) - Baczyński 03.08.06, 15:19
          No i jeszcze jedno. Pamiętajcie o międzynarodowym aspekcie tego zagadnienie,
          szczególnie w kontekście tej wiadomości:
          wiadomosci.wp.pl/kat,55234,wid,8438283,wiadomosc.html
        • Gość: Fugazi Ależ to piękne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 17:57
          > Chcąc walczyć ze zbrodnią i brakiem człowieczeństwa sami przestajecie być
          ludźmi.

          Tylko mało prawdziwe. Otóż właśnie ludźmi się stają.
          Nobilitacją dla zwolenników humanitarnego uśmiercania jest równanie ich do
          zwierząt.

          Uszanowania
          Fugazi
          • nieslubne_dziecko_romana Re: Ależ to piękne... 03.08.06, 18:01
            I powstają takie kurioza jak: humanitarne zabijanie, humanitarne uśmiercanie
            zwierząt hodowlanych...
          • zona.pijaka Re: Ależ to piękne... 03.08.06, 18:20
            Gość portalu: Fugazi napisał(a):
            > > Chcąc walczyć ze zbrodnią i brakiem człowieczeństwa sami przestajecie być
            > ludźmi.

            Biblia była lekturą podstawową. Znał ją niemal na pamięć. Przed zwolnieniem
            Charlie został przeniesiony do więzienia w Kalifornii, tuż koło Los Angeles.
            Więzienne życie przypadło Mansonowi do gustu i gdy w roku 1967 nadszedł dzień
            wyjścia na wolność, poprosił władze wiezienia o przedłużenie pobytu.

            Kto? Kolega fugaziego - Manson
            killer.radom.net/~sermord/zbrodnia.php?dzial=mordercy&dane=MansonCharles
            • Gość: Fugazi Re: Ależ to piękne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 18:24
              > Kto? Kolega fugaziego - Manson

              Brat mój, nie kolega.

              Pozdrawiam
              Fugazi
            • absztyfikant Miriam, czyzbys miala zydowskich przodkow?:) 03.08.06, 18:24
              www.the614thcs.com/index.php?id=23,23,0,0,1,0&hashID=a25136c177802cad0258a868b67cc362/
              • Gość: Fugazi Re: Miriam, czyzbys miala zydowskich przodkow?:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 18:30
                Za pijaństwo też groziła kara śmierci. Ta sama jaka dla gwałciciela i jego
                ofiary o ile ta druga nie wierzgała wystarczająco nogami. Kamieniowanie.
                Czasami mam wrażenie, że w chęci odbierania cudzego życia niezbyt się różnimy
                od pierwotnych.

                Pozdrawiam
                Fugazi
                • Gość: marian paździoch Re: kara śmierci powinno się wprowadzić natychmias IP: *.chello.pl 03.08.06, 21:58
                  t.
                  dodatkowo dla zwyczajnych morderców - ćwiartowanie po śmierci.
                  dodatkowo dla morderców pedofili - ćwiartowanie na żywca, powoli tak, aby czuli
                  że zdychają.

                  mp
                  • Gość: Fugazi Re: kara śmierci powinno się wprowadzić natychmia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 22:45
                    Jestem po ciekawym filmie. Zdaje się w temacie.
                    Polecam Paździochowi szczególnie.

                    serwisy.gazeta.pl/film/1,22535,3340575.html
                    Pozdrawiam
                    Fugazi
                  • beatrix13 Re: kara śmierci powinno się wprowadzić natychmia 03.08.06, 22:51
                    Gość portalu: marian paździoch napisał(a):

                    > t.
                    > dodatkowo dla zwyczajnych morderców - ćwiartowanie po śmierci.
                    > dodatkowo dla morderców pedofili - ćwiartowanie na żywca, powoli tak, aby
                    czuli że zdychają.

                    ......................................................................

                    a przeciwników LPR do gazu ??
                    • absztyfikant Re: kara śmierci powinno się wprowadzić natychmia 08.08.06, 22:14
                      Pazdziochu, wez ty czlowieku lepiej napij sie piwa, o!
                      • ja_aska Re: kara śmierci powinno się wprowadzić natychmia 08.08.06, 23:23
                        żadza zabijania?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka