Dodaj do ulubionych

Relax- tam pracowala moja mama--lata 70

IP: *.pools.arcor-ip.net 25.08.06, 20:27
przez lata 70 w kuchni
kto pamie,ta Relax w ploni
Obserwuj wątek
    • Gość: . Re: Relax- tam pracowala moja mama--lata 70 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 21:13
      Pamiętam, pamiętam.
      • zona.pijaka Re: Relax- tam pracowala moja mama--lata 70 25.08.06, 21:32
        Ja pamiętam. Chyba z 3 wagony bezpośrednio przy drodze, na dawnych torach
        kolejowych. Od strony lasu vis a vis dzisiejszego wjazdu na giełde
        samochodowej. Miałam wtedy ok czterdziestki:-) Poznałam tam jedną przyjaciółke
        co potem gdzieś wyjechała, chyba za granicę. Nazywała się praszczurowa czy
        jakoś.
        • Gość: Christal Alicja tak na imie ma moja mama IP: *.pools.arcor-ip.net 25.08.06, 21:43
          tak zgadza sie z tymi wagonami
          a dzis* nie wiem jak tam wygla,da
          ja mialam 10lat
          na piwko chodzili tam sa.siedzi
          • zona.pijaka Re: Alicja tak na imie ma moja mama 25.08.06, 21:52
            Pozdrów mamę, pamiętam jadłam tam smakowite pierożki.
        • Gość: Praszczur Re: Relax- tam pracowala moja mama--lata 70 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 21:54
          Pgoda kiepska ,trawa na zewnątrz mokra,wilgoć,w ogonie mnie rwie,wstałem by
          zrobić sobie coś do picia z prądem,podopieczna czterołapa zajęła mi miejsce
          przed ekranem,podszedłem do urządzenia a tu coś pięknego "Relax".Tamtych wagonów
          to więcej było bo częśc hotelowa była.Mający własne samochody to tam z lewymi
          d...i/z przeproszeniem KRRiT /jeżdzili.Po tzw.kolacji z wyszynkiem zostawało się
          w tej sypialnej części.Były czasem jaja bo męzowie z żonami będący w innych
          konstelacjach spotykali i były spazmy i mordobicie.No mogło tak być jak
          wspominasz,jako że miłośc nie jedno ma imię.Ja tam pirwszy raz byłem gdzieś na
          początku lat 60-tych jak ten bardak otwarto.Ale historię swoją to miało.Jeszcze
          drogi asfaltowj nie było tylko kostka,a w Dąbiu lądowały samoloty rejsowe z
          Poznania-Li 2,czyli DC 3 Dakota jeszcze chyba z demobilu.Lotnisko było takie ja
          k teraz i tylko te maszyny mogły siadać w Szczecinie.Jak pojawiłem się z nakazem
          pracy w Szczecinie to właśnie tak mi się podróżowało.A Kameralna przy placu
          Kościuszki to była restauracja że ho.ho.Może się gdzieś o siebie otarliśmy,na
          dancingu albo obiedzie?Szczecinianki zawsze były atrakcyjne.
          • zona.pijaka Re: Relax- tam pracowala moja mama--lata 70 25.08.06, 22:02
            Gość portalu: Praszczur napisał(a):
            Kameralna przy placu
            > Kościuszki to była restauracja że ho.ho.Może się gdzieś o siebie otarliśmy,na
            > dancingu albo obiedzie?Szczecinianki zawsze były atrakcyjne.

            Ta się składa że Kameralna była moją najbliższą knajpą jak się szło w nocy z
            Pinola w miasto. W tych latach rwalo się co popadło. Byleby zaliczyć. Dopiero
            po latach zrobili z niej Ryską.
            • Gość: Praszczur Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 22:10
              O tak.Ryską zrobili za Gierka,zamiast konserwatywnego wystroju mieszczańskiej
              knajpyzrobili cepwlię z twrdymi zydlami zamiast foteli,d..a bolała, wódka była
              ciepła a "pielemienie" zimne-signum temporis gastronomii tych czasów.W Pinokio
              też bywałem zresztą,jakos dopiero pózniej zacząłem kojarzyć Kontrasty bo chyba
              Pinokio podupadło.
          • Gość: Galoty szczury tyle nie zyją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 07:09
            Szczurze w kategorii szczurów to jesteś straszny prehistoryczny praszczur.Taki
            szczur zyje 3- 5 lat.
            Nawet w kategorii praszczurów możesz już być matuzalemem.
            Piszesz o nakazie pracy. Hmm . Przyjmijmy, że to był 1955 rok a Ty miałeś 17
            lat. To dzisiaj szanowne szczurzysko, Twoja wirtualna postać na forum, ma nie
            mniej niż 68 lat.
            Nic dziwnego, że uskarżasz się na bóle w ogonie :-)
            W każdym razie te historyczno-wspominkowe wpisy w tym wątku baby ochlapusa,
            Twoje i innych są niezwykle interesujące.
        • Gość: Galoty Re: Relax- tam pracowala moja mama--lata 70 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 06:27
          >Miałam wtedy ok czterdziestki:-)
          Bożesz Ty mój !!! Zombie ? :-)
          • zona.pijaka Re: Relax- tam pracowala moja mama--lata 70 26.08.06, 07:36
            Jakie tam zombie chłopcze. Nie słyszałeś że ponoć cukier "krzepi"? Jakbyś
            codzieniie popijał świeżą krew - też byś się tak czuł jak ja. A dodatkowo wywar
            z nietoperzy zakrapiany dzięcieliną - wspaniale wpływa na logiczność myślenia.
            • Gość: Praszczur Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 09:13
              Pobudziliście się śpiochy.Kontynuując wątek,to nas Oldtimerów w pierwszej fazie
              zkonserwował Riesling-bar w piwnicy w Kontrastach.Na tym barze Królową była
              P.Lena,czasem wspomagana przez swą koleżnkę pielęgniarkę Bolcię, na górze był
              facet ale nie pamiętam imienia.Młodzi i gładcy studenci,ja się już do nich nie
              zaliczałem byli bardzo faworyzowani przez obie Panie.Bywał również Maksymilian
              Szoc-malarz i postać renesansowa/szczegóły na stronie intenetowej stworzonej
              przez jego przyjaciół-warto poczytać.Dziwię się,że nie ma w Szczecinie nawet
              najmarnijszego śladu Jego obecności,a był Kimś/,Kołacz-plastyk obecnie chyba w
              Kanadzie.Zespół grał fajne numery z repertuaru Orkistry Małego Władzia z Chicago
              jak "Jabłka ,gruszki" czy "Who stole the kishka"./Ten mały Władziu to nagrał
              więcej płyt w tamtym okresie niż Tercet Egzotyczny,coś ponad 4 miliony/.A
              śpiewała i to dobrze Irena Bychowiec.Tymi Kontrastami kierował sprawnie ale
              ostro dr.Romanowski.Jak o muzyce ,to najbardziej znanym zespołem były
              niezapomniane Kon-Tiki grające jakiś czas w Kaskadzie na ostatnim piętrze w tzw
              klubie.Póżniej po 1968 ich bassman Jurek Rotsztajn wyemigrował do Szwecji
              ,skończył ekonomię w Uppsali i jako George Rhotstein funkcjonuje jako succesfull
              businesman.A fajfy/five o'clock dla purystów językowych/w Zamkowej a zwłaszcza
              tzw.białe czwartki,gdzie Panie prosiły były w konsekwencji żródłem wielu przeżyć
              erotycznych.Tam zapewne na kamiennym parkiecie szalała żona Pijaka.Bar w piwnicy
              zagospodarowano póżniej.Wspomnę jeszcze 13 Muz,gdzie świat artystyczny Szczecina
              elitarnie i skutecznie trwonił talent,zdrowie i pieniądze.A tak wogóle to był
              czas gdy dziewczyny nosiły spódnice i świat był naprawdę kolorowy.
              • Gość: randalf Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.chello.pl 26.08.06, 09:57
                Opowiadasz jak pod Kontrami kształtowały się podwaliny Ordynackiej
                Jeden muzyk wyjechał do Szwecji ,a drugi objął służbę na Małopolskiej.
                Nie wszyscy mają tak kolorowe wspomnienia, jak ty funkcjonariuszu .
              • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 10:03
                Gość portalu: Praszczur napisał(a):
                Tam zapewne na kamiennym parkiecie szalała żona Pijaka.Bar w piwnic
                > y zagospodarowano póżniej.Wspomnę jeszcze 13 Muz,gdzie świat artystyczny
                Szczecin
                > a

                O ooo, właśnie. Na początku był chaos. Siadywałam tam na parterze w samym rogu
                Zamkowej przy oknach narożnych (w pobliżu było wyjście na taras), z
                przyjaciółkami marynarzowymi - by mieć bezpośredni wgląd kto z zewnątrz
                niedlugo wejdzie do zamkowej. Bo mógł to być przypadkiem któryś z mężów
                zazdrosnych.
                Potem jak otworzyli piwnicę to najczęściej tam przebywałam. W samym końcu,
                aczkolwiek gdy słyszało się muzykę przez schody z głównej sali to wychodziło
                się z nory. Już wtedy jako absolutnie jedne z pierwszych występowały moje
                przyjaciólki - które przed orkiestrą robiły tańczący striptease.
                Choć tak właściwie to najpierwsze striptisy odbywały się w Kaśce. O ile
                pamiętam to chyba jakaś Czeszka, bo oglądaliśmy sobie jej plakat zza szyby
                Kaśki na parterze nieopodal wejścia głównego.

                Co do Kontrastów to również często bywałam tam, niestety malo interesowało mnie
                życie od strony organizacujnej. Miałam swoje towarzystwo i najczęściej nasz
                stolik pełen napojów, rizlingów i innego ścierwa - był też w piwnicy, tuż obok
                krętych schodów z góry. Najczęściej po baletach szliśmy wtedy naprani albo do
                kumpla który mieszkał w pobliżu na Boguchwały. Albo jak już nie było sił to w
                pobliże na wojskowe balety (też na Wawrzyniaka). Ale o tym mało kto wiedział -
                bo nie każdy tam miał wstęp.
                • Gość: Praszczur Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 10:31
                  No jasne,tak było.Ta Czeszka,Greta jak sie nie mylę była faktycznie
                  pierwsza,nawet kiedyś przy naszym/mam na myśli towarzystwo,a nie stolik
                  służbowy/ stoliku pilismy szampanskoje bo z mym kolegą zapałali do siebie
                  odwzajemnionym afektem.Były konsekwencje.Tam w Kontrastach pod schodami była też
                  taka kanciapa,ale też reglamentowana mocno była i pianino-czasem ktoś z gości
                  próbował swych sił i to nawet nieżle.A w kasynie na Wawrzyniaka też było
                  sympatycznie,ale trzeba było być trochę na rauszu.A czy pamiętasz może,bo przy
                  Wojska jesteśmy,taką kawiarnię Sorento?Choć watpię,bo chyba byłaś jeszcze
                  Panienką z warkoczami z dobrego domu z fortepianem.To był czas rywalizujących ze
                  sobą "band" Sorenciaków i Stefanów.A Heniek Fabian przewodził sorenciakom.Nosili
                  oni taki skórzane szoferskie skóry.Była też cud dziewczyna Kasia Sobczyk.Była to
                  taka West Side Story na miarę oczywiście tych czasów i naszego miasta.A jak ktoś
                  w ciagu dnia był głodny to w pawilonach na Śląskiej mógł zjeść kołduny w Barze
                  Kaukaskim u Pani Żyły,a były wyborne.
                  • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 10:52
                    Niestety, rzeczywiście byłam dobrze wychowana. Nie przepadalam wtedy ani za
                    ogolymi głowami, ani tatuażami, ani za butami wojskowymi. Sorento znałam,- ale
                    nie chciałam mieć nic wspólnego z tym dziwnym towarzystwem. Jeśli już, to inne
                    knajpy, choćby Pod Wieżą - mój ulubiony klub. O Boże, ileż ja tam pieniedzy
                    stracilam. Jadało się wtedy rzeczywiście wszędzie, moge wyliczać wszystkie
                    knajpy. Ale tak naprawdę to najczęściej jadało się o siódmej rano na dworcu
                    PKP, bo wtedy już wszystkie knajpy były zamknięte.
                    Wiesz, całe noce gra w pokera, brydza, na szmal lub inne, do rana - to i jeść
                    się chciało przed zajęciami.
                    • oktomvre Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 11:08
                      > Wiesz, całe noce gra w pokera, brydza, na szmal lub inne, do rana - to i jeść
                      > się chciało przed zajęciami.


                      Żono, czyś Ty przypadkiem z moim ojcem nie balowała?:) Podobne historie nieraz
                      słyszałam.
                      • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 11:18
                        oktomvre napisała:
                        > Żono, czyś Ty przypadkiem z moim ojcem nie balowała?:) Podobne historie
                        nieraz słyszałam.

                        O tym też mało kto wie. Przez sporo lat kużnią wszyskich większych pokerzystów
                        w Szczecinnie były okolice trzeciego piętra akademików w klatce nad Pinolem.
                        Oraz przy Jagiełly, gdzie grywała cała smietanka szczecińska z Kaprysu. W domu
                        kulawego rubasznego Mietka, małoznaczącego cinciarza z okolic Kaprysu. No i
                        często, na rynku turzyńskim po zamknięciu rynku , vis a vis budy policyjnej - u
                        doniczkarza z Barlinka. Też na gruby szmal.
                        • Gość: Praszczur Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 11:43
                          Żono,Żono Mietek B. to był gościu.Ty nawet nie wiesz ile on w inkryminowanym
                          przeze mnie czasie małolat przeleciał i jakich!On był zawsze bardzo hojny dla
                          tych dziewczyn. Chyba jest trochę starszy ode mnie jak żyje,a pewnie żyje.On
                          miał już w 60-tych niezły ale mało się w oczy rzucający samochód, a wtedy to jak
                          ktoś miał coś do jeżdżenia to sił musiał mieć tylko dużo.Wniskuję,że oprócz
                          grania odebrałaś staranne klasyczne lub techniczne wykształcenie,znajomość
                          francuskiego i innych takich co zwiekszyło Twe mozliwości uzyskania ciekawej i
                          satysfakcjonującej pracy..Chylę czoło.
                    • Gość: Praszczur Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 11:32
                      No ja byłem tego pewien,że w tym czasie to Twoja dawka to była najwyżej "lampka"
                      słodkiego wina Lacrima w kawiarni Orbis w Continentalu,podawali też pieczarki
                      smażone na maśle,to było wtedy danie hojnych rzemieślników i cynkciarzy.-teraz
                      tam jest jakis Bombay.Dżizas co to było za świństwo-ta lacrima nie pieczarki
                      oczywiście..Pod Wieżą gdzie to było?Mam Blackout.Czy aby nie u podnóża
                      Czerwonego Ratusza od strony Placu Tobruckiego? Na dworzec to ja też chodziłem
                      jaszcze jak piwo z kija sprzedawali w tzw. sali rycerskiej tam gdzie była
                      samoobsługa.Raz stojąc w spragnionym wężu w kolejce po browar,omal nie zostałem
                      oszczany przez facia,który bał sie stracić kolejki i lał po kontuarze.To było
                      tak trzeciej nad ranem.Potem zrobili na dworcu prohibicję i był smutno.Ja
                      póżniejsze wspomnienia mam bardziej pofragmentowane,bo do Szczecina
                      przyjeżdżałem rzadziej,ale oczywiście przyjaciele przy wodzie rozmownej w czasie
                      mych popasów zdawali mi dokładną relację.Ale,ale czy Ty już bywałaś w piwnicy
                      Spółdzielców,koło Baru Extra-wejście od tylca co ją póżniej na Babilon
                      przerobili.Tam dużo Panienek w wieku "rębnym" jak mawiał znajomy leśniczy o
                      sosnach bywało.Wchodziły w życie,tam też była ta nieszczęsna Lacrima na lampki i
                      wermut ziołowy.Piło się więc rozlewaną z rękawa lub pod stołem gorzałę
                      wymieszaną z oranżadą.Parkiet był otoczony amfiteatralnie stolikami i odgrodzony
                      bandą jak na lodowisku hokejowym.Teaz na chwilę muszę pojechać i uzupełnić zapas
                      paszy dla gryzoni w wersji senior bo czas w coś wbić zęby.Paka -jak mówią
                      czekiści o przynależność do których mnie tu jakiś co świata i siebie nie lubi
                      podejrzewa.Tacy o mentalności muchy plujki to chyba nawet konia walą ze wstrętem
                      tzn od siebie/przepraszam za ekspresję ale jak to inaczej wyartykułować/.
                      • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 12:09
                        Tak po krótce, gruby Mieciu umarł na początku tak gdzieś lat 80-tych.
                        Rzeczywiście bardzo uczynny facet. Ale na drobne sumki. Do wiekszych transakcji
                        niestety się nie nadawal, a wiedx ze w Kaprysie w tym czasie szedł szmal z
                        calego Szczecina, z wszystkich targowisk, marynarzy, wymian starej jeszcze
                        marki wschodniej, zaopatrzenie Szczecina na kawę, dzinsy, non irony, ortaliony
                        i wszelkie nowinki z Zachodu przywożone przez marynarzy. I złoto i srebro
                        (łańcuszki) i rtęć czerwona i kawior dla marynarz w ilościach hurtowych. itp
                        itd. Mozna by wymieniać. Wielu w tym czsie dorobiło się niezlych fortun.
                        Znałam ich prawie wszystkich, sama też często przesiadywalam w Kaprysie w
                        grupie znjomych. Że tak powiem, nie było na nas silnych.
                        Co do reszty knajp, powtarzam - bywałam prawie wszędzie - wszak mieszkam tu od
                        wielu lat.

                        > Pod Wieżą gdzie to było?Mam Blackout.Czy aby nie u podnóża
                        > Czerwonego Ratusza od strony Placu Tobruckiego?

                        Nie, co prawda niedaleko Tobruka ale na samym końcu "chyba Podgórnej". Stoi tam
                        wieża PAM- i od strony dworca, było tam takie niepozorne wejście dla wiary.
                        Przychodziło tam wiele sztuk a zwłaszca PAM-owskiej braci. Były to jeszcze
                        czasy kiedy o Transie na Powstańców jeszcze nikt nie słyszał. Teraz, dawny
                        Trans/Adrenaline/generalnie remontują i nawet nie wiem kto i po co. Może Netto?
                        • Gość: Praszczur Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 13:22
                          No wróciłem,zakupy w sobotę to nonsens,myślałem że mnie zadepczą.A może ty
                          grywałeś w derdę,czy pokera z Wickiem?On jakoś tak kiepsko skończył bo Go hazard
                          zniszczył.Skończył politechnikę.Kaprys to taki był jak piszesz,nic dodać nic
                          ująć,pamiętam Tolka zegarmistrza,Sylwka Czarnego Konia,i innych,bo trochę
                          rzemieślników tam bywało np.Precyzyjny.Oni tam prawie dniówki zaliczali.Jak
                          byłem to czasem w numerki grałem ale to tylko tyle,grubo nie grałem nigdy.Tam w
                          Kaprysie to też fajne dziewczyny siedziały bo dobrze było sie pokazać i mieć
                          chłopaka cynka,to nobilitowało w klasie.A pod tą Wieża to faktycznie medycyna
                          tam bywała,ja już kojarzę.Kaprys to tak prawie na moich oczach powstawał jak
                          zaczęto z odbudową śródmieścia po wizycie Chruszczowa,który został honorowym
                          obywatelem miasta i już przestano gadać zamianie Szczecina na Królewiec.
                          • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 13:40
                            pamiętam ich tam mniej więcej, I Konia (zawsze popisywał się saltem do tyłu) -
                            potem siedział za niby gwałt. I Edka zegarmistra (wszystkie marki hurtem a
                            szczególnie podobała mu się moja złota... Nie mogę napisać co, bo tu może mieć
                            ktoś kontakt z nim i wyda się kim byłam.
                            Akurat Tolek nie był zegarmistrzem, potem przez lata, az do dzisiaj prowadzi
                            (chyba), kantor przy grzybku. A wicek, wicek - nie kojarzę . Czy to ten mały
                            bosman, czy jakoś, mieszkał w ok. Studziennej albo przy Malczewskiego -
                            handlował hurowo kawą, dżinami, czymkolwiek. Imie pamiętam, ale na pewno nie
                            nalezał do tuzów szczecińskiego biznesu. Bo potem wielu skończyło nieciekawie,
                            nawet widziałam ich pod wejściami do kantorów jako naganiaczy.
                            • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 13:46
                              Aaa, w numerki też namiętnie, acz z nudów w Kaprysie grywalam. Wszyscyśmy tam
                              siedzieli w oczekiwaniu na ofiarę do biznesu. Nadmieniam że akurat tam wśród
                              swoich nie było tak, żeby ktoś kogoś wywalił. pełen gentleman agriment.
                              Ze studentów najznaczniesi tam bywali tylko Tolek i Model, No czasami, cienki
                              Stachu D. spec od mikroelektroniki (jak na tamte czasy)
                              • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 13:48
                                Przepraszam. Tolek miewał też zegarki, ale głównym jego "zawodem" była waluta
                            • Gość: Praszczur Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 14:35
                              Tolek to nie żyje,on na Piastów miał zakład.A Wicek to mógł być Ci znajomy,on w
                              czasie studiów cynkciował,potem gdzies się zahaczył pro forma,bo przecież jak
                              zatrzymali i pytali o zawód to nie mozna było odpowiedzieć vaxla pengar,zresztą
                              tam prawie każdy szedł na konfidencję z dewizówką.On potem pływał,miał duże
                              pieniądze,potem przegrał wszystko i nie wiem co z nim.A na Malczewskiego to on
                              chyba wynajmował mieszkanie w 80-tych chyba.Ci weterani jak Jankiel,Rutus to już
                              dawno o nich nich słuch zginął.Powyprowadzali się niektórzy.Ja pamietam jak moda
                              na koczule non -iron nastała i ortaliony.Jak kupowało się u handlarzy koszule to
                              najlepsze były szwedzkie Melka ze spinką przy kołnierzyku/podobny fason nosił
                              Lenin na zdjęciach z epoki-i mówić,że moda się nie powtarza/.Ortaliony to
                              włoskie.Marynarze jak wynosili grzbietówę to w Kaśce u szatniarza zostawiali
                              płaszcze bez numerka, gościu wypłacał i zaraz mozna było jak rozmiar pasował
                              odkupić.Bardzo to była wygodna forma robienia zakupów i tańsza bo to była
                              pierwsza ręka.Szatniarz był swój bo wtedy każdy w klapie miał znaczek Związku
                              Bojowników o Wolnośc i Demokrację.Ty jako panienka nie bywałaś na pewno w Bajce
                              co ją potem na Atlantycką zmienili bo by Cię dziewczyny co na biznes chodziły
                              mogły pobić w toalecie.Antresolka,podswietlany parkiet-te rzeczy.W tym czasie to
                              dwie takie królowe biznesu,siostry zresztą to miały białego Moskwicza i jeżdziły
                              pod bramy portu.One miały swoich stałych klientów ze statków obcej bandery co
                              regularnie do Szczecina zawijały.Były elitą.A pamietam jak żona ówczesnego I
                              sekretarza kom.woj PZPR z koleżnką/żoną znanego piłkarza/,poszły na obiad do
                              Kaśki i dziewczyny chciały im łomot spuścić podejrzewająć,że to
                              konkurencja.Przez jakiś czas to miały klopsa bo kierownicy gastronomii dostali
                              prikaz aby,żadnej samotnej kobiety do lokalu na dancing nie wpuszczać.To obeszły
                              ten zakaz bo wchodziły w towarzystwie młodziaków ze Szkoły Morskiej rewanżując
                              się jakimś kielichem przy barze.No ja myslę,że my trochę historii,może trochę
                              knajackiej,ale zawsze historii przybliżamy.Przecież każdy czas miał jakieś swoje
                              podskórne elementy.A ja kiedyś ,już kilkanaście lat temu,no już kantory były
                              jakiś czas,ja akurat przyjechałem via Flughafen Tegel i potrzebowałem złotówek
                              na coś tam,a nie miałem bo kto trzymał w tym czasie oszczędności w złotówkach.
                              I pod kantorem przy pl.Żołnierza znajomy z dawnych lat cynk wszystko mi wymienił
                              podobrym kursie.Bardzo to miłe spotkanie było.Ja się nie bałem,ze on mnie
                              przewali,obaj nie balismy się policji,no kultura i iskustwo.
                              • Gość: Orion Re: Wspomnienia kombatanckie IP: *.chello.pl 26.08.06, 14:54
                                Czy to są tylko twoje wspomnienia, bo mam wrażenie , że o niektórych tylko
                                słyszałeś?. Ja tego nie potępiam, sam wiem , że z biegiem czasu człowiek
                                utożsamia się ze zdarzeniami
                                • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 15:04
                                  Gość portalu: Orion napisał(a):
                                  > Czy to są tylko twoje wspomnienia, bo mam wrażenie , że o niektórych tylko
                                  > słyszałeś?. Ja tego nie potępiam, sam wiem , że z biegiem czasu człowiek
                                  > utożsamia się ze zdarzeniami

                                  Do mnie? To spytaj mnie cokolwiek z tamtych czasów, coś co bylo na topie. Tylko
                                  nie szczegóły z życia twojej rodziny. Co do Kaśki, mysle że może wiem do czego
                                  pijesz. O szczegóły pewnego pobytu Walaszka w Kaśce, scysji panienek z jego
                                  starą. Ja przy tym nie byłam, choć o tym przypadku oczywiście słyszałam.
                                  Poznałam Walaszka w zupełnie innej sytuacji - ale też nie mogę i nie chcę
                                  ujawniać swoich prywatnych szczegółow
                              • zona.pijaka Re: Wspomnienia kombatanckie 26.08.06, 14:58
                                Gość portalu: Praszczur napisał(a):
                                > Bojowników o Wolnośc i Demokrację.Ty jako panienka nie bywałaś na pewno w
                                Bajce
                                > co ją potem na Atlantycką zmienili bo by Cię dziewczyny co na biznes chodziły
                                > mogły pobić w toalecie

                                Coś ty się ukichal że tu nie byłam i tu i tu? Mówie ci, bywałam prawie
                                wszedzie, i Bajka i Continental jeszcze przed remontem, wejście od tyłu. I w
                                Jachtowej i w Płonii na campingach i na campingach na Przestrzennej i prywatne
                                rejsy panstwowym statkiem spod Kapitanatu aż pod Świnoujście, bo szukalam
                                zaginionego znajomego - który temczasem zapruty wylądował na jednej z wysp
                                przed Dąbskim (jak Robinson). W tym czasie wszyscy byli tak sprzedajni że
                                wlaściwie można było kupić wszystko. Tak jak dziś. I ówczesna milicja, za marne
                                parę groszy pilotująca pijane samochody przez cale miesto - by nam się nic nie
                                stało, i dewizówka żyjąca z nas (wielu po latach widziałam w beczkach (600-
                                sety). I sędziowei i prokuratorzy, i nawet wziankowani kapitanowie statków.
                                Dosłownie wszyscy, takie były czasy. Najgorzej mieli, o ironio - sekretarze i
                                inne pociotki partyjne.
                                Co prawda też mieli przywileje - ale nie ma co równać się do stylu ludzi z
                                pozaprawnego biznesu.
                                Jakieś tam maluchy, przydziały dóbr pośredniego gatunki - tylko tym paśli się
                                ówcześni partyjni władcy.
    • Gość: Galoty krzyczeć i wrzeszczeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 14:06
      Zawsze jak czytam wspomnienia, a Wasze są bardzo interesujące, szczególnie że
      dotyczą Szczecina, to chce mi się krzyczeć. Krzyczeć i wrzeszczeć z
      bezsilności, że coś przemija i w zasadzie już nie zyje, nie istnieje.
      Było :-(
      Może niech pijaczka rzuci w końcu to chlanie a praszczur weżmie dupsko w troki
      i zróbcie jakąś taką książkę wspominkową koniecznie nawet z nielicznymi
      fotografiami. Jak można dopuścić do zapomnienia sylwetki tego Waszego grubego
      Miecia, opisu tej kanciapy z klawiaturą, lokali etc etc
      A może takie wydawnictwo już jest ? To zapodajcie !
      • Gość: Orion Re: krzyczeć i wrzeszczeć IP: *.chello.pl 26.08.06, 14:30
        To są wspomnienia z miasta, które było kiedyś oknem na świat. Ludzie tu chcieli
        być- chyba dlatego, że tak daleko stąd wszędzie i można się zgubić w anonimowym
        tłumie. Pamiętam na WSMce większość pochodziła ze śląska i Małopolski - i nam
        studentom PS zawsze zazdrościli, że mamyt tak cudowne miasto.
        Cóż szkoda, że włodarze tego miasta zawsze byli nijacy. Dzisiaj się słyszy -
        koncert Jarrea, Glimoura w Gdańsku a u nas?
        • Gość: andreas pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: *.orange.pl 26.08.06, 15:04
          u nas ... nad nami czuwa anioł, Świety anioł...
          • Gość: :))))))))))) Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: 83.168.96.* 26.08.06, 15:06
            www.ordynacka.pomorzezachodnie.pl/newsy/50latarp/html/foto005.html
            • Gość: Orion Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: *.chello.pl 26.08.06, 15:10
              Tych dwóch z lewej nie kojarzę? Co za jedni?
            • Gość: IPN Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:11
              No a po co Ty tego radnego z Od Nowy tu pokazujesz ?
            • Gość: andreas Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: *.orange.pl 26.08.06, 15:12
              tego pana z lewej nie rozpoznaje...moze przedstaw!
              • zona.pijaka Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... 26.08.06, 15:18
                Widzę ze wątke skręca w politykę, ludzi sprzedajnych - ludzi którzy za marne
                parę groszy sprzedaliby flagę partyjną a nawet własną matkę. Żegnam.
                • Gość: :))))))))))) Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: 83.168.96.* 26.08.06, 15:21
                  To jest fota z rocznicy Akademickiego Radia Pomorze!
                • Gość: andreas Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: *.orange.pl 26.08.06, 15:22
                  może dlatego skreca, bo ten skret był wliczony w tamte czasy...tan naprawde bez
                  tego skretu nie wychodziło sie poza meline!
                  • Gość: :))))))))))) Re: pytasz a u nas, tak zapytałeś.... IP: 83.168.96.* 26.08.06, 15:23
                    www.ordynacka.pomorzezachodnie.pl/index.php?Dzial=20&Artykul=17&News=12
    • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:27
      Ty kiedyś wspomniałaś,że pierwszym Twoim kolorowym TV był Sony.Moim Unitra
      Polcolor z kineskopem PIL z Ożarowa.Skrzynka na wysoki połysk,z prawej klapka,za
      klapką sensory w środku to był chyba Thomson.Kupiłem to cudo w Pewexie na
      Mariackiej/tam był taki mały techniczny/To byłojakoś w połowie lat70-tych.Służył
      mi wiernie parę lat,potem jeszcze teściowa śp.go używała.Kombajn do grania
      stereo to przywiozłem Sony,był całkiem do rzeczy,zresztą LP winili miałem koło
      stówy.Oczywiście musiałem fonię UKF przestroić bo u nas było wszystko odwrotnie
      jak w samolocie, fonia polskiego Secamu w TV też.Przestrajał mi jakiś polecony
      gościu na Bogusława,czy Łokietka,ogrzewał mieszkanie jakąś spiralą podłączona do
      kontaktu i kaloryfera, słuchał milicyjnych częstotliwości i był lekko kozłowy,
      ale robotę wykonał prima.Z tymi TV to też był nielichy burdel bo jak kupowałem
      już pózniej telewizory to musiały być z multisystemema a przestrojkę fonii i tak
      trzeba było wlutować.Zresztą w pięknych czasach gdy za Gierka Polska rosła w
      siłę a ludzie dostali żytniej to założę sieę,że byłaś klientką Mody Polskiej i
      różne perfumy takie jak Balenciaga czy reklamowane głosem Kaliny Jędrusik Masumi
      miałaś wśród swych kosmetyków.Zresztą ten szept Kaliny reklamujacej Masumi ktoś
      nazwał szeptem warg sromowych./to tytułem faktografii/Diabli wiedzą skąd
      pojawiły się w handlu bardzo dobre i relatywnie niedrogie /w porównaniu nawet z
      Duty Free na lotniskach europejskich/ zegarki szwajcarskie u Jubilera,telewizory
      Sony /mały ekran 14 cali/ w ZURiT-cie,Słodycze Sucharda no Kanada i powszechny
      dostatek zapanował.Było to na nasze kieszenie przy chyba sredniej 2500 zł
      drogo,bo Rolex stał ze 24000 ,ale damska Doxa ze 4500,Longines z 5000 a tv Sony
      14500 jak sobie dobrze przypominam.No to było jednorazowe szaleństwo i pózniej
      już takich brewerii konsumpcyjnych było mniej.
      • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 26.08.06, 15:50
        Po pierwsze Sony nie był moim pierwszym kolorowym. Z kolorowych przed nim,
        miałam węgierski, zapomniałam nazwę (to przez wóde), a jeszcze wcześniej ruskie
        Rubiny, (2). No i jeszce wcześniejsze czarno-białe polskie: Wisłe, Belwedera
        Fonię to sobie sama dorabiałam, trzena był tylko zejśc z nośnej 6.5 mega na
        niższą secamowską 5.5 mega. Zresztą wiele rzeczy miałam jako jedna z pierwszych
        w Szczecinie. I porządną antenę na 7-kanał, z wzmacniaczem własnej konstrukcji -
        by po zakończeniu emisji nasze dwójki, nadającej na podobnym kanale. Bo też
        siódmym tylko nieco mniejszej niż ZDF- zachodnioberlińskie. Ale juz u znajomego
        w Gryfine, osiągnęliśmy calkowite odseparowanie naszej dwójki od wolnoświatowej.
        CZYLI kontakt ze światem zwnętrznym. Też jako jedna z pierwszych, miałam
        zaistalowaną antenę satelitarną. Też nie mogę zdradzać szczegółów mz mojego
        życia - by nie odkryc się.
        Podpowiem tylko że jako pierwszy w Szczecinie satelitami zainteresował się
        Staszek D, z Kaprysu. Mieszkający na Pomorzanach a potem wspólnie wybudował się
        z Tolkiem, cynkiem. Ze Tolek nie żyje, nie wiedziałam, a widziałam go zupełnie
        przypadkiem chyba z 2 lata temu. Przez wiele lat stawiał swego menia (nie
        rzucającego się w oczy) tuż obok gołębi na środku pasażu przed Grzybkiem przy
        Bramie Portowej. Faktycznie ostatnio nie widziałam jego samochodu.
        • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 16:16
          Czy ten Staszek to był stary dom na Powstańców po stronie szpitala?Ja tam kiedyś
          przyjechałem obejrzeć te anteny.Potem sam zdobyłem Echostara z pozycjonerem i
          kupiłem antenę w Wielgowie,wiesz u kogo.Aha zezwolenie z Piru-dobrze pamietam?
          na Wyzwolenia zdobyłem pisząc,ze potrzeba mi do ciagłej stycznosci z jęz
          angielskim,ktorym się posługuję w pracy.Zresztą to podanie pisało sie w dwóch
          egzemplarzach,drugi szedł na Małopolską.Pózniej już, miałem przyjemnośc być w
          Holandii w Amelo w zakładach Echostara,kupowałem zasilacz bo mi padł i jakoś nie
          znalazłem nikogo by go reanimował.No widzisz i ja też miałem antenę na Berlin,i
          pamietam tam Honecker robił straszną fetę z okazji 750-lecia-? i udało mi się
          nagrać na video koncert Santany.
          • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 26.08.06, 17:14
            Gość portalu: Praszczur napisał(a):
            > Czy ten Staszek to był stary dom na Powstańców po stronie szpitala?Ja tam
            kiedyś
            > przyjechałem obejrzeć te anteny.Potem sam zdobyłem Echostara z pozycjonerem i
            > kupiłem antenę w Wielgowie,wiesz u kogo

            Hmm, jakby tu coś zdradzić i niewydać się? Może Ci podpowiem że Staszka Drabika
            jeszcze znalam z wcześniejszych czasów. Tak, mieszkal na bocznej uliczce na
            rogu od Powstańców, vis a vis basenu ppoż. A jeszcze wcześniej na Dubois na
            poddaszu a jeszzce wcześnie studiował jeden rok w Viena (chyba).
            Wielgowo, Dąbrowskiego u starego Bogackiego to póżniesze czasy.
            Jakby tu powiedzieć. Czasy wcześniejsze to wyliczenia parametrów paraboli
            anteny i pierwsze wyklepanie w warsztatach z tyłu Wydz. elektrycznego.
            Potajemnie wieczorami...
            PIR i ich śmieszne anteny pelengacyjne w Niecce Niebuszewskiej też doskonale
            znałam. Jak już pisalam byłam któtkofalarą. Pans Insp Radiowa w tamtych czasach
            miala inną nazwę i właściwie tylko udawali ze namierzają. Z tego ich doła
            niebuszewskiego nie było siły cokolwiek namierzyć dalej niż 5-10km. Chyba że w
            koreunku stoczni (na zachód w kier. Goleniowa).
            • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 17:27
              Nic nie pytam,bo prawo do prywatności to święte prawo.No ja po prostu bardziej
              jako konsument te historie widziałem,po prostu nie mam takiej wiedzy.Przepraszam
              bardzo bo jest miło, ale wychodzimy z Praszczurową do takich znajomych
              Pterodaktyli,celem wspólnego wyżłopania z dwóch,no może trzech win i pogadania o
              wszystkim byle nie o polityce.Ale jeżeli masz wenę to napisz coś a ja w tym
              wątku gdy wrócę tak po 2200 to nie omieszkam odpowiedzieć.Zresztą,grzmi i co tu
              robić.Muszę taxi jakieś na to swoje zadupie ściągnąć.Do miłego
          • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 26.08.06, 17:31
            Gość portalu: Praszczur napisał(a):
            i ja też miałem antenę na Berlin,i
            > pamietam tam Honecker robił straszną fetę z okazji 750-lecia-? i udało mi się
            > nagrać na video koncert Santany.

            To ci powiem że po ól roku miale 2 anteny na Brelin. Oprócz tej na niższym
            paśmie (to był chyba jednak ARD) jeszcze poczwórną jagę wieloelementową na
            pasmo w IV zakresie. Kanał chyba 39. Też nabiegałam się żeby zdobyć pierwszy
            tranzystor wzmacniający do przedwzmacniacza. Niestety cały czas śmieżyło. Chyba
            tylko raz przy niezwykle dobrej propagacji słońca, tak w nocy - trochę lepiej
            odebrałam jakiś film. Chyba o słoniach. A tak czekałam na porno film:-)) Z
            chłopami w rolach głównych, ma się rozumieć.
            • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 23:38
              No wróciliśmy,pogadałem trochę ze Pterodaktylem o różnych mądrych
              rzeczach,pojedliśmy troszkę,popiliśmy niezłe hiszpańskie bałagany z rejonu
              Jumilla w Hiszpanii gdzie bawiłem wiosną i przywieżlismy parę kartonów.Ja kiedyś
              mieszkałem w dość wysokim budynku i kolega zrobił mi dwie anteny na jednej
              rurze,takie jak opisujesz,ta na DDR brała nieżle ale ta na ARD a może Sender
              Frai Berlin w nocy lepiej.Też kolega -kumak założył mi wzmacniacz antenowy i
              tp.Ten koncert Santany to było duże wydarzenie.Aha gwoli ścisłości ,tam
              wczesniej ktoś kwestionował mą obecnośc przy drace Dziewczyny-Walaszkowa w
              Kaśce,i miał rację.Ja obecny przy ty nie byłem,ale dzień,czy dwa póżniej koło
              19-tej czy 20-tej jak zobaczyłem tłum dziewczyn pod Kaśką to zapytałem jednej co
              się czasem kolegowała ze mną za darmo,o co chodzi i to ona zdała mi
              dokładnarelację świadka naocznego, i o tym napisałem jako o ciekawostce tego
              czasu.Jakoś póżniej w 70-tych był w Słowianinie koncert Salonu
              Niezależnych/Kleyff,Tarkowski,Weiss/bardzo mi się podobało jak nazwali takiego
              sprzedajnego komentatora politycznego TV pierdzielem z kory wierzbowej.Jakież to
              aktualne.Jak sądzę to pijałaś browar okazjonalnie.Warto by może to
              przypomnieć.Otóż piwo browaru szczecińskiego pod nazwą ekstra specjal/małe
              pękate butelki 0,33 nie trzymało żadnych parametrów smakowych.Faktycznie
              przypominało w smaku mocz pawiana chorego na nerki jak ktoś to trafnie określił
              .Mało tego,kupując je w supersamach Społem trzeba było każdą butelkę odwrócić i
              sprawdzić czy nie pływają jakieś farfocle.Picie piwa w tych czasach to było
              wielkie wyzwanie.Bałagany natomiast miały bogaty smak i bukiet.Po którejś z
              rzędu podwyżce doszły do ceny 20 zł-stąd powiedzenie dycha do dychy i dzwonią
              kielichy.Póżno się trochę zrobiło i mnie już wąsy opadły.Do następnej okazji.
              • Gość: labatt Praszczur.... IP: *.hsd1.fl.comcast.net 26.08.06, 23:46
                ...Kaskada.....!?
                • Gość: Praszczur Re: Praszczur.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 23:57
                  Co cyt: Kaskada.....! bo nie nadążam.
                  • Gość: labatt Re: Praszczur.... IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 00:02
                    Przerabiacie lata,kiedy to Kaskada istniala.../I pytanie....czy Sylwek '
                    czarny' -to Sylwek P?"...Pisz....prosze....:)
                    • Gość: Praszczur Re: Praszczur....Re labatt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 00:07
                      Nie inaczej.Coś mi sie wydaje,że nostalgia za latami 70-80 /sukienki vintage na
                      imprezy tematyczne/ma jakiś powód?.A moze się mylę?
                      • Gość: labatt Re: Praszczur....Re labatt IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 00:29
                        Reklama zagryzla moja odpowiedz.....:)
                        Sukienki - cos w tym jest...
                        Pamietasz sprawe "Mustanga"?Troche wczesniejsze lata...POlowa 60 - tych....
                        • Gość: labatt Re: Praszczur....Re labatt IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 00:40
                          Czytalam kiedys stare artykuly...- i nie daje mi to spokoju....
                          • Gość: labatt Re: Praszczur....Re labatt IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 01:03
                            Widzialam pare lat temu S.P. w parku Kasprowicza...Uczyl synka jazdy na
                            rowerze...Troche dluzej,niz wypadalo - obserwowalam ta scenke...Bylo
                            warto...Piekny widok...:)
              • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 27.08.06, 08:56
                Witaj praszczur. Tak myślę że jednak nie mam po co pisywać tu zbyt dużo o
                tamtych czasach. Jest kilka przyczyn. Musialabym napisać o wzajemnych
                powiązaniach policji z tym srodowiskiem. Żeby uwiarygodnić moglabym rzucać
                ksywami, ujawniać dziesiątki ludzi z "wierchuszki" biznesu tamtych czasów.
                Ludzie ci podorabiali się w tamtych czasach, teraz są ogólnie szanowanymi
                obywatelami - i nie wiem czy życzą sobie ujawniania ich przeszlości. Takie
                Groszaki, takie Albiny, Ząbki i inni, te tysiące zegarków Orientów, te hurtowe
                iliości dzinsów sprowadzanych prez marynarzy, peweksu a nawet szytych w
                ówczesnej Danie, te hełmy motocyklowe (pełne) dla mz-kowej młodzieży z DDR, te
                milioy marek ściąganych z rynku turzyńskiego, te setki tysięcy koszyków
                wiklinowych (każdy z DDR-owców) po przyjeździe do Szczecina - taki korpf musiał
                zakupić - musial mieć, te kryształy, tą ceramikę, te pierwsze świecidełka,
                ozdoby osobiste ) - jako "nowoczesność zachodnia" dla spacyfikowanych DDR-
                owców. Pamiętajmy że wtedy, po otwarciu naszych granic z DDR - był to ich
                jedyny kontakt z "Zachodem". Tak, tak, nasza komuna była dla nich zachodem.
                Przyjeźdzało ich tu dziesiątki tysięcy każdego dnia, a w ich święta narodowe i
                dni wolne - przyjeżdzało ich tu SETKI tysięcy.W jeden dzień. O ruskich nawet
                nie wspomnę.
                Ja np. wymieniłam sobie samochod na nowego fiata z peweksu za 1630 USD,
                odbieranego z Mieszka - po "ciężkiej tygodniowej pracy"
                W okolicach Turzyna z tym sławnym "wollen zi tauszen geld?" pracowało mnóstwo
                studentów z okolic akademika PS na Boh. W-wy. Setki. Przyznam sie, znalam ich
                wszystkich, znałam osobiście nawet wziankowanego tu na zdjęciu Bacę i funflami.
                Wszyscy zaradni żyli wtedy "ponad stan" - a Baca? Cóż, klepał tą swoją bidę w
                ARP. Dla mnie byl on człowieczkiem bez ambicji, bez przyszlości. Ta jego
                dzialalność spoleczna - zupełnie mi nie odpowiadała. Dużo pisania, wołowej
                skóry zabrakłoby - tylko po co? To forum odwiedzają sami młodzi, którzy o
                tamtych czasach mają mgliste pojęcie, takie Andreasy - którym wszystko kjarzy
                się z esbecją. Zobacz praszczur, nikt nie dołączył do naszych wspominek. Więc
                niech tak zostanie. Zdrówka w ogonie życzę!!
                PS: A poza tym z punktu dzisiejszego prawa, te wszystkie układy, układziki -
                możnaby podciągnąć pod "przestępczość zorganizowaną" Związek zbrojny, w którym
                w ówczesnych latach, brało udział 10 tysięcy szczecinian:-)
                • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 10:57
                  Szacunek.Wypełzłem z nory.Masz rację.Żadnych szczegółów,bo to niczego oprócz
                  niezdrowych emocji nie wywoła.Chciałem tylko przekazać Ci moje takie
                  fotograficzne obrazy,które mi zapisały się w związku ze SZczecinem.Ja pisałem,że
                  póżniej to do Szczecina przyjeżdżałem,a nie mieszkałem ciurkiem.Gdy przyleciałem
                  do Szczecina to zwróciłem uwagę,że miasto było zniszczone ale czyste.Jak trochę
                  Szczecin poznałem to zwróciłem uwagę,że było bardzo dużo wojska i to nie tylko
                  Polskiego,ale nie robiło wrażenia miasta garnizonowego.Ludzie byli
                  życzliwi-któregoś popołudnia z kolegą chcieliśmy gdzieś pojść do lokalu,a że nie
                  mieliśmy zbyt wiele pieniędzy postanowiliśmy wstępnie obalić bałagana na
                  podwórku czynszowej kamienicy w śródmieściu ,a że flaszka miała wklęsłe dno nie
                  mogliśmy jej odbić.I tu ,na parterze otworzył się lufcik i starsza Pani wręczyła
                  nam bezinteresownie korkociąg i szklankę ze szkła cienkiego.Po spożyciu butelkę
                  pod śmietnik odstawiliśmy/to była złotówka dla kogoś/,nie wpadło nam do głowy
                  żeby ją stłuc.Te lata dalsze to tu już poruszałem.Póżniej okres otwacia granicy
                  z NRD.Ten "złoty szlak" pomiędzy placem Kościuszki a Turzynem to faktycznie tak
                  wyglądał jak napisałaś.Ja zwróciłem uwagę,na to że tzw.Enerdowcy kupowali u nas
                  straszny chłam,tandetę,straganiarstwo.Tu wszyscy przez Ciebie opisani mieli
                  ogromne żniwa.Te akcesoria do samochodów,którymi przyozdabiali oni swe
                  Trabanty,Wartburgi i Ziguli upodabniając je do ciężarówek w Indiach były
                  upiorne.My jeżdziliśmy do Berlina, Schwedt,na zakupy nie tylko czajnika z
                  gwizdkiem i tapet, segmentu Lipsk czy całkiem dobrych Praktik ,ale też do
                  sklepów Exclusiv.Każdy kto chciał modne i dobre buty,niektóre ciuchy to miał tam
                  pole do działania.Inny był przedmiot marzeń Polaków i Enerdowców.Te sklepy
                  Exclusiv to dla młodych informacja były taki sklepy z butami i ciuchami
                  zachodnimi ale sprzedawanymi mniej wiecej za DDR marki w relacji 1 DM=! Marka
                  DDR najogólniej rzec biorąc.Praszczurowa to w tym okresie wszystkie chyba buty i
                  cyckonosze miała z DDR.Przecież całe pracownicze wycieczki autokarowe jeżdziły
                  na Alexander Platz.A na "żłotym szlaku" chłopaki wyrabiali się na
                  markach.Oczywiście były jakies afery spektakularne,Sprawa Pani
                  Z/kryształy+nielegalny obrót markami/.Gazety o tej zbrodni szeroko informowały
                  jako o takim szkodnictwie.Natępny obraz to pażdziernik przed stanem wojennym i
                  kolejki po benzynę.Ropy nie brakło.Kto miał autko z dieslem patrzył na ten
                  motłoch czekający na etylinę z życzliwym zainteresowaniem jakim się obdarza
                  idiotów i frajerów.Póżniej to własciwie tylko pamietam jak całkiem niechcący
                  znalazłem się na Placu z Kościołami wyjeżdżając z Wojciecha czy Kaszubskiej od
                  Obrońców Stalingradu/była zupełnie inna organizacja ruchu niz teraz/miedzy
                  walczących uczestników demonstracji a Zomo.Był gaz,kamienie i ja pomiędzy
                  stronami zadymy w swiom autku już z dieslem.Myslałem,że sie formalnie zdefekuję
                  ze strachu,a niewiele widziałem bo gaz łzawiący działał.Jeszcze okno otworzyłem
                  żeby przewietrzyć.Nagle jakaś postać w hełmie z pałą i tarczą w takich goglach
                  wrzasnęła "wy.....dalaj stąd" i na moje inteligentne pytanie "gdzie" wskazała
                  pałą kierunek.Póżniej to już koniec PRL a początek jeszcze nie wiadomo
                  czego.Przecież ZSRR jeszcze istniał a mur Berliński stał.Jak na zakończenie
                  rządów Rakowski wydał coś tam oswobodzie obrotu gospodarczego to ruszyły młode
                  wilki bo były "gołe w ryj" i do stracenia miały niewiele.Ci co w czasach,o
                  których wspominaliśmy zrobili jakiś pieniądzbBali się tego wszystkiego bo to był
                  legal.Bali się tej "wolności" wożenia piwa i gorzały za 10&% opłaty
                  skarbowej.Kazdy czuł,że nowa władza takie numery,żeby wozić gorzałę do
                  Polski,potraktuje z buta i na koniec roku wszyscy zaradni dostaną domiary ze
                  skarbówki i zostaną tylko ze stołem krzesłem i wyrem.No i się pomylili bo za
                  dużo "z nowego rozdania" podłączyło przyczepę do tego interesu.Jakoś jak
                  pamietam to niewielu ze starej gwardii tworzących jakąś alternatywną działalność
                  niezgodną z pryncypiami socjalizmu i obowiązyjącym prawem odważyło się wtedy
                  wejść ostro.Bali się chyba utracić tego co mieli,zawsze to co oficjalne
                  odstraszało.A jak było dalej to każdy już ma swój ogląd bo z prawdą jest jak z
                  dupą-każdy ma swoją.
                  • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 27.08.06, 11:51
                    > ale sprzedawanymi mniej wiecej za DDR marki w relacji 1 DM=! Marka
                    > DDR najogólniej rzec biorąc.Praszczurowa to w tym okresie wszystkie chyba
                    buty

                    Widać ze jednak nie handlowaleś z enerdowcami. Już Ci mówię: Był taki pierwszy
                    moment kiedy otworzono granicę z nimi i można było wymienić jednorazow w
                    korzystniejszym kursie. Potem jednak ludzie się szybko zorientowali i kupowała
                    się marki po 9 w detalu, bezpośrednio od ederowca. a w końcowym okresie w
                    hurcie nawet po 11 zeta za markę. Ta sama marka przeszmuglowana na zachód do
                    Berina Zachodniego stała już miedzy 4.5 a 5.2 osta za westa. Czyli marka
                    zachodnia po po sprowadzeniu z powrotem do szczecina miała wartość ok 40-50
                    zeta złotych. A dolar poniżej stówy. Teraz weż, sam wszystko robiłeś. Kupiłeś
                    po 9 sprzedaleś po 11 na miejscy w Kaprysie. Ale pamiętaj, jak byłeś obrotny to
                    i mogłeś sprzedać 50 par dzinsów wranglerów np w ciągu dnia.

                    Teraz policzmy:
                    wkład początkowy - 1000 dolców
                    zakup 50 par wranglerów a'la 20 dolców za parę
                    sprzedaż 50 par po 300 ostow za pare = 15000 ostów
                    wyzwiezienie bo banku w Berlinie Zachodnim i zamiana na westy 15000/5=5000
                    westów
                    przywiezienie westów do Szczecina i zamiana westów na dolce, 5000/2 = 2500
                    dolców twój zysk 2500 - 1000 = 1500 dolców tylko na sprzedazy tych 50 ciu par
                    wranglerów.
                    Ale...z wranglerami był najwiekszy kłopot z dostaniem, bo były najbardziej
                    markowe, każdy je chciała mieć, a zwłaszcza enerdowiec. Wiesz ta
                    etykieta "Wrangler" Trzeba było miec układy w peweksach w calej Polsce, bo
                    dosatwy do tych peweksów były niewielkie, tak po 50 10 par na peweks. Trzeba
                    był dobrze żyć ze sklepowymi. A z innymi markami, lewisami i innym ścierwem -
                    był niestety trochą mniejszy geszeft. A i tak ze 100 procentowym przebiciem.
                    Był to tzw złoty okres ok 4-ch lat. potem z czasem normalnialao już, niemcy też
                    się robili cwani, trzeba było wyszukiwać nowych towarów. itp. itd..
                    • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 12:25
                      To ja Ci droga moja powiem,że ja nie miałem szans w tym obiegu uczestniczyć,ale
                      tak się składało,nie bez mej inwencji,że do arbeitu po urlopach wracałem via
                      Tegel i Frankfurt i kilka razy wziąłem DDR kupowane u kumpla do Berlina/mnie
                      raczej nikt nie kontrolował dogłębnie-dupa i te rzeczy ,taki intelektualista z
                      wyglądu budził raczej odczucie współczucia/.Po przejściu przez szperę na
                      Friedrichstrasse i dojechaniu na Zoo szedłem do takigo Geldwechsel przu Kudamie
                      i mieniałem to na dobre DM.Uczestniczyłem w pierwszej jak gdyby części obiegu.No
                      ja byłem taki trochę ET w tym czasie.Ale auto to też kupowałem W Pewexie-Łada
                      1500 na rynek RFN,napisy na instrumentach miała normalne ,a nie bukwy,1850
                      papiera na te czsy i odbiór w Rzeszowie.Jak z Praszczurową przyprowadziliśmu to
                      cudo nocą do Szczecina/Odebralismy chyba koło południa/to mnie glina Fiatem
                      zaczęła gonić bo trochę przycisnąłem,ze 150 na Wojska.Zatrzumałem się,ale
                      chłopaki tylko chcieli obejrzeć i zapilotowali mnie do domu na sygnale.Fajnie
                      się to wspomina.
                      • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 27.08.06, 13:01
                        Gość portalu: Praszczur napisał(a):
                        > Tegel i Frankfurt i kilka razy wziąłem DDR kupowane u kumpla do Berlina/mnie
                        > raczej nikt nie kontrolował dogłębnie-dupa i te rzeczy ,

                        A ja dla odmiany mialam kilka dziupli na marki międy Szczecinem a
                        Mieszkowicami. Na Alexander i po przejsciu Friedrichstrasse byłam tylko kilka
                        razy w początkowej karierze. Do czasu jak mnie cyganie w kafejce przy samej
                        iglicy chcieli wywalić na "przelotówkę'. Znalazłam sobie prywatny kontakt, z
                        okolic Mieszkowic z niemcen, dederowcem, którego brat pracował na budowach
                        wielu zachodnich stacji w DDR. Myślę że w pewien sposób przyczyniłm sie do
                        powstania setek stacji benzynowych w DDR. Mary wozilam za Mieszkowice, po
                        powrocie część chowałaam w bankach ziemskich po drodze do Szczecina. Niemiec
                        brał cały szmal, umieszczał w wózku dziecinnym z dzieckiem w podwójnym dnie
                        wózka. Miał żonę, polkę, często przejeżdzał przez granicę , mial tam znajomych.
                        A brat jego już wymieniał z budowniczymi wielu stacji - nawet bez wywozu do
                        Berlina Zach. Z tym że póżniej była już taka ilość że coś musiał robić dalej,
                        ale to mnie nie obchodziło. A w Kaprysie było tak że każdy miał swojego Pana.
                        Ja miałam, inni też. Czasami było tak,że brałam największe ilości (jak akurat
                        pan potrzebował), a czasami jak byłam w bloku, to niestety musiałam gonić
                        taniej, tym - którzy w danej chwili mieli lepaszą przebitkę.
                        Musze kończyć, mam małą przeróbkę - jadę w plener. Trzym się ciepło, praszczur.
                        Zona
                        • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 14:29
                          To coś popiszę,na powrót będziesz miała jak znalazł.Niedziela będzie dla nas jak
                          Wojtek Korda śpiewał.Jak siebie pamietam w tej kolejce na Friedrichsrasse/po
                          przyjezdzie na Lichtenberg,przesiadce na U-Bahn na Friedrich u góry,trzeba było
                          zejśc na dół wyjśc na zewnątrz i stanąć w kolejce znowu do odprawy
                          wewnątrz/wśród samych babć i dziadków /takich jak ja teraz/to ja tam byłem
                          najmłodszy wilk w stadzie.Emeryci i tylko oni mieli prawo jechać do swej rodziny
                          podrugiej stronie muru co jakis czas i za to dostawali po 100 DM po przeciwnej
                          srtronie muru w takim biurze przy ZOO.Ale pamiętam też takie kiepskie
                          przekaraczania granic jak mnie Praszczurowa na lotnisko wiozła,przez przejście
                          Stolp-Heiligensee i spowrotem przez Check Point Charlie.Dla purystów wietrzących
                          me powiązania z SB,KGB czy GRU wyjasniam iż żony pracowników zatrudninych jako
                          tzw.specjaliści przez Polservice miały paszporty z liteka S,takie niby słuzbowe.
                          Na out to mi o mały włos samochodu na części nie rozebrali a leciałem z
                          przesiadkami na inny kontynent,a wszystko dlatego,że na pytanie czy mam DDR
                          Marki odpowiedziałem,ze nie mam żadnych Ost Deutschland pieniędzy.Myslałem,że
                          ten skur..syn Stasi celnik się zesrał.Dał nam popalić a ja udawałem,że mi się
                          nie spieszy,bo by mnie zatrzymał na wiele godzin.A spowrotem to wiozłem chyba
                          telewizor,może też video ,to było to samo ,no bo Polak,w dobrej furze,z niezłą
                          dupą, bo Praszczurowa robiła wrażenie w tym czsie,ze sprzętem o którym taki
                          złamas mógł tylko pomarzyć-musiałem budzić wrogośc.Droga do wielkości wiedzie
                          bowiem przez cierniste epizody.Tak więc trasa przez Friedrichstrasse z walizką
                          na kółkach,wśród emerytów była spokojniejsza.K..a ale to były czasy,jak się
                          przez tę granicę z Belinem Zachodnim przejeżdżało to te zasieki,druty na
                          izolatorach jak w kacecie,jakieś kolczatki gotowe do użycia.Ale najgorsze to
                          było po West Berlinie U-bahnem jechać pod Ost-Berlinem.Stacje na tym terenie
                          były od góry zablindowane,ale pod ziemią to jak wagony przejeżdżały pod tymi
                          stacjami,na peronach stali tacy w mundurach polowych z psami na smyczach a
                          pociag jechał wolno.Ja sobie to jakoś skojarzyłem z tym jak wywalano Żydów na
                          rampie w Auschwitz.To był taki obraz bezwzglednego totalitaryzmu w sercu
                          Europy.Ja tak to wtedy widziałem.Jakoś raz byliśmy przypadkiem na Sylwestra tam
                          właśnie bo nie zdązylismy już do domu.Cały West w ogniu,rakiety a po drugiej
                          stronie muru czarna dziura.Sylwestry to jednak najlepsze były w Szczecinie.W
                          Zamku ,Kaśce,pożniej nie wiem dlaczego Reda była fajna.A jeszcze bo tak skaczę
                          po tematach to ale to były czasy 60-te gdy najlepszy lokal to była Europa,z taką
                          znamiennaą tabliczką owych czasów ,że długowłosi do lokalu wpuszczani nie
                          będą/koło grzybka ,potem jakis mak kwak/.Ta Europa to był lokal gdzie praktyki
                          odbywli uczniowie Gastronomika Szczeciskiego.Ta szkoła to była w tym czsie
                          ostatnia ostoją Gastronomii przez duże G.Ja sobie przypominam ,ale przepraszam
                          gdybym pomyłkę popełnił takie nazwiska jak P.Sywochop czy Perzyński,a to byli to
                          tacy Milestones Polskiej gastronomii.Tam naprawdę wódka była zimna a bulion
                          gorący,w przeciwieństwie do standartów ORBISU.No to na tyle dziś .Jak ktoś te
                          wypociny prehistorii czyta to jeszcze póki mnie sen nie zmorzy odpowiem,a jak
                          nie to po wypiciu kieliszka czerwonego/nie mam na mysli pucharu z krwią Jacka
                          P./ otoczę się szarą ,przeżroczystą kulą niebytu.
                          • Gość: labatt Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 15:01
                            PIsz.....,nie pij...,nie zasypiaj.:)
                          • absztyfikant Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 27.08.06, 15:03
                            Redaktor Winconek w ostatnim 'Kurierze' przypomnial czasy podzielonego Berlina.
                            Niezly tekst, polecam:)
                            • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 15:35
                              Ja to wszystko staram się odtwarzać jak widziałem bądż słyszałem ale z pierwszej
                              ręki od wiarygodnych osób jak moja koleżanka prostytutka z Kaskady.Nigdy nie
                              sugerowałem się prasą.Tak więc są to takie trochę impresje.Przecież nie dorównam
                              Claude Monetowi z jego Sailboats of Argenteuil /image można zobaczyć w necie/ i
                              to nie dlatego,ze nie jestem malarzem ,ale czasy OBIKTYWNIE rzecz biorąc były
                              wszawe. Subiektywnie były piękne,z Praszczurową u boku to ja byłem król życia i
                              parkietu.Ale Ci młodzi mają oczywiście dużo racji,tylko ja już mam za mało czasu
                              na ekspiację.Żeby ocenić to co było to moim zdaniem trzeba było zobaczyc,ale tak
                              naprawdę Berlin podzielony i to z obu stron.Przecież tak naprawdę żaden wolny
                              człowiek nie ogladał łagrów,obiekt "Spacer"/Gomółka,Spychalski,Jaroszewicz
                              ,Lechowicz/ to ja widziałem w 52-53 ale przeciż ogrodzony betonowym płotem
                              zespół budynków wyglądający na niezamieszkały nic mi nie mówił.A wtedy ja
                              widziałem te cholerne psy i te mordy tych co je na smyczach trzymali.Te obrazy z
                              przeszłości ja staram się tylko pokazać z moim komentarzem,ale niech mnie nikt
                              nie kopie za to, że wtedy ja je tak widziałem.
                              • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 27.08.06, 15:48
                                Skończ Waść praszczur, bo nie chce mi się już pisać o tamtych czasach - a mam
                                taką przyległość, że w postach zawsze muszę byc ostatnia. Myslę, że nawet
                                mogliśmy się spotkać, nawet nie wiedząc ze po latach spotkamy się ponownie na
                                forum.

                                >Jak siebie pamietam w tej kolejce na Friedrichsrasse/po
                                > przyjezdzie na Lichtenberg,przesiadce na U-Bahn na Friedrich u góry,trzeba
                                było
                                > zejśc na dół wyjśc na zewnątrz i stanąć w kolejce znowu do odprawy
                                > wewnątrz/wśród samych babć i dziadków /takich jak ja teraz/to ja tam byłem
                                > najmłodszy wilk w stadzie.

                                Myslę że jesteśmy w podobnym wieku. Również pamietam te swoje pierepałki z
                                przejściem przez Friedrichstrasse wśród wielu DDR-owskich emerytów. Kolejka
                                stała w korytarzu między murami, na końcu placyk z tłumem i wejście lekko w
                                lewo do sali odpraw. A tam chyba z 6 stanowisk do odpraw, to czekanie z duszą
                                na ramieniu, to trzepanie zoli, a na koniec ZACHÓD. Droga do wolności otwarta.
                                Pięć metrów i nawet powietrze było już inne. Okolice Zoo już w tamtych czasach
                                to centrum
                                wielkopowierzchniowych sklepów. To najbliższe banki, kantory gdzie można był
                                calkiem legalnie wymienić osty na westy. Szukałam i znalazłam wtedy kantor z
                                najlepszym kursem. Potem kilkakrotnie maiałam tam do nich stała trasę. Oraz do
                                pobliskich turków. Kupowalam tam różnośći ale drobne, wypoczynek , wursty,
                                beery i powrót do Polski z westami.
                                Dużo wcześniej jednak, to były jednak kursy do samego DDR-owa (zaraz po
                                otwarciu granicy). Jeżdziłam wtedy przez Rostok do Warnemunde do znajomego
                                kumpla polaka, pracującego tam w ichnim przeds. rybackim. Masę opowiadania,
                                woziłam wtedy nasze polskie malboro w miękkej oprawie. Mozna był je wtedy
                                dostać w Polszy spod lady jako pierwsze poważne zachodnie papierosy. Kupowałam
                                je po 18 zeta/paczka a dostawałam? Ile to wtedy dostawałam . Chyba z 5 ostów.
                                Też było przebicie jak na tamte czasy - jednakże nie szlo wozić dużych ilośći.
                                Po sprzedaży braliśmy wtedy du.pe w troki i hejże na pobliską plaże naturystów.
                                5 km na wschód, za kanałem od Warnemunde. Cały Rostock i pół dederowa tam
                                jeździło. A wieczorami zaliczaliśmy wszystkie piwiarnie, restauracyjki - od
                                nabrzeza, okolice latarni po właśnie świeżo zbudowany duży hotel 11- chyba
                                pietrowy o nazwie chyba Neptun.
                                Również w tym czasie zaliczyłam wiele podróży do ruskich, Gruzji , Armenii itp.
                                Z korzennymi paltami, kulkami (pierwsze reklamówki plastikowe - hit w dalekiej
                                Rosji) radia, magnetofony no i też dzinsy. Latało się wtedy na patencie z
                                Szonefeldu. Pamietam szczególnie jedną zimę, pamiętasz stulecia? Miałam
                                wykupiony bilet z
                                Szonefelde z miedzylądowaniem w Diemietiwo w Moskwie. A wiec wcześniej
                                zrobiłam przez z granice z 8 kursów na Pasewalk i trochę dalej. Były wtedy tam
                                takie zaspy na 4 metry wysokie. W każdym kursie wiozłam samochodem lekko
                                przekroczoną ilość, wszystko chowałam bezpośrednio w zaspach śnieżnych. A
                                ostatni kurs, już ten oficjalny, z blietem w ręku - jechałam prawie pusto.
                                Potem zebranie całego towaru do kupy z zasp, na lotniskowy parking - tam do
                                samolotu z 10- walizami. I o dziwo, podczas wyjazdu zole na lotnisku traktowali
                                nas jako obcokrajowców - tylko kręcili głowami skąd tyle towaru wywozimy do
                                biednego kraju Rosjan. Ale nie zawrócili ani razu. A przywoziło się to co
                                wszyscy przwywozili, to co ty przywoziłeś, ja dodam od siebie, ze z dederowa to
                                najczęściej buty salamandry (znakomita jak na tamte czasy ) elektronikę z
                                zachodu i aparaty fotograficzne takie jak Praktiki, pentacony, obiektywy,
                                teleobiektywy, itp.
                                Zaliczałam tez inne kraje latając przez ruskich, Tajalndie Singapury - ale to
                                już inna historia. W czasie boomu z dederowcami tu w Polsce - nie chciało mi
                                się już nigdzie ruszać - tu były najlepsze układy, najlepse przebicia -
                                największy szmal, zarobki.
                                • Gość: labatt Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 15:57
                                  NIgdy nie ciagneli Cie na Rugie?
                                • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 16:38
                                  Ten hotel w Warnemunde to był Warnow Hotel,a plaża czyli strand była zadbana
                                  oczywiście.No więc na początku epoki Gierka w czasie urlopu wyrobiłem sobie
                                  wkładkę paszportową ,paszport był w składnicy,bo Praszczurowa zechciała sobie
                                  kupić pierścionek z brylantem na jakąś rocznicę ślubu i męczarni ze mną.No i po
                                  uprzednim zakupie Jeansów w pewexie,peruk Kanekelon Nr 13/takie rude a nazwę do
                                  śmierci pamiętać będę/,remanentów z garderoby Praszczurowej udalismy się do
                                  Moskwy z wycieczka zorganizowaną.Dużo można by pisać było na temat składu
                                  wspasżerów:oni się wszyscy znali i była to taka mieszana grupa inicjatywna z
                                  całej Polski.Akceptowali nas bo my mielismy referencje,i po pierwsze schowali
                                  nam cały nasz szmugiel wprawnie rozmontowując wagon,poza tym mieli jakieś układy
                                  w Brześciu,że tamożniki nas nie nękali.W Moskwie to czekali po hotelem odbiorcy
                                  z Gruzji,wszystko poszło tylko tzw.etażna z hotelu kręciła nosem ,że my wsio
                                  prodali.Były epizody kulturalne bo Praszczurowa poszła na występy baletu
                                  Bolszoju.Pózniej nastąpił czas wyrównywnia rachunków w Ałmaznej Szkatułce na
                                  prospekcie Kalinina.Tam obrączki dawali.Przy kasie po uiszczeniu zapłaty
                                  stawiali na ręce stempel i mozna było odebrać blit.Potem zaprzyjażnony
                                  wycieczkowicz zmywał to znamię i na abarot do kolejki.Odpracowawszy przewóz i
                                  zbycie naszego towaru,poszlismy po ten cholerny brylant na Stary Arbat.Ucieszył
                                  nas widok zamkniętych restauracji w południe,z napisem "przerwa obiadowa" z
                                  której korzystał prsonel.Nikogo to nie dziwiło.W poleconym sklepie nabyliśmy
                                  "kolco".Takie rzeczy jak skarbiec na Kremlu,czy Panorama Borodino a nawet
                                  wypchany Wódz Rewolucji wrażenia już nie robiły.Powrotna droga była spokojna ,
                                  po przekroczeniu granicy Praszczurowa odzyskała pierścionek i syci wrażeń
                                  wróciliśmy do domu.Ja odnoszę wrażenie,że Twój sposób na życie był znacznie
                                  ciekawszy od mojego i z ogromną ciekawoscią oczekuję dalszego ciągu,tym bardziej
                                  ,że opisujesz czasy a nie ludzi.
                                  • Gość: labatt Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 17:56
                                    Anuluje ostatnie pytanie -odpowiedz znalazlam w innym watku,ktore ktos
                                    milosciwy 'wciagnal ' na gore.....
                                    Praszczur i Zono -zachecam do dalszego 'malowania metoda plamek".Swiadomie -
                                    bylam swiadkiem koncowki tych lat - i taki/!/ Szczecin -znam tylko z
                                    opowiadan .....
                                    • zona.pijaka Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 27.08.06, 18:10
                                      My tak tu sobie gadu, gadu - a prokuratura, policja, SB (dawne), srający w
                                      gacie b. milicjanci, dawna dewizówka - czyta te nasze wypociny. Jedni by mieć
                                      na nas haka a drudzy, czy czasami nie sypniemy nazwiskami skorumpowanej
                                      ówczesnej władzy. Wszak Ci ludzie jeszcze żyją. No to owięc bez nazwisk. Ty tu
                                      tak o tych swoich etażowych. Więc Ci powiem że ówczesne etażowe to na każdym
                                      pietrze w hotelu były paniami życia i śmierci.
                                      Ilekroć meldowałam się np w Erewaniu lub Tblisi w hotelach np. Iwieria ,
                                      Adżaria lub inne - zostawiałam cały towar w pokoju hotelowy, oczywiście
                                      zamkniętym na cztery spusty. Po powrocie z miasta zgadnij co zastawałam? Pokój
                                      oczywiście zamknięty,ale w środku cały towaar na wierzchu. Chyba z 20 osób z
                                      etażową na czele właziło mi i przymierzało wszystkie ciuchy. I co podskoczyłeś?
                                      Nichu.a. Przecież to musialeś sprzedać kupić kolco, znać się na brylantach - a
                                      jak nie to i etażowa podpowiedziala kto pewny i nie oszuka .. ale nie na
                                      całość. Raz tak się wystraszyłam, że mnie przy wylocie przetrzepią, że
                                      zostawiłam cały towar kierowcy służbowej czajki. To był taki samochód z 5 ton
                                      do dyspozycji tylko wierchuszki z Rządu. No i dla nas innostranców
                                      (obdokrajowców). Jak mi raz poza oczami chcieli poderwac drugą połowę i się
                                      wydało - w ramach przeprosin, cała głowna sala w hotelu była do mojej
                                      dyspozycji, a potem to mnie gratisowo po całym Tbilisi w kilka samochodów
                                      rządowych, pilotujących moją czajkę i ichniemi kogutami na sygnale. Mówię Ci,
                                      panna calą parą. I nieważne że dopiero za trzecim kursem powrotnym lotem
                                      zapakowałam wszystkie dyjament no... wiesz gdzie. Ładnie opakowane w kondomie,
                                      z duszą na ramieniu ale przewiozłam.
                                      • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 20:57
                                        Niestety nie byłem ani w Tibilisi,ani w Taszkiencie ,ani w Soczi.Ta Moskwa to
                                        był taki jednorazowy wyjazd.Zresztą po demoludach nie jeżdziłem.Raz tylko w
                                        Budapeszcie.A wracając do matecznika to po pożarze Kaśki zmienił się
                                        definitywnie styl życia knajpianego.Zresztą już wcześniej powstały takie małe
                                        dziuple z szafą grającą,czy póżniej dyskoteki z aparaturą Dynacord i grającym z
                                        talerza.Pamiętam taką w domu na Głębokim,za Wiktorem w lewo,Kruszon na
                                        Sciegiennego,Venus i Fano na Pogodnie,Disco w Redzie czy Małą Scenę Rozrywki
                                        gdzie na bramce stał Marek K.Ale to wszyscy wiedzą,więc żadna
                                        niedyskrecja.Póżniej dopiero Babilon.Jak mnie chronologia nie myli.Najbardziej
                                        popularna była chyba Venus.Był to też czas południowych spotkań,najpierw był to
                                        Kaprys,potem Jubilatka,potem taka kawiarnia w "dolarowcu" przy Świerczewskiego
                                        róg Wyzwolenia co jej już dawno nie ma.Teraz to weterani,którzy jeszcze żyją
                                        mają takie miejsce i gadają o Pogoni.Jakoś te bliższe terażniejszości czasy nie
                                        rysują mi się ostro,ale to pamięć starucha jest przyczyną.Ja np.lepiej pamietam
                                        że jeszcze jak tylko do Szczecina przyjechałem z innego większego miasta,to
                                        zachwyciłem się ulicznymi szaszłykarniami z szaszłykiem,kurczakiem i piwem.Mała
                                        gastronomia tych czasów.Były koło Kaśki bliżej Odry,koło Baru Ekstra,przy
                                        Pedecie, na Niebuszewie,te to widzę ale było ich znacznie więcej.Potem poznikały
                                        z ulic.Nawet to piwo wtedy było piwem a nie extra specjalem.Jakoś dziś
                                        niespecjalnie mam wenę do pisania.
                                        • Gość: Galoty errata czy się mylę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 21:01
                                          Napisałeś Praszczur :
                                          > czy Małą Scenę Rozrywki gdzie na bramce stał Marek K.
                                          Nie pomyliłeś ? Może Marek M. ?
                                          • Gość: Praszczur Re: errata czy się mylę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 21:08
                                            Mylisz się, M to było po zmianie nazwiska na nazwisko zdaje się żony,a
                                            "panieńskie" było K.
                                            • Gość: Galoty Re: errata czy się mylę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 21:11
                                              Ok. Nie kwestionuję. Z czystej naukowej dokładności postaram się ten mój nie do
                                              końca zapamiętany wątek zbadać.
                                              W końcu jestem tylko szczurem a nie praszczurem więc kojarzę już M. :-) a
                                              dokładnie z czasów Zygmunta J.
                                              • Gość: Praszczur Re: errata czy się mylę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 21:17
                                                oj,lepiej bez personaliów,ja to co podałem to dlatego,że w gazetach były
                                                artykuły ze szczegółami,jeszcze przed ustawą o ochronie danych osobowych.A
                                                dyskrecja niech będzie dalej.
                                        • Gość: labatt Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.hsd1.fl.comcast.net 27.08.06, 21:05
                                          Na Glebokim -Trojka...,ta druga - Marzenie....?
                                          • Gość: Praszczur Re:Wspomnienia kombatanckie cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 21:11
                                            Zgadza się.Dzięki.Jak trochę historii pokazujemy to informacje muszą być prawdziwe.
                                  • znacznik Re:Wspomnienia kombatanckie cd. 27.08.06, 19:05
                                    Praszczurze,pięknie piszesz...Ale ani słowa Piaście , o Europie tylko kilka
                                    zdań.A przecież,gdy zabrakło Kaskady , część ludzi z Waszych wspomnień właśnie
                                    tam się przeniosła.Nawiązując do Sorrento i słynnych ówczesnych ( jak to
                                    nazwać,gangów ??)Stefanka widziałem (tak,tak,tego Stefanka.. ) chyba z 8 lub 9
                                    lat temu , nie wiem nawet czy jeszcze żyje...Mieszkał w okolicach Kosmosu.
    • Gość: Praszczur Kończę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 15:38
      No i po wspomnieniach,ale my droga Żono przynajmniej jakieś mamy,coś pamietamy
      ,mamy dystans i nie wszystko nam się z jednym kojarzy.Pozdrawiam.
      • Gość: andreas Re: Kończę IP: *.orange.pl 26.08.06, 15:59
        Nieprawda wspomnienia ma każde pokolenie...
        Te wspomnienie Wasze, to jakby mojego taty.
        Wiesz kim był?
        Oficerem KBW!!
        Przystojny facet był i odważny, ostry mogłeś go spotkać,
        w tamtych czasach chyba jako jedyny miał bmw, czarna taka limuzyna...

        Obecne pokolenia tez maja wspomnienia, ale inne czystsze...
        Nie musieli sie sprzedawać, żeby poszalec...
        W domu zawsze słuchalismy radia wolna europa...

        Teraz prowadza biznes i tez szaleją...
        Kiedys Ci co mogli szalec musieli miec legitymacje!

        Teraz nie trzeba sie upijać grajac w Baśkę...

        Teraz mamy normalne wspomnienia,
        a ile osób mogło wjechać maluchem do Redy...?





        • Gość: andreas Re: Kończę IP: *.orange.pl 26.08.06, 16:16
          ach i pamietam ten jego czarny z prawdziwej skóry płaszcz...
          i mundur w szafie, który sobie przymierzałem...
          mundur rzeczywiscie piekny, to nie taki normalny wojskowy...
          to były jednostki specjalne!
          • Gość: Praszczur Re: Andreas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 16:52
            Ja ludziom,którzy mają jakieś fobie zazwyczaj nie odpowiadam.Ty masz jakąś
            emocjonalną hustawkę nastrojów.Raz piszesz normalnie ,a raz się przy....sz.Dwóch
            Was jest o tym nicku?Albo przestań pić metaxę a zacznij siwuchę.Ja nigdy nie
            miałem nic wspólnego z jakimis służbami tajnymi czy jawnymi.Wg.twego oglądu
            swiata to kazdy z mojego pokolenia to ubek.No gdyby tak było to dalej bysmy byli
            w PRL.Nie byłem też opozycją walczacą wiec nie roszczę sobie praw do takigo
            kombatanctwa.Miałem w zyciu może trochę więcej szczęścia.Płaciłem rzetelnie
            przez te wszystkie lata co zapieprzałem po świecie haracz.Rosiewicz śpiewał
            ......po tysiąc dolców na głowę.Tyczyło to długu PRL na koniec 81 roku tych 40
            miliardów.Otóz ja zapłaciłem ze swojej pracy za siebie,rodzinę bliższą i dalszą
            i jeszcze kupę obcych mi osób,więc za tamten czas proszę ode mnie z daleka.Ja
            nie wiem co z tym sosem zrobiono,może kupiono płaszcz Twemu Ojcu,na to wpływu
            nie miałem.Ja już jestem bliżej krainy wiecznych łowów niż dalej, więc nie
            wkurzaj mnie bez sensu bo będziesz na liście Tych których będe straszyć i naślę
            na Ciebie urząd skarbowy żeby Ci te małe geszefty z głowy wybili.
            • Gość: andreas Re: Andreas IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.06, 17:38
              w takim razie jak mozesz nasłac na mnie i mnie zniszczyc,
              to przepraszam!
              Mój pierwszy ksiegowy, jeszcze starej daty
              uczył mnie by dokumenty ksiegowe
              kleić i brac oswiadczenia urzedników co wzieli do kontroli,
              bo potrafili wyjąć dokumenty by zniszczyć!

              Przepraszam pewnie w tamtych czasach wszyscy sie dobrze bawili
              i jeździli po swiecie, przeciez wolno było...

              Czytajac twoje posty tez tak mysle czy Was nie ma dwóch...
              ale wiesz to z tamtych czasów, zawsze musiało byc dwóch w jednym!
              Bo inaczej zyc normalnie (wyjazdy, balety, skóra, auta, telewizory),
              by sie nie dało!

              A teraz mozesz mnie zniszczyc....
              bo nie pasuje do wyobrazeń!
              • Gość: Jeden z trzech A teraz mozesz mnie zniszczyc....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 17:45
                Zniszczyć może tylko kanclerz Kamiński.
    • Gość: Galoty Rozpędzono tak sympatyczny wątek. Admini ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 19:06
      Admini !
      Może tak przenieść lub nawet powycinać wpisy inne niż wspominkowe posty ?
      Nie szkoda tego wątku ?
      • Gość: labatt Re: Rozpędzono tak sympatyczny wątek. Admini ! IP: *.hsd1.fl.comcast.net 26.08.06, 22:32
        Jest to najciekawszy watek - jaki czytalam na forum....!
        • Gość: Krecia Re: Rozpędzono tak sympatyczny wątek. Admini ! IP: *.system.szczecin.pl 26.08.06, 23:40
          Popieram Twoją opinię.
          Jest to najciekawszy wątek.
      • Gość: . Re: Rozpędzono tak sympatyczny wątek. Admini ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.06, 23:00
        Relax pamietam b. dobrze.
        Nigdy nie byłem tam klientem, ale pamiętam doskonale, bo tamtędy wyjeżdżało
        się "w Polskę"
        Między innymi Syrenką w Bieszczady.
        To były czasy!
        Musieliśmy z żoną brać tą trasę na dwa etapy.
        Szczecin - Warszawa, potem Warszawa -Bieszczady.
        Po przejechaniu jednego etapu, po wyjściu z samochodu(?) wibrowaliśmy i
        kłapaliśmy zębami co najmniej 2, 3 godziny.
        A teraz wszędzie tak miękko...
        • Gość: Christal Relax zostal skasowany na koncu lat 70 IP: *.pools.arcor-ip.net 27.08.06, 11:48
          mama tak möwila
          za to nie byly w ZUS zameldowana
          i nie dostaje rente na te lata w kuchni
          ale w ksia,z*ece byly stemple pracowdawcy
          • Gość: Praszczur Re: Relax zostal skasowany na koncu lat 70 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 11:59
            Może jednak gdzieś są dokumenty dot.Twojej Mamy.W tych czasach składki na ZUS
            były odprowadzane rzetelnie,nie słyszałem aby były jakieś przekręty.Kłopot tylko
            ze znalezieniem archiwum z dokumentami potwierdzajacymi odprowadzenie składek
            ZUS.Ale muslę,że Mama ma szansę.Miłych wrażeń z pobytu w Paryżu i postępów w
            nauce francuskiego.
    • Gość: Doradca Re: Relax- tam pracowala moja mama--lata 70 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.06, 08:28
      No więc ja również jestem praszczurem a może pramyszem czy dinozaurem , jednym
      z kilku na tym forum. Wiele kojarzę z Waszych wspominek. Dorzucę dla
      praszczura. Kojarzysz ojca ale i syna zajmującego sie obecnie prowadzeniem
      salony samochodowego znanej marki, a może kojarzysz jeszcze właściciela
      sportowego forda , wielkiego, potężnego F.(imię i ksywka) jednego z dwóch
      barmanów w Pinokio :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka