felix_edmundowicz
06.01.07, 09:57
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3832516.html
Zachodniopomorski desant na Warszawę?
Co na to Adam Zadworny?
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3514028.html
Wyspa Wolin, wieś Łuskowo, zagroda Balazsów. Zwykle przyjeżdża około dwustu
osób. Właściciele młynów i poniemieckich pałaców. Dyrektorzy firm i
samorządowcy. Polityka i biznes. Dymią słynne Balazsowe szaszłyki. Solenizant
kręci się po zagrodzie z małym kieliszeczkiem w kieszeni koszuli, który
napełnia tylko do połowy. Ale przepija ze wszystkimi, stąd opowieści o
niewiarygodnie mocnej głowie gospodarza. Córki zbierają datki na cele
charytatywne. Słychać świerszcze.
- Artur wszystkich gości osobiście wita i żegna. Podejdzie, poklepie po
ramieniu, powie dobre słowo. To prawdziwy druh. Za to go kochają - opowiada
jeden ze stałych bywalców.
Choć Łuskowo to mała dziura - zaledwie 11 dymów - wizyty prezydenta RP,
premierów i ministrów nikogo tu nie dziwią. Bo Balazs przepija z
najważniejszymi w państwie. Złośliwi mówią, że uważa kieliszek za narzędzie
politycznych gier.