Dodaj do ulubionych

Fundacja na rzecz profesorów

IP: 212.14.60.* 25.04.03, 02:22
Zastanawiam się na czyje zlecenie został napisany ten artkuł.
Pewnie na zlecenie władz Uniwersytetu, które zazdroszczą
niektórym Wydziałom dodatkowych źródeł dochodów. I to nie tylko
dochódów przeznaczanych na pensje lecz również na zakupy sprzętu
i wyposażenia.Widocznie administrację uniwerku to kłuje w oczy
Należałoby się zastanowić, czy czasama zajęć wg stawek wyższych
nie prowadzą tylko profesorowie lecz pracownicy niżsi stopniem ,
którzy wcale krezusami nie są. I jeszcze drobny szczegół. Ze
względu na to, że dorabiano na konto Fundacji pewnie nie tzreba
było odprowadzać ZUS. A teraz jak z tego wynika pracownicy
zarobią mniej (dostaną troszkę więcej deficytowe wydziały), przy
okazji trzeba będzie odprowadzać ZUS. Per saldo dojdzie do
zmniejszenia środków do dyspozycji.Postępowanie w stylu psa
ogrodnika
Obserwuj wątek
    • Gość: boy Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.smsnet.pl 25.04.03, 07:36
      Chyba poprzednik sam brał kase za wykłady i żal mu tyłek ściska.
      Nie jest tematem kto ile zarabiał ,ale w jaki odbywało się to
      sposób. Wniosek jeden - niestety studnia zaoczna, wieczorowe,
      podyplomeowe to nic innego jak handlowanie dyplomami. Moz etak
      uczelnie począwszy od US a kończą na AR zorganozuja jeden kiosk
      i wywiesdzą cennik. Magister ekonomii 15 000, prawa 30 000 itd.
      Jeszcze 10 lat temu studia to była istna droga przez męke,a
      teraz każdy debil moze być mgr. Później nie wie nawet na kgtio
      jest łową Rzezczposlpolitej albo jaka w Polsce obwoiązuje
      konstytucja. Mam nadzieje,że wreszcie się ktoś tym zajmie, bo w
      staraniach o pracę nikt nie będzie wnikał kto jest prawdziwym
      mgr. z wiedza a kto mgr. debilem z "kupiony za czesne" dyplomem.
      • skuter70 Re: Fundacja na rzecz profesorów 25.04.03, 09:31
        Gość portalu: boy napisał(a):

        > Jeszcze 10 lat temu studia to była istna droga przez męke,a
        > teraz każdy debil moze być mgr

        kiedys to dzieci byly grzeczne, piwo smaczne a dziewczyny ladniejsze...
      • Gość: adiunkt Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 11:43
        Gość portalu: boy napisał(a):

        Wniosek jeden - niestety studnia zaoczna,
        wieczorowe,
        > podyplomeowe to nic innego jak handlowanie dyplomami.

        To olbrzymie uogolnienie. Studia zaoczne, wieczorowe czy
        podyplomowe prowadza _wszystkie_ uczelnie w Poscle, to
        raz. Dwa, nie wszyscy studenci chca/moga studiowac w
        systemie dziennym (praca, obowiazki rodzinne itp.) To,
        czy studia te beda kupowaniem duplomu wbrew pozorom nie
        zalezy tylko od wykladowcow, ale tez samych studentow.
        Zdarzylo mi sie pracowac na studiach zaocznych i,
        niestety, czesc studentow miala wlasnie takie podejscie:
        place, wiec zaliczenie mi sie nalezy. Co do studiow
        podyplomowych - np. nowa Karta Nauczyciela naklada na
        nauczycieli obowiazek doksztalcania sie - jak maja to
        robic, jak nie na studiach podyplomowych wlasnie? Nie
        mowiac o ludziach, ktorzy faktycznie musza z przyczyn
        zawodowych uzupelnic swoja wiedze?
        Innym aspektem jest to, ze - nagonka, jaka GW
        rozpoczela na uczelnie tuz przed rekrutacja na nowy rok
        akademicki z pewnoscia nie przysporzy nowych kandydatow.
        A to z mojego punktu widzenia - czlowieka pracujacego na
        tej uczelni i widzacego jej spore wady, ale tez
        wierzacego w to, ze przy odrobinie dobrych checi ze
        strony wszystkich - wladz uczelni, szeregowych
        pracownikow, studentow, ale tez wladz miejskich i mediow
        - mozna to naprawic. Naglasnianie jednego
        domniemanego plagiatu (i to w sposob dosc nachalny - ja
        wiem, wierszowka leci...) rzutuje na dobre imie setek
        innych pracownikow, ktorzy plagiatow nie popelniaja, co
        wiecej, za swoj dorobek sa cenieni i w kraju, i czasami
        za granica i odbiera chec do dalszej pracy.
    • longplay Marcin Górka rośnie na dziennikarza No1 w Sz-nie 25.04.03, 08:12
      Nareszcie ktoś zajął się tematem Fundacji przy uczelniach. Zresztą nie tylko
      przy Uniwersytecie takie fundacje istnieją. To klasyczne pasożyty niszczące te
      uczelnie.
      • Gość: One Re: Marcin Górka rośnie na dziennikarza No1 w Sz- IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 12:00
        longplay napisał:

        > Nareszcie ktoś zajął się tematem Fundacji przy uczelniach. Zresztą nie tylko
        > przy Uniwersytecie takie fundacje istnieją. To klasyczne pasożyty niszczące
        te
        >
        > uczelnie.

        To nie kol. red. Marcin Górka - ale NIK. To raz, a dwa - gdyby nie afera z
        pagiatem - to nadal byłoby cicho o manierach profesorstwa. Wystarczy czasem
        posłuchać publicznych wystapień naszych luminarzy nauki, zwłaszcza
        uniwersyteckich albo poczytać ich referaty na róznych kongresach,
        konferencjach itp organizowanych między Zamkiem a Raddisonem. Płakać można z
        zażenowania, bo średnio zorientowany w temacie człowiek wyłapie nie tylko
        głupoty i bzdury, to całe frazy klepane od lat.
        Np. nieodmienny temat u pani senator nt. centrum logistycznego. Chyba będzie 10-
        lecia gadania na ten temat niesmienionym tokiem zdań.
        Takich :"prelegentów" mamy na dziesiątki. Własnie w tej chwili umilają nam
        życie na Kongresie Zachodniopomorskim.
        Na pewno jedno opanowano do perfekcji - podpinanie się pod tego typu imprezy ze
        swoimi tytułami za stosowną umowe o dzieło.
        Natomiast o prawdziwych naukowcach - mamy w mediach cicho. A są na anszych
        uczelniach.
        • Gość: wmk Re: Marcin Górka rośnie na dziennikarza No1 w Sz- IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.03, 19:05
          One ma rację, lecz nie pełną. Przecież najgorszym zjawiskiem
          polskiej rzeczywistości są profesorowie i re-habilitowani
          doktorzy na rządowych stanowiskach, których pieprzenie w ławach
          poselskich i dyskusjach medialnych wykręca wątrobę. Efekty 13-
          lecia tych wygłupów są widoczne. Er gal, czy tytuły zdobyli na
          studiach dziennych, czy zaocznych. Żadnego pojęcia teoretycznego
          a tym bardziej praktycznego przygotowania do funkcji.
      • Gość: 1255 Re: Marcin Górka rośnie na dziennikarza No1 w Sz- IP: 212.14.11.* 25.04.03, 12:41
        Pan Marcin Górka być może rośnie na dziennikarza nr 1 tylko na
        jakiego... Kiedyś wydawało mi się,że zawód dziennikarza polega
        na rozpoznaniu sprawy z kilku stron, i przedstawienie
        obiektywnego obrazu. No ale cóż myliłam się, ale GW wydawała mi
        się sprawdzonymźródłem informacji. Tu też się pomyliłam. Pan
        Marcin Górka powinien zapoznać się z zasadmi działania Fundacji,
        z projektami jakie wykonuje. Rozprawianie nt. zarobków
        pracowników naukowych jest najłatwiejsze, bo zarobki innych
        zawsze podniejcają.
        Gdyby nie działania Fundacji studenci dalej pracowaliby na
        komupterach sprzed 10 lat, wyposażenie byłoby minimalne, dobry
        sprzęt byłby tylko na obrazkach... Szkoda, że na ten temat pan
        Górka nic nie napisał. Ale chyba jest zbyt za ambitne zadanie
        dla p. Górki!
        Proponuję aby zastanowił się nad tym czy chce zostać
        dziennikarzem z pierwszych stron, bo na pewno nie tędy droga.
    • Gość: pies ogrodnika Tego się nie da obronić, potrójny Iksie IP: utp.:* / 10.10.9.* 25.04.03, 08:13
      Gość portalu: XXX napisał(a):

      > Zastanawiam się na czyje zlecenie został napisany ten artkuł.
      > Pewnie na zlecenie władz Uniwersytetu, które zazdroszczą
      > niektórym Wydziałom dodatkowych źródeł dochodów. I to nie
      tylko
      > dochódów przeznaczanych na pensje lecz również na zakupy
      sprzętu
      > i wyposażenia.Widocznie administrację uniwerku to kłuje w oczy
      > Należałoby się zastanowić, czy czasama zajęć wg stawek
      wyższych
      > nie prowadzą tylko profesorowie lecz pracownicy niżsi
      stopniem ,
      > którzy wcale krezusami nie są. I jeszcze drobny szczegół. Ze
      > względu na to, że dorabiano na konto Fundacji pewnie nie
      tzreba
      > było odprowadzać ZUS. A teraz jak z tego wynika pracownicy
      > zarobią mniej (dostaną troszkę więcej deficytowe wydziały),
      przy
      > okazji trzeba będzie odprowadzać ZUS. Per saldo dojdzie do
      > zmniejszenia środków do dyspozycji.Postępowanie w stylu psa
      > ogrodnika

      Dobrze wiesz, potrójny Iksie, że system edukacji akademickiej
      jest zdegenerowany m.in. przez takie zbożne inicjatywy jak
      Fundacja na Rzecz itp. Ma rację red. Jachim (a zgadzam sie z nim
      rzadko), że to tylko czubek góry. Dziwne , że dopiero teraz
      zaczyna sie o tym pisać - sygnały o degrengoladzie i korupcji
      dawno wyszły poza srodowisko.
      To wyjątkowo obrzydliwy obrazek: nobliwy profesor,olewający
      studentów (ponoć ok 30% zajęć na uczelniach niepublicznych w
      ogóle sie nie odbywa) i kasujący szmal za lipne ekspertyzy
      (które nb. robią murzyni-studenci, lub doktoranci). Interes sie
      kręci: studenci sa zadowoleni, bo mają wolne, doktoranci
      punktują u szefa (a jak ma on dobry humor, to i pare groszy
      rzuci za ekspertyzę), profesura nie nęka rektora o podwyżki.
      Wszyscy sobie jakoś radzą i w dodatku nie płacą ZUS-u (a jak
      wiaodmo w Polsce niepłacenie ZUS-u jest elementem walki z
      reżimem i uchodzi za patriotyczny obowiazek).
      Jeśli jesteś z tego srodowiska, to nie chowaj się za potrójnym
      Iksem, tylko weź się za porządki na swoim uczelnianym podwórku.
      Zamiast oskarżac władze uniwersytetu i dziennikarzy.
    • Gość: mmm Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 08:23
      Jeżeli profesorowie nie będą mogli prowadzić zajęć na Uniwersytecie przez
      fundację, będą prowadzili zajęcia ze studentami na prywatnych uczelniach. A na
      prywatnych uczelniach nie ma pracy naukowej, tylko dydaktyka. Ta nasza nauka
      jest licha, ale jest. Nadzieja w młodszych naukowcach. Stare, zdemoralizowane
      lisy niestety muszą dawać swoje nazwiska i tytuły. Cały system jest chory - bo
      nie finansuje się prawdziwej nauki. Wszędzie na świecie są fundacje przy
      uczelniach, tylko że są zarządzane i kontrolowane przez biznesmenów.
    • Gość: Lew Ponoć Kwaśniewski wiedział o sprawie od lipca IP: *.visp.energis.pl 25.04.03, 08:23
    • Gość: ws Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.obr.pl / 192.168.1.* 25.04.03, 08:42
      "Zwykły" doktor się nie liczy. Co innego habilitowany i tu jest
      pies pogrzebany bo uczelnie zatrudniaj na pierwszych etatach
      nawet emerytów 80-latków z habilitacja lub profesurą np. z
      wojskowych uczelni - specjalistów np z ekonomii politycznej
      socjalizmu. Wszystko po to aby spełnić wymogi formalne.
      Nie wiem czy gdzies na świecie o istnieniu uczelni czy wydzialu
      decyduje liczba zatrudnionuch na pierwszym etacie profesorow i
      doktorow habilitowanych oraz być może niedobitków wszelkiej
      maści docentów. "Izba " tkz samodzielnych pracowników dba tak
      samo dobrze o swoje interesy jak każda inna.
      • Gość: ad Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 09:19
        Chyba byłoby lepiej, gdyby red. Górka zajął się przed
        napisaniem tego tekstu rzetelnym sprawdzeniem róznych źródeł, a
        nie przypuszczał frontalny atak na Fundację, dzięki której nie
        tylko pracownicy US mogą jakoś wiązać koniec z końcem, ale
        także finansowany jest sprzęt dla poszczególnych instytutów -
        komputery, materiały, o których możnaby zapomnieć, gdyby
        Fundacji nie było.
    • Gość: baska74 Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: 212.14.17.* 25.04.03, 09:37
      Jestem pracownikiem Uniwersytetu z 5-letnim stażem, ze
      znajomoscia języków, po zagranicznych stypendiach, z oddanym do
      recenzji doktoratem... Patologią jest to, że zarabiam
      miesięcznie 980 PLN a oczekiwania wobec nas, pracowników
      naukowych są wysokie... elegancki wygląd, wiedza, najlepiej z
      zagranicznych czasopism, wyjazdy. Uczelnia nie ma już na to
      pieniędzy wieć mamy finansować to sobie sami. Zdobycie funduszy
      z zagranicy na badania naukowe wymaga wkładu własnego więc..
      patrz wyżej. Zajecia płacone przez Fundację, do których młodzi
      mają zresztą ograniczony dostęp, pozwalały uzupełnić miesięczny
      budżet tak aby przeżyć a czasem nawet pozwolic sobie na
      przyjemność. A pracujemy cieżko... nie mamy na przykład wogóle
      wolnych weekendów bo dominują studia zaoczne. A z artykułu
      wynika, że pieniądze są płacone za nic. Prosze uwierzyć, my
      potrafimy mówic po 8 godzin dziennie (w wiekszości z sensem) a
      status magistra i częściowo doktora w hierarchii uczelnii jest
      równy zeru. Zapraszam Panów Redaktorów do poprowadzenia
      dziennej serii wykładów dla grup po 100-150 osób. Efekt
      likwidacji Fundacji bedzie taki, ze profesorowie i tak sobie
      poradzą (ich pensje sś kilkukrotnością pensji magistra)a my
      młodzi będziemy.... odchodzić, bo to co nas tu jeszcze trzyma
      to idea i pasja. A tym życ trudno..
      • longplay To może zmienić Wasz ważny człowiek 25.04.03, 19:27
        Gość portalu: baska74 napisał(a):

        > Jestem pracownikiem Uniwersytetu z 5-letnim stażem, ze
        > znajomoscia języków, po zagranicznych stypendiach, z oddanym do
        > recenzji doktoratem... Patologią jest to, że zarabiam
        > miesięcznie 980 PLN a oczekiwania wobec nas, pracowników
        > naukowych są wysokie... elegancki wygląd, wiedza, najlepiej z
        > zagranicznych czasopism, wyjazdy. Uczelnia nie ma już na to
        > pieniędzy wieć mamy finansować to sobie sami. Zdobycie funduszy
        > z zagranicy na badania naukowe wymaga wkładu własnego więc..
        > patrz wyżej. Zajecia płacone przez Fundację, do których młodzi
        > mają zresztą ograniczony dostęp, pozwalały uzupełnić miesięczny
        > budżet tak aby przeżyć a czasem nawet pozwolic sobie na
        > przyjemność. A pracujemy cieżko... nie mamy na przykład wogóle
        > wolnych weekendów bo dominują studia zaoczne. A z artykułu
        > wynika, że pieniądze są płacone za nic. Prosze uwierzyć, my
        > potrafimy mówic po 8 godzin dziennie (w wiekszości z sensem) a
        > status magistra i częściowo doktora w hierarchii uczelnii jest
        > równy zeru. Zapraszam Panów Redaktorów do poprowadzenia
        > dziennej serii wykładów dla grup po 100-150 osób. Efekt
        > likwidacji Fundacji bedzie taki, ze profesorowie i tak sobie
        > poradzą (ich pensje sś kilkukrotnością pensji magistra)a my
        > młodzi będziemy.... odchodzić, bo to co nas tu jeszcze trzyma
        > to idea i pasja. A tym życ trudno..

        Nie zazdroszczę takiej pensji. Ale na Uniwersytecie jest profesor Urbańczyk
        działacz SLD, które obecnie rządzi. Proszę opisać mu tę sytuację pracowników
        naukowych ma olbrzymie możliwości w Rządzie RP powołanym przez ukochaną partię
        Pana Profesora.Jeżeli nie On to kto to wywalczy u władz ?

      • ujhirara Re: Fundacja na rzecz profesorów 29.04.03, 16:10
        Poprzednik wporwadził pewne pomieszanie pojęć. Czym innym są skandalicznie
        niskie zarobki tak zwanych młodszych pracowników nauki, a czym innym jest
        łamanie prawa przez Uczelnię. Fundacja nie miała chyba uprawnień do
        prowadzenia studiów. To był tylko parawan dla obejścia istniejących przepisów.
        Tym bardziej, że uczelnia nie ma prawa brać z sufitu wysokości opłat za studia
        zaoczne czy wieczorowe. To ma być "obiektywny" koszt ponoszony przez uczelnię
        w celu zorganizowania i przeprowadzenia takich studiów. A więc koszty wynajmu
        sal, opłaty dla prowadzących, administracja. Ale nie utrzymywanie fundacji.
        Ani jakiekolwiek inne świadczenia na rzecz uczelni. Za te pieniądze nie
        powinny być prowadzone żadne inwestycje. Pytanie tylko, czy jest w Polsce
        uczelnia państwowa, która się do tego stosuje. Jeśli kotś taką za - to proszę
        o pilne przekazanie tej informacji. Będę szczerze zobowiązany.
        hirara
    • Gość: zima Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.ioz.pwr.wroc.pl 25.04.03, 09:46
      Wykorzystywanie pieniedzy podatnika jest czymś bardzo nagannym i
      z tym sie wszyscy zgadzamy. Pracuje na uczelni państwowej (w
      administracji). Prosze Panstwa starsi profesorowie (mam na mysli
      ponad 60 lat)z reguły nie wymyślaja takich rzeczy jak obejsc
      przepisy i zarobic wiecej pieniedzy. To wymyslaja mlodsi stazem
      pracownicy uczelni. Profesorowie zarabiaja owszem. Ale prosze
      wziac pod wage ich poziom wiedzy. Oni byli po prostu inaczej
      edukowani. Lepiej, dokladniej, szerzej, wszechstronniej. Nie
      odpisywali. Nie bylo tego zjawiska, ktore obserwujemy teraz. Z
      pracami przegladowymi pod pachą przebiegaja przez niemal
      wszystkie Rady Wydziału ubiegajac sie o tytul dr hab. lub
      profesure o plagiatach nie wspomnę. Oczywiscie, że nie wszyscy.
      Ale chciałam w ten sposob podkreślić, że nie wszyscy i nie
      wszędzie. Kto dzisiaj pisze samodzielnie pracę magisterską.
      Twierdzę, ze bardzo mały procent w skali kraju. Reszta internet,
      sprytna kompilacja, bądz zlecenie napisania odpowiedniej firmie
      ktora mozna znależc na stronach www.Nie ma szacunku do nikogo i
      do niczego. Absolutnie wszystkim rzadzi pieniadz i postawa "aby
      dzisiaj" lub "to nie moj problem". A mlodzi no coz, plodza jedna
      publikacje rocznie, ktore potem przerabiaja na rozne sposoby
      robiac z niej np. trzy inne i o zgrozo nie widza w tym nic
      nagannego rozliczaja sie np. w ramach badan wlasnych badz
      bezposrednio z KBN-em.
      • Gość: Lavi Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 11:02
        Fakt, to system jest chory. Zaczalem studiowac na samym poczatku Fundacji, nie
        dostalem sie na dzienne (humanistyczne) bo mialem za slaba srednia na
        swiadectwie (troja z matmy!) mimo 5 na wstepnym. Ale nie o tym. Pamietam kiedy
        Fundacja miala swoje biuro w "kanciapce" 3 pokoikach na rogu Wielkopolskiej i
        Jednosci Narodowej. Wszystkich swiezo upieczonych studentow to dziwilo,
        dlaczego nie wplacamy na konto US tylko Fundacji. Cos nam posciemniano, ze
        mozna to sobie wtedy odpisac od podatku itp. Jako mlodzi, niedoswiadczeni
        lyknelismy to. A dzis czytam, ze powod byl jeden. Profesor mogl zarobic 3 razy
        tyle! I dzis czuje sie oszukany, tylko kogo to obchodzi! Kase zaplacilem!
    • Gość: sumo Trefny "towar" US IP: 62.233.173.* 25.04.03, 12:38
      Za studia wieczorowe płacę 340zł miesięcznie, bez względu na to
      ile godzin zajęć mam w semestrze, przy czym liczba zajęć jest
      bardzo zróżnicowana. Za co więc płacę, mając bardzo mało zajęć w
      danym semestrze? Przypuszczam, że dorzucam się do rat za nowy
      samochód profesorów. Niezwracanie pieniędzy za zajęcia, które
      się nie odbyły to już zwyczajne ZŁODZIEJSTWO. Takiego bubla
      jakim jest nauka na US jeszcze nigdy nie kupiłem!!!!!
    • Gość: XxX Ad vocem IP: 212.14.17.* 25.04.03, 14:30
      Nie sądziłem, że ten artykuł przyniesie taki odzew. Jak widzę
      studenci sa strasznie niezadowleni, że muszą płacić za studia.
      To w takim razie niech zdadzą egzaminy wstępne na studia
      dzienne. Nic nie stoi na przeszkodzie. Juz słyszę ten lament;
      przecież studia zaoczne i wieczorowe sa dla ludzi pracujących,
      którzy chca podwyzszyc swoje kwalifikacje. Proszę pojawić się w
      trakcie zjazdu na studiach zaocznych i przyjrzeć się strukturze
      wiekowej. Dominującą grupą sa Ci, którzy nie zdali na studia
      dzienne. Padaja też głosy o nadmiernej liczbie punktów
      wykłądowych.Nie ma sprawy. Zlikwidujmy to. Co to będzie
      oznaczać. Nic innego jak wzrost kosztów studiowania. Trzeba
      będzie przyjechać do "metropolii" i znaleźć na weekend jakieś
      zakwaterowanie. A czesne i tak trzeba bedzie płacić. Owszem
      można nie dać zarobić uczelni państwowej. Pozostają szkoły
      prywatne. Jest wolna konkurencja. Czy tam jest taniej?
      Powtarzam raz jeszcze. To zwykła kalkulacja ekonomiczna
      zadecydowała o stworzeniu Fundacji. jej likwidacja nie oznaczać
      będzie polepszenia warunków studiowania. Doprowadzi tylko do
      większego obciążenia kosztami uniwesrsytetu. Ale dura lex, sed
      lex. Jest ustawa o financh publicznych. Jest raport NIK. Kolejny
      przykłąd burzy w szklance wody:)
    • Gość: hanuta Kto tu złodziejem, kto okradanym? IP: 212.14.10.* 25.04.03, 14:39
      Gość portalu: XXX napisał(a):

      > Zastanawiam się na czyje zlecenie został napisany ten artkuł.
      > Pewnie na zlecenie władz Uniwersytetu, które zazdroszczą
      > niektórym Wydziałom dodatkowych źródeł dochodów. I to nie tylko
      > dochódów przeznaczanych na pensje lecz również na zakupy sprzętu
      > i wyposażenia.Widocznie administrację uniwerku to kłuje w oczy
      > Należałoby się zastanowić, czy czasama zajęć wg stawek wyższych
      > nie prowadzą tylko profesorowie lecz pracownicy niżsi stopniem ,
      > którzy wcale krezusami nie są.

      Dyskusja na temat Fundacji rozwija sie według mnie nie w tym kierunku o jaki
      chodziło autorowi tekstu.Wiadomo że ludzie zarabiali, ale profesorowie i inni
      pracownicy uczelni wcale nie wybierali sobie formy płatnosci "za studentow
      zaocznych" czy wieczorowych. Prawo obowiazujące w US w tym względzie , zmuszało
      do przyjmowania zapłaty przez Fundację. Czy to, że nie płacono im ZUS-u było
      dla pracowników naukowych korzystne? Niekoniecznie. Każda suma była i
      tak "opodatkowana" przez grupę krezusów zasiadających we władzach F.,(także
      profesorów US, ale sitwy kutej na cztery nogi).Dyrektor Krawczyk w chwilach
      szczerości zwierzał się rok temu pewnej osobie, że "jego" fundacja zarobi
      mnóstwo forsy i całkowicie się od US uniezależni. Zorganizowanie czegoś dla
      Uniwersytetu kosztowało US ok.20% od całości,na tym łapę kładła i zabierała
      Fundacja. Samodzielne "inicjatywy" panów Fabiańczyka, Krawczyka i innych, to
      zysk niemal stuprocentowy! Pałacyk przy Wojska Polskiego (hotel, restauracja,
      sale na kursy językowe)kosztował dużo, ale przynosi zyski.
      Podczepienie się pod Uniwersytet to sprytne przedsięwzięcie i byłoby trwało
      nadal, gdyby nie pazerność "biznesmenów" i nadmierne apetyty. NIK zrobił swoje,
      stwierdził "nieprawidłowości" i...co? Sprawa dla rektora. Profesorska synekura
      kończy się? Dobrze, że nikt nie otrzymał sankcji prokuratorskich. Są jeszcze
      inne przekręty o których wie środowisko naukowe, ale ze względu na kolegów
      działających w Fundacji, na US, w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu,
      urządzonych świetnie i...mściwych - nabierają wody w usta.A marzy się niektórym
      ciepła miska u boku krezusa mającego układy jeszcze od czasów, kiedy obok nazwy
      profesor tkwiła inna - towarzysz, a z kieszeni wystawała legitymacja w kolorze
      czerwonym. Mimo tej afery oni sobie poradzą, o to się mogę założyć, chociaż...
    • Gość: tata Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.smsnet.pl / 192.168.1.* 25.04.03, 15:42
      ach jak wielu magistrow docentow i profesorow rzucilo sie w
      obronie kasy.
      niestety stworzyly sie dwa obozy.
      jeden tzw. pedagogow i drugi studentow.
      zdania zupelnie przeciwstawne.
      wiele moznaby powiedziec o tym jak wygladaja egzaminy wstepne na
      us.ile dodatkowej kasy plynie do niektorych kieszeni.
      a kto moglby cos powiedziec na temat stypendiow zagranicznych.
      chyba najwiecej ci ktorzy sie zalapali,ale oni albo nic nie
      powiedza albo powiedza niepelna prawde.
      no chyba ze wczesniej wykryje cos jakis gorka, nik czy inny
      prokurator.
      szukam odpowiedzi na pytanie kiedy ukazalo sie ogloszenie o
      egzaminie na tzw. sokratesa.
      a moze ktos ze studentow ktory zlozyl podanie zostal o nim
      powiadomiony?
    • Gość: Mgr A fundacje przy szpitalach? Cała III RP jest chora... IP: 62.233.173.* 25.04.03, 15:53
      ...budżet centralny, miasta,gminy,szpitale,firmy,itd.- efekt:
      społeczeństwa tonie w długach! Konstytucja ( bezpłatne leczenie,
      bezpłatna nauka...ha,ha,ha)to fikcja.Dyplom magistra,to też
      płatna fikcja. Samorządy - fikcja! System podatkowy ? Absurd do
      kwadratu ! Tylko na cmentarzach widnieje prawda : data urodzenia
      i data zgonu.Do zobaczenia na tamtym świecie!
      • Gość: ad_rem Re: A fundacje przy szpitalach? Cała III RP jest IP: 212.14.48.* 25.04.03, 17:17
        Gość portalu: Mgr napisał(a):

        > ...budżet centralny, miasta,gminy,szpitale,firmy,itd.- efekt:
        > społeczeństwa tonie w długach! Konstytucja ( bezpłatne leczenie,
        > bezpłatna nauka...ha,ha,ha)to fikcja.Dyplom magistra,to też
        > płatna fikcja. Samorządy - fikcja! System podatkowy ? Absurd do
        > kwadratu ! Tylko na cmentarzach widnieje prawda : data urodzenia
        > i data zgonu.Do zobaczenia na tamtym świecie!
        Tych absurdów, o których pisze mgr jest oczywiście cała masa.Moim zdaniem kazdej z fundacji działającej przy szczecińskich i nie tylko szczecińskich uczelnich, mozna postawić podobne zarzuty. Na mojej uczelni zajęć na studiach zaocznych prowadzić i rozliczać nie można inaczej, jak własnie tylko przez fundację. Uczelnia zyje dzieki studiom zaocznym, chociaż z załozenia powinna to być działalność "non profit". Jezeli studenci zaoczni przejmują na siebie rolę "sponsorów z przymusu" to przynajmniej należy im oferować jakość usług dydaktycznych porównywalną z tą jaką serwuje się na studiach dziennych.
        Jak wygląda rzeczywistość? Popieram studentów. Nikt nie lubi być okradany !
    • Gość: Mgr A fundacje przy szpitalach? Cała III RP jest chora... IP: 62.233.173.* 25.04.03, 15:54
      ...budżet centralny, miasta,gminy,szpitale,firmy,itd.- efekt:
      społeczeństwa tonie w długach! Konstytucja ( bezpłatne leczenie,
      bezpłatna nauka...ha,ha,ha)to fikcja.Dyplom magistra,to też
      płatna fikcja. Samorządy - fikcja! System podatkowy ? Absurd do
      kwadratu ! Tylko na cmentarzach widnieje prawda : imię i
      nazwisko, data urodzenia i data zgonu.Do zobaczenia na tamtym
      świecie!
    • Gość: ASIA Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.nowogard.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 16:00
      Studiuję wieczorowo na tym Uniwersytecie i płacę miesięcznie 320 zł. Mam tygo
      dniowo dwa dni zajęć bo mam tylko 2 przedmioty- jeżeli mam angielski liczyć
      jako przedmiot. Opłata oczywiście przez trzy lata nie zmalała proporcjonalnie
      do liczby zajęć. Zamiast obniżyć trochę opłatę miesięczną Uniwerek kupuje
      drzwi dla wykładowców za minimum 1000 zł i wstawia drewniane okna jakby
      plastiki nie wystarczyły. Do tego jeszcze wprowadzili opłatę parkingową i
      położyli na nim chyba najdroższą kostkę jaką widziałam no i jeszcze posadzili
      choineczki jakby komuś były potrzebne a wejścia i wiaty przed Uniwerkiem m
      ogóle nie ruszyli. Jak chce sie dojść do wejścia to można sobie nogi połamać na
      tej prostej nawierzchni. Ale cóż chyba wszyscy zapominaja, że My nie płacimy za
      naukę tylko za wygodę naszych wykładowców. To jest poprostu śmieszne!
    • Gość: Zagloba Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: 193.82.16.* 25.04.03, 18:15
      A mnie najzwyczajniej w swiecie zaczyna sie podobac to co robi p.Gorka.
      NIe wiem czy robi to na czyjes zlecenie,czy kogos probuje pograzyc,ale
      najwazniejsze jest to,ze w koncu ktos zaczal o tym mowic.
      Wiele razy probowalem "przepchnac" podobne tematy na formu,ale nikt nie byl tym
      zainteresowany.A teraz?Prosze,dziesiatki ludzi ma nagle cos do powiedzenia.
      Tego nam trzeba-szukac zlych stron i zmieniac.I byc moze to uda sie osiagnac
      dzieki temu ze ktos sie za to wzial.
      Mam jeszcze jedno pytanko.Czy ten Fabianczyk nie ma przypadkiem synka-asystenta
      na wydziale politologii??
    • Gość: elektorat Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.gdynia.mm.pl 25.04.03, 18:47
      Gość portalu: XXX napisał(a):

      > Zastanawiam się na czyje zlecenie został napisany ten artkuł.

      Na nasze społeczne zlecenie!

      > Pewnie na zlecenie władz Uniwersytetu, które zazdroszczą
      > niektórym Wydziałom dodatkowych źródeł dochodów. I to nie
      tylko dochódów przeznaczanych na pensje lecz również na zakupy
      sprzętu i wyposażenia.

      A przecież to wyposażenie potrzebne jest do nauczania -
      studentom również.

      Widocznie administrację uniwerku to kłuje w oczy. Należałoby się
      zastanowić, czy czasama zajęć wg stawek wyższych nie prowadzą
      tylko profesorowie lecz pracownicy niżsi stopniem, którzy wcale
      krezusami nie są. I jeszcze drobny szczegół. Ze względu na to,
      że dorabiano na konto Fundacji pewnie nie tzreba było
      odprowadzać ZUS. A teraz jak z tego wynika pracownicy zarobią
      mniej (dostaną troszkę więcej deficytowe wydziały), przy okazji
      trzeba będzie odprowadzać ZUS. Per saldo dojdzie do zmniejszenia
      środków do dyspozycji.Postępowanie w stylu psa ogrodnika.

      Zgoda. Wszak pies-ogrodnik wie czego ma pilnować. A ponadto
      warto zastanowić się nad sposobem praktycznego nauczania, miast
      cytowania wiekowych definicji. A to niezależnie od tego, czy na
      uczelni, czy w Fundacji.
    • Gość: Ananke co się dzieje na ekonomii IP: 212.14.10.* 25.04.03, 20:37
      Najwięcej pieniędzy z fundacji płynie do WYDZIAŁU NAUK EKONOMICZNYCH I
      ZARZĄDZANIA. Obecnie prowadzony jest tam remont całą parą, pomimo deficytu na
      US. Wszystko w porządku niby, przecież studenci muszą się uczyć w dobrych
      warunkach. To jednak, co się tam wyprawia to lekka przesada. W wakacje na
      korytarzach położono nowoczesne, zmywalne tapety (spore koszty). Obecnie są one
      skuwane i kładzione są tam kafle. Kto mi wytłumaczy dlaczego marnotrawi się
      publiczne pieniądze?
      Jednocześnie dziekan prof. Urbańczyk obcina "koszty" czyli wydatki na naukę.
      Zaczęło się od wprowadzenia płatnego ksero dla pracowników, czyli podstawy ich
      pracy naukowej. Miesiąc temu odciął telefony i jedynie profesorowie mogą z
      uczelni komunikować się ze światem. Młodsi pracownicy mają korzystać z maili...
      Profesorowie nie zawsze potrafią się nimi posługiwać, a często nawet szczycą
      się tym, że komputer to dla nich czarna magia (prof. Nakonieczna-Kisiel, dr
      Gołębiewska). I wcale nie mają ochoty się "dokształcać"... Zlecają
      przepisywanie, na przykład programów, magistrom!
      Profesorowie tymaczasem żerują na swoich tytułach otrzymanych przed wielu laty
      i biegają po wszystkich Szkołach komercyjnych (koronny przykład prof
      Kopycińska, prof Karwowski, prof Olejniczak), często łącząc etaty kierowników
      katedr, co jest niezgodne z prawem! I nikt tego nie piętnuje!
      Ich dorobek naukowy, z braku czasu, jest na żenującym poziomie.
      Najczęściej "dopisują się" do pracy młodszych kolegów, firmując ich dzieła
      swoim nazwiskiem albo wydają skrypty pod swoją redakcją (nie ma w nich ich
      własnych tekstów).
      Co to ma wspólnego ze sprawą Fundacji? Ano Ci Panowie profesorowie są motorem
      napędowym tej instytucji. Zdobywają z niej spore pieniądze na wyjazdy,
      organizacje pseudokonferencji, przyjęć i sprzęt komputerowy do własnych
      gabinetów oraz na luksusowe meble. Wcale nie muszą pracować z "zaocznymi",
      mając dość pieniędzy ze szkół typu ZSB.

      Fudacja jest kontrolowana przez sitwę profesorów, szare eminencje z ekonomii,
      którzy nie są oficjalnie wykazywani, jako zarządzający Fundacją. Aby coś się
      zmieniło należałoby zlikwidować całą dotychczasową administrację i poddać
      Fundację bezpośredniej kontroli US. Obecnie jest to jednostka pasożytnicza, nad
      którą Rektor nie ma żadnej kontroli!

    • Gość: Aga Działalność Fundacji IP: 212.14.10.* 25.04.03, 21:12
      Kierownik Zakładu naszej Uczelni, człowiek prostoduszny i wierzący, postanowił
      zorganizować w Roku Świętym pielgrzymkę do Rzymu, dla swoich współpracowników i
      studentów. Wziął się do tego całkiem fachowo, bo zaczął od szukania sponsora.
      Jak się okazało, dobrze wybrał i współuczestnikiem pielgrzymki uczynił
      dyrektora Fundacji „opiekującej się” Uczelnią, (to znaczy czerpiącej zyski i to
      niemałe, z tej działalności). Prezes od razu dostrzegł realne korzyści z
      uczestniczenia wraz ze swoimi współpracownikami, w tej imprezie. Zamówił połowę
      planowanych miejsc dla „swoich” ludzi.
      Zapisy nabrały tempa. Kierownik starał się, aby uczestnicy byli nieobojętni
      religijnie, obiecywał spotkanie z Papieżem i zaangażował księdza, w ramach
      opieki duchowej nad grupą. Cena, dzięki dofinansowaniu Fundacji, nie była
      wygórowana. Zapisywali się studenci, asystenci i profesorowie. Niektórzy
      nazywali pielgrzymkę wycieczką albo imprezą, ale Kierownik nie zwracał na to
      uwagi, przekonany, że przedsięwzięcie ma charakter religijny.
      Pierwsze problemy zaczęły się, gdy wszyscy wpłacili całą kwotę i do wyjazdu
      pozostał miesiąc. Fundacja postanowiła wycofać się z dofinansowania naszej
      grupy i zażądała zwrotu gotówki. Powodem rezygnacji była pazerność Prezesa,
      który w ostatniej chwili podjął się dofinansowania wyłącznie „swojej” grupy
      (notabli uczelnianych), nas zaś, skromnych pracowników Katedry – pomijając.
      Biuro turystyczne, załatwiające autokar i noclegi w Rzymie, odmówiło oddania
      zainwestowanych pieniędzy. Sprawa miała ciągnąć się później jeszcze dwa lata i
      znaleźć swój epilog w sądzie, ale o tym jeszcze wówczas - nie wiedzieliśmy.
      W ciągu krótkiego czasu trzeba było dokooptować nowych uczestników, by mogli
      zająć miejsca grupy „prominentów od Prezesa”. Z trudem się to udało i tylko ze
      względu na niską cenę uczestnictwa.
      Dyrektor Krawczyk nie ustawał jednak w wysiłkach odzyskania "zainwestowanej"
      kwoty. Poniewaz wpłata Katedry wynosila 6.000,- i identyczną sumę włożyła
      Fundacja, p.dyrektor oskarżył Biuro turystyczne o zainkasowanie "sumy omyłkowo
      powielonej" i pozwał Biuro do sądu, doskonale wiedząc, że jest to kłamstwo. W
      tym samym czasie prowadził korespondencję z Kierownikiem Katedry na temat
      zwrotu dofinansowania! Sprawa znalazła swój finał w sądzie. P.Krawczyk kłamał
      nadal, przed sądem (!), że kwota 6.000,- zostala "powielona", chociaż doskonale
      wiedział, że połowa tej sumy była nasza, wpłacona "przez Fundację", dla
      uproszczenia sprawy (jeden płatnik, w połowie sponsorujący imprezę).Sprawę
      Fundacja kontra Biuro - przegrał p. Krawczyk żądający sumy 12.000,- "długu z
      procentami". Na szczęście zachowano korespondencję między sponsorem a
      obdarowanymi i przedstawiono ją przed sądem.Koszty procesu zapłaciła
      Fundacja.Biuro turystyczne odetchnęło z ulgą. Kłamstwo nie zostało ukarane, bo
      nie było lustracyjne. Panom z Zarządu Fundacji gratulujemy wytrwałosci w
      dochodzeniu kłamstwa i dziękujemy za sponsoring tej religijnej imprezy.Może
      darowane im będą winy (chociaż częściowo), czego im mimo wszystko, nie życzymy.
    • Gość: Szambo Re: Fundacja na rzecz pseudoprofesorów ekonomistow IP: 213.155.168.* 25.04.03, 22:48
      Ten artykul jest krzywdzacy w tym sensie, ze sprawia wrazenie na
      czytelniku iz fundacja "przepompowywala" pieniadze do kieszeni
      profesorow wszystkich dziedzin. W rzeczywistosci, fundacja byla
      folwarkiem pseudonaukowcow w rodzaju post-komunistycznych
      ekonomistow i prawnikow podczas gdy pracownicy innych wydzialow
      USz ledwie wiazali (i wiaza) koniec z koncem.

      Nie bez winy sa tu tez tzw. studenci, z ktorych 3/4 jest banda
      bezmozgowych chamow w pogoni za oszukancza obietnica latwej
      kariery po pseudostudiach wymagajacych minimum inteligencji i
      wysilku umyslowego.

      A teraz jedna grupa oszustow krytykuje druga na lamach dyskusji
      internetowych. A przeciez tak milo sie zylo w tym gnoju, w
      ktorym jednym wystarczylo zaplacic wcale niewygorowana kase zeby
      dostac dyplom a drudzy pierdolili glodne kawalki na tzw.
      wykladach pobierajac kominowe stawki godzinowe. No i co panowie
      (i panie) byla symbioza a teraz gowno ...
    • Gość: No dobra Jak juz trzepiecie wszystko to i jeszcze to: IP: *.adb.pl 25.04.03, 22:51
      Przyjrzyjcie sie temu co sie wyrabia w CZUSK'u i co wyprawia
      kwestor.
      Regularnie naruszana jest ustawa o zamowieniach publicznych,
      ludzie majacy pilnowac interesow US powoduja kolosalne straty
      finansowe. Do tego dochodzi jeszcze lamanie innych przepisow...
      I wiecie co nikt nikomu nic nie zrobi w we wszystkie afery
      zamieszane sa osoby z NIK, IS i US.
      Pozdrawiam, a juz szczegolnie pana,panie Andrzeju Kolasinski -
      szefie CZUSK! i Pana Panie KWESTORZE :)
    • Gość: olgi Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.kolobrzeg.leased-e.ids.pl 26.04.03, 16:00
      Fundacja wykorzystuje publiczny majątek dla korzyści wąskiej
      grupy swych "pracowników". Nikt tak naprawdę jej nie kontroluje.
      W życiu nie widziałem takieggo bałaganu w dokumentach, jak tam.
      Robi też pod szyldem Uniwerstetu ekspertyzy dla samorządów,
      których jakość jest żenująca. Podczas kontrolowania ich usług
      konsultingowych okazuje się, że zamiast zapisanych w umowie
      uznanych ekspertów rzecz pisało kilku amatorów. Do tej pory
      chroniono ich, by "nie krzywdzić US". Ale takie osoby nie tworzą
      Uniwersytetu, tylko go niszczą.
      Niektórzy zresztą poczuli pismo nosem i odeszli, np. p.
      Płuciennik...
      A swoją drogą, ostatnio grupa tzw. ekonomistów naraziła się
      niektórym w mieście i nagle w GW mógł się pojawić taki artykuł...
      Próbowano podjąć taką dyskusję już 7 lat temu, ponownie 4 lata
      temu, ale widać można dopiero teraz ... :(.
      A US systematycznie spada w rankingach. Całe szczęście, że
      powstają w Polsce nowe uczelnie, bo bylibyśmy już na dnie. A tak
      US jest na 70 miejscu w Polsce.
      • longplay Przecież to oczywiste 26.04.03, 16:39
        Pracownik naukowy winien mieć zakaz uczestnictwa w czymkolwiek co korzysta w
        jakikolwiek sposób z majątku uczelni. Podobnie lekarz jeżeli chodzi o majątek
        np szpitala , urzędnik -majątek państwowy czy samorządowy i ktokolwiek inny.
        Np : Policjant , który ma prywatną firmę i robi ekspertyzy dla Policji. Znam
        kilka takich przypadków. Przestańmy okradać ten biedny kraj. Fundacja trafiła
        do prasy, ale takich przypadków funkcjonujących w Szczecinie i Polsce jest
        znacznie więcej ! Jeżeli te Krezusy dorabiające na naszych podatkach chcą
        zarabiać w Fundacji proszę bardzo zwolnić się z uczelni i przejśc do Fundacji.
    • jurek.orwell Pracownicu Urzędów też brali pieniądze z Fundacji 29.04.03, 16:32
      Więc nikt tego nie rozbije, a przynajmniej małe są na to szanse.
      Dlaczego twierdzę jak w tytule ? Otóz Fundacja pobierała pieniądze równiez za
      studia podyplomowe itp. Często wykładowcami byli tam np : wysocy urzędnicy
      skarbowi. Np : Antoni Gawron - Dyrektor Izby Skarbowej, Edward Trzybulski i
      wielu innych urzędników , których nazwiska mógłbym wymieniać i wymieniac. Np z
      Urzędu Wojewódzkiego itp. Brali bardzo wysokie stawki za wykłady i nic ich nie
      dziwiło ?
    • Gość: aga Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.wneiz.univ.szczecin.pl 06.05.03, 10:31
      Szkoda, że na takim forum odbywa sie dyskusja. Dlaczego osoby niezadowolone nie
      powiedzą co "ich boli" otwarcie?
      Kazdemu jest łatwo sie żalić, gdy nikt nie wie z kim ma do czynienia. Troche
      wiecej odwagi cywilnej ludzie kochani.
      Jeśli chodzi o Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania to bez wątpienia jest
      to najlepszy Wydział na US, który daje szanse na prawdziwy rozwój . Wszystkich
      niedowiarków serdecznie zapraszamy.
      Poza tym, jesli ktoś ma ochotę na pracę naukową to nikt nikomu tego nie
      zabrania, wręcz przeciwnie osoby które dbają o swój rozwoj są tu bardzo
      szanowane i cenione.
      Te bzdury na temat Fundacji sa niedorzeczne. Dzieki fundacji i wypracowanym
      pieniądzom wydział mógł zostac wyremontowany, planowane sa nowe inwestycje.
      Ale znajdują sie równiez fundusze na inne wydatki.


      • Gość: tulipan Re: Fundacja na rzecz profesorów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.05.03, 11:53
        Na temat 'profesorow', róznych klik w nauce i edukacji ciekawe rzeczy mozna
        przeczytać na stronach www.naukowcy.republika.pl/. Ta patologia dotyczy
        nie tylko US
        • Gość: Elzbieta Gawlas Profesorowie z Poznania maja glos IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.05.03, 04:45
          CZY GLOSOWANIE ZA DOBROWOLNYM AKCESEM
          DO UNII EUROPEJSKIEJ
          JEST POWAZNYM GRZECHEM?

          List otwarty do ksiezy, biskupów, zgromadzen zakonnych i organizacji
          katolickich Polski


          Wprowadzenie. Sytuacja przed referendum w sprawie akcesu do Unii
          Europejskiej jest podobna do sytuacji przed Millenium (rok 1966), kiedy to
          zadano potepienia listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, ale
          praktycznie nikt nie mógl zapoznac sie z trescia tegoz listu. Obecnie nie
          publikuje sie tresci umów i bardzo utrudnia sie dostep do tych dokumentów.
          Przeciwnikom Unii skutecznie zamyka sie dostep do srodków spolecznego
          przekazu. Usiluje sie zniszczyc te srodki przekazu, które ujawniaja stan
          rzeczywisty. Wszystkimi mozliwymi metodami namawia sie nas do wstapienia do
          Unii, ale nawet rzadzacy nie wiedza co podpisuja. (Kiedy oni mogli sie
          zapoznac z tysiacami stron tekstu napisanymi w obcym jezyku?) Unia
          Europejska jest tworem nowym, sztucznym, poganskim, bardzo
          zbiurokratyzowanym i na razie wielka niewiadoma bez konstytucji.
          Dotychczasowe dostosowania naszego kraju do Unii zaowocowalo:
          - masowa wyprzedaza (za bezcen) majatku narodowego,
          - powolna likwidacja naszego przemyslu, a co za tym idzie
          - masowym bezrobociem,
          - wyprzedaza ziemi,
          - nieograniczonym importem towarów sprzedawanych nieraz po dumpingowych
          cenach,
          - zadluzeniem kraju stawiajacym pod znakiem zapytania mozliwosc jego dalszej
          samodzielnej egzystencji,
          - planowanym niszczeniem gospodarstw rodzinnych i wydziedziczeniem rolników.
          Wszystkie te dzialania nasuwaja bardzo pesymistyczny obraz naszej
          przyszlosci w Unii: Polacy calkowicie wydziedziczeni i pozbawieni srodków do
          zycia stana sie zebrakami, lub "Cyganami" w wlasnej ojczyznie. W przypadku
          czynnego oporu moga byc nazwani terrorystami i moze ich spotkac los
          Palestynczyków lub Czeczenów. Widac to po metodach pacyfikacji
          protestujacych pracowników Kabli w Ozarowie, protestujacych rolników, czy
          determinacji, z jaka rzad walczyl z uchwala sejmu o powolaniu koncernu
          "Polski Cukier".
          Jednakze wejscie do Unii, to nie tylko sprawy gospodarcze, choc one
          determinuja byt naszego Narodu. Wskazemy, ze jest to równiez bardzo powazny
          problem moralny.

          1. "Tak" dla Unii jest grzechem spolecznym. Pozytywny wynik przyszlego
          referendum, czyli nasze "tak" dla Unii, przyspieszy tylko bieg ku
          nieuniknionej katastrofie. Jezeli nawet pewna grupa spoleczenstwa skorzysta
          na wejsciu do Unii, to stanie sie ona wspólodpowiedzialna za los pozostalych
          rodaków. Wobec tego glosowanie za Unia, lub wstrzymanie sie od glosu staje
          sie grzechem "przeciw bratu", czyli grzechem spolecznym. Mamy juz smutne
          doswiadczenie skutków grzechu zaniedbania zwiazanego z niedawnym referendum
          uwlaszczeniowym. Nie udalo sie nam przeglosowac powszechnego uwlaszczenia
          nie dla tego, by ktos glosowal "nie", lecz tylko dla tego, ze wstrzymal sie
          od glosu i frekwencja nie osiagnela wymaganego progu 50%. A skutek: w zamian
          za powszechne uwlaszczenie mamy niemal powszechne wywlaszczenie. Czy nie
          nalezy obarczyc osób, które nie poszly wtedy glosowac powazna
          odpowiedzialnoscia za stan dzisiejszy oraz ich wlasny los i obecny los wielu
          Polaków? Inaczej mówiac: czy rezygnacja z przyslugujacego prawa glosu nie
          jest grzechem spolecznym? (Porównaj Adhortacja Apostolska Reconcilatio et
          Paenitentia punkt 16). Podobny skutek moze pociagnac glosowanie za wejsciem
          do Unii, lub wstrzymanie sie od glosu w tym referendum.

          2. Unia nalezy do "struktur zla". Znany jest fakt, ze Unia odcina sie od
          Chrzescijanskiej tradycji panstw europejskich, wyrzeka sie nauki spolecznej
          Kosciola, w swym prawodawstwie tworzy niesprawiedliwe stosunki miedzy
          panstwami, prowadzi polityke anty-rodzinna i popiera wszelkie dewiacje
          seksualne, a tym samym tworzy "nowa Sodome". Jest oczywiste, ze czlowiek
          kierujacy sie prawem naturalnym, a tym bardziej Katolik nie moze dobrowolnie
          wstapic do takiej organizacji, a nawet nie moze w jakikolwiek sposób jej
          popierac. Czyz wiec moze byc usprawiedliwienie dla dobrowolnego akcesu do
          takiej Unii? Przeciez nasze "tak" lub wstrzymanie sie od glosu przyczyni sie
          do wzmocnienia "struktur zla", co równiez jest grzechem spolecznym.

          3. Glosowanie za Unia powoduje ekskomunike z mocy prawa. Jest jeszcze jedna
          najpowazniejsza watpliwosc moralna. Parlament Europejski 13 lutego 2003 r.
          podjal decyzje o zwiekszeniu do 74 milionów euro na "planowanie rodziny w
          krajach rozwijajacych sie" w ramach tzw. polityki zdrowia reprodukcyjnego -
          jak eufemistycznie okreslane jest zabijanie poczetych dzieci i antykoncepcja
          w krajach ubogich. Glosujac za przystapieniem Polski do UE dajemy
          przyzwolenie, aby w przyszlosci za nasze pieniadze zabijano
          najbezbronniejszych z biednych. Ponadto w wiekszosci krajów Unii obowiazuje
          prawo do aborcji, a coraz wiecej krajów legalizuje eutanazje. Nie
          pozostawiono juz teraz cienia watpliwosci, ze po akcesji prawo unijne bedzie
          wazniejsze od prawa krajowego. Zatem beda stosowane wszystkie dostepne
          metody wymuszenia legalizacji tych procedur przez Polske. Wobec tego
          glosujac za wejsciem Polski do Unii Europejskiej posrednio zgadzamy sie na
          przyjecie prawodawstwa Unii, a tym samym na akceptacje prawa do aborcji,
          czyli zabijania dzieci nienarodzonych. Tymczasem w kwestii zabijania dzieci
          nienarodzonych slowa Ewangelii i nauczanie Kosciola sa jednoznaczne:
          Jezus mówi: "cokolwiek uczyniliscie jednemu sposród najmniejszych braci
          moich, uczyniliscie Mnie samemu" (Mt 25, 40).
          Kanon 2272 Katechizmu Kosciola Katolickiego za Kodeksem Prawa Kanonicznego
          (KPK) mówi wyraznie: Formalne wspóldzialanie w przerywaniu ciazy stanowi
          powazne wykroczenie. Kosciól naklada kare ekskomuniki za to przestepstwo
          przeciw zyciu ludzkiemu. "Kto powoduje przerwanie ciazy, po zaistnieniu
          skutku, podlega ekskomunice wiazacej moca samego prawa" (KPK kan. 1398),
          "przez sam fakt popelnienia przestepstwa" (KPK kan. 1314) na warunkach
          przewidzianych przez prawo.
          Reasumujac mozemy stwierdzic, ze nasze ewentualne "tak" dla Unii
          Europejskiej pociaga wiele skutków, lecz bez watpienia jednym z nich jest
          formalne (choc nie bezposrednie) wspóldzialanie w przerywaniu ciazy. Gdyby
          nawet prawo do aborcji i eutanazji nie obowiazywalo w naszym kraju, to i tak
          nasze skladki wplacane do Unii posluza do zabijania dzieci w krajach
          rozwijajacych sie. Zatem prawodawstwo Unii jest w tak wielkim stopniu
          sprzeczne z Ewangelia i nauczaniem Kosciola, ze kazdy kto akceptuje akces do
          Unii podlega ekskomunice z mocy prawa.

          4. Prawda czy propaganda? Przecietny Polak stawia sobie pytanie o przyczyny
          przychylnego ustosunkowania sie do Unii niektórych ksiezy, biskupów,
          zgromadzen zakonnych, czasopism "katolickich", a nawet Katolickiej Agencji
          Informacyjnej. W celu wyjasnienia tej sprawy spoleczenstwu zauwazmy, ze w
          srodkach spolecznego przekazu widzimy ciagle tych samych kilku ksiezy i
          biskupów, którzy nie maja mandatu rzeczników Konferencji Episkopatu Polski.
          Inni po prostu nie maja dostepu do najbardziej znanych mediów, z reguly
          wrogich Kosciolowi, na przyklad do telewizji publicznej. Sytuacja jest
          podobna jak za czasów PRL, kiedy glosu udzielano tylko "ksiezom patriotom".
          Jako argument za akcesja przytacza sie brak innej alternatywy. Jednak naszym
          zdaniem jest to jedynie dowodem niefrasobliwosci lub zlej woli rzadzacych,
          którzy dotad nie podjeli zadnych dzialan, by taka alternatywe wypracowac.

          Doc. dr praw Olgierd Baehr
          Prof. dr hab. Maria Grynia
          Prof. dr hab. Zbigniew Jacyna Onyszkiewicz
          Prof. dr hab. Edmund Kozal
          Prof. dr hab. Jerzy Marciniak
          Prof. dr hab. Henryk Szydlowski
          Prof. dr hab. Zygmunt Zagórski

          ---
          Outgoing mail is certified Virus Free.
          Checked by AVG anti-virus system (http://www.grisoft.com).
          Version: 6.0.471 / Virus Database: 269 - Release Date: 03-04-10



          ---Poznan, dnia 23 kwietnia 2003 r.
          Prof. dr hab. Henryk Szydlowski
          ul. Skalkowskiego 33, 61-606 Poznan


          Do Ksiezy Biskupów, czlonków Episkopatu Polski


          • Gość: Zagloba Re: Profesorowie z Poznania maja glos IP: 193.82.16.* 10.05.03, 12:02
            Naprawde nie wiem skad wziela sie ta kobieta.Wypowiedzi ma jak zrzuceni na
            spadochronach czlonkowie "grupy inicjatywnej"PPR.
            Ludzie probuja z nia dyskutowac a ona ciagle swoje slogany:))
            KOBIETO OPRZYTOMNIJ.JEZELI NAPRAWDE CHCESZ AGITOWAC PRZECIW TO ZACZNIJ
            DYSKUSJE,NIE ZASMIECAJ FORUM NUDNYMI SLOGANAMI.
            Z "rydzykopodobnymi"nikt nie dyskutuje.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka