niewidzialna_l
08.05.07, 08:19
Po wielkiej bitwie,wyrwałam mojego faceta na zakupy,sama za nimi nie
przepadam.ale w czyms trzeba chodzic.Ostatni raz kupowałam w styczniu
kurteczke,a tu rozdziac sie trzeba.Wiedziałam,ze na doradztwo nie moge
liczyc,On zawsze ucieka z lini mojego wzroku.i jak głupia stoje w tej okropnej
przymierzalni, w lustrze wygladam jak biały wieloryb,wyjsc nie moge zza
zasłony bo mnie wrzuca do morza,a jego nie ma.Wczoraj,miał mi doradzac,a
skonczyło sie na tym,ze to ja mu doradzałam,starsznie duzo czasu spedził w
przymierzalniach.Wynik zakupów,spodnie dla niego 2 bluzy dla niego,i 3 kupione
koszulki dla mnie,na szybko 5 minut przed zamknieciem sklepów.Dzisiaj ciag
dalszy,ale teraz to wezme ze soba smycz.