Gość: Plazzek
IP: *.srv.volvo.com
17.12.07, 12:01
W Parlamencie Europejskim w Strasburgu, gdzie na okrągło mówi się o
demokracji i prawach człowieka, w dniu podpisania Karty Praw
Podstawowych rozegrała się wiele mówiąca o prawdziwym obliczu
pluralizmu Unii Europejskiej "bitwa papierowa".
Niecodzienna batalia miała miejsce w sali obrad. W jednym miejscu
skupili się posłowie-bojownicy o wolność i suwerenność narodów
europejskich, tak zwani zwolennicy "Europy Ojczyzn" oraz poddania
pod narodowe referenda Karty Praw Podstawowych i traktatu
reformującego. Wszyscy trzymali w rękach kartki z
napisem: "REFERENDUM".
W pewnej chwili niespodziewanie na posłów rzucili się pracownicy
ochrony, popychając deputowanych i wyrywając im z rąk "zagrażające"
demokracji kartki z nieprawomyślnym napisem. Strażnicy najpierw
uderzyli w środek sali, nie żałując posłom szturchańców. Nie wszyscy
jednak ustąpili pola. Niektórzy mieli "zapasową broń". Gdy strażnicy
natarli na lewe skrzydło zwolenników referendum, nagle z tyłu, za
ich plecami, jak spod ziemi znów wyrosły kartki z
napisem: "REFERENDUM". Tego było za wiele. Uruchomiono rezerwy i
znów przypuszczono atak. Wtedy posłowie przeszli do biernego oporu.
Przestali szamotać się ze strażnikami, grzecznie oddawali kartki, a
gdy strażnicy zadowoleni ze zwycięstwa schodzili z bitewnego pola,
wyjmowali zapasowe i znów na sali pojawiało się: "REFERENDUM". By
zagrzać do boju walczących, zaczęto skandować: "Referendum!
Referendum! Referendum!". Tego już globaliści nie mogli znieść. Na
sali zaczęło się złowieszcze wycie, tupanie i uderzanie w pulpity.