hero77
02.03.08, 20:54
Droga Pani nie wiem kim Pani jest, aby wypowiadać się na takie tematy, ale
mniemam, że albo nauczycielką w "elitarnej" szkole, albo kimś kto z oświatą
nie ma nic wspólnego. Jestem nauczycielką w jednym ze szczecińskich rejonowych
gimnazjów i pani tekst a szczególnie końcówka strasznie mnie obraziła. Jako
nauczyciel bardzo przeciętnego gimnazjum, w którym 60% uczniów to dzieci z
rodzin patologicznych, nie uważam abym musiała poprawiać jakość swojej pracy.
W wychowanie i nauczanie młodzieży wkładam bowiem dużo więcej wysiłku niż
nauczyciele ze szkół, w których segreguje się uczniów i wybiera tylko tych
najlepszych, którzy sami pracują a nauczyciel nimi tylko delikatnie kieruje.
Uważam, że większym sukcesem dla nauczyciela jest zmobilizowanie do pracy
jednego mniej ambitnego ucznia w rejonowym gimnazjum, niż 30, których nie
trzeba mobilizować. Wyniki testów to tylko cyferki i zupełnie nie rozumiem,
dlaczego wszyscy tak strasznie się nimi podniecają. Życie już nie raz
pokazało, że uczniowie z "elitarnych" szkół poza super wynikami w nauce, są
kompletnie niezaradni życiowo.
Reasumując większym sukcesem w pracy nauczyciela jest 47 punktów z testu u
ucznia, z którym PRACOWAłO się przez trzy lata, niż u 30 uczniów, którzy są po
prostu zdolni i nie wymagają od nauczyciela zbyt twórczej pracy.