Gość: rsad
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
15.01.02, 23:30
Jeczałem dziś wieczorem (w godz. 17.15 - 18.00) Tamą Pomorzańską, Autostradą
Poznańską i Batalionów Chłopskich do Zdrojów.
Drogowcy zabrali się za łatanie dziur - brawo, ale sposób łatania co najmniej
nagganny.
Na Tamie pod nieoświetlonymi mostami przy elektociepłowni dwie ledwo oznakowane
dziury przygotowane do zalania asfaltem - głębokość 10 - 15cm.
Na Autostradzie Poznańskiej - jak wiadomo drodze zupełnie nieoświetlonej kilka
takich samych przygotowanych do łatania dziur oznaczonych pachołkiem wstawionym
do dziury - "ekstra sposób", lub wogóle bez oznaczenia, za mostem przed
Dziewokliczem na prawym pasie płotek i migająca lampa przed dziurą - myślę no
nareszcie oznaczone jak trzeba - omijam barierką przecinając oś jezdni, a tam
na samym środku jezdni nieoznakowana dziura (także przygotowana do zalania) w
takim miejscu, że omijając barierkę nieomal wjeżdża sie do niej. Póżniej
jeszcze parę tego typu "niespodzianek" zostawionych przez drogowców już
zupełnie niczym nie oznakowanych i nie oświetlonych.
Podobnie jest też na Batalionów Chłopskich tyle, że na szczęście ta ulica jest
oświetlona latarniami i dziury widać trochę wcześniej.
Może to przygotowanie do łatania dziur w nocy, no ale pozostawienie
nieoznakowanych w żaden sposób dziur o głębokości min. 10 cm i idealnie
prostopadłych do podłoża krawędziach nie jest chyba właściwe.
Chyba, że chodziło o wyeliminowanie z ruchu paru mniej spostrzegawczych
kierowców.
rsad