europaprykarz
07.12.08, 19:28
"Sala sesyjna Urzędu-Miasta-400-tysięcy, pełna radnych, na honorowym miejscu prezydent.
Eee, przepraszam, pomyłka. Jest to salka w wiejskiej świetlicy, na sali mieszkańcy wsi, a na podwyższeniu sołtys. Obok sołtysa jego szwagier Moszniak Józef, prowadzący zebranie. Do głosu wyrywa się Makrelak Zbigniew, mieszkaniec.
– Panie Moszniak, ja w sprawie krowich gówien. Bo w niedziele moja wdepła jak wracaliśmy z kościoła...
– W sprawie krowich gówien nie tera. Tera o kanale bedzie. Niech sie wypowi sołtys. Prosim sołtysie.
Sołtys wstał, podciągnął portki, otrzepał walonki o krzesło i drapiąc się po brzuchu rozpoczął.
– Jak wiadomo w naszy wsi kanał je drożny – rozejrzał się niepewnie po zebranych. – Drożny je kanał czy nie??? – wrzasnął.
– Drożny! Drożny kanał, kanał je drożny – potakiwali zebrani, potrząsając czuprynami.
– Cuś tam było kiedyś, że w kanał zrzucajo opony i szmaty, że niby trochu go przytkało i smród był, ale że sie podobno sam odetkał – odezwał się głos z kąta.
– Za PGR-u to był czyściejszy a nie przytkany! Ale kiedy to było... – rozrzewnił się jegomość z piskliwym głosikiem.
– No – kontynuował sołtys. – To tak jak ja mówie: kanał we wsi drożny... I tera słuchajta. Ten kanał, słuchajta uważnie, ten kanał to tera bedzie nasza wizja.
(...)
– Wbije sie kołka z brzegu co by mieli jak sie uwiązać i gotowe, mamy można powiedzieć "Pływający Raj", bo wsi naszy nic przecie nie brakuje – spuentował dumnie sołtys, wywołując poruszenie genialną prostotą swego planu. Obce to obce, ale grosza przytulić – kto by nie chciał? Boczku więcej w spiżarce, śledzi w beczkach, miodu, chleba, ot co.
– To kiedy zarobim, sołtysie? – ozwały się rozochocone głosy z sali. Sołtys uciszył zebranych ruchem ręki.
– Spokojnie! Spokojnie chopy, spokojnie. Wszysko sie zrobi, ale nie teraz. To znaczy tego... przyszłościowo patrzajta. Sprawa jest na lata. Powoli dojdziem do wszystiego. Na razie jest wizja. A ja mam już hasło.
– Jakie hasło? Co za hasło? – pytali.
– Hasło takie mam: 2180 – KANAŁ DROŻNY, WIEŚNIAK MOŻNY. Pamiętajta że musita myśleć o wnukach naszych, prawnukach i praprawnukach! Hasło wypisze sie jutro na tablicy koło sklepu. Różowa farba już jest, została po malowaniu ścian u mnie. Niech insze wiedzo, że u nas we wsi sie patrzy przyszłościowo! I na dzisiej koniec zebrania. Do domu czas, zmierzcha sie, kury trza zamykać na noc i „M jak miłość” zaraz sie zaczyna. A jutro do miasta jade, sam do gazety pójde i powiem jakie u nas wielkie plany."
Cały tekst + ilustracja:
twardowskiego.blox.pl/html