Dodaj do ulubionych

Let's talk about Steve

15.06.10, 08:10


[i]"I co ja robię tu... Co ja tutaj robię?"

Dyskusja o istotnych z punktu widzenia rozwoju miasta rozwiązaniach z władzami
Torunia i urzędnikami nie ma żadnego sensu.

Kiedyś odbyła się debata o moście, z inicjatywy Ordynackiej. Na debacie wstęp
wygłosił pan inżynier Andrzej Milkowski, wieloletni pracownik miejskiego i
wojewódzkiego biura planowania, absolwent politechniki warszawskiej, wydziału
budownictwa drogowego, studiów podyplomowych z inżynierii budowy dróg i mostów....

I on zadawał władzom miasta bardzo trudne pytania:

www.youtube.com/watch?v=Jtc-ILpg368

No dobra. Gdy pojawiają się trudne pytania, to co mogą zrobić władze miasta?

Wysłać Stefana


www.youtube.com/watch?v=z_tmTpYxdvQ

Wczoraj znów odbyła się debata o inwestycjach drogowych planowanych na
najbliższe lata. Porozumienie Infrastruktura Toruń zadało kilka trudnych pytań:

- jak odbywać się będzie ruch na pl.Daszyńskiego w trakcie budowy mostu
- czy po wybudowaniu 3-poziomowego węzła płynność ruchu na pl.Daszyńskiego
poprawi się czy pogorszy?
- czy na Żółkiewskiego i Kościuszki po wprowadzeniu ruchu z mostu płynność
ruchu poprawi się czy pogorszy?
- czy na ul.Wschodniej, skrzyżowaniu Wschodniej z Rydygiera, Wschodniej z
Curie Skłodowskiej płynność ruchu się poprawi?
- czy na Grudziądzkiej, po wybudowaniu średnicowej, płynność ruchu się poprawi
czy pogorszy?
- czy po wybudowaniu trasy staromostowej od Jana Pawła II do Chełmińskiej
płynność ruchu na skrzyżowaniu Kraszewskiego/JPII ulegnie poprawie czy
pogorszeniu?

To są znów trudne pytania. Jak na nie znaleźć odpowiedź?

Znów trzeba wysłać Stefana

Stefan na żadne pytanie nie jest w stanie odpowiedź. Nic nie jest w stanie
nikomu wytłumaczyć. Prezentacja Stefana ze zdjęciami z google maps nie
powaliła nikogo na kolana. Pochwalenie się drogami wybudowanymi "po 2004" (w
latach 2002-2004 nie wybudowano żadnej drogi) jest po prostu komiczne, bo w
skład "inwestycji" wchodzą:

- ul Andersa
- ul Ligii Polskiej
- Olimpijska
- Konstytucji 3 maja
- odcinek Bydgoskiej za Polchemem
- kawałek Lubickiej
- kawałek Olsztyńskiej

Jest się czego bać... Odpowiedzialność za inwestycje drogowe ponoszą osoby,
które nie bardzo rozumieją co robią, co to jest "zwiększenie płynności ruchu".
Jeden to gazownik z doświadczeniem w mleczarstwie, drugi nie jest w stanie
dyskutować, odpowiedzieć na żadne pytanie.

No ale Steve zdobył się nawet na małą ofensywę. "Węzły dwupoziomowe?? To jak
jakaś autostrada będzie. Gdzie na to jest miejsce??"

Oczywiście każdy kierowca wie, że skrzyżowanie Grudziądzka-Kościuszki to
ogromne miejsce na węzeł - jest jedna odnoga (od Kościuszki do Grudziądzkiej)
już zrobiona, druga w osi Trasy Kościuszki czyli od Podgórnej do Kościuszki.
To miałoby mieć zmieniony kierunek (od ulicy Kościuszki w kierunku Bema). Jest
kawał placyku koło basenu Elanowskiego... Podobnie na skrzyżowaniu
Bema-Podgórna, mnóstwo miejsca.

=================================


Ale to nie jedyny przykład "troski o miasto" ludzi, zajmujących funkcje
publiczne... Stefan nie potrafił powiedzieć ile kosztuje II etap trasy
Wschodniej od pl.Daszyńskiego do Grudziądzkiej. "Nie pamiętał". Zadano więc to
pytanie "wszystkim na sali" (radni, prezydent, wiceprezydent, przewodniczący
rady miasta). Nikt nie znał odpowiedzi.

Przewodniczący Rady Miasta zapytany o to, jak mógł głosować nad czymś, czego
koszty nie są znane, odpowiedział "że dziś już trzeba budować most na
Wschodniej, od tego nie ma odwrotu, decyzje zapadły". Zapytany, czy zapadła
więc już decyzja o drogowym paraliżu i finansowej katastrofie coś tam sobie
mamrotał.

Jest on po prostu odbiciem prezydenta Zaleskiego, jego cieniem. Nic ich nie różni.

============

Dla mnie cichym bohaterem w urzędzie miasta jest szefowa miejskiej pracowni
urbanistycznej. To jej zawdzięczamy to, że korytarze drogowe nie zostały
wyrzucone z planów. A niewiele brakowało... Jest więc Trasa Kościuszki, jest
trasa nowomostowa. Oczywiście to nam nie jest potrzebne, bo nie ma sensu trasa
wschodnia i trasa nowomostowa obok. W jakim mieście buduje się tak drogi???
Nawet w Stanach nie ma tego typu "podwójnych obwodnic" w układzie pn-pd, są
kolejne pierścienie. No i tak się stało, że mały Toruń ma mieć aż 5 mostów...
W planach powinny być, w realizacji ich nie będzie na pewno przez kolejne 50 lat.

Ale grunt, że to jest w planach, tzn że ważne korytarze nie zostały usunięte.
Że ktoś ich broni. A na Trasę Kościuszki to zakusy są ogromne.


=============================

Nie udał się niestety występ "geografa". Chciał sobie pożartować mówiąc coś o
pieniądzach, coś o tym, że toruńska inwestycja wcale się nie ślimaczy (np
porównując ją do budowy mostu północnego w Warszawie), tylko że wręcz
galopuje... Cynicznie próbował obecnych zagłaskać, ale ja ziewałem, większość
osób na sali też.

Redaktor znanej toruńskiej gazety też chyba miał dość tej ściemy, skoro
zapytał go wprost:

Panie prezydencie, czy po tych wszystkich kosztownych inwestycjach w ciągu
najbliższych 5 lat powstanie w Toruniu chociaż jedna cała, od początku do
końca droga północ-południe i jedna cała, od początku do końća droga wschód
zachód?


Odpowiedzi nie otrzymał, został uraczony cyniczną gadką szmatką osoby pewnej
swojego zwycięstwa w wyborach samorządowych.



NOWY TEST IQ - Znajdź brakującą kreskę i WYBUDUJ MOST! (Jeśli jej nie widzisz - startuj zCzasem Gospodarzy!) (rozwiązanie)

Prezydent Torunia: "Nie wszyscy chyba do końca rozumieją, że zwalczając Zaleskiego, zwalczają Toruń, zatrzymują go w biegu."
Obserwuj wątek
    • hecer prezentacja pana Kalinowskiego 15.06.10, 15:08


      A oto dzieło wicedyrektora MZD, Stefana Kalinowskiego:

      stawy.torun.pomorze.pl/kal.ppt

      atrakcyjna mapka z google z oznaczonymi odcinkami tras przebudowanych "po 2004
      roku" (w latach 2002-2004 chyba robiono tylko ten wiadukt na Kościuszki)

      Jak widać "są to niezwykle ważne dla kierowców drogi". Liczba tych inwestycji
      jest wprost porażająca.
    • hecer prezentacja pani Stasiak 15.06.10, 15:43
      stawy.torun.pomorze.pl/sta.ppt

      Tu jest coś bardzo ciekawego... Trasa Kościuszki.

      Oznacza jest jako droga zbiorcza. Ale z tego projektu wynika, że tam już nie ma
      4 pasów. Są tylko 2 pasy. Ja przynajmniej nie widzę żeby tam weszły 4 pasy, bo
      szerokość pasa nie różni się zasadniczo od np.ulicy Kołłątaja czy Podgórnej.

      W poprzednim projekcie planu były 4 pasy.

      No więc należy się zapytać, czy to ma być jednokierunkowa ulica, działająca
      razem z Podgórną? To chyba jakieś jaja są.

      Kompletnie nie wiadomo jak będzie rozegrane drogowo skrzyżowanie Trasy
      Kościuszki z Grudziądzką. No jakby nie było, nowa trasa od strony Głowackiego
      wychodzi prosto na Grudziądzką. To będzie taki ciąg: Lelewela, Podgórna,
      Kościuszki? Ciąg skrzyżowań?

      Są dobre rozwiązania dla tego miejsca: Grudziądzką wpuścić niżej, a na górze,
      tak aby wychodziła za Bumarem, a Kościuszki górą razem z tą Podgórną i Lelewela.

      I na to są pieniądze - budowa mostu drogowego w Toruniu (Waryńskiego). Tak samo
      są pieniądze na wiadukt dla średnicowej. Przy Kaszowniku. Plac Pokoju.
      Lubicka-Traugutta z trasą W-Z.

      Zaleski powiedział kiedyś: "ulica Grudziądzka będzie drogą lokalną". Bo główną
      ma być Wschodnia. No dobra, ale skoro nikt nie potrafi powiedzieć ile to
      kosztuje a wiadomo, że budowa takiej trasy to jest minimum 5 lat (jak się ma
      wolny 1 miliard złotych), to w dupę się można ugryźć z takim planem.

      Dla mnie to są jakieś zabawy chorych psychicznie ludzi.


      • hecer Trasa Kościuszki 15.06.10, 20:44


        To jest miejscowy plan (projekt) z trasą Kościuszki, z prezentacji dyrektor MPU:

        img375.imageshack.us/img375/9505/obraz1a.jpg

        I tu się mówi o "wariantowaniu"???

        Sorry, ale tu już jest korytarz drogowy tak wymęczony że tu się nie da nic
        wariantować!

        Jest skrzyżowanie Trasy Kościuszki z Kołłątaja i Podgórną. Co tu można wariantować??

        Dalej trasa kościuszki idzie Czarlińskiego na południe i odbija na wschód.
        Piaskowa będzie odcięta od Kościuszki, włączona do Podgórnej. Jest skrzyżowanie
        z Legionów. Potem wlot jednokierunkowej PCK. Dalej jest skrzyżowanie z Wiązową.

        Co tu jest do licha wariantowane???

        Można jedynie projekt trasy zrobić, ale naciapano już tam tyle skrzyżowań, że
        bez względu co się nie zrobi trasa ta nie będzie miała żadnych "zbiorczych" funkcji.

        Jest to droga 1x2.

        Skrzyżowanie Podgórna-Kołłątaja-Kościuszki to w zasadzie jakiś dziwny zlepek
        dwóch skrzyżowań obok siebie, ale tak blisko, że nie wiadomo co tu w ogóle
        będzie. I jeszcze niedaleko jest skrzyżowanie z Chełmińską, skanalizowane.

        "Wariantować" to można, ale trzeba założyć np. że trasa ta ma być zrobiona tak,
        jak jest zrobiona ulica Kościuszki i jak będzie zrobiona Bema. Wtedy nie powinno
        być w ogóle skrzyżowań pomiędzy Grudziądzką i Chełmińską.

        Albo można wybrać takiego gniota, który żadnej drogowej funkcji nie ma. I wpisać
        to do planu.

        Taki korytarz przyniesie więcej szkody niż pożytku. Bo co on daje? Konieczność
        wprowadzenia wlotu na Trasy Kościuszki od strony Głowackiego do Grudziądzkiej. I
        jeszcze dopieprzenie na Podgórnej jakiegoś skrzyżowania.

        Jedyną zaletą jest możliwość budowy jakiś przystanków autobusowych. To tyle. Ale
        drogowo to ta "trasa" jest raczej do bani.

        Najśmieszniejsze jest to, co ci pseudourbaniści wymyślili sobie przy ulic Goki.
        To jest w prawym dolnym rogu, jest tam ten czerwony trójkąt S1-U4. Potem na
        północ jest trasa Kościuszki, nowe ramie S1-KD(G)3. A w środku stoi budynek
        S1-MW32.

        To jest taka kamienica z 20-lecia międzywojennego.

        I to właśnie ma być "ocalone", czyli wepchnięte między ulicę Podgórną
        (przedłużenie do Kościuszki) a Trasę Kościuszki.

        Nie, no to już jest jakiś totalny absurd...
    • hecer zabawy psychicznie chorych, skorumpowanych do cna 15.06.10, 16:11
      Radny Makowski powiedział fajną rzecz: "proszę państwa, czas odejść". Makowski
      powiedział, że on już się wypalił, nie ma zapału. Już działał w sprawie mostu i
      nic nie wskórał, już po prostu stracił impet.

      Ja szczerze mówiąc też straciłem zapał do różnych pierdół typu konferencje i
      wystąpienia. Ludzie się tym w ogóle nie interesują. Mają to w dupie. Gazety w
      zasadzie wiedzą, że ludzie to mają w dupie i nie mają zamiaru dokonywać żadnych
      tektonicznych wstrząsów, nawet jeśli rozumieją "do jakiej katastrofy to wszystko
      prowadzi".

      Ale nadal jest ścieżka prawna, droga oficjalna. Jeśli to nie jest dziki kraj, to
      wydaje mi się, że te głupie pomysły jakie lansuje pan Zaleski nie zostaną
      zrealizowane. To jest po prostu korupcja. I za nią przyjdzie komuś zapłacić.
      Poniżej pewnych progów sprawiedliwości i uczciwości jednak nie można schodzić, a
      tu już czołgamy się w błocie. I ktoś będzie odpowiedzialność za to ponosić.
      Wystarczy tylko trochę się jeszcze wysilić, próbować.

      W każdym razie na PO głosować nie będę. Pan Przybyszewski... brak mi słów po
      prostu. Nie wiem jak to nazwać.

      Z ludźmi, którzy czytają te posty chciałbym podzielić się tylko pewną obserwacją
      na temat "naszej władzy". Ta nasza władza jest w doskonałych humorach. Pan
      Zaleski kipi życiową energią ilekroć może wypowiedzieć się w sposób cyniczny. To
      jest dla niego eliksir życia po prostu. Satysfakcję sprawia mu to, że jest
      bezkarny. Że może mówić wszystko, nawet jeśli to jest skończonym szaleństwem,
      nonsensem i absurdem. Gdy mówi o "etapowaniu", tzn zrobieniu kilku
      niedokończonych tras, to się cieszy z tego, że istnieje takie słowo, którym może
      opisać "zespół działań zmierzających do tego, by pogorszyć infrastrukturę
      drogową w mieście wydając mnóstwo pieniędzy na inwestycje bez efektów". O
      ludziach tego pokroju pisali wielcy pisarze, tacy jak Orwell. To jest nowomowa.
      Taki towarzysz Winnicki, tylko bez uroku osobistego.

      Cała reszta tej ekipy jest również w doskonałych humorach. Steve może być
      poirytowany tym, że musi podchodzić do mównicy i zabrać głos. Ale przyjemność
      sprawia mu to, że za chwilę sobie usiądzie nic nie powiedziawszy i że to bardzo
      spodoba się jego pryncypałowi. Od razu widać spokój na jego twarzy, gdy po kilku
      minutowej wypowiedzi pozbawionej treści może usiąść osiągnąwszy swój cel.

      Prezydent, obaj wiceprezydenci siedzą zadowoleni. Ich nic nie jest w stanie
      wyprowadzić z równowagi, żadne ostrzeżenia, żadne - nawet najbardziej
      łopatologiczne - slajdy.

      Podobnie pan Przybyszewski, szef rady miasta. Powie, że "decyzja już zapadła" -
      i o niczym nie chce rozmawiać. Jemu przyjemność dostarcza prowadzenie obrad.
      Udzielanie komuś głosu.

      Radni to już w ogóle jest jakiś obciach. Do nich się nie przebijesz. Młodzi
      ludzie są w porządku, oni szybko rozumieją w czym tkwi problem, przejmują się
      tym... Ale potem widzą, że nic nie zdziałają. Jóźwiak, Rasielewski Najberg to są
      sensowni, normalni ludzie, bez większych spaczeń. Mają rozsądek. I wiedzą, że w
      tym towarzystwie nic nie zrobią. Stare pryki są zaś niereformowalne. To już są
      ludzie którzy niczym się nie różnią o tych emerytów którzy przychodzą na
      konsultacje w sprawie średnicówki na przykład.

      Jest też wśród tych urzędników sporo lizusów. Są tacy na przykład, którzy
      wyskoczą z czymś tylko po to, aby się podlizać prezydentowi. To od razu widać.
      Są przy tym bardzo komiczni.

      Sensowni urzędnicy (niewielu) zwykle milczą, albo są dość lapidarni. Starają się
      budować okrągłe zdania, ubierać swoje wypowiedzi w język jak najbardziej
      urzędowy, pozbawiony wszystkich "subiektywizmów". Taki facet nigdy nie powie
      "wydaje mi się". Nigdy nie powie "myślę" albo "sądzę". Nigdy nie powie, że się z
      czymś zgadza, czy że coś zrozumiał. Niestety, ta praca polega wymaga
      samodzielności myślenia, odpowiedzialności za podejmowane indywidualnie decyzje
      oraz interakcji z ludźmi". A ta najbardziej trzeźwa część tego urzędniczego
      kabaretu uważa że nie decyzji samodzielnie podejmować nie może, wspólnego języka
      z ludźmi szukać nie powinna i tyle.

      Naprawdę, to nie jest już żaden samorząd. To, co stało się z Toruniem w
      ostatnich latach jest przerażające, to jest jakaś zbiorowa paranoja a nie żadna
      demokracja.
      • hecer podłość 15.06.10, 16:43


        Przyszła taka pani, nie wiem kto to, raczej nie wyglądała na zamożną, mówiła coś
        że rowerem jeździ. Nikt z nas jej nie zapraszał. I ona powiedziała, że mieszka
        tam wzdłuż trasy kościuszki i nie może nic wyremontować w domu, nic zrobić (nie
        zrozumiałem co chciałaby robić) bo nie ma miejscowego planu a jej nieruchomość
        jest zablokowana opracowaniem dotyczącym przebieg drogi. Nie wiem, o co jej
        chodziło. O jakiś przeciekający dach, czy coś w tym stylu.

        No i ktoś jej wytłumaczył - pani Stasiak - o tym, że projekt tego planu jest...

        A ktoś inny mówił, że już uchwalony...

        ...a prezydent uśmiechnięty załamał ręce i powiedział, że nie uchwalony, radni
        nie przyjęli go...

        Ogólnie to wyglądało tak, że nikt z radnych nie wiedział w ogóle o co tej pani
        chodzi.

        No akurat ta trasa to jest coś, co sobie sam odnalazłem przez gugiel, bo o niej
        się nie mówiło nigdy. Miało jej nie być. I wrzucałem wam ten zapis z sesji rady
        miasta z 2006 roku, gdy radni odrzucili projekt miejscowego planu z trasą
        kościuszki (2x2)

        forum.gazeta.pl/forum/w,71,109713356,109716662,Trasa_Kosciuszki_czyli_widzimiesie_prezydenta.html

        jest tu stenogram z tamtej sesji:


        p. M. Zaleski – przytoczył fragment „Studium...”, w którym mowa jest o
        głównych obszarach problemowych, którymi zgodnie z definicją art. 2 pkt 7 ustawy
        z 2003 roku o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym są „...obszary
        szczególnego zjawiska z zakresu gospodarki przestrzennej lub występowania
        konfliktów przestrzennych wskazanych w planie zagospodarowania
        przestrzennego...lub określone w studium”.

        Studium wskazuje potencjalne obszary problemowe jako wymagające lub mogące
        wymagać wieloaspektowych interdyscyplinarnych rozstrzygnięć, długofalowych
        działań, zabezpieczenia w budżecie miasta środków finansowych na ich realizację
        w powiązaniu ze środkami z innych źródeł.


        Jeden z obszarów problemowych wskazanych w „Studium...” to obszar D, czyli ten,
        o którym dzisiaj mowa. Jest to „teren położony w obszarze korytarza
        komunikacyjnego tzw. trasy Kościuszki wraz z węzłem ulicy Grudziądzkiej wskazany
        ze względu na występującą na całym odcinku zabudowę mieszkaniową wielo- i
        jednorodzinną wraz z lokalnym układem komunikacyjnym”.

        Podsumowując, w „Studium...” na podstawie materiałów przygotowanych przez MPU
        oceniono, że jest to obszar problemowy i jego problemowości nie zmniejszy
        przyjęcie uchwały według druku nr 1262



        (czyli prezydent nalegał, by tego planu nie przyjmować)


        Jest zdania, że przyszedł czas, aby przystąpić do rozważań, które
        Rada sama sobie narzuciła przyjmując „Studium...” na wniosek Prezydenta.
        Podkreślił, że decyzja w sprawie trasy Kościuszki należy do radnych, którzy w
        2003 roku zlecili przygotowanie omawianego dziś projektu uchwały.

        Rada podejmie decyzję, czy akceptuje zaproponowane dziś rozwiązanie, czy
        zauważa kwestię głównych obszarów problemowych, w tym obszaru D. Radni mogą
        także uznać, że należy dalej pracować i szukać najpierw rozwiązań, które będą
        rozwikływały problem, a później dawały prawo do decyzji planistycznych lub w
        ogóle odrzucą zamysł tworzenia planu.


        Wyjścia są możliwe trzy, do Rady należy decyzja.

        Przeprosił, że we wprowadzeniu nie wskazano na problemowy charakter obszaru
        objętego planem.



        To jest właśnie przejaw cynizmu, który dla mnie jest podłością.

        Gdy to piszę, to się zastanawiam, że teraz ktoś mi zarzuci że ja tą babkę skądś
        wytrzasnąłem i zaprosiłem. Ale to nie tak. Ja z początku byłem wkurzony, że ona
        tyle gada (bo nie chciała skończyć), a potem pani Stasiak jej proponowała
        rozmowę po debacie, ale ona się uparła by o tym dalej gadać.

        Uchwała z miejscowym planem nie przeszła. To był wrzesień 2006. Po 3 latach
        pracy Miejskiej Pracowni Urbanistycznej odrzucono ten plan. Cały klub Czasu
        gospodarzy był przeciwny jego przyjęciu. Prezydent nalegał na odrzucenie planu w
        tej wersji (nowa niewiele się różni, też jest trasa). Jest rok 2010.

        Ta pani pewnie mieszka w jednej z tych ruder którą trzeba rozebrać. I nie może
        zrobić żadnego remontu, bo nie dostanie zgody wydziału architektury. Bo remont
        podwyższa wartość nieruchomości. A "w opracowaniu jest trasa" - i pod tę trasę
        blokuje się remonty.

        I dziś co się dzieje? Prezydent Zaleski, rozpostarty w fotelu śmieje się kiwając
        głową i machając ręką "gdzie tam, radni nie przyjęli".

        To jest właśnie podłość i cynizm.


        Nie ma ani remontów budynków, ani nie ma trasy dla kierowców, którą już dawno i
        szybko można było wybudować. Kasa na to jest, nie jest potrzebna duża kasa (wg
        projektów Iwańskiego, bez węzłów dwupoziomowych). Nie ma ani trasy, ani planu,
        od 2001 roku trwają prace nad planem, 1999 roku Iwański opracował 3 warianty
        przebiegu, teraz znów ktoś opracowuje 3 warianty i bierze za to pieniądze... A
        drogi nie ma.


        To jest właśnie dobry gospodarz. I jego dobry pijar.

        Ale przede wszystkim - żenująca skuteczność i cyniczne traktowanie mieszkańców
        miasta.
    • hecer odszkodowania - Trasa Kościuszki 15.06.10, 20:59
      już z chwilą przegłosowania tego projektu miejscowego planu przygotowanego przez
      MPU (co będzie wkrótce miało miejsce) powstanie możliwość roszczenia ze strony
      mieszkańców nieruchomości które będą musiały być wyburzone.

      Roszczenie może dotyczyć odszkodowań, może dotyczyć zapewnienia lokali itd.

      Oni już po przyjęciu mpzp będą mogli domagać się czegoś od miasta.

      Dziś domagać się nie mogą.

      Remontować nie będą mogli, bo to jest do wyburzenia.


      Więc nie ma tu kwestii "konieczności wypłaty odszkodowań związanych z budową
      trasy". Te roszczenia i tak powstają, po uchwaleniu mpzp. A zostanie uchwalony,
      bo dłużej tego blokować już nie można.

      No tylko droga nie powstanie... Droga nie powstanie, bo nie ma pieniędzy. Bo nie
      ma woli. A jak powstanie, to i tak będzie dziadostwem.

      ja już tę tezę stawiałem wcześniej - ostatnie 8 lat to nie są żadne sensowne
      drogowe inwestycje. To są jakieś inwestycje z niewielkim wpływem na płynność
      ruchu. Takie, które "łatwo zrobić", jak np Chełmińska na Wrzosach czy Bydgoska
      za Polchemem.

      Teraz dopiero chcą robić coś ważnego. I nie umieją tego zrobić. Nie wiedzą jak
      te drogi budować, nie mają wizji. Nie wiedzą jaki efekt chcą uzyskać daną
      inwestycją. Umieją tylko korytarz wyznaczyć, ale już zastanowić się po co to
      robią nie umieją.

      • franek-dolas Re: odszkodowania - Trasa Kościuszki 15.06.10, 21:33
        Znowu bidoku cały czas z sobą gadasz...jesteś księdzem?
        • gilbert.grape Re: odszkodowania - Trasa Kościuszki 15.06.10, 21:40
          Posty hecera są ciekawsze niż lokalna prasa, a ty nie napisałeś nic mądrego.
        • wiechl Re: odszkodowania - Trasa Kościuszki 15.06.10, 21:52

          Franku - bądź tak dobry i się nie napieudalaj.
          Gość słusznie prawi, choć do małomownych nie należy.

          tzw. inwestycje w układ drogowy miasta to jeden wielki przypadek. drogi donikąd, odcinki 'strategicznych' tras przez las, skopane skrzyżowania

          to co sie dzieje na tym polu woła o pomstę do nieba, tymczasem rajcy miejscy grzecznie podnosza rączki i popierają coraz większe głupoty i karkołomne pomysły ekipy pana Z.

          łapy opadają po prostu
        • hecer Re: odszkodowania - Trasa Kościuszki 15.06.10, 22:00
          dzięki, wichl i gilbert za docenienie.

          pozdro
          • wiechl Re: odszkodowania - Trasa Kościuszki 15.06.10, 22:07

            ależ prosz

            Swego czasu też próbowałem coś na tym zdziałać, ale klika twardych głów skutecznie się obroniła.

            szkopuł w tym, że tematy ważne są mało atrakcyjne medialnie. a igrzyska i owszem i o tym się pisze i mówi w mediach lokalnych..


            Widzę, że powoli też przemieszczasz się od młodych-gniewnych do starych-wk..wionych.. :)


          • gilbert.grape Re: odszkodowania - Trasa Kościuszki 15.06.10, 22:22
            Przez długi czas traktowałem cię jak gościa, który ma jakiś polityczny interes w tym, co pisze.

            Po prostu w pale mi się nie mieściło, aby można było poświęcać tyle swojego czasu dla idei rozwoju miasta, nie mając na to realnego wpływu, a tylko działając w myśl zasady - kropla drąży skałę.

            Szacun
            • hecer anomalia 15.06.10, 22:40
              nie ma politycznych motywacji; to akurat jest trochę śmieszne i komiczne, że ja
              się tym zajmuje nie mając w tym interesu. Ale odnoszę wrażenie, że taka anomalia
              jak ja jest potrzebna. Bo nie ma takiej "normalności", czyli zdrowego ekosystemu
              który sam się oczyszcza. W którym istnieje taki łańcuch zależności, zasad i
              reguł oraz ambicji, który powoduje, że z tej gry interesów wypływa jakieś dobro
              społeczne.

              W normalnym świecie to wygląda tak, że każda ze stron zainteresowana własną
              karierą i popularnością proponuje jakieś rozwiązania. Ludzie wybierają - często
              idąc na łatwiznę, wybierając populistyczne rozwiązania. Ale one z czasem się nie
              sprawdzają i znowu układ się zmienia. Ten system sam się czyści - z korupcji, z
              populizmu, itd.

              No ale u nas to system polega na tym, że mamy do czynienia ze zbiorową paranoją
              i prawie religijnym fanatyzmem dla bóstwa którym jest prezydent. Nawet normalni
              ludzie, czyli dziennikarze, ale też i np radni młodego pokolenia stają przed
              koniecznością "uszanowania tego bóstwa w które wierzy "boży lud", czyli dobro
              najwyższe miasta, jego mieszkańcy.

              Nie chcę tu pisać, że czuję na sobie jakąś misję i posłannictwo, bo to też
              byłoby śmieszne. Ale czuję, że tu jest po prostu potrzebna jakaś anomalia, taka
              jak ja. To coś wnosi i wielu osobom - nie tylko wam dwóm - dużo daje. Choć to
              tylko zwykłe słowa.

              • wiechl Re: anomalia 16.06.10, 09:40

                powiało mesjanizmem.. :-D
    • hecer badania natężenia ruchu 15.06.10, 23:55
      Okej, jest coś takiego jak "prognoza zmian natężenia ruchu w sieci drogowej".

      Mamy pomiary natężenia ruchu na ulicach.

      I interesują nas różne rzeczy:

      - gdzieś w jakimś tempie rozwija się budownictwo mieszkaniowe, jak to wpłynie na
      ruch na drogach w tej okolicy
      - gdzieś powstaje supermarket, o ile wzrośnie natężenie ruchu w tej okolicy

      To są przykłady pytań na jakie prognoza ma odpowiadać.

      Ważniejsze od prognoz są dane dotyczące natężenia ruchu na ulicach. Tam gdzie
      jest duże natężenie ruchu trzeba kierować inwestycje. Tam trzeba poprawiać.


      Prognozy to coś innego - w zasadzie takie prognozy robi się tak, że estymuje się
      parametry. Tymi parametrami są "kierunki jazdy". My wiemy że na danej drodze
      jest np kilkanaście tys aut. Ale nie wiemy skąd dokąd jadą. Czy to jest tranzyt,
      czy ruch lokalny. A jak lokalny to z jakiej dzielnicy do jakiej.

      Ale mamy dane z innych ulic, mamy liczbę aut skręcających na skrzyżowania, mamy
      dane dotyczące liczby miejsc parkingowych i ich obłożenia (mam nadzieję). No i
      to nie są jeszcze wystarczające założenia by dojść do sytuacji że "estimators
      are identified". Dlatego przyjmuje się różne dodatkowe założenia.

      Ogólnie to nie jest trudny problem do sformułowania. To jest coś takiego jak
      model ekonometryczny; oczywiście jest tu cały układ równań. Podobnie jak model
      służący do estymacji przez nbp, dla celów polityki pieniężnej. Ten nasz model,
      który kiedyś widziałem, też jest dość rozbudowany (choć drogowy pewnie
      bardziej). I też ma różne parametry, od kursów walutowych przez lukę aż po ceny
      ropy itd.

      ====================

      Do czego zmierzam?:)

      Do tego, że taki pecet z takim programem do prognozowania i sprawdzania ruchu to
      powinien stać dziś na biurku w MZD i tam regularnie jacyś ludzie powinni się
      przy tym komputerze szwendać - sprawdzać co się stanie, jak się zrobi to, co się
      stanie jak się zrobi tamto. I wtedy wiadomo, jak poprawiać skrzyżowania, jaka
      powinna być w ogóle kolejność remontów i inwestycji.

      I Stefano mógłby wtedy powiedzieć, że robimy coś w tym miejscu, bo to jest
      najpilniejsze, bo tak wynika z naszych analiz, z naszych dociekań, przy komputerze.

      Co dzień w MZD pracownicy powinni spędzać godziny przed tym komputerem, robiąc
      takie symulacje, dopracowując swój program.

      A jak jest w Toruniu?

      W 1999 roku zlecono zrobienie tych symulacji w ATR (zespół Szczuraszka) dla
      mostu. Do była nowość w Polsce!

      No dobra, oni to zrobili wtedy... Zrobili to ponownie później, dla Zaleskiego.
      Robią to nam co jakiś czas... I wysyłają swoje wnioski.

      I żaden człowiek w MZD nie ma zielonego pojęcia co ten Szczuraszek do komputera
      wrzucił. Znają tylko jakieś wnioski, które on im daje. Jednym z tych wniosków
      jest to, że "bez trasy średnicowej miasto stoi w korkach". To jest właśnie
      wniosek Szczuraszka - że jedynym rozwiązaniem dla miasta jest trasa średnicowa.

      Sorry, ja umiem w matlabie zrobić parę modeli ekonomicznych. I pozmieniać sobie
      różne założenia. Umiem się tym bawić i to nie jest jakaś potwornie skomplikowana
      rzecz. Owszem, wymaga to nauki. Ale od tego są szkolenia, itd. I moim zdaniem
      MZD powinien właśnie tak pracować. Tak robi też GDDKiA - są badania ruchu i
      prognozy.

      Jest to dla mnie naprawdę niepojęte... Zamiast kupić sobie software, zamiast
      zlecić komuś napisanie takiego programu, oni "dzwonią do Bydgoszczy z
      pytaniami". I płacą. Ciężkie pieniądze płacą za ekspertyzy. A można po prostu
      robić to sobie samemu, taniej i lepiej.

      Zresztą, moim zdaniem te symulacje i prognozy są i tak tylko narzędziem. Kiedyś
      projektowano drogi na papierze, kierując się intuicją. I intuicja,
      doświadczenie, znajomość miasta, zdolność obserwacji wystarczają dalej.
      Wystarczają by powiedzieć że most jest za daleko od Podgórza i od centrum Torunia.
      • miranda17.11 Re: badania natężenia ruchu 17.06.10, 18:11
        Hecer,

        w Toruniu urzędnicy są do kitu, ale takich mamy urzędników, jakich
        mieszkańców.
        Przed poniedziałkowym spotkaniem zagadałam o nim sąsiadów
        (średnicówkę będę miała pod oknami). Pchali wózek z małym dzieckiem,
        to teoretycznie powinni być zainteresowani, w jakim otoczeniu
        dziecko będzie się wychowywać. Naopowiadałam im o średnicówce, 6-
        metrowych ekranach, zebraniu, sprzeciwie. No, zafrasowani kiwali
        głowami. Mijam się z nimi we wtorek, żadnego pytania-
        zainteresowania, w stylu, jak było.
        Ludzie po prostu mają gdzieś, co otacza ich bloki, najważniejsze,
        zeby było miejsce na samochód na parkingu i jako taka droga, żeby
        dupsko dowieźc do marketu :(
        Dziś przechodziłam obok jednej szkoły, dzieci grają w piłkę, a z
        wywalonych przez okno głosników ryczy muzyka. Żadnej refleksji, że
        hałas jest chorobotwórczy jak azbest (no może trochę przesadziłam).
        To i potem tacy ludzie, już dorośli, nie prostestują, że im się
        wpieprza drogę pod okna.
        Na takich wyborcach-obywatelach żerują ta i inne ekipy różnych
        gospodarzy miast :(
    • uszaty25 Re: Let's talk about Steve 16.06.10, 09:10
      Całe dzialania MZD i prezydenta Zaleskiego w sprawie mostu i tzw. ukladu
      drogowego mozna skwitowac jednym zdaniem "co by tu jeszcze spie...c panowie?"
    • harcownik-online Re: Let's talk about Steve 18.06.10, 09:48
      Steve Stefan Kalinowski - ŻYWY POMNIK - jeden z ostatnich chodzących (bo
      jeszcze nikt mu kulasów nie poprzetrącał) przedstawicieli swojego gatunku :
      homo bezkrytyczny megaloman, pracuje tam tylko dlatego, że Fidel
      CyrkZaleski, pełni swoje obowiązki traktując mieszkańców jak STADO BARANÓW,
      którymi w głębi swego istnienia wszystcy jesteśmy, pozwalając mu pisatować
      JAKŻE WAŻNE DLA NASZEGO MIASTA STANOWISKO PMT.
      • harcownik-online Re: Let's talk about Steve 30.06.10, 10:16
        alarm Alarmem ale Fundusze Unijne by sie "zmarnowały" (tak doradza Pan
        łapacz z FABERCONSULTING)

        TZW "SPECUSTAWA"rozwiąże wasze problemy !

        jak by były wątpliwości to specustawa będzie pomagać ! - uzyskać wszelkie
        zezwolenia ...
        nie będze przecież weryfikować WNiosku ani Projektu - pomoga wykorzystać
        KASE...

        dla Waszego dobra przecież

        ----

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka