Gość: kazik
IP: 158.75.35.*
24.05.02, 09:29
Przeczytałem rozprawę J. Milanowskiego o Grzegorzu Potarzyńskim. Jest ona
świadectwem jałowego i beznadziejnego dziennikarstwa. W każdym sądzie
obowiązuje przecież zasada, że osoba oskarżona ma prawo do obrony. A u
Milanowskiego mówią wszyscy, tylko nie najbardziej zainteresowany, czyli
Potarzyński. Dlaczego red. Milanowski nie zapytał go o opinię o jego ocenie
kultury w mieście. Może Potarzyński powiedziałby coś interesującego? Objętość
artykułu (caka bita strona) chyba na to pozwalała. A może Milanowski jest po
prostu pospolitym leniem i nie lubi rozmawiać z ludźmi? To po co w takim razie
zajmuje się kulturą?