Dodaj do ulubionych

Geant-ada (czyt. żenada)

18.11.02, 09:47
Hi ladies and gents!

Byłem wczoraj w Geant na zakupach. Chciałem sobie kupić reklamowaną teraz
PoloCoctę (taki mały powrót do dzieciństwa). I co? Nie ma PoloCocty. No to
mówię, nic straconego - kupię sobie coś innego. Chodząc między półkami z
napojami trafiłem między soki w kartonach. Patrzę - Tymbark. W kilku
toruńskich sklepach osiedlowych widziałem soki Tymbarka grapefrutowo-jabłkowe
i inne o mieszanych smakach. Tymczasem Geant oferuje sok pomarańczowy,
jabłkowy i jakieś tam inne, które zdążyły się już znudzić. Tych, które
szukałem - nie było. Trudno się mówi - na osłodę kupię sobie Wafla
Teatralnego - mam już dość Princepolo, Princessy, etc. Patrzę, a tu - w
grodzie Kopernika nie uwidzisz w Geant Wafli Teatralnych.

A ja myślałem że PoloCocty nie było tylko w King Sajzie:)

Obserwuj wątek
    • brave-blonde Re: Geant-ada (czyt. żenada) 18.11.02, 14:14
      ale za to w Keeerfuuuurzeee (moje dziecko zmusiło mnie do
      wycieczki) kupiłam zgrzewkę Tymbarków jabłowo-miętowych w
      kartonikach, za jakąś śmieszną cenę.
      • gallagher Re: Geant-ada (czyt. żenada) 18.11.02, 14:32
        A PoloCoctę i Teatralne tam mają?
        • brave-blonde Re: Geant-ada (czyt. żenada) 18.11.02, 14:34
          teatralne - nie wiem
          PoloCocta! o yezu, yezu! Nie widziałam tego od
          dzieciństwa, Kto to robi?
          • gallagher PoloCocta 18.11.02, 14:38
            brave-blonde napisała:

            > teatralne - nie wiem
            > PoloCocta! o yezu, yezu! Nie widziałam tego od
            > dzieciństwa, Kto to robi?

            Nie wiem kto to robi. Ale widziałem reklamy telewizyjne. Gdzieś więc musi być.
            Sęk w tym że nie wiem gdzie. A Murzynka albo Złotą Rosę pamiętasz? Albo
            czerwoną oranżadę?

            KING SAJZ I POLOCOCTA DLA KAŻDEGO!!!
            • Gość: krotki Re: PoloCocta IP: proxy / *.torun.mm.pl 18.11.02, 16:02
              gallagher napisał:

              A Murzynka albo Złotą Rosę pamiętasz? Albo
              > czerwoną oranżadę?
              >
              !!

              Murzynek był dla mnie zadrogi 2 zł 30 gr ja kupopwałem oranżadę za 1 zł 60 gr w
              czaedm zaszalałęm, za 1 zl 80 gr i piłem orężadę "Wyborową" !! Złota Rosa czy
              to nie był sok bo nie pamiętam
              ceny z 1960 tych lat jakby co!!

              Pozdrawiam
              • gallagher Re: PoloCocta 18.11.02, 16:13
                Gość portalu: krotki napisał(a):
                >
                > Murzynek był dla mnie zadrogi 2 zł 30 gr ja kupopwałem oranżadę za 1 zł 60 gr
                w
                >
                > czaedm zaszalałęm, za 1 zl 80 gr i piłem orężadę "Wyborową" !! Złota Rosa czy
                > to nie był sok bo nie pamiętam
                > ceny z 1960 tych lat jakby co!!
                >
                > Pozdrawiam

                Niezły jesteś - ja wogóle nie pamiętam tamtych cen. Natomiast Złota Rosa, to
                był taki złoty napój, lekko gazowany w butelce 0,33. Na naklejce był chyba
                czerwony paczęk róży. A napoje w foliowych woreczkach? Pamiętam jak w
                podstawówce w sklepie koło szkoły piło się takie napoje albo orężadę i
                zagryzało kiszoną kapustą! To było to!

                A pamiętacie Wodę Czerniewicką?

                • Gość: SDB Re: PoloCocta IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 17:47
                  Jo pamietam :) napoje w woreczkach, z ktorych sie potem strzelalo, oranzada
                  wyborowa i "mandarynka"- to bylo gut. Poza tym saturator na Kraszewskiego kolo
                  delikatesow :) guma balonowa taka jakby podrobka Wrigley'sa. Murzynek, czyli
                  takie dobre w wafelku, polane czekolada? Czy wiecie ze w innych czesciach kraju
                  ludzie nie wiedza ze to jest murzynek ale nazywaja go "cieplym lodem"?
                  • b3ut Re: PoloCocta 18.11.02, 18:43
                    Jak do picia była tylko czerniewicka to mi się pic
                    odechciewało...
                    • Gość: Wiech Re: PoloCocta IP: 217.97.134.* 18.11.02, 18:59

                      Szuflandia. Szuflandia!...
                      ;)
                  • gallagher Re: PoloCocta 19.11.02, 09:17
                    Gość portalu: SDB napisał(a):

                    > Jo pamietam :) napoje w woreczkach, z ktorych sie potem strzelalo, oranzada
                    > wyborowa i "mandarynka"- to bylo gut. Poza tym saturator na Kraszewskiego
                    kolo
                    > delikatesow :) guma balonowa taka jakby podrobka Wrigley'sa. Murzynek, czyli
                    > takie dobre w wafelku, polane czekolada? Czy wiecie ze w innych czesciach
                    kraju
                    >
                    > ludzie nie wiedza ze to jest murzynek ale nazywaja go "cieplym lodem"?

                    Tak, zgadza się - to były Murzynki. A czy pamiętasz napój, który nazywał się
                    Murzynek? Taki jasny, gazowany w ciemnej wysokiej butelce, zamykanej na taki
                    zamek jak teraz ma Grolsch (bez tradycyjnego kapsla).
                    • krotki Re: PoloCocta 19.11.02, 11:34
                      gallagher napisał:

                      > Gość portalu: SDB napisał(a):
                      >
                      > > Jo pamietam :) napoje w woreczkach, z ktorych sie potem strzelalo, oranzad
                      > a
                      > > wyborowa i "mandarynka"- to bylo gut. Poza tym saturator na Kraszewskiego
                      > kolo
                      > > delikatesow :) guma balonowa taka jakby podrobka Wrigley'sa. Murzynek, czy
                      > li
                      > > takie dobre w wafelku, polane czekolada? Czy wiecie ze w innych czesciach
                      > kraju
                      > >
                      > > ludzie nie wiedza ze to jest murzynek ale nazywaja go "cieplym lodem"?
                      >
                      > Tak, zgadza się - to były Murzynki. A czy pamiętasz napój, który nazywał się
                      > Murzynek? Taki jasny, gazowany w ciemnej wysokiej butelce, zamykanej na taki
                      > zamek jak teraz ma Grolsch (bez tradycyjnego kapsla).

                      Juz sie przestraszyłem że demencja i Murzynek to była mandarynaka ale
                      pocieszyłes mnie murzynek był tez napojem!! nie tylko ciastkiem o ile
                      pamiętam był to w waflu z niby kremem (pewnie białko ubite!) polane czekoladą
                      po wierzcu a 50 gr - a pamiętacie marmolade twarda w skrzynkach ok 10 zł 50
                      kg ? rarytas teraz kupiłem to nie tooooo - bylismy młodzi ot co

                      Pozdrawiam
                      • awronia Re: PoloCocta 19.11.02, 15:30
                        Ja jestem z innego kawałka kraju i wiem co to murzynek!!!
                        • Gość: davoo Re: PoloCocta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 15:42
                          ale fajny watek. Szkoda ze ukryty pod Geantem :,(
                          ...ciekawe czy mogliby w redakcji przeniesc czesc polococtowa do nowego
                          watku ...chocby i "polo cocta"?

                          pamietam murzynka- napoj z ceramicznym korkiem na druciku, zalapalem sie na
                          koncowke,przed wycofaniem ze sprzedazy.
                          Tak jak napoj w woreczkach, w warzywniakach byl najczesciej kupowany
                          Chwile potem, obok gum kulek, i Donaldow pojawily sie - objekt pozadania- gumy
                          Turbo. Ech, te obrazki z samochodami...:)
                          • gallagher Re: PoloCocta 19.11.02, 16:01
                            Och, to były czasy. Pamiętam jak z rodzicami pojechałem do Warszawy jako
                            dziecko i kupiłem sobie prawdziwą Coca Colę. Byłem też wtedy u rodziny na
                            Śląsku - tam też była Real Coke w szklanych butelkach. W Toruniu była tylko
                            Pepsi Cola. Była też Mandarynka, o której Wy pisaliście a ja zupełnie
                            zapomniałem!!!

                            A teraz wątek dla chłopaków - pamiętacie resorowce Majorette i Matchbox?
                            • Gość: sdi Re: PoloCocta IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 20:05
                              u nas mówiliśmy na nie resoraki(chyba, że myślimy o dwóch różnych rzeczach),
                              ale wracając do wątku kulinarno-sentymentalnego. Szukam od ładnych kilku lat
                              cukierków czekoladowych, które nazywały się trufle. W tej chwili też niektórzy
                              (nasze rodzime fabryki) robią trufle, ale kompletnie w niczym (poza nazwą) nie
                              przypominają tamtych... ciekawe kto wtedy je robił. Może ktoś pamięta?
                            • Gość: davoo Re: PoloCocta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 21:34
                              hehehe, a biegaliscie do warzywniaka z nabojami do syfonu na wymiane? :)


                              • brave-blonde Re: PoloCocta 19.11.02, 21:48
                                wow
                                biegałam, i to niezły kawałek drogi
                    • brave-blonde Re: PoloCocta 19.11.02, 20:01
                      gallagher napisał:


                      > Murzynek? Taki jasny, gazowany w ciemnej wysokiej
                      butelce, zamykanej na taki
                      > zamek jak teraz ma Grolsch (bez tradycyjnego kapsla).


                      i miał naklejkę drukowaną jednym kolorem na papierze z
                      przemiału

                      na początku oranżada w woreczkach była tylko na odpustach

                      a guma do żucia "Bolek i Lolek"

                      nie ze wszystkich dało się robić balony

                      były też gumy pakowane jak irysy - miętowe i owocowe...

                      ...i lizaki z kwiatkiem - duży po 20 gr, mały po 10...
                      • Gość: davoo Re: PoloCocta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 21:59
                        ijeszcze mam slad pamieciowy w postaci zapalek za 2 gr!
                        dralowalem do kiosku z karteczka po Klubowe dla mamy,,,pfe, w tamtych czasach
                        byly tylko popularne radomskie i klubowe ...wiecej grzechow nie pamietam:)

                        ...ten post powinien byc wyciety ;)


                        A matchboxy mialem- obciazalo sie je dodatkowo plastelina i srubkami! Idealne
                        do gry w zbijanki na szkolnych lawkach
                        • brave-blonde Re: PoloCocta 19.11.02, 22:09
                          Gość portalu: davoo napisał(a):

                          > ijeszcze mam slad pamieciowy w postaci zapalek za 2 gr!

                          one miały zupełnie inne opakowanie - cienkie drewienko
                          zamiast denka i oklejone fioletową lub zieloną bibułką -
                          miały taki urok jak drewniane szpulki do nici.
                          • b3ut Re: PoloCocta 19.11.02, 23:09
                            matchboxy i majoretki to ja dalej mam. :) Juz się nimi
                            nie bawię (BMO), ale miło czasem rzucić okiem.
                            • Gość: davoo Re: PoloCocta IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.02, 13:39
                              b3ut napisał:

                              > matchboxy i majoretki to ja dalej mam. :) Juz się nimi
                              > nie bawię (BMO), ale miło czasem rzucić okiem.

                              zahandlujesz resoraka za 3 puszki? ;)
                              • Gość: b3ut Re: PoloCocta IP: proxy / 217.96.43.* 20.11.02, 13:50
                                puszki sobie zatrzymaj, mnie zawartość interesuje :). BMO
    • gallagher Kapsle i trufle 20.11.02, 09:39
      A gry w kapsle na chodnikach w czasie Wyścigu Pokoju pamiętacie? Ja kiedyś
      dostałem od kuzyna worek kapsli z browaru - takich, które nie były jeszcze
      użyte do kapslowania!!! Mówię Wam - równiótkie jak szkło! A jak sunęły po
      chodniku!!

      Co do zabawek - to czy pamiętacie sklep z zabawkami zwany Dom Dziecka - tam
      gdzie teraz jest Reserved? Uwielbiałem tam chodzić żeby chociaż popatrzeć. No i
      oczywiście sklep na Prostej!

      Co do trufli - to nie wiem kto je wtedy produkował. Pamiętam natomiast że tam
      gdzie teraz jest sklep Ecco na rogu Ducha (nie wiem czy dobrze pamiętam ulicę),
      kiedyś był sklep Wawel - pełen słodyczy!!

      No i oczywiście pomarańcze kubańskie - rzadko bywały, ale jak już rzucili, to...

      Z cen natomiast pamiętam tylko masło - kostka po 17zł.
      • Gość: sas Re: Kapsle i trufle IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 20.11.02, 21:44
        >
        > Co do trufli - to nie wiem kto je wtedy produkował. Pamiętam natomiast że tam
        > gdzie teraz jest sklep Ecco na rogu Ducha (nie wiem czy dobrze pamiętam
        ulicę),
        >
        > kiedyś był sklep Wawel - pełen słodyczy!!
        >
        > No i oczywiście pomarańcze kubańskie - rzadko bywały, ale jak już rzucili,
        to..
        > .
        >
        > Z cen natomiast pamiętam tylko masło - kostka po 17zł.

        Na rogu Ducha to był sklep Wedel. Wawel to na Królowej Jadwigi- jest do dziś.
        Masło takie z czerwonym nadrukiem było po 17,50 z zielonym "extra" po 18,75
        • gallagher Re: Kapsle i trufle 21.11.02, 08:47
          Gość portalu: sas napisał(a):
          >
          > Na rogu Ducha to był sklep Wedel. Wawel to na Królowej Jadwigi- jest do dziś.
          > Masło takie z czerwonym nadrukiem było po 17,50 z zielonym "extra" po 18,75

          Właśnie - masło extra - w takim fajnym pazłotku. O nim zupełnie zapomniałem.
          • Gość: sas Re: Kapsle i trufle IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 12:44
            gallagher napisał:

            > Gość portalu: sas napisał(a):
            > >
            > > Na rogu Ducha to był sklep Wedel. Wawel to na Królowej Jadwigi- jest do dz
            > iś.
            > > Masło takie z czerwonym nadrukiem było po 17,50 z zielonym "extra" po 18,7
            > 5
            >
            > Właśnie - masło extra - w takim fajnym pazłotku. O nim zupełnie zapomniałem.
            Przepraszm, ja z tym masłem to tak dla żartu, a Ty serio? Z tą myjnią i
            dealerami też ? Czy nie szkoda czasu? To już wolę o księżach....
            • robert_wl Re: Kapsle i trufle 21.11.02, 13:18
              Co do kapsli, to grało się w nie nie tylko z okazji Wyścigu Pokoju. My
              organizowaliśmy sobie na przyblokowym boisku "mecze żużlowe" w kapsle. Zawsze
              chciałem mieć kapsla z nawiskiem Żabiałowicza, albo Maugera, a takich pojęć,
              jak wyla, roweryk, ścina chyba nigdy nie zapomnę. Ciekawostka: najlepszy w
              kapsle na naszym podwórku był człowiek dziś ścigający się na prawdziwym
              motocyklu żużlowym i NIGDY nie było na niego tzw. bata. A kapsel, tak jak już
              ktoś napisał, koniecznie musiał być płaski. Pozostając jeszcze przy temacie
              gier podwórkowych, czy u Was też była moda na grę w noża?
              • gallagher Re: Kapsle i trufle 21.11.02, 13:32
                Pamiętam jak starsze chłopaki grały w noża i imponowały nam - gówniarzom. Wiem
                że była taka gra, która nazywała się "Matka" Ja okazjonalnie porzucałem sobie
                nożem o ziemię, ale nic więcej.

                Ale skoro piszesz o ścinach i rowerykach przy grze w kapsle, to nasuwa mi się
                na myśle gra na pieniądze rzucane pod ścianę lub krawężnik. To się chyba
                nazywało grać w zetę.
              • Gość: davoo Re: Kapsle i trufle IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 16:36
                robert_wl napisał:

                hmm..kapsle i gra w noza :)
                W cieple dni podstawowa rozrywka na podworku (jesli nie szlo sie do lasku na
                3ke lub na pobliskie laki miedzy rubinkowem a elana- pobawic sie najpierw w
                indian, w "starszych" latach w mafie;)
                W kapsle gralo sie u mnie w "wyscig pokoju",gralo sie tez w zuzel na szerokim
                torze (roweryki byly zabronione). Gralo sie tez w "zbijane".
                Najlepsze kapsle byly robione z pudeleczek od masci "z kotkiem" - nie wiem czy
                pamietacie,,,, sporo sie atlasow na flagi naniszczylo, kladlo sie flage na dno
                kapsla o zalewalo woskiem.


            • gallagher Re: Kapsle i trufle 21.11.02, 14:08
              Gość portalu: sas napisał(a):
              > Przepraszm, ja z tym masłem to tak dla żartu, a Ty serio? Z tą myjnią i
              > dealerami też ? Czy nie szkoda czasu? To już wolę o księżach....

              Skąd tak dokładna znajomość zakładanych przeze mnie wątków? Czuje się
              śledzony:) Powiedz, dla kogo pracujesz?:)
              • Gość: SAS Re: Kapsle i trufle IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 16:00
                gallagher napisał:

                > Gość portalu: sas napisał(a):
                > > Przepraszm, ja z tym masłem to tak dla żartu, a Ty serio? Z tą myjnią i
                > > dealerami też ? Czy nie szkoda czasu? To już wolę o księżach....
                >
                > Skąd tak dokładna znajomość zakładanych przeze mnie wątków? Czuje się
                > śledzony:) Powiedz, dla kogo pracujesz?:)
                Zajrzyj do wątku Stana - "2" . MyślaŁAM, że Ty jesteś poważny facet , z którym
                można p o d y s k u t o w a ć , a nie pogwarzyć o jakichś durnych kapslach.
                Co zaś tyczy się "śledzenia " to na 1-szej stronie forum jest wykaz wątków.

                Twoja P O L O C O C T A

                • Gość: Wiech Re: Kapsle i trufle IP: 217.97.134.* 21.11.02, 16:06

                  no, no, no!...
                  bo się zaraz poprztykacie o jakies pradawne oranżady!
                  ;))
                • gallagher Re: Kapsle i trufle 21.11.02, 16:45
                  Gość portalu: SAS napisał(a):
                  > Zajrzyj do wątku Stana - "2" . MyślaŁAM, że Ty jesteś poważny facet , z
                  którym
                  > można p o d y s k u t o w a ć , a nie pogwarzyć o jakichś durnych kapslach.
                  > Co zaś tyczy się "śledzenia " to na 1-szej stronie forum jest wykaz wątków.
                  >
                  > Twoja P O L O C O C T A


                  Droga O R A N Ż A D K O,

                  Ależ jestem poważny. Z drugiej strony nie można zawsze o wszystkim na poważnie!
                  Natomiast kapsle były bardzo ważnym elementem w życiu każdego małego chłopca -
                  każdy facet to potwierdzi. Ja też byłem kiedyś małym chłopcem, więc lubiłem
                  grać w kapsle:)

                  Twój K A P S E L

                  P.S. Wiesz, zaczynam Cię lubić...i myślę że sobie jeszcze podyskutujemy
                  (oczywiście rzeczowo i poważnie).




    • Gość: davoo 1 maja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 17:08
      A jakie wspomnienia z pochodow 1 majowych?

      Pamietacie ciezarowki z lodami w kostkach?:)
      • gallagher Re: 1 maja 21.11.02, 17:12
        Gość portalu: davoo napisał(a):

        > A jakie wspomnienia z pochodow 1 majowych?
        >
        > Pamietacie ciezarowki z lodami w kostkach?:)


        Ja pamiętam że były wtedy kiermasze, na których można było kupić baloniki,
        wiatraczki, gwizdki, etc. Szczerze mówiąc, lodów w kostkach nie pamiętam.
        • Gość: SAS Re: 1 maja IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 18:38
          > Ja pamiętam że były wtedy kiermasze, na których można było kupić baloniki,
          > wiatraczki, gwizdki, etc. Szczerze mówiąc, lodów w kostkach nie pamiętam.



          Szedłem ze szturmóweczką na własnych nóżkach, czy jechałem w wózeczku typu
          "turysta" z przyczepionym doń wiatraczkiem i balonikiem ?
          • gallagher Re: 1 maja 22.11.02, 08:49
            Gość portalu: SAS napisał(a):
            >
            > Szedłem ze szturmóweczką na własnych nóżkach, czy jechałem w wózeczku typu
            > "turysta" z przyczepionym doń wiatraczkiem i balonikiem ?


            Ani jedno ani drugie. Po prostu biegałem sobie z wiatraczkiem i balonikiem, na
            którym namalowana była twarz Towarzysz Gierka.
    • pau+la Re: Geant-ada (czyt. żenada) 21.11.02, 21:55
      A ja chwale sobie Geant'a! Dlaczego? Bo jest tam maslo orzechowe! I to w dwoch
      rodzajach! W miejscu mojego zamieszkania nie mam co pytac (a juz sugerowalam,
      ze mogliby sprowadzac). W niektorych sklepach to nawet nie wiedza co to jest!
      Wracajac do tematu, niech zyje Geant!
      • sas5 Re: Geant-ada (czyt. żenada) 21.11.02, 22:26
        pau+la napisała:

        > A ja chwale sobie Geant'a! Dlaczego? Bo jest tam maslo orzechowe! I to w
        dwoch
        > rodzajach! W miejscu mojego zamieszkania nie mam co pytac (a juz sugerowalam,
        > ze mogliby sprowadzac). W niektorych sklepach to nawet nie wiedza co to jest!
        > Wracajac do tematu, niech zyje Geant


        Okazuje się , że w temacie masła orzechowego nie wystarczy sugerować.
        Śmiem twierdzić , że ..w miejscu pau+li zamieszkania trzeba natychmiast
        wprowadzić system nakazowo-rozdzielczy !!!

        PS.Gallagher zgadzasz się ze mną?
        • pau+la Re: Geant-ada (czyt. żenada) 22.11.02, 08:47
          sas5 napisał(a):

          > >
          >
          > Okazuje się , że w temacie masła orzechowego nie wystarczy sugerować.
          > Śmiem twierdzić , że ..w miejscu pau+li zamieszkania trzeba natychmiast
          > wprowadzić system nakazowo-rozdzielczy !!!

          Gdybym byla wladna to zrobilabym to od razu! :)))
          >
          > PS.Gallagher zgadzasz się ze mną?

          Nie wiem jak gallagher ale ja zgadzam sie w 100% :)

          • gallagher Re: Geant-ada (czyt. żenada) 22.11.02, 08:58
            pau+la napisała:

            > >
            > > PS.Gallagher zgadzasz się ze mną?
            >
            > Nie wiem jak gallagher ale ja zgadzam sie w 100% :)

            Ach tam zaraz rozdzielczy!!! Wystarczy nakazowy.
            • Gość: Wiech Re: Geant-ada (czyt. żenada) IP: 217.97.134.* 22.11.02, 09:05
              gallagher napisał:


              > Ach tam zaraz rozdzielczy!!! Wystarczy nakazowy.

              :)))
              prowda.
              • Gość: davoo Re: Geant-ada (czyt. żenada) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.02, 13:03
                Gość portalu: Wiech napisał(a):
                > :)))
                > prowda.

                wiehoo!! alez sie lakoniczny zrobil
                co za oszczednosc w slowie
                stawiasz na niewerbalny przekaz??
                oszczedzasz gardziolko na sobote?;)
                • Gość: Wiech Re: Geant-ada (czyt. żenada) IP: 217.97.134.* 22.11.02, 13:13
                  Gość portalu: davoo napisał(a):


                  > wiehoo!! alez sie lakoniczny zrobil
                  > co za oszczednosc w slowie
                  > stawiasz na niewerbalny przekaz??

                  narobiony-m po prostu
                  :(
    • Gość: JOnek Re: Geant-ada (czyt. żenada) IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.02, 23:48
      No, no, jestem pod wrażeniem. Jest tu kilka osob, które pamiętają stare dobre
      czasy. Ale nikt nie wspomniał o największym hicie: ORANŻADA W PROSZKU! za 50
      gr. Czyżby nikt nie sięgał tak daleko wstecz pamięcią?
      Poza tym: syfony napełniane w specjlnych punktach - jeden był na Przedzamczu
      naprzeciwko MDK. Oranżada w butelkach wielokrotnego użycia zamykanych takim
      korkiem na sprężynce - machało się butelką i otwierało, efekt był jak przy
      szampanie. "Złota Rosa" to był fatalny płyn, z posmakiem mięty, nie mogłem tego
      pić. Nie to co Polo Cocta - napój dla wyrafinowanej elity.
      Dla ludu była właśnie Czerniewicka. W pierwszym odbiorze ohydna i śmierdząca.
      Ale jak się zatkało nos i wypiło duszkiem, to już nigdy nie było nic lepszego
      na upały. Była tak słona, ze wszystkie inne mogły się schować. Bardzo mi jej
      brakuje (naprawdę).


      brave-blonde napisała:

      > teatralne - nie wiem
      > PoloCocta! o yezu, yezu! Nie widziałam tego od
      > dzieciństwa, Kto to robi?

      Nie wiem kto to robi. Ale widziałem reklamy telewizyjne.
      Gdzieś więc musi być.
      Sęk w tym że nie wiem gdzie. A Murzynka albo Złotą Rosę
      pamiętasz? Albo
      czerwoną oranżadę?

      KING SAJZ I POLOCOCTA DLA KAŻDEGO!!!


      • sas5 Re: Geant-ada (czyt. żenada) 24.11.02, 23:14
        Jonek pisze, że jest pod wrażeniem ,że pamiętamy stare dobre czasy.
        Bo ja wiem, czy jest tak bardzo z czego się cieszyć? Zwłaszcza w tym gronie.
        Ja niestety pamiętam dobrze, no ale powiedzmy był to okres póżnej oranżady w
        proszku.

        • Gość: Wiech Re: Geant-ada (czyt. żenada) IP: 217.97.134.* 25.11.02, 10:12

          tiaaaaa,
          było, było! - młodzi tego nie rozumieją....

          taki deszcz dla przykładu:
          KIEDYŚ to był deszcz, a nie to co teraz - tylko woda!....

          ;)
          • beat Re: Geant-ada (czyt. żenada) 25.11.02, 10:44
            Gość portalu: Wiech napisał:

            )
            ) tiaaaaa,
            ) było, było! - młodzi tego nie rozumieją....
            )
            ) taki deszcz dla przykładu:
            ) KIEDYŚ to był deszcz, a nie to co teraz - tylko woda!....
            )
            ) ;)
            na taki deszcz to aż brał dreszcz...
            A czemu nikt nie wspomniał o Grodziskiej??? Późniejszy nieco produkt lecz jakże
            monumentalny...
            Na koniec cytaty z archiwum Księgi Skarg i Wniosków "Społem"
            Skarga z 1987 roku: Poprosilam o mleko z zoltym kapslem, ale
            ekspedientka nie chciala mi go sprzedac, tlumaczac, ze jest to mleko
            jutrzejsze, z jutrzejsza data na kapslu. Prosze mi wyjasnic, dlaczego
            mleko w dniu 3 maja datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogla
            odmowic mi sprzedazy tego mleka - Halina Mikolajczyk.
            Wyjasnienie kierowniczki: Mleko tluste z zoltym kapslem dostarczane
            jest w poludnie i jednoczesnie jest awansem na dzien nastepny. Prosze
            przyjsc jutro, a bedzie!
            * * *
            Skarga z 1983 roku: Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam - dziura w
            szynkowej z powodu zlej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na
            drobnym sicie byla mleta na piatce. Jakis niefachowiec tu pracuje - T.
            Cieslar
            * * *
            Skarga z 1983 roku: Kolejka zaczyna sie juz przed sklepem, a obsluga
            odmawia uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo ze w sklepie
            sa cztery pracownice. Dwie siedza sobie na zapleczu i pija herbate.
            Ponadto kierowniczka ublizala mi przy wpis...(tu ksiazka skarg jest
            nieco pomieta i naddarta, jakby ktos ja klientowi z calej sily wyrwal -
            przyp. red.)
            Wpis kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KLAMSTWO!!! Jako kierowniczka
            oswiadczam, ze w sklepie byla duza kolejka spowodowana swieza dostawa
            tak atrakcyjnych towarow jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie
            nadazaly z noszeniem towaru. Ponadto klient ten jest wyjatkowo
            konfliktowym klientem, ktory to wiecznie ma duzo nieuzasadnionych
            pretensji i sam ubliza!!!
            * * *
            Skarga z 1985 roku: Okolo godz. 11.30 przyszlam do sklepu miesnego,
            aby ustawic sie w kolejce. Oczywiscie nic juz nie bylo o tej godzinie,
            ale poniewaz dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaz
            przedpoludniowa (o godz. 8) i popoludniowa (o godz. 16), liczylam, ze
            jakis towar zostanie o godz. 16 wylozony. Bylo nas takich 20 osob.
            Pytalismy ekspedientki, czy warto stac, ale nie wiedzialy, co bedzie,
            tylko ze na pewno beda wylozone parowki z porannej dostawy.
            Czekalismy wiec w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazalo sie, ze
            wszystkiego jest b. malo. A parowki z porannej dostawy w ogole wyparowaly.
            Domagalismy sie kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostalo
            odlozone, ale nie pozwolono nam na te spoleczna inicjatywe - R.
            Korpal, A. Bedkowska, S. Jedrzejczyj, D. Kozlowska.
            Wyjasnienie kierowniczki: Parowki zostaly sprzedane na zywienie
            zbiorowe dla kolonii.
            * * *
            Skarga z 1985 roku: Kupilam nieswieze drozdze, pol kilo. Nie chciano
            mi ich wymienic - Walewska
            Wyjasnienie kierowniczki: Klientka przedstawila do reklamacji drozdze
            kupione rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem byly one
            zapakowane w prawdziwy papier pakowy, ktorego to papieru sklep nie
            posiada od pol roku - a wiec drozdze nie nasze.
            * * *
            Skarga z 1987 roku: Jestem siostra PCK. Mam pod opieka szesc
            samotnych kalek i mam zezwolenie na upowanie dla nich poza kolejnoscia.
            Odmowiono mi sprzedazy wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z
            kolejki
            po 14, 15 i 10 sztuk - Marcinkowska.
            Wyjasnienie kierowniczki: Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie
            zasad obslugi poza kolejnoscia wyjasniam, ze opiekunka PCK nie miala prawa
            do zakupu poza wszelka kolejnoscia - ktore to prawo maja wylacznie
            inwalidzi wojenni i wojskowi - a jedynie miala prawo do stania w
            kolejce dla uprzywilejowanych, zamiast w kolejce zwyklej. Z uwagi na to, ze
            zarowno w kolejce zwyklej, jak i w kolejce dla uprzywilejowanych stala
            znaczna ilosc klientow i nie wyrazali oni zgody na sprzeadz wafli
            siostrze PCK, klientce odmowiono sprzedazy poza wszelka kolejnoscia.
            Tak wiec nie bylo zadnej winy ekspedientki - wszystkim uprzywilejowanym
            przysluguje obsluga poza kolejnoscia, ale tylko jesli stana w kolejce
            dla uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani - jako siostra
            PCK - stanac. Jest jeszcze zwykla kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W
            niej stac pani nie musi.
            * * *
            Skarga z 1979 roku: Zle zachowanie kasierki. Kasierka robila sie
            manikure w sklepie zywnosci. Kiedy prosilam o mleko nic nie
            odpowiedziala, manikura trwala. Drugi raz prosilam. Sugerowalam, ze
            to nie miejsce do manikury. Odpowiedziala niegrzecznie i znowu zaczela z
            manikura. Czekam na tlumaczenie z Urzedu Dzielnicowego.
            Przepraszam, ze niedokladnie pisze po polsku - Kay Withers.
            * * *
            Skarga z 1988 roku: Na wystawie odkrylem naboje do syfonow, jednak w
            sklepie nie chciano mi ich sprzedac, wykazujac przy tym arogancje i
            chamskie odzywki - Jerzy Waka.
            Dopisek kierownika: Klient nie mial zadnej racji. Wchodzac do
            sklepu, byl juz zdenerwowany. Ublizal mojej pracownicy. Chcialem uspokoic
            tego klienta, tlumaczac sytuacje obecnego braku naboi, lecz klient w
            dalszym ciagu mial pretensje i ublizal. A co do wystawy, stoi tam tylko
            puste pudelko po nabojach.
            * * *

            Pochwala z 1988 roku: Pragne zlozyc dyrekcji podziekowanie za zmiane
            dawnego personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel
            obecny jest fachowy i mily. Odnosze wrazenie, jakbym byl obslugiwany
            przed wojna - inz. Stanislaw Wisniewski, kombatant
            * * *
            Skarga z 1988 roku: Podejscie p. ekspedientki do stoiska nabialowego
            trwalo od godz. 7.40 do 8.00 - Lutkowski.
            Wyjasnienie kierowniczki: Mielismy przyjecie towaru, a klient byl
            bardzo niecierpliwy. Mimo duzej kolejki, ktora spokojnie oczekiwala,
            domagal sie obslugi.
            * * *
            Pochwala z 1988 roku: Dziekuje za rodzynki, ktore kupilam w tym
            sklepie, a nie moglam dostac od 2 lat w calym srodmiesciu. Szczegolnie
            dziekuje pani sprzedawczyni, ktora z usmiechem odwazyla mi zadana
            ilosc - Dominika Pytkowska.

            Skarga z 1989 roku: W dniu dzisiejszym w sklepie pusto i brudno.
            Obsluga skandaliczna. Nie pozwolono nam kupic oleju, wykazujac sie
            skrajna arogancja - Henryk Jodko, Alicja Moczulska.
            Dopisek innej osoby: Obywatele ci zadali, aby olej sprzedawac bez
            ograniczen - na co kolejka, w ktorej i ja stalem, prosila aby dawac po
            1 litrze, bo nie starczy. Wybuchla awantura, bo obywatele ci
            stwierdzili, ze skoro jest urynkowienie i demokracja, to oni wezma, ile
            chca, a inni ich nic nie obchodza, po czym zlosliwie wpisali sie do
            ksiazki - Krzysztof Jakubowski.
            * * *
            Skarga z 1987 roku: O godz. 8.30 na stoisku bylo okolo 17 kg
            baleronu. O godz. 9 baleron zostal wykupiony. Ja oraz inni klienci
            zazadalismy dodatkowego wydania wedlin z chlodni. Ekspedientka wyszla
            na zaplecze i stwierdzila, ze kierowniczka zabrala klucze do chlodni.
            Poszla po nia. Kierowniczka oswiadczyla, ze nic w chlodni nie ma.
            Jednak z wczesniejszego zachowania ekspedientki (znaczace mruganie
            okiem) wynikalo, ze towar jest. Jako klienci zazadalismy komisyjnego
            sprawdzenia zawartosci chlodni, ale odmowiono nam tego, twierdzac, ze
            to nie nasza sprawa. Kwestionujemy prawo kierowniczki do zabierania
            klucza. Nie wierzymy, ze w chlodni byla tylko slonina, bo w tym
            wypadku zamykanie jej nie mialoby przeciez sensu - Gotlib Stefania, Teresa
            mudzka, Anna Dobrowolska.
            Wyjasnienie kierowniczki: Byla wolna sobota. Dostalam dorzut
            wedliny - 30 kg baleronu. Nie wprowadzilam wagowych ograniczen, azeby
            sprzedaz odbyc bez jakichkolwiek zatargow ze strony klienta. O godz. 9
            skonczyl sie wiec towar. A w chlodni naprawde nic nie mialam.
            • Gość: Wiech relaks w relaksach :) IP: 217.97.134.* 02.12.02, 16:17

              Szukam dla się od pewnego czasu butów (z mizernym wprawdzie powodzeniem, chyba
              mam coś z gustem albo co...) i tak mi sie przypomniało:

              Pamiętacie 'Relaksy' - świetne, gustowne, szmaciane kozaczki, takie z
              praktycznym ściągaczem i podwójnym (adidas był wtedy jeszcze mało znany...)
              paskiem z jednej strony?
              Z braku alternatyw, był to niezły hicior. Pamiętam, ze w wczesnej podstawówce
              miałem nawet takie (jako i większość klasy, tylko kolory były różne).Póżniej z
              kolei, jak to, co noszę na sobie, stało się dla mnie mniej obojetne, trzeba
              było mocno sie nagimnastykowac, żeby zdobyć jakiekolwiek inne buty, niż te
              gustowne 'walonki' z Nowego Targu...

              :)
              no pochwalcie się - mieliście kiedys Relaksy, albo choć Sofixy na lato?...
              • Gość: Blondi Re: relaks w relaksach :) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 16:30
                Miałam Sofixy!

                Czy wspominałeś o kozaczkach przypominających logo Michellina?

                B.
                • Gość: Wiech Re: relaks w relaksach :) IP: 217.97.134.* 02.12.02, 16:32
                  Gość portalu: Blondi napisał(a):

                  > Miałam Sofixy!
                  >
                  > Czy wspominałeś o kozaczkach przypominających logo Michellina?
                  >
                  > B.

                  dokładnie :))))

                  ach ta lekkość...
                  ...ta odwaga projektanta - kreatora tredów!...
                  ach, ach...
                  ;)
                  • brave-blonde Re: relaks w relaksach :) 02.12.02, 16:34
                    aaaa, to miałam, miałam

                    PS cd proponuję w nowym wątku "PoloCocta II"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka