Duet plastyków kontra senator LPR

14.07.07, 08:18
Do psychiatruszki, a nie do sądu z ,,plastykami" i ,,Napoleonami" :)
    • felippee Re: Duet plastyków kontra senator LPR 14.07.07, 08:53
      Co to wogole sa uczycia religijne? Co za paranoja!? Czemu religia jest tak
      uprzywilejowana w sekularystycznym spoleczenstwie? Czas z tym debilizmem
      skonczyc. Polecam ksiazke R.Dawkinsa "Bog Urojony".
      • t.duszynski Bóg nie jest urojeniem, życie nie jest urojeniem 14.07.07, 09:11
        felippee napisał:

        > Co to wogole sa uczycia religijne? Co za paranoja!? Czemu religia jest tak
        > uprzywilejowana w sekularystycznym spoleczenstwie? Czas z tym debilizmem
        > skonczyc. Polecam ksiazke R.Dawkinsa "Bog Urojony"

        DLA CIEBIE Bóg jest urojeniem,być może życie jest urojeniem, ale dla nie i dla
        wielu jest PRAWDZIWY.Tak jak dla Ciebie zapewne Twoi rodzice są prawdziwi i
        żadasz dla nich szacunku....
        • tryg.sk Obraza uczuć, LPR itp 14.07.07, 09:48
          Nasz kraj toczy bardzo ciężka choroba - powierzchowna religijność. Ona, w
          połączeniu z brakiem zrozumienia dla sztuki współczesnej, pogardą dla
          współczesnego artysty, doprowadza do takich wypadków jak doniesiania do
          prokuratury (najbardziej znany przypadek - na Dorote Nieznalską, nieznaną
          wówczas studentkę Klamana), jakieś bojówki LPR zniszczyły w 2000 w Zachęcie
          instalację Maurizio Cattelana. LPR stworzył kuriozalny projekt - "LPR
          przygotowała akcję "Sztuka przyjazna dzieciom". - Były różne czyny pojedynczych
          działaczy Ligi przeciw niektórym wystawom. Teraz chcemy zaprotestować przeciw
          niemoralnej sztuce w inny sposób. To nasza wykładnia w sprawie sztuki - mówi
          Paweł Chruszcz z Wydziału Medialnego Ligi". Więcej:
          www.gazetawyborcza.pl/1,75475,2492581.html
          • tryg.sk Re: Obraza uczuć, LPR itp 14.07.07, 09:51
            Zresztą, pod zlinkowanym powyżej artykułem rozgorzała spora dyskusja
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17&w=19424183&wv.x=1&v=2&s=0 którą
            radzę przeczytać, panu Tuszyńskiemu także.
        • felippee Re: Bóg nie jest urojeniem, życie nie jest uroje 14.07.07, 10:33
          > DLA CIEBIE Bóg jest urojeniem,być może życie jest urojeniem, ale dla nie i dla
          > wielu jest PRAWDZIWY.Tak jak dla Ciebie zapewne Twoi rodzice są prawdziwi i
          > żadasz dla nich szacunku....

          DLA CIEBIE Czarodziejka z Ksiezyca oraz Elfy sa urojeniem,być może życie jest
          urojeniem, ale dla mnie i dla wielu sa PRAWDZIWE.Tak jak dla Ciebie zapewne Twoi
          rodzice są prawdziwi i żadasz dla nich szacunku....

          Posilkujac sie taka sama argumentacja, oczekuje od ciebie szacunku dla Thora,
          Baala, Harry Potera, Batmana i Shreka. Wszyscy oni istnieja tak jak twoj bog, w
          umyslach osob ktore w nie wierza, i nalezy im sie taki sam "szacunek"...

          Ja nie mam zamiaru miec szacunku dla urojen, nawet jesli w te urojenia ma wielu
          ludzi.
          • wszczebrzeszyn Nie znasz życia chłopcze 14.07.07, 11:15
            Możesz wierzyć lub nie, ale wiele osób doświadczyło obecność Boga, co prawda nie
            każdy w takim stopniu jak niektórzy święci, lecz wystarczyło to by jednak nie
            wątpić i zaufać swojemu sumieniu.
            Jeśli porównujesz komiksowe/mangowe postacie do Istoty Najwyższej, to naprawdę
            powinieneś się leczyć. W odróżnieniu od Vash'a Stampede, Edwarda Elrica czy Son
            Goku, których nieprawdziwość nie podlega dyskusji, Bóg istnieje, a w każdym
            razie nie udowodnisz, że nie istnieje. Jakbyś chociaż był stanie wysnuć choć
            hipotezę skąd wzięła się energia we Wszechświecie, skoro nie mogła sięwziać z
            niczego (jakim cudem nastąpił Wielki Wybuch ?), to będziesz krok bliżej do
            poparcia swojej tezy, że to tylko urojenie. Pamiętaj jednak, że urojenie jest
            często b. prawdziwe (patrz liczby zespolone).
            • felippee Re: Nie znasz życia chłopcze 14.07.07, 13:12
              Taa taa, tysiace osob doznalo rowniez najazdu UFO, a kilkanascie tysiecy wierzy
              ze Elvis Presley nadal zyje (sam niedawno taka kobiete spotkalem).

              I nie opowiadaj mi czlowieku smutnych kawalkow w styly "nie znasz zycia", bo
              znam je calkiem niezle i sobie w nim radze.

              A twoj kosmologiczny argument jest rownie dziecinny jak reszta wypowiedzi: skad
              wzial sie wszechswiat? Swtorzyl go oczywiscie bog. Skad wzial sie bog? On juz
              byl (sam sie stworzyl?).

              Pytanie o pochodzenie wszechswiata zestepujesz (poprzez wprowadzenie nowego,
              wyimaginowanego tworu) pytaniem o pochodzenia boga, po czym radosnie stwierdzasz
              ze te drugie pytanie nie ma odpowiedzi.

              Juz rozumiesz swoj blad logiczny, czy mam jeszcze tlumaczyc?

              I serio nie opowiadaj mi o liczbach zespolonych, bo to serio zadne urojenie.
              Pewnie gdzies przeczytales ze liczba zespolona ma czesc rzeczywista i urojona.
              To jest nieszczesliwy zbieg okolicznosci ze te wspolrzedne tak sie nazywaja, ale
              nie ma to nic wspolnego z urojeniami wiekszej czesci spoleczenstwa na temat
              dziadka w niebie ktory ich pilnuje.
              • wszczebrzeszyn Tłumacz, bo żadnego błędu logicznego nie widzę 14.07.07, 14:29
                felippe napisał: ==> "Taa taa, tysiace osob doznalo rowniez najazdu UFO, a
                kilkanascie tysiecy wierzy
                ze Elvis Presley nadal żyje (sam niedawno taka kobiete spotkalem)."
                Mylisz tutaj szajbusów z normalnymi i zrównoważonymi osobami, a rząd tysięcy
                jest nie do porównania z rzędem miliardów.
                felippe napisał: ==> Pytanie o pochodzenie wszechswiata zestepujesz (poprzez
                wprowadzenie nowego,wyimaginowanego tworu) pytaniem o pochodzenia boga, po czym
                radosnie stwierdzasz ze te drugie pytanie nie ma odpowiedzi.
                Juz rozumiesz swoj blad logiczny, czy mam jeszcze tlumaczyc?"
                Wytłumacz, bo nie rozumiem jakim cudem możesz znaleźć błąd logiczny w pytaniu
                skąd wzięła się energia we Wszechświecie, lol.
                Co do liczb zespolonych, nigdzie specjalnie o nich nie czytałem, tylko musiałem
                rozwiązywać różne ciekawe zadania, jak wyrażenie cos(5x) przez kombinację sinx i
                cosx, albo rozwiązywanie równań różniczkowych, czy obliczanie granic w ciele
                liczb zespolonych.
                • tryg.sk ......... 14.07.07, 14:44
                  Zdaj się, że dyskutujemy o performance Cebo i Smużnego?
                  • wszczebrzeszyn Fakt, wyszedł offtop, sorry 14.07.07, 14:51
                    Dobra, felippee napisz co masz napisać i kończymy te wywody nie na temat.
                • felippee Re: Tłumacz, bo żadnego błędu logicznego nie widz 14.07.07, 17:14
                  > Mylisz tutaj szajbusów z normalnymi i zrównoważonymi osobami, a rząd tysięcy
                  > jest nie do porównania z rzędem miliardów.

                  Jak jeden czlowiek wierzy w niestworzone rzeczy to to sie nazywa szalenstwo, jak
                  milion to religia?

                  > Wytłumacz, bo nie rozumiem jakim cudem możesz znaleźć błąd logiczny w pytaniu
                  > skąd wzięła się energia we Wszechświecie, lol.

                  Blad logiczny nie jest w pytaniu tylko w imitacji odpowiedzi jaka oferuje religia.

                  > Co do liczb zespolonych, nigdzie specjalnie o nich nie czytałem, tylko musiałem
                  > rozwiązywać różne ciekawe zadania, jak wyrażenie cos(5x) przez kombinację sinx
                  > i
                  > cosx, albo rozwiązywanie równań różniczkowych, czy obliczanie granic w ciele
                  > liczb zespolonych.

                  Gratuluje umiejetnosci. Jednak fakt ze pewne wspolrzedne w ciele domknietym
                  algebraicznie nosza nazwe "urojonych" (bo paru gosci kiedys nie mogli tego
                  zrozumiec), nie daje zadnego argumentu na rzecz istnienia (jakoby nieurojonego)
                  boga.

                  Tak wiec jesli oczekujesz szacunku do religii, to ja oczekuje szacunku dla
                  latajacego potwora spaghetti (nawiasem mowiac "religii" wyznawanej przez tysiace
                  ludzi) oraz dla Zeusa i bogow greckich.

                  BTW: szacunek mozna miec dla ludzi, jesli na to zasluguja, a nie dla jakichs
                  historyjek spisanych w poznej epoce bronzu.
          • slavik222 Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 14.07.07, 15:58
            ...ale to juz Twoj problem. Ja natomiast żądam szacunku dla Boga i
            obowiązującego prawa.
            • tryg.sk Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 14.07.07, 16:57
              Znamy dobrze cały wielki "katolicki" koncern medialny, który powinien być
              ścigany, pośród wielu innych arty. również z Art. 196. "Kto obraża uczucia
              religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub
              miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega
              grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."
            • felippee Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 14.07.07, 17:18
              > ...ale to juz Twoj problem. Ja natomiast żądam szacunku dla Boga i
              > obowiązującego prawa.

              Do ktorego boga? Zeusa? Thora? Jehowa? Allaha? Jowisza? Amon Ra?

              A moze do NLB? (Niezidentyfikowany Latajacy Bog)
              • slavik222 Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 14.07.07, 19:39
                felippee napisał:

                > > ...ale to juz Twoj problem. Ja natomiast żądam szacunku dla Boga i
                > > obowiązującego prawa.
                >
                > Do ktorego boga? Zeusa? Thora? Jehowa? Allaha? Jowisza? Amon Ra?
                >
                > A moze do NLB? (Niezidentyfikowany Latajacy Bog)
                MASZ PROBLEMY Z TOŻSAMOŚCIĄ? Ja nie... Dura lex,sed lex.
                • felippee Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 14.07.07, 20:02
                  > MASZ PROBLEMY Z TOŻSAMOŚCIĄ? Ja nie... Dura lex,sed lex.

                  O, slavik, nie wiesz w jakiego boga wierzysz? Smutne... Ja za to wiem: w zadnego!
                  • qron Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 15.07.07, 14:05
                    co do dyskusji na temat istnienia liczb, musze was zmartwic - liczby sa
                    nierzeczywiste, a wiec nie istnieja. pomimo tego w calej tej dyskusji sklaniam
                    sie ku zdaniu felippe'go;)tym obrazonym katolikom proponuje aby kontemplowali i
                    poznawali swojego boga bez robienia w kolo szumu na temat bliznich, ktorzy nie
                    przestrzegaja rydzykowo-giertychowych standardow.
                    • b3ut Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 15.07.07, 14:14
                      > co do dyskusji na temat istnienia liczb, musze was zmartwic - liczby sa
                      > nierzeczywiste

                      A liczby naturalne czy całkowite też są nierzeczywiste?? Ktoś tu bluźni
                    • felippee Re: Bóg nie jest urojeniem-dla filippe.. 15.07.07, 18:29
                      Zalezy jak definiujesz slowo "istnieje" (w koncu to tylko slowo). Liczby
                      istnieja w sensie platonicznym, bo mozna im nadac semantyke. System ktory tworza
                      jest niesprzeczny, zatem posiada liczne modele, takze w swiecie rzeczywistym
                      (mechanizm obliczen w komuterze jest modelem pewnego systemu liczbowego).

                      Slowo "bog" natomiast ma bardzo mglista semantyke (zalezna od tego w ktorej
                      ksiazce sie jej doszukujemy), i system ktory wierzacy staraja sie na bazie tego
                      slowa utworzyc jest pelen sprzecznosci. W zwiazku z tym "bog" nie istnieje w
                      sensie platonskim, bo nie posiada modelu. Inna sprawa, ze wiekszosc wierzycych
                      wogole nie zawraca sobie glowy w jakiego boga wlasciwie wierzy, w koncu
                      znajomosc biblii w polskim, katolickim (z nazwy) spoleczenstwie jest gorzej niz
                      zenujaca.

                      Zreszta gdyby ta znajomosc byla lepsza to sadze ze byloby w Polsce znacznie
                      mniej katolikow, w koncu wiekszosc ludzi nie chcialaby wierzyc w potwora ktory
                      wystepuje pod nazwa "bog" w starym testamencie, ktory powszechnie stosuje
                      odpowiedzialnosc zbiorowa, nakazuje zabijac i gwalcic, i raz zarazem zsyla na
                      swiat plagi i tragedie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja