gosik77
28.11.03, 18:52
Tak sobie myslę, że sprzedawcy ze Strzelina, muszą sie jeszcze dużo nauczyc,
jak skutecznie "pozbywać sie towaru" a co najważniejsze uprzejmie i z
zainteresowaniem odnosić sie do klienta. Tak już, któryś z kolei raz
próbowałam zakupić "coś" w Strzelinie i niestety znowu utwierdziłam sie w
przekonaniu, że lepiej wozić zakupy z Wrocławia. Pani ekspedientka była tak
mocno zainteresowana moją chęcią zakupienia firanki, że wyszłam z kwitkiem
ze sklepu, gdyż okazało się, że w całym sklepie nie ma firanki do
kuchni...Nie pytałam o coś nadzwyczajnego ale o prostą firaneczkę- mogła być
nawet dwuczęściowa. Najbardziej przykre jest to, że na palcach jednej reki
policzę sklepy w Strzelinie, gdzie jestem obsłużona jak należy. Nie wspomnę
już o słynnej "górze w Rolniku"- gdzie klient musi wysłuchiwac "burczenia"
pracownicy, która chyba zapomniała po co pracuje, czy o jednym ze sklepów z
butami, gdzie po zapytaniu, czy moge przymierzyć-Pani wujęczała, że to but
na szczupłą nogę i mogę rozerwać zamek-ciekawa jestem, skąd Pani miała
wiadomości, że mam "gruba nogę"?- bo nie mam ...Jaki z tego wniosek? Drodzy
sprzedawcy zorganizujcie sobie jakis kursik skuteczności działania,
uprzejmości i perswazji bo w niedługim czasie kolejne sklepiki bedą
zamknięte. A to WASZ CHLEB- PRAWADA?????