Dodaj do ulubionych

jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia w PL.

22.09.10, 20:04
Link do Artykulu

Obsmialam sie po pachy. Wg niektorych rankingow, jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia w Polsce...
Obserwuj wątek
    • jaleo Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 22.09.10, 20:41
      Chyba w dzisiejszym Timesie bylo to zestawienie, czytalam kolezance "przez ramie", wiec tak piate przez dziesiate pamietam, ale zaciekawilo mnie, ze tam podawano srednie przychody w PL ponad £30K rocznie (tylko o dwa czy trzy K nizsze niz w UK) :-)
      • princesswhitewolf Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 22.09.10, 20:58
        niewatpliwie hordy Anglikow beda teraz kupowac sobie domy w Polsce, emigrowac do Polski bo wszak jakosc zycia w Polsce jest duzo wyzsza....:))))
      • qvintesencja Rechotanie ignorancji 22.09.10, 21:14
        jaleo napisała:

        > Chyba w dzisiejszym Timesie bylo to zestawienie, czytalam kolezance "przez rami
        > e", wiec tak piate przez dziesiate pamietam, ale zaciekawilo mnie, ze tam podaw
        > ano srednie przychody w PL ponad £30K rocznie (tylko o dwa czy trzy K niz
        > sze niz w UK) :-)

        Najpierw przeczytajcie caly raport a nie osmieszajcie sie prymitywna ignorancja.

        Na przyklad jesli o dochody chodzi to jest 'household' income
        przeliczony wedlug sily nabywczej: Net income after taxes (in GBP) from OECD - based on two-earner married couple, one at 100% of average earnings and the other at 33%, 2 children.

        In the past, the relatively high net income in the UK has offset the poor quality of life, but this year net household income it is just £2,314 above the European average, compared to £10,000 above last year.

        Raport wylicza problemy brytyjskie:

        The average household energy bill is £1,195 a year, we pay the highest prices in Europe for food and diesel, and non-essential items like alcohol and cigarettes are also more expensive than elsewhere in Europe. A British smoker can expect to pay around £6.30 for a packet of cigarettes, while somebody in Poland will pay just £1.70 per pack.

        A separate study by uSwitch found that British consumers are feeling the pinch with nine million (18%) using debt to fund their living costs and seven million (14%) struggling to meet existing repayments. Looking ahead to the next six months, six million consumers (13%) say they will struggle to pay household bills on time and four million (8%) may have to default on credit repayments. The situation is not helped by 49% of consumers experiencing a pay freeze, UK unemployment hitting its highest level since December 1994 and wide public sector job losses expected as the new government cuts spending.

        Ale w raporcie nie chodzi o tylko o dochody a o Quality of Life wiec Polska ma nastepujace przewagi w stosunku do Zjednoczonego Krolestwa:

        1. Mniej sie pracuje
        2. Wczesniej idzie sie na emeryture
        3. Jest wiecej dni swiatecznych
        4. Wiecej dni slonecznych w roku
        5. Nizsze ceny

        Przewagi UK to:

        1. Wieksze wydatki na sluzbe zdrowia w % PKB
        2. Dluzszy oczekiwany czas zycia
        • korkix78 Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 00:30
          >Najpierw przeczytajcie caly raport a nie osmieszajcie sie prymitywna ignorancja.

          Ale na jaka cholere to czytac? :)
          Bez raportow widac co jest blizsze prawdy - wysoki poziom emigracji Polakow do prostych prac w UK, czy tez masowa emigracja (zwlaszcza mlodych) Brytyjczykow do niechcianych przez Polakow niskoplatnych prac w Polsce?

          I masz miernik ekonomiczny, niejedyny rzecz jasna, ale mowi bardzo wiele o tej sferze.

          A czy nazwiesz to ignorancja, hompeopatia czy inna nekrofilia to jzu tylko zbedne pierdu-pierdu.
          • Gość: steph13 Re: Rechotanie ignorancji IP: *.haye.cable.virginmedia.com 23.09.10, 09:59
            Korkix ma calkowita racje. Bez zadnych raportow i statystk, widac wyraznie w ktorym kierunku odbywa sie przeplyw ludnosci. Gdyby standad zycia w PL byl rzeczywiscie wyzszy, to kraj potrafilby zatrzymac te rzesze wyksztalconych Polakow, ktorzy jak na razie, w dalszym ciagu wybieraja te mizerne warunki zycia i czesto fizyczna prace w UK. Nie slychac rowniez nic o magistrach z Anglii i reszty zachodniej Europy podajacych piwo w polskich knajpach lub przybywajacych tlumnie na jesienne zbiory kapusty czy wykopki.
            • Gość: bonzee Re: Rechotanie ignorancji IP: 94.254.165.* 23.09.10, 10:22
              A ci co sie zawierusza (np. ci na kontraktach menadzerskich), na pytanie czemu wyjezdzaja, odpowiedaja np., ze nie lubia Polakow..
        • ratpole Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 00:41
          qvintesencja napisał:

          > Ale w raporcie nie chodzi o tylko o dochody a o Quality of Life wiec Polska ma
          > nastepujace przewagi w stosunku do Zjednoczonego Krolestwa:
          >
          > 1. Mniej sie pracuje
          > 2. Wczesniej idzie sie na emeryture
          > 3. Jest wiecej dni swiatecznych
          > 4. Wiecej dni slonecznych w roku
          > 5. Nizsze ceny
          >
          > Przewagi UK to:
          >
          > 1. Wieksze wydatki na sluzbe zdrowia w % PKB
          > 2. Dluzszy oczekiwany czas zycia

          Zamienie dowolna liczbe dni slonecznych w bulwie na 5 lat zycia gdziekolwiek hehehe
          • ratpole On second thought 23.09.10, 00:45
            > > 1. Mniej sie pracuje
            > > 2. Wczesniej idzie sie na emeryture
            > > 3. Jest wiecej dni swiatecznych
            > > 4. Wiecej dni slonecznych w roku
            > > 5. Nizsze ceny
            > >
            > > Przewagi UK to:
            > >
            > > 1. Wieksze wydatki na sluzbe zdrowia w % PKB
            > > 2. Dluzszy oczekiwany czas zycia

            Czyzby dociekliwa qvintesencja nie dostrzegala korelacji pomiedzy "mniej sie pracuje", "wczesniej idzie na emeryture", "wiecej swietuje" i "nizszymi cenami", a "wczesniej sie zdycha"? hehe
            I ogolnie zywot przeklina tak, ze chcialoby sie uciec na koniec swiata, gdyby sie tylko dalo? hehe x 2
          • Gość: Jaro Re: Rechotanie ignorancji IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.10, 01:24
            Z tymi dniami slonecznymi to tez mozna troche pomanipulowac. Bo podobno np. w Cardiffie jest wiecej godzin slonca niz w Rzymie. Po prostu w UK slonce pojawia sie i znika a we Wloszech albo jest slonce caly dzien, albo go nie ma. W Polsce jak zaciagnie w listopadzie to na dwa miesiace.

            A z tym mniej sie pracuje to tez jest ciekawe. U nas w piatki po 15 juz biura pustoszeja, a masa kobiet pracuje part-time z wyboru. I malo kto zostaje po godzinach, choc pewnie w City jest inaczej. No i takich numerow jak z pampersami u kasjerek w Biedronkach to chyba nigdzie poza Polska nie ma.
            • princesswhitewolf Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 13:43
              Wszelakie bajki o fatalnym klimacie w Anglii zwlaszcza poludniowej uwazam za totalna bzdure.

              Mieszkam w obrebie M25 w Anglii, Mam ogrod m.in z bananowcem( Musa bajso), drzewkiem figowym(Turkey fig), Guava i drzewkiem granatu ( Pomegrane), oraz z Kiwi ( Acinida deliciosa Boskoop). W srodku ogrodu rosnie potezna palma(Cordyliera Australis) jak i mam drzewko oliwkowe ( Olivea Europea)
              Do czego zmierzam( bo na pewno nie do zwierzen ogrodniczych): W zyciu nigdy nie byloby mozliwe aby te rosliny przetrwaly w klimacie zimnym, malo slonecznym. A zyja i maja sie dobrze- nie ja jedna mam namacalne dowody w ogrodzie.

              W tym roku w czerwcu i lipcu musialam codziennie podlewac przez godzine ogrod bo tak walilo slonce i sasiadom jacy nie podlewali oraz w parkach trawa totalnie pozolkla

              Klimat w UK jest duzo duzo cieplejszy niz w Polsce czy w Niemczech. Owszem lata rzadko sa az tak upalne jak w tym roku, ale tez i zimy sa rzadko mrozne w ciagu dnia. W zasadzie cale prawie to lato mielismy sliczne sloneczko w ciagu dnia i nie pocilismy sie od upalow z wyjatkiem paru dni.
              Mapa opadow w UK- yearly precipitation- tez obala mit, ze niby tutaj pada wiecej niz np w Rzymie.

              A juz ten mit o londynskich mglach to jakis przedpotopowy archaizm z czasow gdy palono koksem i dym sie unosil....
        • ratpole Powiedział płemieł 23.09.10, 01:35
          bedzie cud i jest cud.
          Nie ma sie co ekscytowac. Normalka
    • Gość: Jaro Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.range86-140.btcentralplus.com 22.09.10, 21:40
      Raportu nie czytalem, ale wsrod moich znajomych w Szwajcarii prawie wszyscy twierdza ze w UK nie chcieliby mieszkac ze wzgledu na quality of life. Sa rzeczy ktorych kupic sie nie da. Inna sprawa, ze expaci w Szwajcarii zyja w innym swiecie, kompletnie odseparowani towarzysko od Szwajcarow, bez szans na integracje, a ich dzieci chodza do anglojezycznych szkol.

      Ale Ja tam wole UK, ten styl mi chyba bardziej odpowiada, a do Szwajcarii mozna zawsze wyskoczyc.

      A statystyki takie jak w raprocie mozna sobie bz problemu wyprodukowac, takze na zamowienie. Wiekszosc specjalistow od tego mieszka w UK :)
      • princesswhitewolf Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 13:46
        ale wsrod moich znajomych w Szwajcarii prawie wszyscy twierdza ze w UK nie chcieliby mieszkac ze wzgledu na quality of life. Sa rzeczy ktorych kupic sie nie da
        No jakichs lokalnych niebywalych specjalow szwajcarskich to z pewnoscia nie zakupia nigdzie poza sama Szwajcaria...
    • Gość: mmm Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.09.10, 07:09
      > Obsmialam sie po pachy. Wg niektorych rankingow, jakosc zycia w UK jest ponizej
      > jakosci zycia w Polsce...


      Bo jest poniżej...
      Mam osobiste porównanie. Ludziom dobrze zarabiającym w PL, UK nie ma nic do zaoferowania.
      • ratpole Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 07:32
        Gość portalu: mmm napisał(a):

        > Bo jest poniżej...
        > Mam osobiste porównanie. Ludziom dobrze zarabiającym w PL, UK nie ma nic do za
        > oferowania.

        No i mosz, nastepny obronca macicy macierzy
        A co z ludzmi dobrze zarabiajacymi w UK?
        Czy UK ma im cos do zaoferowania czy powinni natychmiast zamieszkac w bulwie?
        • Gość: mmm Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.09.10, 09:19
          > A co z ludzmi dobrze zarabiajacymi w UK?

          Ludziom (Polakom) dobrze zarabiającym w UK, UK nie ma do zaoferowania nic ponad to co mieliby w PL. To moje prywatna konkluzja po 2-letnim pobycie w UK. Byc może coś przegapiłem...
          • Gość: Jaro Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.10, 12:09
            W Polsce nie ma anglojezycznych szkol na swiatowym poziomie (choc niektore licea sa). Dla mnie to podstawowy argument. Elity (ale i klasa srednia) calego swiata staraja sie ksztalcic dzieci w UK, rowniez ze wzgledow kulturowych. Ta tak jak Francja w XX wieku czy wloskie miasta w Renesansie. I nie musi to byc Eton.

            Drugi argument to kultura osobista i dystans do swiata i do siebie. Tego sie kupic nie da. Gdyby tylko w UK byly europejskie pociagi i gory, byloby lepiej niz w Szwajcarii.
            • Gość: mmm Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.09.10, 12:28
              Jaro, żyjemy w świecie w którym wiedza jest ogólnie dostępna na wszystkich poziomach "zaawansowania". Za darmo bądź za niewielką cenę łacza internetowego czy członkowstwa w bibliotece. Ilośc dostepnej wiedzy już dawno przekroczyła możliwości "absorpcji" przeciętnego człowieka, a o dzieciach nawet nie wspominam. Żadna szkola nie zrobi geniusza z przecietnie zdolnego dziecka. Cudów nie ma. Jakoś nie zauważyłem, żeby dzieci w UK były inteligentniejsze, zdolniejsze czy mądrzejsze od polskich pomimo tych, jak mówisz, anglojęzycznych szkól na światowym poziomie. Naturalnie zdolne poradzą sobie bez szkoły, a nawet "mimo" szkoły. Z tego względu argument o szkołach uważam za śmieszny. Ja sam jestem samoukiem zarówno w angielskim jak i w dziedzinie, którą się zawodowo zajmuję. O kulturze osobistej czy dystansie Brytyjczyków można by długo i zażarcie dyskutować. Ja specjalnych róznic miedzy Polakami a Brytyjczykami nie zauważam. Krzywa Gaussa jak w każdej populacji.
              • Gość: Jaro Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.10, 12:49
                Ja tez wlasciwie jestem samoukiem i ciagle sie ucze, mimo trzech fakultetow. Konczylem tez w Polsce jedno z najlepszych liceow (wtedy takie bylo, teraz juz nie). Ale co o cos innego chodzi. W innym watku byla dyskusja o Polakach imigrantach w globalnych korporacjach, w zarzadach. Sa pewne bariery. Swiat daje wiecej mozliwosci niz Polska, zwlaszcza dla ludzi bez tzw. ukladow. Oczywscie, mozna konczyc szkoly w Polsce i byc swiatowej slawy informatykiem, lekarzem, muzykiem czy architektem i pracowac gdzie sie chce. Ba, nawet paiezem mozna zostac. Ale sa dziedziny, w ktorych znajomosc jezyka i kultury anglosaskiej na poziomie native, od przedszkola, daje automatycznie lepszy start. Inni musza pracowac 2-3 razy ciezej. A sa to dosc lukratywne dziedziny, gdzie znaczna role odgrywaja soft skills, reprezentatywnosc i obycie. Przyklady to najwyzsze szczeble zarzadzania, prawo, polityka i PR, dyplomacja, media. Oczywiscie mozna byc profesorem chemii na Harvardzie, ale rektorem juz nie. W UK jest wielu polskich lekarzy, ale konsultantow bardzo niewielu.

                Wszystko zalezy od tego gdzie kto mierzy. Wielu ludzi nawet nie mysli o takich opcjach, myslac ze sa nierealne. Ale sa realne.
                • Gość: mmm Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.09.10, 13:18
                  >Przyklady to najwyzsze szczeble zarzadzania, prawo, polityka i PR, dyplomacja, media. >Oczywiscie mozna byc profesorem chemii na Harvardzie, ale rektorem juz nie. W UK jest wielu polskich lekarzy, ale konsultantow bardzo niewielu.

                  Co do wyższych stopni zarządzania to każda centrala na wysokie stanowiska generalnie preferuje własnych "nacjonali" i jesli centrala ma siedzibę w Rosji, Szwajcarii czy Japonii, to Brytyjczykom jest się równie trudno dostać na wysoki szczebel jak Polakom w UK czy USA. Prawo również ma dośc duży element specyfiki lokalnej, więc o ile nie chodzi o jakąś "uniwersalną" działkę, mobilnośc prawników również jest ograniczona niezależnie od tego gdzie chodzili do szkoły i jak dobrze znają angielski. POlityka, PR, dyplomacja - każda nacja preferuje na znaczące stanowiska własnych obywateli ze znajomością przede wszystkim lokalnych uwarunkowan, a nie wychowywanych od przedszkola w innym kraju. Media -zalezy gdzie się chce zaistnieć. A jeśli chodzi o lekarzy, to zapewniam cię, że dobry polski "konsultant" nie ma potrzeby emigrowania do UK, bo w Polsce ma bardzo dobrze i nie widzi takiej potrzeby. A jak widzi potrzebe wyjazdu dla poszerzenia swoich możliwości zawodowych, to najchętniej wybrałby nie UK, tylko Stany. Poza tym, naprawdę jesteś taki pewny, ze gdy twoje dzieci wkrocza na globalny rynek pracy to nadal zastaną tam anglosaska dominację? Bo ja nie. Sam zreszta widzę, że powinienem raczej bardziej zacząc przykładać się do rosyjskiego niz szlifować angielski, ale mam cichą nadzieję, że dotrwam jakoś do emerytury zanim to wszystko przeniesie się gdzieś indziej...
                  • Gość: Jaro Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.10, 14:47
                    Widzisz, ja mam spaczone spojrzenie na sprawe, bo wychodze z zalozenia ze np. moj syn wykszalcony w Polsce mialby marne szanse na zostanie polskim przedstawicielem np. w WHO, czy wyladowac gdzies w dyplomacji. To wynika z mojego przekonania o decydujacym znaczeniu ukladow, znajomosci, zaleznosci i koterii, do ktorych ja mam dosc ograniczony dostep. Polski profesor medycyny/ordynator ma sie pewnie lepiej niz jego odpowiednik w UK czy nawet w USA z wielu wzgledow, o ktorych tu pisac nie bede. Ale zeby takim zostac to trzeba sie albo urodzic, albo wzenic, albo miec cholerne szczescie, albo byc geniuszem i do tego miec duzo cierpliwosci. W UK, USA czy Australii takie mozliwosci sa duzo wieksze. Ba, latwiej jest wrocic do Polski z globalna firma albo robic "polskie projekty" np w Cameron McKenna czy McKinsey ale po przejsciu sciezki na Zachodzie, niz w Polsce. Po prostu latwiej jest dojsc do wyzszego poziomu i wyscig szczurow chyba jest mniej zawziety.

                    Wydaje mi sie ze na najwyzszym szczeblu wiekszosc ludzi ma background anglosaski, chocby przez szkoly lub studia. Jest sporo Holendrow, Niemcow i Francuzow, ale tu jest duzo zbieznosci. Ci Niemcy z central ktorych znam maja MBA z USA a jeden konczyl public school w UK. Za to na nieco nizszym szczeblu, bardziej technicznym, jest sporo Chinczykow, Rosjan i Polakow.
                    • princesswhitewolf Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 15:05
                      Wydaje mi sie ze na najwyzszym szczeblu wiekszosc ludzi ma background anglosaski, chocby przez szkoly lub studia. Jest sporo Holendrow, Niemcow i Francuzow, ale tu jest duzo zbieznosci. Ci Niemcy z central ktorych znam maja MBA z USA a jeden konczyl public school w UK. Za to na nieco nizszym szczeblu, bardziej technicznym, jest sporo Chinczykow, Rosjan i Polakow.
                      A jak ja dokladnie to samo tlumacze tutaj ludziom na paru watkach to mi wierzyc nie chca....albo jak jedna Pani nie chce kontynuowac rozmowy ze mna bo tak sie nie zgadza bo wszak sa rowne szanse itd itp:(
                    • Gość: mmm Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.09.10, 19:35
                      Zapominasz o jednym - Amerykanie, Brytyjczycy, Niemcy itd mieli ogromny "head start" w porównaniu do Polaków, Chińczyków czy Rosjan itp. jesli chodzi o współudział w tworzeniu globalnych korporacji wiec to oczywiste, ze czesciej są wyzej w hierarchiach. Poza tym piszesz tak jakby mieszkanie w Polsce kompletnie wykluczało możliwości poszerzania horyzontów, nauczenia się języka czy "obycia się w świecie". Teraz można robic praktycznie wszystko -wyjechac, poznac nauczyc sie i wrocic. A potem pojechac jeszcze gdzies indziej. Naprawde przeprowadzka do UK nie jest kluczem do sukcesu. Ja bylem, zobaczyłem, to czego sie nauczem to moje i nie rozważam UK jako kraju, do ktorego chciałbym wrócić i zostac na dłużej.
                      • Gość: Jaro Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.10, 21:07
                        Ja dokladnie tak robie. Piec lat mieszkalem w USA, potem 10 w Polsce, teraz moze 20 w UK, a potem pewnie ostatnie 20 w Polsce. Najchetniej w Krakowie. Tyle ze dziecko bedzie wyksztalcone w UK, choc tez bedzie obywatelem swiata. A Krakow kazdy lubi odwiedzac :)
            • qvintesencja Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 12:50
              Gość portalu: Jaro napisał(a):

              > W Polsce nie ma anglojezycznych szkol na swiatowym poziomie (choc niektore lice
              > a sa). Dla mnie to podstawowy argument. Elity (ale i klasa srednia) calego swia
              > ta staraja sie ksztalcic dzieci w UK, rowniez ze wzgledow kulturowych. Ta tak j
              > ak Francja w XX wieku czy wloskie miasta w Renesansie. I nie musi to byc Eton.

              To jest horrendalny nonsens jesli ma byc argumentem za przecietnym QoL. W ten sposob walnij jeszcze dalej: w Polsce nie ma HMQ i royali wiec jest dennie. Argument anglojezycznosci jest szemrany: kazdy Anglik jest wtedy super.

              > Drugi argument to kultura osobista i dystans do swiata i do siebie. Tego sie ku
              > pic nie da. Gdyby tylko w UK byly europejskie pociagi i gory, byloby lepiej niz
              > w Szwajcarii.

              Znowu jestes oderwany od realu. Obywatele brytyjscy to super mieszanka a ty tylko o smietance z klas wyzszych.
              • princesswhitewolf Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 13:49
                qvintesencjo, Jaro mowi o przecietnych zwyklych ludziach. Naprawde nie mieszkamy tu w slumsach. Nie znam nikogo takiego.
          • princesswhitewolf Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 13:54
            Ano ma: zima nam mniej marzna pupy niz Wam w Polsce. Moja mama w Polsce juz musiala pare razy wlaczyc ogrzewanie, a ja tu pod Londynem nie i prawdopodobnie obedzie sie bez ogrzewania do listopada.

            Poza tym, co jest jakoscia jaka jakikolwiek kraj ma do zaoferowania jaka bylaby tak powalajaca przy jednakowych zarobkach????
      • princesswhitewolf Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 13:44
        Mam osobiste porównanie. Ludziom dobrze zarabiającym w PL, UK nie ma nic do za
        > oferowania.


        My tez:) A co jest takiego w Polsce lepszego czego nie ma w UK?
        • korkix78 Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 14:32
          > My tez:) A co jest takiego w Polsce lepszego czego nie ma w UK?

          Eee to tez nie tak, jest troche takich rzeczy. Ze wymienie kilka z glowy:
          - wspomniane gory - dla tych ktorzy naprawde lubia Walia i Szkocja naprawde nie wystarczy
          - przywiazanie do rodziny (subiektywne odczucie ale podzielane przez wielu)
          - mniej dni pochmurnych w miesiacach letnich (nie mowie o deszczu, bo z tym jest wiele mitow)
          - jednak ten slynne krany jako standardem
          - przecietna wielkosc mieszkania / domu jednak odrobine wieksza (choc marginalnie)
          - wszechobecnosc ziemii "niczyjej" - w UK troche mnie uwiera ze kazdy skrawek ziemii jest 'czyjs'
          - standard garazy pozwalajacy na to, zeby garaz na samochod, sluzyl jako garaz na samochod
          - to samo co powyzej dotyczacy szerokosci drzwi w domach
          - zabrzmie troche jak komunista, ale cos o czym wczesniej nie myslalem, ale w wyniku spuscizny po PRL w Polsce ten sam blopk na osedlu mieszka zarowno gornik, sprzedawca z Zabki, urzednik, policjant, pielegniarka, pracownik krematorium, nauczyciel, kurier, socjolog, bezrobotny pijak, zul.. Tak, sa odgradzane osiedla teraz, ale to nie zmienai faktu, ze to powyzej to jednak nadal standard.
          Czy to dobrze i tak powinno byc? na potrzeby tego watku nie chce sie wglebiac w ta tematyke, jednak faktem jest, ze dzieci tych powyzej maja zazwyczaj do czynienia z roznorodnym spektrum ludzi i moga w sposob naturalny, bez glebokiej analizy tego, czerpac z przeroznych wzorcow. W UK srodowisko w jakim sie obracasz jest moim zdaniem w duzo wiekszym stonpiu dziedziczone. To troche wynaturzenia laika, ale dopiero zaczyna sie o tym chyba myslec, kiedy sie zostaje rodzicem..

          Wiec jak dla mnie to nie tak, ze nie ma w Polsce nic, co by nie bylo lepsze niz w UK. Tylko ze co z tego, skoro patrzac w druga strone lista jest raczej dluzsza. Ten raport to jednak jeden wielki zart - niedawno czytalem troche doglebniej o innym, Newsweekowym (wydany chyba 2 czy 3 tyg temu) i tam juz raport ma duzo wiekszy sens -juz na pierwszy rzut oka wyglada duzo bardziej realistycznie. Mowie z glowy, ale zdaje sie ze UK jest 14-te, a Polska na calkiem wysokim (ale moim zdaniem zasluzonym), 29-tym miejscu. Jest nawet wzmianka, ze UK i USA w wyniku obecneog zadluzania sie ma niemale ryzyko spadku w rankingu.
          I tamten mysle duzo wierniej oddaje proporcje.
          • princesswhitewolf Re: jakosc zycia w UK jest ponizej jakosci zycia 23.09.10, 15:03
            mniej dni pochmurnych w miesiacach letnich
            nie zgodze sie jesli moge.moge? moge! ;)raczej: mniej upalnych dni w ciagu lata. tego lata kazdego prawie dnia bylo slonce by the way.... mowie o poludniu UK
            za to wiecej mamy cieplych dni jesienia i wiosna i lagodna zime/

            - jednak ten slynne krany jako standardem

            kazdy zaklada kran jaki chce. Ja bardzo rzadko mam do czynienia cos ostatnio z podwojnymi kurkami.

            > - przecietna wielkosc mieszkania / domu jednak odrobine wieksza (choc marginaln
            > ie)

            mysle ze to powtarzasz bo zaslyszane od kolegow dopiero nowych emigrantow.jacy zyja jak najtanszym kosztem na malej przestrzeni bo w centrum Londynu jest drogie zycie wiec zyja na skrawku pokoju z kolega.
            Ale naprawde na mojej ulicy sredni dom to 140 m kw. Tak ludzie maja garaze. Obok jest ulica gdzie domy sa po 300mkw i nie jest to najzamozniesza dzielnica tutaj jeszcze....
            > - to samo co powyzej dotyczacy szerokosci drzwi w domach
            tak. w starym budownictwie tak bylo. Ma to swoj nostalgiczny element cottage stylu wiec niektorzy do dzis takie male drzwiczki i okienka lubia i instaluja....
            W UK srodowisko w jakim sie obracasz
            > jest moim zdaniem w duzo wiekszym stonpiu dziedziczone.

            le cos ty... w UK nastapila jakas mania na nieustanne odnawianie i sprzedawanie domow, wiec ludzie non stop sie przeprowadzaja i to w zupelnie inne regiony UK ( albo i poza! do Hiszpanii i Francji). To byl trend nie z tej ziemi. Stad tyle domow sie sprzedaje i rynek nieruchomosci jest tak aktywny znow mimo kryzysu. A swiadcza o tym tez te wszystkie programy jakze odzwierciedlajace wlasnie to non stop przenoszenie sie: Escape to the Coutry, Relocation, Location Location, House in the Sun etc...
            Tak masz racje korksik z tym ze w Polsce jest wiekszy socjalizm blokow gdzie lekarz mieszka kolo meliniarza i kolo kucharki w tym samym bloku. Tutaj ile masz pieniedzy, taki masz dom i w takiej dzielnicy mieszkasz. Nazwij mnie mala kapitalistyczna swinia he he ale ja wole tutejszy system bez mieszkania z meliniarzem obok.:)
            • korkix78 Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 23.09.10, 21:46
              > mniej dni pochmurnych w miesiacach letnich
              > nie zgodze sie jesli moge.moge? moge! ;)

              Pewnie ze mozesz ale ja zostaje przy swoim. Nie mnie co prawda, ale pytalas co Polska oferuje czego nie ma w UK, wiec odpowiadam jak ja to widze :)
              Lato i koniec wiosny wole Polskie (czy tez Slowackie, Wegierskie, Niemieckie itp) bo jest cieplej, sloneczniej. Jesien i zime wole angielskie, co nie znaczy ze ubostwiam (mogloby czesciej sypnac sniegiem, ale mrozy? nie dziekuje).

              > - jednak ten slynne krany jako standardem[/i]
              > kazdy zaklada kran jaki chce. Ja bardzo rzadko mam do czynienia cos ostatnio z
              > podwojnymi kurkami.

              Jasne ze tak, poza tym jak sie nie podoba to mozna sobie zmienic. Niemniej nie zmienia to faktu, ze obecnosc dwoch kurkow nikogo tu nie dziwi. W Polsce standard jest inny takze w bylegierkowskim bylejak wybudowanym mieszkaniu.

              > > - to samo co powyzej dotyczacy szerokosci drzwi w domach
              > tak. w starym budownictwie tak bylo. Ma to swoj nostalgiczny element cottage st
              > ylu wiec niektorzy do dzis takie male drzwiczki i okienka lubia i instaluja....

              Podziele podejscie osob do tego na dwie grupy - jedna ktorej to "lata" a druga, ktora to irytuje, bo jest po prostu ciasno (przejdziesz z wozkiem dla dziecka, ale sie troche napocisz. Wyniesiesz kanape, ale trzeba odkrecic drzwi itp.). Ja naleze do tej drugiej grupy.

              > > - przecietna wielkosc mieszkania / domu jednak odrobine wieksza (choc
              > marginaln
              > > ie)

              > mysle ze to powtarzasz bo zaslyszane od kolegow dopiero nowych emigrantow.jacy
              > zyja jak najtanszym kosztem na malej przestrzeni bo w centrum Londynu jest drog
              > ie zycie wiec zyja na skrawku pokoju z kolega.
              > Ale naprawde na mojej ulicy sredni dom to 140 m kw. Tak ludzie maja garaze. Obo
              > k jest ulica gdzie domy sa po 300mkw i nie jest to najzamozniesza dzielnica tut
              > aj jeszcze....

              O tu sie mylisz. Tzn nie zabawailem sie w mierzenie powierzchni chaup na Twojej ulicy - ale wiem ile wynosi "srednia srednich" z zrodel innych niz "A Wacek powiedzial...". Wiadomo, ze
              domy sa rozne i to kwestia kasy, ale tak jest i w Polsce i w UK i w Turkemnistanie i w Gwinei Rowniokowej pewnie tez.

              To zostalo jakos wyliczone, mam nadzieje ze madrzej niz w raporcie uSwitch :) Otoz:

              Średnia powierzchnia domu w Wielkiej Brytanii wynosi 76 mkw
              natomiast Według GUS w Polsce średnia wielkość mieszkania to 70,2 mkw

              Prawdziwie konkretne przestrzenie masz w Australii, USA czy Kanadzie - tam SREDNIO jest ponad 200m. Zreszta o ile kojarze w USA bylas to wiesz o czym mowa. I UK i Polska sa nieporownywalnie bardziej klaustrofobiczne, niestety takie sa fakty i kopac sie z koniem nie ma co.

              Zrodla:

              www.sfora.pl/Zobacz-gdzie-buduja-najmniejsze-domy-w-Europie-a10385
              bryla.gazetadom.pl/bryla/1,85298,7318177,Najwieksze_domy_na_swiecie.html
              A o watku komunistyczno-kapitalistycznym sie nie wypowiadam, bo mam taki konfilkt wyznawanych zasad, ze sam nie wiem co tak naprawde sadze :)
              • princesswhitewolf Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 24.09.10, 11:56
                Niemniej nie > zmienia to faktu, ze obecnosc dwoch kurkow nikogo tu nie dziwi. W Polsce standa
                > rd jest inny takze w bylegierkowskim bylejak wybudowanym mieszkaniu.


                kiedys wypytywalam sie dokladnie mojego przyjaciela tubylca od pokolen o co chodzi z tymi kurkami podwojnymi.
                No i wg niego wywodzi sie to z czasow rewolucji poczatkow poprzedniego wieku jaka polegala na tym ze zamozni ludzie nagle nie tylko mieli jeden kurek z zimna woda, ale tez
                olaboga! rewelacja! DRUGI kurek z ciepla. Byl to szpan, synonim luksusu bo mialo sie AZ DWA. Nieco pozniej sam fakt posiadania cieplej wody nie byl juz niczym nadzwyczajnym
                ale emocjonalny element ze 2 kurki to maja zamozni ludzie spowodowal ze od 2-3 pokolen ciagle brytole to maja, bo przypomina im to niegdysiejsze luksusowe domy

                mogloby czesciej sypnac sniegiem,
                no to juz zboczenie lubic snieg:)))

                brrr. ja tam polskich lat i upalow nie lubie bo nie mam czym dychac.Marze w takich momentach o butli z tlenem...

                > Średnia powierzchnia domu w Wielkiej Brytanii wynosi 76 mkw
                > natomiast Według GUS w Polsce średnia wielkość mieszkania to 70,2 mkw



                Bo w UK malo ludzi mieszka w mieszkaniach. tu sie nie buduje blokow z wyjatkiem councilowskich i troszke housing trusts to czynia, ale nieporownywalnie mniej niz w Polsce
                Ludzie mieszkaja w domach, albo maja pietro domu...
                Poza tym to niemozliwe aby w UK srednia domu wynosila 76mkw.
                Najmniejsze budowane domy to takie charakterystyczne 2 bedroom houses i one maja wlasnie ok 70mkw. Ale to sa najmniejsze, i wiekszosc mieszka w wiekszych. Naogladalam sie chalup jak szukalam domu do zakupu.
                W przypadku wielkosci mieszkan uwazam ze trzeba mierzyc sile na zamiary. Nie kazdy ma wielka rodzine, wielkie zbiory poteznych eksponatow czy ogromne zarobki cale zycie by ogrzac 300mkw dom- i po co to komu?
                Moja siostra ma baaaardzo duzy dom w Polsce( bo moj ojciec taki wymysil z powodow tzw meskiej dumy..ziew) a moja siostra tylko 4 osobowa rodzine. Polowa domu nie jest uzywana oczywiscie, bo po co im 9 wielkich pokoi? No i stoja w praktyce 4 puste ,a jak chciala lekko je tylko ogrzewac to zaczal sie problem ze scianami zawilgoconymi na pietrze( na dole jest kamien wokol domu)
                Wiec sadze ze dla normalnej 4 osobowej rodziny, bez nietypowych hobby tak do 100 metrow + jak ktos chce garaz to zupeeeelnie wystarczy.


                Zreszta o ile kojarze w USA bylas to wiesz o czym mowUK i Polska sa nieporownywalnie bardziej klaustrofobiczne, niestety takie sa fakty i kopac sie z koniem nie ma co.

                Zgadzam sie ze w US powierzchnie sa wrecz nienormalnie duze i to nie tylko domow. Zarcie w restauracjach tez dzielilam z chlopiskiem bo przeciez nikt nie zje sam takich porcji! Nawet lozko superking angielskie to zaledwie queen w USA.:))) Z ciuchow to ja tam bylam rozmiar S w USA co mnie bardzo dowartosciowywalo bo rozmiar L to juz na nie lada kobite tam jest!
                W Europie budownictwo jest mniejsze bo jestesmy starym kontynentem i mieszkamy jeden na drugim aby bylo blisko wszedzie i aby moc korzystac z systemu komunikacji miejskiej. W USA ludzie mieszkaja na rozwleklych obszarach i stad tanszy jest grunt. Przemysl naftowy i automotive wytlukl tak czy tak komunikacje miejska prawie calkowicie tam, wiec siec autostrad laczy dzielnice i tak sie poruszaja. A potem tyja i sa rownie wielcy jak ich domy:)
                Chyba najmniejsze domki i pokoiki sa w Japonii.
                Ja tam klaustrofobii w swoich 3 bedrooms i 2 reception rooms w UK nie mam... Mysle ze i ty nie masz:))

                • qvintesencja Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 25.09.10, 09:45
                  princesswhitewolf napisała:

                  > No i wg niego wywodzi sie to z czasow rewolucji poczatkow poprzedniego wieku j
                  > aka polegala na tym ze zamozni ludzie nagle nie tylko mieli jeden kurek z zimna
                  > woda, ale tez
                  > olaboga! rewelacja! DRUGI kurek z ciepla. Byl to szpan, synonim luksusu bo mial
                  > o sie AZ DWA. Nieco pozniej sam fakt posiadania cieplej wody nie byl juz niczym
                  > nadzwyczajnym
                  > ale emocjonalny element ze 2 kurki to maja zamozni ludzie spowodowal ze od 2-3
                  > pokolen ciagle brytole to maja, bo przypomina im to niegdysiejsze luksusowe dom
                  > y

                  Nie tylko z powodu luksusu sa dwa kurki ale tez z powodu technicznego. Ciepla woda byla podgrzewana w osobnym bojlerze
                  i wskutek roznicy cisnien miedzy doplywem zimnej wody nie mozna
                  bylo mieszac obu obiegow.

                  > Zgadzam sie ze w US powierzchnie sa wrecz nienormalnie duze i to nie tylko domo
                  > w. Zarcie w restauracjach tez dzielilam z chlopiskiem bo przeciez nikt nie zje
                  > sam takich porcji! Nawet lozko superking angielskie to zaledwie queen w USA.:)
                  > )) Z ciuchow to ja tam bylam rozmiar S w USA co mnie bardzo dowartosciowywalo b
                  > o rozmiar L to juz na nie lada kobite tam jest!
                  > W Europie budownictwo jest mniejsze bo jestesmy starym kontynentem i mieszkamy
                  > jeden na drugim aby bylo blisko wszedzie i aby moc korzystac z systemu komunika
                  > cji miejskiej. W USA ludzie mieszkaja na rozwleklych obszarach i stad tanszy je
                  > st grunt. Przemysl naftowy i automotive wytlukl tak czy tak komunikacje miejska
                  > prawie calkowicie tam, wiec siec autostrad laczy dzielnice i tak sie poruszaja
                  > . A potem tyja i sa rownie wielcy jak ich domy:)

                  Wynika to wszystko z modelu ekonomicznego ktory subsydiuje budowanie domow, samochody i paliwo. Ten model jest nie do
                  utrzymania i jest rdzeniem obecnego kryzysu. Tym bardziej
                  ze jest to model nieekologiczny.

                  > Ja tam klaustrofobii w swoich 3 bedrooms i 2 reception rooms w UK nie mam... My
                  > sle ze i ty nie masz:))

                  Znowu dochodzimy do wlasnych wrazen i abstrakcyjnej sredniej krajowej. Wiec dla uzmyslowienia ci tego to z punktu widzenia royali i oligarchow dusisz sie w malej klitce w ktorej nie da sie
                  zyc:).
                  • princesswhitewolf Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 25.09.10, 10:59
                    Nie tylko z powodu luksusu sa dwa kurki ale tez z powodu technicznego. Ciepla woda byla podgrzewana w osobnym bojlerze
                    i wskutek roznicy cisnien miedzy doplywem zimnej wody nie mozna
                    bylo mieszac obu obiegow.

                    Kolezanko mieszkanko pewno blokow nie zajmuj sie hydraulika, bo dziwne rzeczy mowisz....:))) Wiele ludzi do dzisiaj ma boiler na ciepla wolde i urzadzenie wyrownawcze i zapewniam ze maja jak najbardziej 1 kran. Zwlaszcza w kuchni...
                    W wiekszosci domow ludzie maja jak najbardziej boiler gdzie ciepla woda ogrzewana przez gaz jest gromadzona. Zwlaszcza naprawde bardzo duze domy nie nadaja sie do Combi nowoczesnych rozwiazan ogrzewania i nadal jest boiler z woda. Jak sie tu wprowadzilismy w kwetniu to byl wlasnie boiler , nie , nie bylo 2 kurkow:)) byl 1 i nie bylo nic nadzwyczajnego z cisnienie. W mieszkaniu gdzie mieszkalam wczesniej tez byl boiler i w wannie byly 2 kurki a w umywalce i w kuchni po 1 mixerze. Nic z cisnieniem sie nie dzialo.
                    Dopiero my zalozylismy przeplywowy boiler typu Combi Vaillant.
                    • princesswhitewolf Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 25.09.10, 11:04
                      Znowu dochodzimy do wlasnych wrazen i abstrakcyjnej sredniej krajowej. Wiec dla uzmyslowienia ci tego to z punktu widzenia royali i oligarchow dusisz sie w malej klitce w ktorej nie da sie
                      zyc:).

                      Ale my mowimy o wiekszosci spoleczenstwa, czyli o sredniej a nie o wyjatkach milionerach jacy maja 8 domow. Mieszkam w metrazu w domu jaki ma wiekszosc rodzin w UKw duzych miastach. Jest to jak najbardziej powszechna sprawa i nic nadzwyczajnego. W Polsce grom ludzi w miastach mieszka w blokach, gdzie ilosc metrow kwadratowych nie przekracza srednio 65ciu.
                    • qvintesencja Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 25.09.10, 21:11
                      princesswhitewolf napisała:

                      > W wiekszosci domow ludzie maja jak najbardziej boiler gdzie ciepla woda ogrzewa
                      > na przez gaz jest gromadzona. Zwlaszcza naprawde bardzo duze domy nie nadaja si
                      > e do Combi nowoczesnych rozwiazan ogrzewania i nadal jest boiler z woda. Jak si
                      > e tu wprowadzilismy w kwetniu to byl wlasnie boiler , nie , nie bylo 2 kurkow:)
                      > ) byl 1 i nie bylo nic nadzwyczajnego z cisnienie. W mieszkaniu gdzie mieszkala
                      > m wczesniej tez byl boiler i w wannie byly 2 kurki a w umywalce i w kuchni po
                      > 1 mixerze. Nic z cisnieniem sie nie dzialo.
                      > Dopiero my zalozylismy przeplywowy boiler typu Combi Vaillant.

                      Ty opowiadasz o nowych rozwiazaniach. W starych domach zawsze byly
                      dwa osobne kurki a oficjalny powod jest taki:

                      British bathrooms usually have two taps instead of one because, historically, British plumbing provides hot and cold water at different pressures, meaning mixer taps are more difficult to fit.
                      • princesswhitewolf Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 25.09.10, 23:46
                        British bathrooms usually have two taps instead of one because, historically, British plumbing provides hot and cold water at different pressures, meaning mixer taps are more difficult to fit.

                        a skad to cudo wklejone?
                        • qvintesencja Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 26.09.10, 12:32
                          princesswhitewolf napisała:

                          > British bathrooms usually have two taps instead of one because, historically
                          > , British plumbing provides hot and cold water at different pressures, meaning
                          > mixer taps are more difficult to fit.

                          > a skad to cudo wklejone?

                          Oficjalne wytlumaczenie BBC ludziom zniesmaczonym przyziemnymi aspektami British lifestyle:).

                          Podkrecajac dalej temat to rownie horrendalne choc mniej widoczne na pierwszy rzut oka sa miekkie wykladziny w lazienkach. Nie, nie, oczywiscie nie u ciebie w domu:).
                          • princesswhitewolf Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie 27.09.10, 12:43
                            > Oficjalne wytlumaczenie BBC ludziom zniesmaczonym przyziemnymi aspektami Britis
                            > h lifestyle:).
                            > Podkrecajac dalej temat to rownie horrendalne choc mniej widoczne na pierwszy r
                            > zut oka sa miekkie wykladziny w lazienkach. Nie, nie, oczywiscie nie u ciebie w
                            > domu:).


                            wklej prosze link, bo o to pytalam konkretnie...

                            Chyba w bardzo starodawnych lazienkach te wykladziny...
              • Gość: A Re: Mieszkania w UK vs Polska i inne takie IP: 194.70.240.* 24.09.10, 12:06
                Kwestie wielkosci mieszkan, kranow, garazy latwo rozwiazac - wystarczy przeprowadzic sie ;-)

                Gdyby krany w miejscach publicznych mialy decydowac o moim standardzie zycia, to musialbym byc nieslychanie wrazliwa na otoczenie i w Polsce tez nie dalabym rady zyc ;)

                Mi sie podoba, ze dzielnice i ulice sa klasowe i "majatkowe".
    • qvintesencja Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 08:02
      korkix78 napisał:
      > >Najpierw przeczytajcie caly raport a nie osmieszajcie sie prymitywna ignorancja.
      > Ale na jaka cholere to czytac? :)
      > Bez raportow widac co jest blizsze prawdy - wysoki poziom emigracji Polakow do
      > prostych prac w UK, czy tez masowa emigracja (zwlaszcza mlodych) Brytyjczykow d
      > o niechcianych przez Polakow niskoplatnych prac w Polsce?
      > I masz miernik ekonomiczny, niejedyny rzecz jasna, ale mowi bardzo wiele o tej
      > sferze.

      Po pierwsze wysoki poziom migracji z Polski na stale nalezy do przeszlosci a byl spowodowany w duzej mierze balonem ekonomicznym w UK plus okresem dostosowania do rynku unijnego.
      Zjawisko przejsciowe nie moze byc podstawa do uogolnien.

      Po drugie UK jest krajem o wysokim poziomie emigracji. Rzecz jasna do migracji Bryryjczycy maja duzy wybor np. krajow anglojezycznych. Pytanie czy wysoki poziom emigracji z UK swiadczy o Fantastic QoL?

      > A czy nazwiesz to ignorancja, hompeopatia czy inna nekrofilia to jzu tylko zbedne pierdu-pierdu.

      Jak widac z powyzszego kompromitujesz sie prymitywizmem myslenia.
      • korkix78 Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 09:58
        > Zjawisko przejsciowe nie moze byc podstawa do uogolnien.

        A ten raport moze? :)

        Nie chcialo mi sie zerkac, bo zbyt prowokacyjny zeby wziasc go pod uwage choc troche powaznie, ale z opisu na gazecie tam bylo cos o paliwie, ze w UK drogo a PL za to tanio.
        W tej sytuacji mysle, ze jakosc zycia w Iraku, Egipcie czy Arabii Saudyjskiej przebija warunki zycia Boga. I jeszcze ta ilosc dni slonecznych..
        • qvintesencja Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 10:49
          korkix78 napisał:

          > > Zjawisko przejsciowe nie moze byc podstawa do uogolnien.
          > A ten raport moze? :)

          Raport dotyczy ostatniego okresu juz po peknieciu balona gdy....

          In the past, the relatively high net income in the UK has offset the poor quality of life, but this year net household income it is just £2,314 above the European average, compared to £10,000 above last year.

          i skonczyly sie przejsciowe czasy masowej migracji.

          > Nie chcialo mi sie zerkac, bo zbyt prowokacyjny zeby wziasc go pod uwage choc t
          > roche powaznie, ale z opisu na gazecie tam bylo cos o paliwie, ze w UK drogo a
          > PL za to tanio.
          > W tej sytuacji mysle, ze jakosc zycia w Iraku, Egipcie czy Arabii Saudyjskiej p
          > rzebija warunki zycia Boga. I jeszcze ta ilosc dni slonecznych..

          Prymitywizm twojego myslenia powala w drgawkach. Jakosc zycia nie jest mierzona tylko kasa.
          Ilosc dni slonecznych ma duzy wplyw na decyzje i kierunki emigracji obywateli UK wiec dlatego jest przytoczona. A czy wiek przechodzenia na emeryture i liczba dni swiatecznych tez sie nie licza? A co do paliwa to jest ono drozsze czy nie? Raport zreszta ujawnia trafnie slabosci polskie: sluzba zdrowia i oczekiwany czas zycia (za ktorym jest wplyw czasow komuny).
          • korkix78 Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 11:13
            Przeciez jak pisze Twoj guru - (czyli Ty) "Jakosc zycia nie jest mierzona tylko kasa".
            Wiec po co piszesz ciagle z taka dramaturgia o tym peknietym balonie, jakby to byl pekniety kondom z przypadkowo napotkana bialoglowa.
            Wyluzuj troche miesnie wreszcie i zdecyduj sie, czy dla zycia obywatela stan gospodarki jest w koncu wazny czy nie.

            > Ilosc dni slonecznych ma duzy wplyw na decyzje . A czy wiek przechodzenia na emeryture i liczba dni swiatecznych tez sie nie licza? A co do paliwa to jest ono drozsze czy nie
            > ?

            Tak drogi Watsonie. No wiec pytam (niekoniecznie retorycznie) gdzie ten zalew pracownikow z UK (a takze Szwedow i innych nacji, ktorym zyje sie gorzej w peknietych balonach) do Polski?
            Pewnie glupki nie czytali raportu prawdy i nawet nie wiedza, ze im balon pekl.
            • Gość: mmm Re: Rechotanie ignorancji IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.09.10, 12:03
              No wiec pytam (niekoniecznie retorycznie) gdzie ten zalew p
              > racownikow z UK (a takze Szwedow i innych nacji, ktorym zyje sie gorzej w pekni
              > etych balonach) do Polski?
              > Pewnie glupki nie czytali raportu prawdy i nawet nie wiedza, ze im balon pekl.

              Nie bądź śmieszny. Każde dziecko wie, że jak się nie zna języka to się trafia na zmywak. Zaden kraj nie oferuje super ofert pracy i komfortu życia dla analfabetów językowych.
              • korkix78 Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 13:11
                > Nie bądź śmieszny. Każde dziecko wie, że jak się nie zna języka to się trafia n
                > a zmywak.

                No i?
                przeciez slonce, tyyle urlopu, wczesna emerytura, benzynka za grosze, fajki za darmoche... chyba warto?
                • Gość: mmm Re: Rechotanie ignorancji IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.09.10, 13:19
                  Sorry, nie mamy tylu zmywaków, żeby tu wszystkich niepiśmiennych brytoli pomieścić.
            • qvintesencja Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 12:08
              korkix78 napisał:

              > Przeciez jak pisze Twoj guru - (czyli Ty) "Jakosc zycia nie jest mierzona tylk
              > o kasa".
              > Wiec po co piszesz ciagle z taka dramaturgia o tym peknietym balonie, jakby to
              > byl pekniety kondom z przypadkowo napotkana bialoglowa.
              > Wyluzuj troche miesnie wreszcie i zdecyduj sie, czy dla zycia obywatela stan go
              > spodarki jest w koncu wazny czy nie.

              Nie zaciemniaj bo tu sa 2 sprawy ktore mieszasz. W raporcie gospodarka/kasa jest jednym z elementow QoL. A pekniety balon odnosi sie do obecnego stanu ekonomii UK. To jest zasadnicza roznica w stosunku do sytuacji sprzed kilku lat gdy byla masowa migracja ktora ty bierzesz jako miernik QoL. Migracja byla przejsciowa spowodowana efektem balona i dostosowaniem do rynku unijnego, to byl czas nienormalny choc migrantom zdawalo sie ze tak nie jest. Raport wyraznie podkresla roznice w ocenie QoL teraz i w poprzednio.

              > > Ilosc dni slonecznych ma duzy wplyw na decyzje . A czy wiek przechodzenia
              > na emeryture i liczba dni swiatecznych tez sie nie licza? A co do paliwa to je
              > st ono drozsze czy nie?
              > Tak drogi Watsonie. No wiec pytam (niekoniecznie retorycznie) gdzie ten zalew p
              > racownikow z UK (a takze Szwedow i innych nacji, ktorym zyje sie gorzej w pekni
              > etych balonach) do Polski?
              > Pewnie glupki nie czytali raportu prawdy i nawet nie wiedza, ze im balon pekl.

              W kolko trzeba powtarzac ze UK jest krajem o znacznej emigracji co potwierdzaloby twoj punkt widzenia ze migracja ma cos wspolnego z QoL. Nie ma tu znaczenia ze Polska nie jest dla emigantow z UK najbardziej atrakcyjnym miejscem gdy maja ogromny wybor sposrod krajow anglosaskich i jeszcze bardziej slonecznych.

              Rzecz jasna raport skupia sie na wybranych aspektach QoL a niektore z nich sa dyskusyjne. Na przyklad wczesniejszy wiek emerytalny w Polsce jest dobry dzisiaj ale nie jest do utrzymania na dluzsza mete.

              I pomijajac na chwile Polske, czy jest tez sciema w tym ze UK plasuje sie na koncu tabeli?
              • Gość: Jaro Re: Rechotanie ignorancji IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.10, 12:55
                Tego typu porownania np. nie uwzgledniaja chorob przewlwklych (burden of disease), ktorych jest w Polsce wiecej. Wiec nie tylko dlugosc zycia, ale tzw. quality-adjusted life years. Starzenia nie mierzy sie miernikami, ale wizualnie Polacy szybciej sie starzeja. Widac to juz po 40-tce, zwlaszcza u facetow. Kobiety sa jednak w Polsce szczuplejsze, choc za kilkanascie lat to sie wyrowna, bo styl zycia "fast-food + low fat" juz sie i w Polsce zakorzenil.
                • rekin.finansjery Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 13:46
                  Kobiety s
                  > a jednak w Polsce szczuplejsze, choc za kilkanascie lat to sie wyrowna, bo styl
                  > zycia "fast-food + low fat" juz sie i w Polsce zakorzenil.


                  Nie sadze. Polskie zarcie i tak jest tluste i ciezkie.

                  To sa slowianskie geny, szczuplejsze i zgrabniejsze.
                  • Gość: Jaro Re: Rechotanie ignorancji IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.10, 21:00
                    Nie zrozumiales. Sa szczuplejesze bo jedza wiecej tluszczu. Low fat = high carb = nadwaga i otylosc. Chyba ze sie biega w maratonach. Oczywiscie jest to troche bardziej zlozone i zakamuflowane.
                    • princesswhitewolf Re: Rechotanie ignorancji 24.09.10, 11:32
                      Jaro, ta kwestia nie jest taka oczywista. Duza role odgrywaja geny. Nie ma czegos takego jak normalizacja budowy i przemiany materii dla wszystkich grup etnicznych i lokalnych. Mam meza chudziaka jaki naprawde duzo je. Jakbym ja jadla tyle slodyczy co on i jedzenia to bym przez drzwi nie przeszla z otluszczenia. On zas chudy jak szczapa...po mamie a wcina cale tabliczki czekolady i ciacha non stop, slodkie napoje PLUS normalne posilki.
                      • Gość: Jaro Re: Rechotanie ignorancji IP: *.range86-140.btcentralplus.com 24.09.10, 17:38
                        To prawda, wiele zalezy od genow, takze od epigenetyki (np. co jadla babcia gdy byla z mama w ciazy!). Teraz akurat ten temat rozpracowuje. Wiekszosc Polakow, podobnie jak Brytyjczykow (pierwotnych :) jest na diecie skorobiowej (zboza glownie) od ok 3-4 tysiecy lat, podczas gdy wiekszosc ludzi Bliskiego Wschodu jest na tym nawet 10 tys. lat! Gdy w Egipcie ludzie tracili wszystkie zeby i mieli zapalenia wyrostka i rozne zwyrodnienia od roniczej diety, w Polsce (a raczej gdzies w dorzeczu Prypecilub na polnoc od Morza Czarnego, skad przodkowie Slowian pochodza) ludzie jedli to co upolowali lub znalezli - bardzo malo weglowodanow. Ale byly tez pozniejsze migracje i geny sie troche przemieszaly..
                    • rekin.finansjery Re: Rechotanie ignorancji 24.09.10, 14:06
                      Faktycznie, nie doczytalem dokladnie o czym wy z q rozprawiacie i od razu pomyslalem o innej grupie wiekowej niz o tej o ktorej jest mowa :)
              • princesswhitewolf Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 13:51
                i jeszcze bardziej slonecznych.

                no i to jest bzdura tudziez to opinia na podstawie pobytu na polnocy UK
                • qvintesencja Re: Rechotanie ignorancji 23.09.10, 20:54
                  princesswhitewolf napisała:

                  > i jeszcze bardziej slonecznych.
                  > no i to jest bzdura tudziez to opinia na podstawie pobytu na polnocy UK

                  A to bardzo dobrze ilustruje elementarne braki w rozumieniu tematu i raportu: Tu chodzi o srednia liczbe dni slonecznych dla calego kraju wiec musi sie wlaczyc Szkocje a nawet i wyspy na polnocy. Jak to sie oblicza to delikatna sprawa ale ogolnie Polska jest bardziej na poludnie od UK i ma klimat kontynentalny wiec slonecznych dni jest wiecej

                  > Ano ma: zima nam mniej marzna pupy niz Wam w Polsce. Moja mama w Polsce juz mus
                  > iala pare razy wlaczyc ogrzewanie, a ja tu pod Londynem nie i prawdopodobnie ob
                  > edzie sie bez ogrzewania do listopada.

                  Znowu elementarna sprawa: dni sloneczne niekoniecznie oznaczaja ze jest srednio cieplej. A jak przywalac sobie to w Polsce srednio biorac nie ma cienia tej wilgoci co w UK i zwiazanych z nia plesni i grzybow zakrywanych tapetami. Mozna tez twierdzic ze populacja UK srednio bardziej szczeka domach zebami w zimie niz w Polsce. Jest to zwiazane z lichym tradycyjnym budownictwem i cenami ogrzewania. Nie jest to nic dziwnego bo w Polsce przygotowani sa na surowa zime. Podobnie najwiekszy komfort mieszkaniowy w zimie jest w Szwecji, tam nikt nie slyszal o przeciagach czy niedogrzaniu.
                  • princesswhitewolf Re: Rechotanie ignorancji 24.09.10, 11:29
                    T> u chodzi o srednia liczbe dni slonecznych dla calego kraju wiec musi sie wlaczy
                    > c Szkocje a nawet i wyspy na polnocy.

                    taa a wnioski o calym UK wyciagaja. Zgadza sie. I potem pokutuja takie bzdety wsrod ludzi, ze w UK to ciagle pada i ponuro- a prawda jest taka ze zalezy gdzie. Jesli sie wezmie pod uwage ilosc populacji na poludniu i na samej polnocy w Szkocji, to o czym my w ogole mowimy?
                    To tak jakby sadzic ze wszyscy kanadyjczycy to eskimosi bo zyja w lodowcach, a wszak mieszkaja w wiekszosci na pd granicy. Albo ze Norwedzy to lata nie maja, a w Oslo sie kiedys opalalam...


                    Jak to sie oblicza to delikatna sprawa al
                    > e ogolnie Polska jest bardziej na poludnie od UK i ma klimat kontynentalny wiec
                    > slonecznych dni jest wiecej


                    Tylko Szkocja jest bardziej na polnoc niz Polska i sam szczyt polnocy Anglii, gwoli informacji. Poludnie Anglii jest na tej samej wysokosci co poludnie Polski z Kornwalia na tym samym poziomie co Wroclaw
                    Poza tym ilosc slonecznych dni zalezy od wielu czynnikow nie tylko od szerokosci i dlugosci geograficznej bo rowniez od zachmurzenia, a poludnie UK i zachod otrzymuje spore uderzenie Gulf Stream co ociepla pogode i mniej pada. W ciagu dnia jest masa slonca nawet zima na Poludniu
                    Po prostu jest to inny klimat niz ten w Polsce.
                    Eastbourne otrzymal w zeszlym chocby roku 1,868 godzin slonecznych. Porownaj to z najbardziej naslonecznionym miejscem w PL.

                    • qvintesencja Re: Rechotanie ignorancji 24.09.10, 19:51
                      princesswhitewolf napisała:

                      > taa a wnioski o calym UK wyciagaja. Zgadza sie. I potem pokutuja takie bzdety w
                      > srod ludzi, ze w UK to ciagle pada i ponuro- a prawda jest taka ze zalezy gdzi
                      > e. Jesli sie wezmie pod uwage ilosc populacji na poludniu i na samej polnocy w
                      > Szkocji, to o czym my w ogole mowimy?
                      > To tak jakby sadzic ze wszyscy kanadyjczycy to eskimosi bo zyja w lodowcach, a
                      > wszak mieszkaja w wiekszosci na pd granicy. Albo ze Norwedzy to lata nie maja,
                      > a w Oslo sie kiedys opalalam...

                      Nie jestes w stanie zrozumiec ze to porownan calych krajow trzeba
                      brac wartosci srednie....

                      > Tylko Szkocja jest bardziej na polnoc niz Polska i sam szczyt polnocy Anglii, g
                      > woli informacji. Poludnie Anglii jest na tej samej wysokosci co poludnie Polski
                      > z Kornwalia na tym samym poziomie co Wroclaw

                      No, no, co nieco sie zagalopowalas zeby nie powiedziec co ty w podstawowce na geografii robilas absolwentko UCofB. Przyjrzyj sie jakiejkolwiek mapie.

                      > Poza tym ilosc slonecznych dni zalezy od wielu czynnikow nie tylko od szerokos
                      > ci i dlugosci geograficznej bo rowniez od zachmurzenia, a poludnie UK i zachod
                      > otrzymuje spore uderzenie Gulf Stream co ociepla pogode i mniej pada. W ciagu d
                      > nia jest masa slonca nawet zima na Poludniu
                      > Po prostu jest to inny klimat niz ten w Polsce.
                      > Eastbourne otrzymal w zeszlym chocby roku 1,868 godzin slonecznych. Porownaj to
                      > z najbardziej naslonecznionym miejscem w PL.

                      E no wiesz, w najbardziej naslonecznionych miejscach w Polse to dobre winnice sa hehe.
                      • princesswhitewolf Re: Rechotanie ignorancji 25.09.10, 00:02
                        Nie jestes w stanie zrozumiec ze to porownan calych krajow trzeba
                        brac wartosci srednie....

                        no i tu tkwi caly blad. Wazne gdzie mieszka populacja glownie bo co nas obchodza wyspy Shetland albo kanadyjczykow mieszkajacych glownie na poludniu to ze jakeis tam biale niedzwiadki sa samotne za kregiem polarnym.

                        >
                        > No, no, co nieco sie zagalopowalas zeby nie powiedziec co ty w podstawowce na g
                        > eografii robilas absolwentko UCofB. Przyjrzyj sie jakiejkolwiek mapie.

                        Kolezanko prosze przemyslec zanim kogos sie obraza zwlaszcza jesli sie w czyms nie orientuje, a na lekcjach geografii sie spalo... absolwentko czegostam prywatnego w Polsce zapewne;)
                        cyt sama siebie:
                        Poludnie Anglii jest na tej samej wysokosci co poludnie
                        > Polski> > z Kornwalia na tym samym poziomie co Wroclaw

                        Ja uwazam ze poludnie Polski to wezmy np Wroclaw, a ty nie, moze dla ciebie to polnoc Polski:)))??
                        Wroclaw: Latitude, 50.867916,
                        University of Sussex miedzy Brighton a Hoves: Latitude, 50.867916
                        Winkleigh wioska w srodkowej Kornwalli: Latitude, 50.867916

                        cyt sama siebie znow: > > Tylko Szkocja jest bardziej na polnoc niz Polska i sam szczyt polnocy Ang
                        > lii, g> > woli informacji.


                        Miasteczko Gretna na samym poludniu Szkocji: Latitude, 54.988226
                        Karwienskie Bloto Drugie, najbardziej na polnoc polozony punkt w Polsce: Latitude 54.825006
                        Prosze odjac jeden od drugiego okazuje sie ze najbardziej poludniowa Gretna w Szkocji jest bardziej na polnoc niz Karwienskie kolo Jastrzebiej Gory...

                        Sprawdz dane i nie podziwiaj map ale zajmij sie czyms takim jak dlugosc i szerokosc geograficzna. :)

                        > E no wiesz, w najbardziej naslonecznionych miejscach w Polse to dobre winnice s
                        > a hehe.

                        ziew.... taaa i rosna Palmy takie jak w UK... Winnice to nawet ja mam tutaj w UK ogrodku i to Muscat Grapes jakie w Polsce w ZYCIU by zimy nie przetrwaly. Prosze, kobieto nie mow juz o tym, ze w Polsce rosnie wiecej roslinnosci srodziemnomorskiej czy tropikalnej niz w UK bo w tym naprawde sie nie orientujesz
    • rekin.finansjery Bzdury 23.09.10, 13:36
      Przeczytalem raport i szczerze mowiac to tyle w nim bzdur i niejasnych rzeczy ze nie chce mi sie nawet tego wyliczac.
      Spojrzalem nawet na forum tego raportu i okazalo sie ze duzo podobnych czy takich samych uwag maja komentujacy.

      Ja taki raport zrobilem sam dla siebie juz jakis czas temu, i nie tylko dla Polski i UK, lecz wlaczajac w to Francje.


      Co do jakosci zycia. Wiadomo, ze trzeba rozroznic pojecie pomiedzy poziomem zycia, a jakoscia zycia. Poziom zycia to poziom zarobkow, ceny, wartosc nabywcza srednie badz mojej pensji. Jezeli poziom zycia osiagnie jakis tam pulap, to wtedy w gre zaczyna wchodzic jakosc zycia. Tego sie juz w kategoriach finansowych nie da za bardzo ujac, i na dodatek jest to subiektywne odczucie (moze to byc np. ta ilosc dni slonecznych w roku, gestosc zaludnienia, dostep i odlegosc do kapielisk, itd. itp).

      Niektore aspekty sa lepsze w UK, inne w Polsce, jezeli chodzi o sama jakosc zycia, to w moim odczuciu jest ona lepsza w Polsce. To cos na zasadzie kiedy mieszkancy Londynu przenosza sie do Essex albo innej wioski i nagle zaczynaja mowic ze "quality of life is amazing".
      Przenosiny z UK do Polski to cos jak z przenosiny z miasta na wies :)


      Jedna uwaga odnosnie tych ilosci slonecznych dni w Polsce, nie dodali jednak ze zima trwa tu ponad 6 m-cy...
      • rekin.finansjery Dodajac 23.09.10, 13:42
        Oczywiscie, zalezy gdzie sie w tej Polsce zyje. Ja moge mieszkac w Polsce tylko w jednym miejscu, w zasadzie Polska mnie tak bardzo nie interesuje, ani tym bardziej nie jara, tylko to jedno miejsce. Jezeli mialbym mieszkac gdzie indziej w Polsce, to bym nie mieszkal.

    • qvintesencja Banany i rzepa czyli kryteria 23.09.10, 20:29
      Porownania zaleza od kryteriow porownan. W raporcie brytyjskim sa takie czynniki jak sloneczne dni w roku i ceny paliwa.

      A w powaznym studium opublikowanym niedawno w Newsweeku o najlepszych krajach na swiecie nie ma dni slonecznych za to jest edukacja, zdrowie, dynamizm ekonomiczny, instytyucje polityczne i QoL rozumiany jako poziom nierownosci spolecznych, ilosc ekstremalnej biedy, przestepczosc, bezpieczenstwo ekonomiczne. Wszystko precyzyjnie zebrane, obliczone i firmowane przez czolowych specjalistow wlaczajac nobliste. Kto wtedy jest w czolowce?

      1. Finland
      2. Switzerland
      3. Sweden
      4. Australia
      5. Luxembourg
      6. Norway
      7. Canada
      8. Netherlands
      9. Japan
      10.Denmark
      ...
      14. United Kingdom
      ...
      29. Poland

      Jak widac w pierwszej dziesiatce sa kraje polnocne, zimne i z mala iloscia slonecznych dni. Numer 1 czyli Finlandia to warunki raczej skrajnie ekstremalne i malo kto moglby tam mieszkac ale w ramach przyjetych kryteriow wyszlo im ze to najlepszy kraj na swiecie. Wniosek: w porownaniach decydujace sa kryteria i ich waga w koncowej ocenie.
      • korkix78 Re: Banany i rzepa czyli kryteria 23.09.10, 21:17
        > Wniosek: w porownaniach decydujace sa kryter
        > ia i ich waga w koncowej ocenie.

        .. i wszystko sie obraca wokol tego.
        I wlasnie dlatego ten uSwitchowski raport golym okiem widac bylby jest dobry do podtarcia, zeby tak chociaz mial forme materialna.

        Ciesze sie, ze stac Cie na wyskrobanie duzo madrzejszego posta jak ten, szkoda ze teraz a nie wczesniej.
        • qvintesencja Re: Banany i rzepa czyli kryteria 24.09.10, 08:19
          korkix78 napisał:

          > I wlasnie dlatego ten uSwitchowski raport golym okiem widac bylby jest dobry do
          > podtarcia, zeby tak chociaz mial forme materialna.
          > Ciesze sie, ze stac Cie na wyskrobanie duzo madrzejszego posta jak ten, szkoda
          > ze teraz a nie wczesniej.

          Jak zwykle nie jestes w stanie zrozumiec esencji sprawy: Raport switcha jest tak samo dobry jak studium Newsweeka, kryteria sa po prostu zupelnie inne. I nie ma w tym zadnej sprzecznosci: jesli calkowicie pominie sie klimat jako czynnik to wychodzi im ze najlepszym krajem jest Finlandia, a jesli wezmie sie klimat pod uwage to spadlaby daleko do tylu. Jak wspomniano raport switcha bierze pod uwage takie czynniki jak wiek emerytalny i liczbe dni swiatecznych - pod tym wzgledem PL ma niewatpliwa przewage nad UK.

          Jeszcze jedna ilustracja problemu kryteriow to niedawny raport Forbes - Najszczesliwsze kraje na swiecie, uwaga na specjalne kryteria:

          1. Denmark
          2. Finland
          3. Norway
          4. Sweden
          4. Netherlands
          6. Costa Rica
          6. New Zealand
          8. Canada
          8. Israel
          8. Australia
          8. Switzerland
          ....
          17. UK
          ...
          56. Poland
          • korkix78 Re: Banany i rzepa czyli kryteria 24.09.10, 09:54
            Raport switcha jest [i
            > ]tak samo dobry [/i]jak studium Newsweeka, kryteria sa po prostu zupelnie inne.

            To ja stworze nowy raport.
            Wybieram 3 kryteria;
            1. ilosc wyrzuconego sprzetu AGD na smietnik (im wiecej tym gorzej, bo kraj zasmiecony)
            2. frekwencja w wyborach (im wiecej tym lepiej)
            3. ilosc spozywanego czerwonego miesa (im mniej tym lepiej, bo niezdrowe)

            Najwspanialsze kraje do zycia na ziemii to:
            1. Zimbabwe
            2. Korea Polnoca
            3. ZSRR w polowie zeszlego wieku

            Dobralem po prostu inne kryteria. Czy raport jest tak samo dobry?


            Chyba dobry raport, to taki ktory w jak najdokladniejszy sposob stara sie dobrac wlasciwe kryteria i nadac im odpowiednie wagi ?
            Oczywiscie dobor kryteriow jest z natury subiektywny wiec zadne porownania nie beda zadowalaly wszystkich, ale czasami widac golym okiem po wynikach, ktory jest zartem, a ktory mozna potraktowac powaznie.
            • qvintesencja Re: Banany i rzepa czyli kryteria 24.09.10, 10:40
              korkix78 napisał:

              > Chyba dobry raport, to taki ktory w jak najdokladniejszy sposob stara sie dobra
              > c wlasciwe kryteria i nadac im odpowiednie wagi ?
              > Oczywiscie dobor kryteriow jest z natury subiektywny wiec zadne porownania nie
              > beda zadowalaly wszystkich, ale czasami widac golym okiem po wynikach, ktory j
              > est zartem, a ktory mozna potraktowac powaznie.

              Ty jestes zaprogramowany na prownania w ktorych kryterium jest twoja kasa netto do lapy
              a reszta to zart. Tymczasem sa bardzo powazne zestawienia bazujace na kryteriach takich jak ekologiczny footprint+liczba depresji+liczba samobojstw i wtedy kraje wysoko rozwiniete (=kasa) znikaja z czolowki a na czolo wysuwa Srodkowa Ameryka, Karaiby i czesc Afryki.

              Raport switch dotyczyl dosc przyziemnych spraw ktore zwiazane sa z codziennym zyciem wiec kryteria sa calkiem rozsadne. Jedyna sprawa ktora nalezaloby dokladnie w nim przeanalizowac jesli chodzi o PL to jest sredni poziom dochodow/gosp. domowe, jak oni to wyliczyli bo wyszlo sporo. Jak sie zdaje bylo to zwiazane z PKB/glowe przeliczonym wg sily nabywczej.
              • korkix78 Re: Banany i rzepa czyli kryteria 24.09.10, 10:54
                > Ty jestes zaprogramowany na prownania w ktorych kryterium jest twoja kasa netto
                > do lapy
                > a reszta to zart.

                ta, a swistak...
                tu masz moj przykladowy "zart" :

                forum.gazeta.pl/forum/w,720,116778077,116821480,Mieszkania_w_UK_vs_Polska_i_inne_takie.html
                Przykladowe elementy wplywajace na moje 'customized' ogolne szczescie netto, i to takie, gdzie w moim odczuciu UK przegrywa z wieloma krajami.

                Kilka razy widzialem Twoja wypowiedz sprowadzajaca sie do tego, ze Polacy w UK sa zaslepieni, bo nie zgadzaja sie z zadnym zlym slowem o UK. Ciekawe czy widzisz to, ze robisz dokladnie to samo tylko w druga strone.
                • qvintesencja Re: Banany i rzepa czyli kryteria 24.09.10, 19:58
                  korkix78 napisał:

                  > Kilka razy widzialem Twoja wypowiedz sprowadzajaca sie do tego, ze Polacy w UK
                  > sa zaslepieni, bo nie zgadzaja sie z zadnym zlym slowem o UK. Ciekawe czy widzi
                  > sz to, ze robisz dokladnie to samo tylko w druga strone.

                  Gdzie? W tej dyskusji kwestionuje sie raport a priori nie podajac racjonalnych powodow. Wez posty kwintesencjonalne i zobaczysz argumenty z obu stron oraz rozliczne wyjasnienia ze kryteria sa
                  dobrane tak ze sprzyjaja podniesieniu notowania Polski. Oraz linki do innych zestawien w ktorych Polska jest znacznie nizej. Jest to wiec po prostu fulcio obiektywizm i chyba dlatego nie mozesz go pojac.
                  • princesswhitewolf Re: Banany i rzepa czyli kryteria 25.09.10, 00:16
                    Jest to wiec po prostu fulcio obiektywizm i chyba dlatego nie mozesz go pojac.
                    Fulcio obiektywizm w jakich Costa Rica kroluje :)) i jakos nie widac emigracji z UK do Polski tylko odwrotnie. Nie no kolezanko, nie zalamuj mnie...
              • princesswhitewolf Re: Banany i rzepa czyli kryteria 24.09.10, 12:11
                Tymczasem sa bardzo powazne zestawienia bazujace na kryteriach takich jak ekologiczny footprint+liczba depresji+liczba samobojstw i wtedy kraje wysoko rozwiniete (=kasa) znikaja z czolowki a na czolo wysuwa Srodkowa Ameryka, Karaiby i czesc Afryk

                nic tylko przeniesc sie do poludniowej ameryki rzadzonej przez kartele narkotykowe i dziki kapitalizm i kidnapping, albo do Kingston tudziez Trinidad aby nam podcieli gardlo na karaibach no i oczywiscie do Etiopii...
                Quintesencja no co ty... :))))
                • qvintesencja Re: Banany i rzepa czyli kryteria 24.09.10, 20:01
                  princesswhitewolf napisała:

                  > Tymczasem sa bardzo powazne zestawienia bazujace na kryteriach takich jak ek
                  > ologiczny footprint+liczba depresji+liczba samobojstw i wtedy kraje wysoko rozw
                  > iniete (=kasa) znikaja z czolowki a na czolo wysuwa Srodkowa Ameryka, Karaiby i
                  > czesc Afryk

                  >
                  > nic tylko przeniesc sie do poludniowej ameryki rzadzonej przez kartele narkotyk
                  > owe i dziki kapitalizm i kidnapping, albo do Kingston tudziez Trinidad aby nam
                  > podcieli gardlo na karaibach no i oczywiscie do Etiopii...
                  > Quintesencja no co ty... :))))

                  Znaczy sie powinno byc dodane 'pewne obszary' w tych rejonach tak zeby nie wynikalo ze w calosci tak jest. Na przyklad jest taki kraj Costa Rica ktory sie wysoko plasuje w roznych zestawieniach.
                  • princesswhitewolf Re: Banany i rzepa czyli kryteria 25.09.10, 00:14
                    Na przyklad jest taki kraj Costa Rica ktory sie wys oko plasuje w roznych zestawieniach

                    Aaaa ten kraj gdzie GDP na glowe wynosi cosik kolo 10 tys dolarow na rok, ludzie glownie mieszkaja na wsi, i ma ow kraj czwarta najwyzsza inflacje w Ameryce poludniowej wynoszaca kilkanascie procent??

                    Chyba ktos pisal te rankingi na podstawie tego gdzie warto jechac na wakacje bo jest ladnie majac w kieszeni brytyjska czy amerykanska pensje:)))) a ty im naiwnie wierzysz i chyba nie bardzo masz faktycznie pojecie o geopolityce.
                    • qvintesencja Re: Banany i rzepa czyli kryteria 25.09.10, 09:22
                      princesswhitewolf napisała:

                      > Na przyklad jest taki kraj Costa Rica ktory sie wys oko plasuje w roznych ze
                      > stawieniach

                      > Aaaa ten kraj gdzie GDP na glowe wynosi cosik kolo 10 tys dolarow na rok, ludzi
                      > e glownie mieszkaja na wsi, i ma ow kraj czwarta najwyzsza inflacje w Ameryce
                      > poludniowej wynoszaca kilkanascie procent??
                      > Chyba ktos pisal te rankingi na podstawie tego gdzie warto jechac na wakacje bo
                      > jest ladnie majac w kieszeni brytyjska czy amerykanska pensje:)))) a ty im nai
                      > wnie wierzysz i chyba nie bardzo masz faktycznie pojecie o geopolityce.

                      Jak widac jestes tak zafixowana na punkcie kasiory ze nie mozesz zrozumiec innego punktu widzenia.

                      Na liscie Happy Planer Index mamy:

                      1. Costa Rica 76.1
                      2 Dominican Republic 71.8
                      3 Jamaica 70.1
                      4 Guatemala 68.4
                      5 Vietnam 66.5
                      ...
                      74. UK
                      ...
                      77. Polska
                      ...
                      114. USA

                      Co to jest HPI nie da sie latwo pojac czytelniczkom glossy glamour
                      magazines bo zacytujmy krotko:

                      the HPI is not a measure of which are the happiest countries in the world. Countries with relatively high levels of life satisfaction, as measured in surveys, are found from the very top (Colombia in 6th place) to the very bottom (the USA in 114th place) of the rank order. The HPI is best conceived as a measure of the environmental efficiency of supporting well-being in a given country. Such efficiency could emerge in a country with a medium environmental impact (e.g. Costa Rica) and very high well-being, but it could also emerge in a country with only mediocre well-being, but very low environmental impact (e.g. Vietnam).
                      • princesswhitewolf Re: Banany i rzepa czyli kryteria 25.09.10, 10:41

                        Na liscie Happy Planer Index mamy:

                        Z cala pewnoscia tym razem tego co mowie uwazam ze Happy Planer to zart. Jamajka? Wietnam??? Ta nedza i bida? W Uk nie jest trudno poznac kogos z Jamajki i dowiedziec sie dlaczego wlasciwie wyemigrowal i jak tam jest bezpiecznie i dostatnio...
                        Co to jest HPI nie da sie latwo pojac czytelniczkom glossy glamour
                        No to przestan czytac te babskie gazety i zrozumiesz ze wszelakie Newsweeki itp czytadla tez sobie tworza rankingi jakie chca. Proponuje ci przeniesc sie na Jamajke w celu realizacji tego szczescia bo jakos zamozni emeryci emigranci z UK czy USA tam nie wala. To nie Bahamas...
                        • qvintesencja Re: Banany i rzepa czyli kryteria 25.09.10, 21:18
                          princesswhitewolf napisała:

                          > Na liscie Happy Planer Index mamy:
                          > Z cala pewnoscia tym razem tego co mowie uwazam ze Happy Planer to zart. Jamajk
                          > a? Wietnam??? Ta nedza i bida? W Uk nie jest trudno poznac kogos z Jamajki i do
                          > wiedziec sie dlaczego wlasciwie wyemigrowal i jak tam jest bezpiecznie i dostat
                          > nio...
                          > Co to jest HPI nie da sie latwo pojac czytelniczkom glossy glamour
                          > No to przestan czytac te babskie gazety i zrozumiesz ze wszelakie Newsweeki itp
                          > czytadla tez sobie tworza rankingi jakie chca. Proponuje ci przeniesc sie na J
                          > amajke w celu realizacji tego szczescia bo jakos zamozni emeryci emigranci z UK
                          > czy USA tam nie wala. To nie Bahamas...

                          Jak widac jestes nieuleczalnie zafiksowana na kryterium kasy wiec nie dasz rady pojac o co chodzi w HPI. HPI to bardzo powazna sprawa do ktorej powoli bedzie sie dochodzilo w miare pogarszania sie stanu srodowiska i zdrowia (otylosc i choroby psychiczne).
                          • princesswhitewolf Goly ale wesoly 25.09.10, 23:45
                            > Jak widac jestes nieuleczalnie zafiksowana na kryterium kasy

                            Nie kryteria kasy, ale praw czlowieka, bezpieczenstwa, godnego zycia i opieki zdrowotnej. Co mi po zyciu w Jamajce gdzie strach wyjsc wieczorem na ulice a jak sie rozchoruje to bez nikt mi nie pomoze bo nie ma publicznej opieki ? Co mi po pieknej Wenezueli jak tam kidnaping to horror az przerazajacy.
                            • qvintesencja Re: Goly ale wesoly 26.09.10, 12:35
                              princesswhitewolf napisała:

                              > > Jak widac jestes nieuleczalnie zafiksowana na kryterium kasy
                              >
                              > Nie kryteria kasy, ale praw czlowieka, bezpieczenstwa, godnego zycia i opieki z
                              > drowotnej. Co mi po zyciu w Jamajce gdzie strach wyjsc wieczorem na ulice a jak
                              > sie rozchoruje to bez nikt mi nie pomoze bo nie ma publicznej opieki ? Co mi p
                              > o pieknej Wenezueli jak tam kidnaping to horror az przerazajacy.

                              Nikt nie przeczy ze wg tych kryteriow zycie tam to horror. Ale oni moga filozoficznie mowic, co mi tam zycie w UK jesli jest 100X wieksze prawdopodobienstwo depresji, cukrzycy, itd.
                              • princesswhitewolf Re: Goly ale wesoly 27.09.10, 12:39
                                Nikt nie przeczy ze wg tych kryteriow zycie tam to horror. Ale oni moga filozoficznie mowic, co mi tam zycie w UK jesli jest 100X wieksze prawdopodobienstwo depresji, cukrzycy, itd.
                                co do cukrzycy - w Uk kazdy odzywia sie dokladnie tak jak chce. Nie ma przymusu jedzenia fast foodow. Wybor swiezej zdrowej zywnosci tutaj jest oszalamiajacy.

                                Faktem jest ze dlugosc zycia w UK jest dluzsza niz w jakimkolwiek kraju Ameryki Poludniowej.
                                Co do depresji to podejrzewam, ze w Ameryce Poludniowej po prostu nie ma tak zakrojonych badan statystycznych dotyczacych tego tematu. Wiele osob choruje na depresje endogenna czy psychoze maniakalno depresyjna a zwyczajnie sie nie leczy. Zas jesli chodzi o czynniki sprzyjajace no to ja nie wiem czy nedza w Rio de Janeiro , mozliwosc kidnappingu, wieczny lek przed kartelami narkotykowymi nie sprzyja depresji.

                                Ja z ludzmi z roznych nacji rozmawiam na ten temat a nie teoretyzuje tylko. Calkiem niedawno spotkalam na pewnym Uniwersytecie jaki wizytowalam pewna mloda kobiete , naukowca z Wenezueli jaka przyjechala tutaj na kontrakt roczny. Pytalam sie jej gdzie sie jej, jej dzieciom bardziej podoba czy w Caracas czy w Bath, bo zapewne maja fantastyczna pogode w Wenezueli itd itp. Powiedziala, ze absolutnie w UK, ale niestety kontrakt jej sie konczy. Twierdzila, ze wiekszosc ludzi z jej kraju przy zalozeniu, ze mieliby prace woleliby mieszkac w Europie. Powiedziala, ze jej 14-15 letnie dzieci sa zachwycone ze same bezpiecznie moga sobie chodzic po ulicy w UK, podczas gdy w Wenezueli praktycznie nigdzie nie moga wychodzic i sa pod ciaglym nadzorem bo az tak powazne jest zagrozenie kidnappingu. Przyznam ze zdziwilam sie bo nie mialam pojecia, ze to az tak zakrojony problem. Bieda i drapieznosc w wielu krajach Ameryki poludniowej jest taka, ze metoda przezycia jest szantaz finansowy przez porwania.
                • Gość: gosc Re: Banany i rzepa czyli kryteria IP: *.cm.vtr.net 25.09.10, 04:52
                  Troche przesadzasz. Chile jest w Ameryce Poludniowej i gospodarczo nie odbiega od Polski.
                  A gory sa nieporownywalne (coz, Andy) i ta roznorodnosc klimatow (brakuje tylko tropikow).
                  Poza tym kraj generalnie bezpieczny. Nie twierdze ze idealny, ale mozna w nim zyc.
                  • princesswhitewolf Re: Banany i rzepa czyli kryteria 25.09.10, 10:51
                    Zgadzam sie ze i Chile i Costa Rica jak i praktycznie wszystkie kraje w Ameryce pd maja przepiekna przyrode, dzika i dlatego z pewnoscia warto tam pojechac na wakacje. Ale zyc?

                    Ale nazywanie rowniez Chile jakims miejscem szczescia jest conajmniej dziwne. W Chile roczny dochod na glowe to ok 14 tys dolarow.W Polsce roczny dochod na glowe to ok 18 tys dolarow. Jest pewna roznica jak widac. Ponadto Chile nie jest krajem uprzemyslowionym do tego stopnia jak Polska, i jest "pol-dziki" a dochod jest glownie z rolnictwa i handlu z zachodnimi krajami tymze. Nie ma czegos tam takiego jak publiczna opieka medyczna.
                    • Gość: Jaro Re: Banany i rzepa czyli kryteria IP: *.range86-151.btcentralplus.com 25.09.10, 18:04
                      Publiczna opieka medyczna chyba jest. Nawet poski system kas chorych byl wzorowany w znacznym stopniu na chilijskim.
                      • princesswhitewolf Re: Banany i rzepa czyli kryteria 25.09.10, 23:50
                        no tak kasy chorych....
                        Jak to jest z ta opieka medyczna w Chile:

                        en.mercopress.com/2010/05/11/dramatic-gap-between-chile-s-public-and-private-health-care-sectors
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka