Dodaj do ulubionych

Koniec emigracji !!!

IP: *.mant.adsl.ntlworld.com 14.12.05, 18:20
Kto powie mi kiedy nastapi koniec emigracji zarobkowej do UK.

Kiedy juz przyjada wszyscy to kto bedzie przyjezdzal?

A tak naprawde to kiedy ludzie przestana emigrowac do UK jak przestali
jezdzic do Niemiec do Aldik,Lidl,etc...
Obserwuj wątek
    • kierunek_zachod Re: Koniec emigracji !!! 14.12.05, 18:28
      > Kto powie mi kiedy nastapi koniec emigracji zarobkowej do UK.

      ... wtedy sie zacznie emigracja za normalnoscia (tego za zadna kaske nie
      kupisz), do Kanady na przyklad :-)
      Do zobaczenia tam, wkrotce ;-)
      • piotr_eco Re: Koniec emigracji !!! 15.12.05, 18:35
        a w Kanadzie to nibt jest NORMALNOŚĆ!

        Troche to na wyrost i w dodatku duzymi literami pisane.
        Ale o kulturze narodu swiadczy to jak sie obchodzi z innymi nacjami, a czy
        widzieliscie te kipiace entuzjazmem tlumy na pieknej 2/8.
    • Gość: Ktos tam Re: Koniec emigracji !!! IP: *.mant.adsl.ntlworld.com 14.12.05, 18:29
      Zapomnialem napisac ze nie mam nic do nikogo tylko czytam sobie jak inni chca
      przyjechac i pracowac za mniej niz sie da przezyc a nic do nich nie trafia.

      Czytaja ze mozna zarobic jakiej kwoty ktore w Polsce sa kosmicznie duze i
      wpadaja na glupi pomysl ze "juz jada".

      Ludzie czytajcie dokladnie! Tu nie ma kokosow.
      • Gość: Ralph Re: Koniec emigracji !!! IP: *.server.ntli.net 14.12.05, 18:54
        Kokosów nie ma, ale jak ktoś ma wybór być w Polsce bezrobotnym i od czasu do
        czasu znaleźć krótką robotę na czarno, lub zasuwać na pełen etat za 800zł i
        ledwie wiązać koniec z końcem, albo wziąć sprawy w swoje ręce i wyjechać do
        innego kraju, pracować i na czysto odłożyć 2000zł miesięcznie, to decyzja jest
        oczywista.
        Większość Polaków wyjeżdża właśnie z takich powodów. Tych, którzy w Polsce
        zarabiali 3-4 tys. zł i wyjechali żeby zarabiać ponad 10 tys. zł jest bardzo,
        ale to bardzo niewielu.
        • Gość: ktos tam do Ralph IP: 82.19.17.* 14.12.05, 19:54
          Czasami powiesz cos madrego.

          Ale co dalej?

          Kiedy juz wszyscy wyjada. No nie doslownie. Ale kiedy wyjada juz wszyscy co
          maja taka mozliwosc.

          Czy bedzie jakis koniec tych wyjazdow?
          • Gość: Ralph Re: do Ralph IP: *.server.ntli.net 14.12.05, 20:15
            Podobno ustalono, że statystycznie trzykrotna różnica w zarobkach jest
            wystarczającym powodem do emigracji. Dla mniejszych pieniędzy najczęściej nie
            warto opuszczać rodziny, przyjaciół, znanego środowiska. Różnica w zarobkach
            między Polską a Wielką Brytanią jest więcej niż 3-krotna, do tego dochodzi
            jeszcze gigantyczne bezrobocie u nas, dopóki te dwie rzeczy się nie wyrównają,
            emigracja będzie. Myślę jednak, że największą falę mamy już za sobą i teraz
            będzie tylko tendencja spadkowa. Ciekawe tylko czy z całą Polską będzie tak jak
            z Siemiatyczami, gdzie co czwarty mieszkaniec wyjechał na zarobek do Belgii...
            • gonzales.wroclaw Re: do Ralph 14.12.05, 20:43
              Obawiam się, że w przypadku migracji Polaków nie jest to tylko migracja za lepszymi zarobkami, ale przede wszystkim za normalnością, za zdrowymi i w miarę możliwości uczciwymi zasadami funkcjonowania w społeczeństwie etc., czyli tym wszystkim, co w Polsce występuje dramatycznie rzadko. Dopiero potem jest to migracja za kasą.
              Mam przykład mojej siostry, która obecnie jest w II klasie LO. Na 25 osób z jej klasy około 15 chce stąd wyjechać, najlepiej na stałe; biorąc poprawkę na młodzieńczy optymizm, można powiedzieć, że planują wyjazd przynajmniej na 10 lat. I co ciekawe, wiele z tych osób to osoby zamożne i solidnie zabezpieczone przez rodziców. Po prostu, nie chcą żyć w kraju, w którym mało co załatwisz bez łapówki, a jak zarobisz za dużo to od razu masz problemy.
              • Gość: Ralph Re: do Ralph IP: *.server.ntli.net 14.12.05, 21:04
                Gonzales, to co piszesz to prawda, ale co innego jest ile uczniów i dlaczego
                chce wyjechać, a ilu dorosłych i z jakich powodów faktycznie wyjeżdża. Od słowa
                do czynu jest jeszcze daleko, poza tym ci sami uczniowie za kilka lat będą
                pewnie mieli inne motywy, inne spojrzenie na świat.
                Nadal myślę że na decyzję o wyjezdzie wpływ ma przede wszystkim kasa, a dopiero
                jak ktoś tu przyjedzie i posmakuje w miarę normalnego życia, to mu się
                odechciewa wracać do Polski i zostaje na stałe. Ilu spotkałem ludzi, którzy
                kilkanaście lat temu przyjechali tu "tylko na pół roku"...
                • gonzales.wroclaw Re: do Ralph 14.12.05, 21:28
                  Na pewno osoby dorosłe mają inne spojrzenie na pewne sprawy, aniżeli młodzież licealna (która w gruncie rzeczy też jest dorosła ;) ).
                  Weź jednak pod uwagę, że ta młodzież ma stosunkowo trzeźwe spojrzenie na świat, a także silną motywację do tego, aby coś osiągnąć. I w tym momencie ma konkretne narzędzia, aby ważne cele życiowe realizować.
                  Wiadomo, że w kontekście migracji Polaków na Wyspy trudno oddzielić kasę od normalności (w sensie co przeważa: kasa czy normalne warunki), ale - przynajmniej w swoim otoczeniu - zauważam, że coraz więcej osób chce się przenieść z uwagi na normalne warunki funkcjonowania, a nie na kasę, którą przy okazji zarobią.
                  • Gość: ktos tam Jaka normalnosc? IP: 82.19.30.* 15.12.05, 07:26
                    Przepraszam ale niewiem o jakiej normalnosci wy mowicie czy to ze ludzie
                    mieszkaja jak bydlo wspolnie w jednym pokoju i domu. Czy to ze jedza guwno lub
                    nic nie jedza a pracuja w nocy i w weekendy.

                    Czy to jest normalnosc?

                    Ja nie pamietam aby w biednej Polsce ktos zyl w taki sposob (no z wyjatkami
                    patologi).

                    • gonzales.wroclaw Re: Jaka normalnosc? 15.12.05, 08:31
                      > Przepraszam ale niewiem o jakiej normalnosci wy mowicie czy to ze ludzie
                      > mieszkaja jak bydlo wspolnie w jednym pokoju i domu. Czy to ze jedza guwno lub
                      > nic nie jedza a pracuja w nocy i w weekendy.

                      Normalność polega na tym, że jeżeli sobie jedzie parka i pracuje za najniższą stawkę (740Ł miesięcznie na osobę), to za te 1500Ł, które mają wspólnie, mogą sobie wynająć niezłe dwupokojowe mieszkanie (ca. 600Ł z opłatami), całkiem nieźle pożyć (500Ł), a następnie ze 400Ł odłożyć.
                      Stawka zarobków wyliczona dla 40 godzin pracy tygodniowo, więc jak chcą mieć więcej, to nawet mają czas dorobić sobie jeszcze z parę stówek.
                      I to jest normalność, bo za najniższą stawkę w Polsce na takie luksusy nie będzie Cię stać. Zresztą, w Polsce trzeba zarabiać koło średniej krajowej, aby choć trochę zbliżyć się do takich możliwości.
                      • kerryman Re: Jaka normalnosc? 15.12.05, 10:34
                        Ja sie tu do gonzalesa dopisze. W calosci sie zgadzam.
                        W Polsce pracowalem kilka lat w kilku prywatnych przedsiebiorstwach. W kazdym
                        przypadku - normalnosc po polsku, czyli "jak sie nie podoba, to dowidzenia".
                        Place coraz nizsze, wszyscy przeciez szukaja oszczednosci. A za taka pensje
                        nigdy nie utrzymalbym rodziny. Ledwo na czynsz i czesc oplat starczalo.

                        Normalnosc wg mnie jest wtedy, gdy szef widzac twoje starania da ci podwyzke.
                        Gdy jesli powiesz - szefie, potrzebuje X euro miesiecznie zeby utrzymac rodzine
                        i cos tam odlozyc - dopasuje stawke i ilosc godzin zeby nie musiec sie martwic
                        o kase.
                        Co jakis czas pyta, czy wszystko ok. Nigdy nie powie - jak sie nie podoba to
                        dowidzenia.
                      • Gość: M. Re: Jaka normalnosc? IP: 212.182.117.* 15.12.05, 15:29
                        Dorzucę swoje 3 grosze. Niesttety nie poracuję na Wyspach, ale w Polsce. W
                        ostanim Newsweek-u (polskim) wyczytałam, ze jestem osobą biedną.
                        Obydwoje z męzem po studiach,obydwoje pracujemy, mąż nauczyciel, ja pracownik
                        biurowy + praca dodatkowa i na wiele rzeczy nas nie stać: kino, teatr, książka
                        w ksiegarni czy markowe ciuchy, o wyjściu do knajpy nie wspomnę. Zapieprzamy po
                        10-11 h. I na dodatek nie mamy dzieci. Gdyby było maleństwo nasz budżet
                        wyglądałby katasrofalnie.
                        Żyjemy od pierwszego do pierwszego. I co? I nic. Jak długo tak można ciagnąć?
                        Do us..ej śmierci ciagle męczyć się aby przetrwać?
                        Dobrze, ze chociaż mamy pogodne usposobienie i nie przejmujemy się wieloma
                        sprawami. W przeciwnym razie można kłaść się i czekać az Pan Bóg zabierze z
                        tego grajdoła.
                        Tak na marginesie chętnie śmignęłabym na Wyspy i broń Boże nikogo nie potępiam,
                        ze tylu ludzi tam jedzie, bo każdy chce zyć NORMALNIE. Normalnie tzn. nie
                        martwić się o prztrwanie tylko zyć pełnią życia bez dziwnych problemów, kótre
                        można spotkać tylko w krajach typu Polska czy Ukraina. Uśmiechac sie do ludzi
                        na ulicy i czuć bezpiecznie bez wizji dresiarza za rogiem czy agresywnego
                        nastolatka.
                        Ba, sama namawiam do nauki języka angielskiego i wyjazdu.
                        Pozdrawiam polskich Wyspiarzy.
                    • Gość: gość Re: Jaka normalnosc? IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 15.12.05, 11:02
                      Chyba nie wiesz o czym mówisz. Oczywiscie często zdarzaja sie takie rzeczy o
                      jakich piszesz ale nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Jestem tu z całą
                      rodziną, wynjmujemy fajny domek, mąż dobrze zarabia (pracuje 8 godzin dziennie,
                      soboty jak chce) ja zajmuje sie dziecmi i nie mamy zadnych problemów
                      finansowych. W POlsce pracowalismy oboje i zawsze brakowało na podstawowe
                      rzeczy. I po tych kilkunastu miesiacach nie chodzi juz tylko o kasę. Po prostu
                      żyje sie tu łatwiej, bez wiekszych stresów. Tu jest naprawde normalniej.
                      • Gość: Pavs Re: Jaka normalnosc? IP: *.in-addr.btopenworld.com 15.12.05, 13:41
                        Tak jako dodatek jesli chodzi o dzielenie domow etc: robi tak wiekszosc moich
                        znajomych (anglikow) w moim wieku (26-30 lat) i wszyscy zbieraja na domy/
                        mieszkania, normalna rzecz. Polacy dziela domy bo wiekszosc z nich nie zamierza
                        zostac tu dluzej i zbieraja na swoje ale w Polsce. Ja nie narzekam na zarobki i
                        z zona tez dzielimy dom bo zbieramy na depozyt...to tylko na marginesie...
                    • Gość: fan barcy Re: Jaka normalnosc? IP: *.dip.t-dialin.net 16.12.05, 10:48
                      Po pierwsze: nie wszyscy tak zyja. A jezeli tak zyja, to z wyboru - chca wiecej
                      zaoszczedzic, wiec godza sie na takie warunki. Mimo swoich relatywnie malych
                      kwalifikacji (np. brak umiejetnosci porozumiewania sie) i tak maja wybor.

                      Jest takze ogromna grupa ludzi z mojego pokolenia niedawnych absolwentow,
                      zarowno na wyspach jak i gdziekolwiek u UE, ktorzy pracuja w zawodzie, robia
                      doktoraty - oni zarabiaja tak jak miejscowi, mieszkaja w ladnych mieszkaniach,
                      stac ich na dobre zycie. W przypadku moim i wielu moich znajomych, wyjazd byl
                      "ucieczka do przodu". Nigdy w Polsce nie pracowalem i nie zamierzam, wyjechalem
                      natychmiast po obronie.
                      Dla mnie normalnosc, oczywiscie poza oczywistym aspektem finansowym, to np.
                      pewnosc tego, ze skoro place podatki na sluzbe zdrowia, to w razie czego zostane
                      natychmiast przyjety, bez dawania w lape (vide dentysta, ktory przyjmuje
                      natychmiast po telefonie, bo przeciez boli). Skoro tankujac place podatki na
                      utrzymanie drog, to drogi sa zawsze odsniezone (chociaz region alpejski). Itp. itd.

                      Uwierz, ze nie wszyscy spia na wiktorii albo mieszkaja w 8 w jednym pokoju.
                      Tylko ze o tych co sobie radza nie robi sie reportarzy, nie kreci filmow ani nie
                      pisze w gazetach - to w koncu zaden temat.
                      • Gość: Pavs Re: Jaka normalnosc? IP: *.in-addr.btopenworld.com 16.12.05, 13:41
                        Ja pracuje w zawodzie zarabiam jak miejscowi i mowie o tym co widze, nie mowie
                        tez ze tak zyja wszyscy, nie mowie tez o mieszkaniu w 8 w pokoju, mowie
                        poprostu o zwyklym oszczedzaniu na mieszkanie. Dla przykladu w biurze w ktorym
                        pracuje wiekszosc ludzie ma miedzy 26 a 30 lat (ja mam 28), wlasny (placa
                        mortgage) dom/mieszkanie maja 3 osoby na 10, wszyscy sa po 30 i wlasnie te domy
                        kupili. Reszta mieszka u rodzicow lub wynajmuje najczesciej pokoje. Zeby bylo
                        jasne jestem jedynym obcokrajowcem. To tylko dla faktografii!
                    • kierunek_zachod Ostatni gasi swiatlo [Re: Jaka normalnosc?] 16.12.05, 15:42
                      > Przepraszam ale niewiem o jakiej normalnosci wy mowicie

                      Wiesz, w zasadzie sie nie dziwie, ze nie wiesz.

                      Cash swoja droga, i to nawet racjonalne, ze wybierajac miedzy bezrobociem /
                      najnizsza krajowa, polscy MGRzy wola wrecz prace ponizej kwalifikacji i
                      mieszkanie na spolke, zeby zaoszczedzic na wlasny dach nad glowa w Polsce.

                      O ile wroca ...
                      Bo widzisz, caly problem polega na tym, ze mieszkajac w Polsce pojecie
                      normalnosci jako takie nie istnieje. Za dlugo bylo nienormalnie, zeby jeszcze
                      pamietac, ze moze byc inaczej (to starsze roczniki), albo zeby tej normalnosci
                      kiedykolwiek zakosztowac (mlodsze roczniki). Polowe swojego czasu i energii
                      poswieca sie na bieg z przeszkodami ukladanymi mozolnie przez "opiekuncza"
                      wladze - pewnie po to, zeby nam za nudno nie bylo - a ktore w
                      owych "normalnych" krajach w ogole nie istnieja. Co wiecej, nawet posiadanie
                      kasy (i to sporej) tych problemow (w legalny sposob) nie rozwiazuje.

                      Zycie bez stresu, normalna praca za normalne pieniadze, z tolerancyjnymi
                      usmiechnietymi ludzmi wokolo, w panstwie, ktore przestrzega ustanowionego przez
                      siebie i przyjaznego obywatelom prawa, ktore nie rzuca sie na kazdego jak na
                      jedyna dojna krowe, za to daje mozliwosci dalszego rozwoju dla tych co maja
                      potencjal i ochote, plus perspektywa dluzszego zycia - realnie, a nie tylko
                      statystycznie (ryzyko zawalu serca wybitnie spada, jesli nie oglada sie na co
                      dzien naszych buraczanych politykierow i nie testuje na sobie ich poronionych
                      pomyslow)
                      - tego sie nie kupi za zadne pieniadze.

                      I dopoki TAKIEJ normalnosci nie bedzie w Najjasniejszej, ludzie wciaz beda
                      emigrowac : jak juz nie za kaska, to za godnym zyciem ; jak nie do UK, to gdzie
                      indziej. Wystarczy raz sie przekonac, ze moze byc inaczej - a coraz wiecej
                      ludzi to dostrzega (poczytaj chocby to forum). Mozliwosci do wyjazdu tez jakby
                      wiecej niz kiedys. Ostatniemu juz nawet swiatla nie bedzie sie pewnie chcialo
                      zgasic, bo i po co ...
    • kierunek_zachod Re: TELEWIZJA TRWAM NASZĄ TELEWIZJĄ! 15.12.05, 14:22
      Dobre:-))
      Pozdrawiam !!
      • kierunek_zachod Well, czyzby znowu posty znikaly bez sladu ? n/t 15.12.05, 17:46

    • mojawalka6 KONIEC KONIEC KONIEC OGLASZAM 15.12.05, 14:47
      • saperowsky Re: KONIEC KONIEC KONIEC OGLASZAM 15.12.05, 15:47
        ten temat tak latwo nie da sie skonczyc ...

        tu naprawde pracujac za najnizsza stawke mozna pozyc ...
        ja np pracuje 4 dni w tyg (w weekendy) 3 dni mam wolne wiec mam czas cos
        zalatwic, gdzies sobie pojsc (kino, wypad za miasto - sporo zabytkow do
        obejrzenia co bardzo lubie)
        w polsce zeby sobie cos kupic (tak jak tutaj) musialem zasowac nie 40 godz tyg
        tylko 80 - ale nie mialem wtedy kiedy isc na zakupy .... o innych sprawach nie
        wspominajac ....

        nie wiem czy tu jest normalniej niz w polsce ale napewno jest tu latwiej ...
        tez przyjechalem tu na pol roku ... ale chyba zostane tu na duzo dluzej ...

        pozdroofka z leicester!!!!

        michau
    • Gość: Ktos tam Re: Koniec emigracji !!! IP: 82.19.21.* 15.12.05, 17:31
      Ciesze sie bardzo ze jestescie zadowoleni bo kiedy patrze na Polakow kiedy tak
      zyja (ja zyje inaczej) nie wiem co o tym myslec. Tz. ze mysle ze wpadli w
      jakies kolo tu sa i juz nie maga wrocic bo do czego a to zycie ich nie zadawala.

      Mi sie udalo mam prace domek i rodzine ze soba. Jedyny problem jaki mam to
      (bezpodstawna) obawa ze to moge stracic.

      Powodzenia dla wszystkich walczacych.

      • Gość: gość Re: Koniec emigracji !!! IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 15.12.05, 19:15
        My tez sie ciągle tego boimy mimo że wiedzie nam się dobrze. To pozostałości po
        pracy Polsce, gdzie człowiek nie wiedział czy wypłate dostanie na czas albo czy
        nie wyleci z pracy bo zachorował i nie mógł przyjśc. Mam nadzieje że z czasem
        to minie bo nasze obawy sa równiez bezpodstawne. Pozdrowienia
    • Gość: polak Re: Koniec emigracji !!! IP: *.ols.vectranet.pl 15.12.05, 21:56
      Nikt tu nie wziął jednej kwestii pod uwagę.Normalnie żyjecie-wynajmujecie
      mieszkanie bądź domek,super? Ja akurat uważam że lepsze ciasne ale własne.Teraz
      policzcie swoje zarobki i napiszcie mi za jaki czas będzie was stać na kupno
      mieszkania nawet małego 40-50m2.Pracuje w Polsce zarabiam "normalnie" mam
      mieszkanie,kupiłem działkę i bedę się budował.Dodam że mam tylko średnie
      wykształcenie i mieszkam w najbiedniejszym województwie.Nawet jak mi daliby 3x
      tyle w Anglii to nie zrezygnowałbym aczkolwiek mam ochotę (i mam dylemat)
      wyjechać na stałe ale do Hiszpanii.Zaobki na poziomie ale koszty zycia takie
      jak w Polsce.Tzn. za wynajęte mieszkanie płaciłem 250euro jedzenie ok 100-150E,
      taniej jak w Polsce.A zarobki ok 1600E przy pracy 42h tygodniowo czyli 1200E
      można spokojnie odłożyć no i zawsze cieplutko,palmy:))Pzdr. dla tych co daleko
      i tych na miejscu.
      • Gość: no comment Re: Koniec emigracji !!! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 15.12.05, 22:05
        > policzcie swoje zarobki i napiszcie mi za jaki czas będzie was stać na kupno
        > mieszkania nawet małego 40-50m2

        Liczac 5,000PLN/m2 * 50m2 = 250,000PLN - rok pracy (wliczajac utrzymanie tutaj),
        ale zdaje sobie sprawe, ze raczej niski procent wyjezdzajacych moze zrobic to
        tak szybko.

        Musze powiedziec, ze gratuluje Tobie osiagniecia tego w Polsce. Czy mozna sie
        spytac jak dlugo to Tobie zajelo? Mam nadzieje, ze z legalnej dzialalnosci ;-)
        • Gość: M. Re: Koniec emigracji !!! IP: 212.182.117.* 16.12.05, 10:16
          Tatuś z mamusią pomogli.
        • gonzales.wroclaw Re: Koniec emigracji !!! 16.12.05, 10:50
          Trochę przesadziłeś z tymi wyliczeniami, chyba że odnosisz je do stolycy :).
          Kupno mieszkania o powierzchni 70 m2, na Dolnym Śląsku na przykład, to koszt ca. 180.000.
          Poza tym nie wszyscy muszą kupować mieszkania. Wiele mieszkań jest po prostu dziedziczonych lub też przejmowanych za grosze na własność od gminy.
          • Gość: no comment Re: Koniec emigracji !!! IP: 194.203.201.* 16.12.05, 11:07
            Krakowa, tam juz tez dochodza do 5,000PLN/m2.

            Dziedziczenie to zadna wlasna zasluga, mowie o zakupie za wlasne, ciezko
            zarobione pieniadze.
            • gonzales.wroclaw Re: Koniec emigracji !!! 16.12.05, 11:49
              Jeśli dobrze poszukasz, to pewnie za 10.000 za metr też coś znajdziesz. Ja raczej miałem na myśli standardowe mieszkanie w nowym budownictwie i cena takowych krąży wokół 2500 PLN za metr.

              Co do dziedziczenia nie zgodzę sie, że to żadna zasługa. Znam bardzo wiele przypadków, kiedy osoby dziedziczące nieruchomość musiały włożyć wiele wysiłku w to, aby ta dana nieruchomość powstała. Ale znam też wiele przypadków, kiedy dom czy mieszkanie spadały na ludzi niczym manna z nieba.
      • Gość: gość Re: Koniec emigracji !!! IP: *.b-ras1.lmk.limerick.eircom.net 16.12.05, 11:37
        My nie planujemy powrotu do Polski więc nie musimy odkładac na mieszkanie.
        Chcemy tu cos sobie kupić. Z tym że pod hipotekę (chyba rzadko kto kupuje za
        gotówkę) raty sa praktycznie takie same jak miesieczny czynsz za wynajecie, a
        oprocentowanie bardzo niskie.
      • gonzales.wroclaw Re: Koniec emigracji !!! 16.12.05, 11:54
        Koszt nowego mieszkania w UK (2 sypialnie + living room) to ca. 250.000Ł (Coventry). Zarabiając 1000Ł na osobę małżeństwo zaoszczędzi na takie mieszkanie po 20 latach systematycznego ciułania, zakładając, że cały czas będą odkładać po 1000Ł miesięcznie, a oprócz tego wynajmą dwupokojowe mieszkanie i nieźle pożyją.
        • Gość: ??? Re: Koniec emigracji !!! IP: 194.203.201.* 16.12.05, 11:58
          Cena baaardzo zalezy od lokalizacji, ja ze nowiutki 2-bedrooms house w
          Nottingham zaplacilem £92,000 (3 lata temu) - teraz pewnie byloby to okolo
          £110,000. Przy splatach rzedu £1000/miesiac mozna splacic to jeszcze szybciej...
          • Gość: niewierze Re: Koniec emigracji !!! IP: *.ols.vectranet.pl 16.12.05, 15:13
            No właśnie w Polsce dokładnie to samo.Ja mieszkam w prawie 200-stu tysięcznym
            mieście i kupiłem mieszkanie (używane) 40m2 za 55tys+12tys zł. kafelki,bar
            itd.Zarobiłem na to w niecałe 1,5 roku.Teraz kupiłem działkę i bede się budował
            za 1-2 lata.Więc Anglia chyba by mnie rozpieściła?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka